Choć od przedszkola interesowałem się ikobiecą nagością to pierwsze zwalenie konia podobnie jak u części z was nie miało wcale związku z tymi zainteresowaniami. Zaczęło się od tego, że w wieku 9 lat zobaczyłem jak jeden z kolegów odciągnął sobie całkowicie napletek. Spróbowałem sam, ale nie dałem wtedy rady, a odsłonięta żołądź była zbyt wrażliwa i było to raczej nieprzyjemne.
W maju 1984 r. gdy miałem 11 lat i 8 miesięcy przypomniałem sobie o tym i spróbowałem ponownie. Tym razem się udało. Schowałem żołądź i ponownie ją odsłoniłem i tak jeszcze i jeszcze raz. Zaczęło być to przyjemne, coraz bardziej, a przy tym pojawiła się erekcja. Nie mogłem naciągnąć z powrotem napletka więc ściskałem członka udami, albo pociągałem za trzon. Robiło się coraz bardziej przyjemnie, ale zaczynałem czuć, że zaraz chyba się zsikam, choć nie było to parcie na zwykłe sikanie tylko na coś przyjemniejszego i "gęstszego". W każdym razie w tym wieku nie chciałem się zsikać więc przerywałem zabawę, zauważając, że erekcja bardzo powoli znika i mogłem z powrotem naciągnąć napletek... i znowu odciągnąç i znowu się dotykać i sprawić sobie te miłe doznanie. I tak w kółko, aż z żalem chowałem siusiaka w majtki. Lecz kiedyś - może w trakcie trzeciej czy czwartej próby, nie dłużej niż po tygodniu tak bawiąc się i przerywając i znowu się bawiąc za późno przerwałem. Doszedłem do punktu, w którym czułem, że straciłem kontrolę i na pewno się "zsikam" więc dotykałem się dalej i po kilku sekundach przyjemność była tak wielka, że o mało nie upadłem, sztywny kutas zaczął pompować i wytryskiwać na niespodziewanie dużą odległość coś zupełnie innego niż mocz - lekko białawą ale dość przezroczystą gęstą cieczą (musiał to być płyn nasienny z niewielką ilością nasienia).
Gdy doszedłem do siebie bardzo się przestraszyłem, że zrobiłem sobie coś złego, więc zaprzestałem tych zabaw niemal na rok. Dopiero w kwietniu 1985 roku gdy w TV puszczano jakiś film że sceną nagości i jednoznacznie seksualną zanim mnie jako małolata nie wyproszono z pokoju dostałem erekcji z towarzyszącymi dokładnie takimi samymi przyjemnymi doznaniami jak przy zabawie sprzed roku. Wtedy w łóżku w swoim pokoju nie mogłem się powstrzymać i zwaliłem sobie świadomie po raz pierwszy.
I tak do dziś z różnä częstotliwością przez kolejne 41 lat....