Z punktu widzenia ewolucji brak chęci rozmnażania jest błędem. Natura zaprogramowała nas jako „maszyny przetrwania”.Dla biologii rezygnacja z tego celu jest nielogiczna. Żyjemy w czasach permanentnego stresu, niepewności ekonomicznej, kryzysów klimatycznych i lęku o przyszłość. Kobiety podświadomie odczytują te sygnały z otoczenia . Zwierzę po prostu nie wchodzi w ruję albo porzuca gniazdo. Kobieta, używając kory przedczołowej, przekłada ten głęboki, biologiczny niepokój na logiczne argumenty... Człowiek jako jedyny gatunek rozwinął korę przedczołową na tyle mocno, że potrafi postawić własny dobrostan psychiczny, wolność i samorealizację ponad ślepy instynkt. Ten nieliczny odsetek kobiet, który świadomie odrzuca macierzyństwo na rzecz własnego rozwoju, po prostu wygrywa wojnę z dyktaturą genów i hakuje system dla własnego dobrostanu. Idąc tą drogą dalej, dochodzimy do sciany... Czy to oznacza, że cała reszta, która daje się złapać w ewolucyjną sieć i decyduje na dzieci, to po prostu bezrefleksyjne ofiary biologicznego oszustwa? Można fikołka zrobić...Albo racjonalizm jest anomalią, albo instynkt samozachowawczy stał się synonimem naiwności. Ta gra nie ma czystego wyjścia. Każda ze stron jest na swój sposób zakładnikiem