Co dokładnie znaczy "wypracowanych zasad"? One są jakoś zapisane lub chociaż głośno wypowiedziane? Czy są tylko takim "wewnętrznym przekonaniem" o ich istnieniu?
Przede wszystkim, w związku się jednak rozmawia, a nie gra w telepatię, prawda?

Wypracowane zasady to nie jest żaden tajny regulamin schowany w szufladzie ani też lista oczekiwań zapisana w głowie jednej osoby z nadzieją, że druga magicznie się domyśli. To raczej proces i coś, co powstaje po drodze - z rozmów, poznawania się i ogarniania, skąd biorą się nasze reakcje, aż w końcu wiadomo, co dla kogo jest ok, a co już nie.
Czasem ktoś powie wprost „to mnie wnerwia”, „tego nie chcę”, „to mnie rani”, "nie podoba mi się to", a czasem widać to po reakcjach, zachowaniu, klimacie między ludźmi. I serio, te granice naprawdę da się ogarnąć bez rozpiski w excelu
Dlatego dla mnie kluczowe jest jedno: czy ktoś wie, że przekracza czyjeś granice i robi to mimo wszystko, bo wtedy to już nie jest żadne nieporozumienie, tylko bardzo świadoma decyzja.