Mam pytanie do feministek: jakich kurwa praw brakuje wam w tym kraju (poza prawem do powszechnego skrobania)?Nie chodzi o feminizm, czy patriarchat.


Mam pytanie do feministek: jakich kurwa praw brakuje wam w tym kraju (poza prawem do powszechnego skrobania)?Nie chodzi o feminizm, czy patriarchat.
Jestem przeciw aborcjiMam pytanie do feministek: jakich kurwa praw brakuje wam w tym kraju (poza prawem do powszechnego skrobania)?
Pewnie prawa do ciągłego narzekania odnośnie braku praw i możliwości wprowadzania praw, których tak bardzo brakuje xD czego nie rozumiesz?Mam pytanie do feministek: jakich kurwa praw brakuje wam w tym kraju (poza prawem do powszechnego skrobania)?
Że w kodeksie pracy mają mniejsze limity podnoszenia ciężarów i że za wcześnie przed mężczyznami mogą odejść na emeryturę. To im podobno uwłaczaMam pytanie do feministek: jakich kurwa praw brakuje wam w tym kraju (poza prawem do powszechnego skrobania)?
To tak nie działa... Generalnie raczej nam to lata. Oczywiście znajdą się wyjątki, ale raczej nam to wisi.Wracając do tematu głównego. Nienawidzą i to dosłownie za odrzucenie ,,zalotów" lub jak kto woli za otrzymanie kosza. Tę ,,zniewagę" pamiętają długo i każdy kolejny dzień tę nienawiść podsyca zamiast wyciszać.
Gratuluję zdrowego podejścia. Mówisz jednak za siebie. Nie każdy jednak uważa tak jak ty.To tak nie działa... Generalnie raczej nam to lata. Oczywiście znajdą się wyjątki, ale raczej nam to wisi.
Dziękuję. Może mówię za siebie, a może za grupę, w której się poruszam. Nie lubię jak ktoś generalizuje, a Ty jednak mocno generalizowałaś i może też mówisz tylko o grupie mężczyzn, z którymi miałaś styczność. Tak, więc nie można generalizować.Gratuluję zdrowego podejścia. Mówisz jednak za siebie. Nie każdy jednak uważa tak jak ty.
Jeśli ktoś zagaduje do wielu osób, również takich, które niespecjalnie go interesują, to siłą rzeczy będzie częściej słyszał "nie". Nie dlatego, że kobiety są okrutne, tylko dlatego, że zainteresowanie nie rozkłada się równomiernie... Osoba z drugiej strony, do której zagaduje wielu ludzi, musi wybierać. I też nie ma gwarancji, że ten, kogo sama wybierze, odwzajemni jej zainteresowanie. Tyle że ja nie pisałam o tym kto czściej dostaje kosza, tylko o tym, co później z tym robi. Sam fakt, że ktoś musi się bardziej napracować przy nawiązywaniu znajomości, nie zmienia odmowy w krzywdę.Prawda. Może jako kobiety częściej się spotykacie z takimi zachowaniami, bo to Wy jesteście adorowane. Kobieta nie zagaduje, to do kobiety się zagaduje. Jest tego na tyle dużo, że nie można przyjmować każdego kto zagada. Trzeba bardzo mocno zawęzić kogo do siebie dopuścić.
W przypadku mężczyzn sytuacja jest odwrotna. Trzeba zacząć odzywać się do wszystkich, nawet do tych co potencjalnie nie są w kręgu zainteresowania.
Także trudno się później dziwić...
Nakreśliłem tylko schematJeśli ktoś zagaduje do wielu osób, również takich, które niespecjalnie go interesują, to siłą rzeczy będzie częściej słyszał "nie". Nie dlatego, że kobiety są okrutne, tylko dlatego, że zainteresowanie nie rozkłada się równomiernie... Osoba z drugiej strony, do której zagaduje wielu ludzi, musi wybierać. I też nie ma gwarancji, że ten, kogo sama wybierze, odwzajemni jej zainteresowanie. Tyle że ja nie pisałam o tym kto czściej dostaje kosza, tylko o tym, co później z tym robi. Sam fakt, że ktoś musi się bardziej napracować przy nawiązywaniu znajomości, nie zmienia odmowy w krzywdę.
Btw, jeśli naprawdę trzeba zagadywać nawet do osób, które nas nie interesują, to może warto zrewidować metodę, zamiast później dziwić się, że po obu stronach brakuje zainteresowania![]()
Michałek, opowiedz najpierw tę sytuację, bo zdążyłeś już zapowiedzieć ponurą przyszłość relacji damsko-męskich, a tła brak...Nakreśliłem tylko schemati problem, który faktycznie występuje.
Dodatkowo to, że to zaczyna być męczące widać, bo powoli Panowie z młodych pokoleń przestają w ogóle zagadywać do kobiet.
Byłem ostatnio świadkiem nawet ciekawej sytuacji, która dotyczyła młodego pokolenia. I jeżeli tak to faktycznie w przyszłości będzie wyglądać to nie będzie zabawnie...
Historia jest prosta. Siedzi chłopak na huśtawce i patrzy w telefon. Przychodzi jak się okazuje później jego koleżanka i mówi "Dzień dobry". Chłopak odpowiada "Cześć". I tu w zasadzie koniec. Każdy siada i patrzy w telefon. Dziewczyna pyta po około 5 minutach siedzienia "Co tutaj robisz? Nie masz kolegów?". Chłopak odpwiada, że nikomu się nie chce wyjść albo robią coś innego. I dalej patrzy w telefon, a ona tylko mówi "Aha". Siedzą tak z 15 minut. Po czym chłopak wstaje i odchodzi bez słowa. Ona widząc to mówi " Dowodzenia", on odpowiada "Cześć". A później "Ty właściwie to jesteś z Sebą czy z Adikiem?". Ona odpowiada "Nie jestem, ja takich rzeczy nie robię"Michałek, opowiedz najpierw tę sytuację, bo zdążyłeś już zapowiedzieć ponurą przyszłość relacji damsko-męskich, a tła brak...
Może młodzi panowie nie tyle przestają zagadywać, ile dochodzą do wniosku, że warto odezwać się do kogoś, kto ich rzeczywiście interesuje? Nie wiem. Dlatego chętnie poznam tę historię... Będę organizować pogrzeb całej sztuki podrywu?![]()
Zamienili parę zdań, rozmowa zdechła, poszli dalej. Nie wykluczam, że młodzi rzadziej inicjują znajomości. Tylko z jednego drętwego spotkania nie zrobimy jeszcze diagnozy calego pokolenia. Mam dwie córki i widzę, jak różnie można funkcjonować w tej samej "cywilizacji". Jedna doskonale odnajduje się w świecie kontaktów interpersonalnych, uczestniczy w życiu, nawiązuje znajomości i nie spędza większości czasu z nosem w telefonie. Druga jest pod tym względem, niemal, jej przeciwieństwem, ale również nawiązuje wiele kontaktów, tyle że przede wszystkim online. I co teraz? Jedna jest dowodem na to, że młodzi potrafią rozmawiać, a druga na to, że relacje międzyludzkie umierają? Czy może jednak obie utrzymują kontakty, tylko w inny sposób?Historia jest prosta. Siedzi chłopak na huśtawce i patrzy w telefon. Przychodzi jak się okazuje później jego koleżanka i mówi "Dzień dobry". Chłopak odpowiada "Cześć". I tu w zasadzie koniec. Każdy siada i patrzy w telefon. Dziewczyna pyta po około 5 minutach siedzienia "Co tutaj robisz? Nie masz kolegów?". Chłopak odpwiada, że nikomu się nie chce wyjść albo robią coś innego. I dalej patrzy w telefon, a ona tylko mówi "Aha". Siedzą tak z 15 minut. Po czym chłopak wstaje i odchodzi bez słowa. Ona widząc to mówi " Dowodzenia", on odpowiada "Cześć". A później "Ty właściwie to jesteś z Sebą czy z Adikiem?". Ona odpowiada "Nie jestem, ja takich rzeczy nie robię"Drętwo w ch... I nikt z nikim nie chce już gadać, bo i po co xD każdy ma swój telefon i kupę ciekawych rzeczy w nim.