Jako osoba, która od zawsze miała duży temperament, wybrałbym kogoś podobnego do siebie. Niestety to jest jak gra w rosyjską ruletkę. Nigdy nie wiesz co będzie za kilka lat. Znam związki, gdzie były dwa wulkany, a po latach wszystko zmieniło się o 180°. Po latach ludzie zaczynają się sobą nudzić. Seks z tą samą osobą nie daje już nam tej samej satysfakcji. Dlatego to jest dla mnie wróżeniem z fusów.
Jaki stąd wniosek? Trzeba do swojego seksu wpuścić innych ludzi

.
Dobra, żartuję. Nigdy nie twierdziłem, że każdy musi lubić każdą formę seksu. My pomimo epizodów cuckold i swingu, mamy teraz w tym nieco dłuższą przerwę. Ale niezależnie od doznań z kimś innym, w seksie wyłącznie pomiędzy sobą robimy praktycznie wszystko (poza scat). Wachlarz naszych zabaw jest tak szeroki, że jak w jakimś okresie mamy flow na jedne zabawy, to w tym czasie zatęsknimy za innymi, które po jakimś czasie na nowo odkrywamy. I tak najczęściej jest zwykły klasyczny seks, ale np. ostatnio lubimy się bawić tak, że ona przy mnie sama zaspokaja się dildo. Innym razem anal albo seks w dwie dziurki tj. ja plus dildo, znów innym fisting....a to tylko mała część naszych wariacji.
Do czego dążę? Największy wzajemny pociąg zgaśnie, jeśli seks jest monotonny, brak nowych bodźców.
Ale też zgadzam się z inną częścią Twojej wypowiedzi. Niby mówi się "widziały gały co brały"....tyle że nie zawsze po latach jest to co te gały widziały. Tak, ludzie potrafią się zmienić na przestrzeni lat, a w kwestiach seksu niekiedy dużo psuje tu macierzyństwo. Nie zawsze, bo na zbiorniku jest multum par, które mają dzieci i są żywym przykładem na to, że nawet mając dzieci nie trzeba tracić zabawy w seksie, ale są i takie dziewczyny, którym po urodzeniu coś tam przeskakuje w główce i z wampa zmieniają się w matkę polkę.