• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Dlaczego mężczyźni nienawidzą kobiet?

Kobieta

Krystyna.X

Erotoman
Wracając do tematu głównego. Nienawidzą i to dosłownie za odrzucenie ,,zalotów" lub jak kto woli za otrzymanie kosza. Tę ,,zniewagę" pamiętają długo i każdy kolejny dzień tę nienawiść podsyca zamiast wyciszać.
 
Mężczyzna

michalek92

Podrywacz
Wracając do tematu głównego. Nienawidzą i to dosłownie za odrzucenie ,,zalotów" lub jak kto woli za otrzymanie kosza. Tę ,,zniewagę" pamiętają długo i każdy kolejny dzień tę nienawiść podsyca zamiast wyciszać.
To tak nie działa... Generalnie raczej nam to lata. Oczywiście znajdą się wyjątki, ale raczej nam to wisi.
 
Mężczyzna

michalek92

Podrywacz
Gratuluję zdrowego podejścia. Mówisz jednak za siebie. Nie każdy jednak uważa tak jak ty.
Dziękuję. Może mówię za siebie, a może za grupę, w której się poruszam. Nie lubię jak ktoś generalizuje, a Ty jednak mocno generalizowałaś i może też mówisz tylko o grupie mężczyzn, z którymi miałaś styczność. Tak, więc nie można generalizować.

Ja też mogę podobne stwierdzenie puścić w przypadku kobiet i też pewnie wielu mężczyzn mi przyklaśnie, bo akurat podobne mieli doświadczenia w swoim kręgu.
 
Mężczyzna

michalek92

Podrywacz
Nie o to chodzi. Chodzi o to, że nie można jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie autora. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Poza tym nie jest prawdą, że mężczyźni nienawidzą kobiet. Jeżeli już tak jest to jest to zdecydowanie mniejszy odsetek męskiej grupy.
 

izabela230179

Nowicjusz
Mnie się wydaje, że w całym tym cyrku jednym z istotniejszych problemów jest odrzucenie,a właściwie nasza nieumiejętność przyjmowania go bez traktowania jak osobistej zniewagi. Lubimy być podziwiani, pożądani, lajkowani. Lubimy czuć, że jesteśmy dla kogoś interesujący, atrakcyjni, wyjątkowi... Nie ma w tym nic dziwnego, potrzeba akceptacji jest bardzo ludzka. Tylko że czasem tak bardzo uzależniamy potwierdzenie własnej wartości od cudzego zainteresowania, że jego brak odbieramy niemal jak zamach na godność osobistą.Ktoś stwierdza, że nie jesteśmy w jego guście. Nie klei mu się rozmowa. Nie ma chemii. Nie chce kolejnego spotkania. I zamiast usłyszeć zwyczajne "nie jesteś dla mnie", słyszymy "nie jesteś wystarczająco dobry".No i chuj. Zniewaga. Skandal. Trzeba powołać komisję, przesłuchać świadków i ustalić, co jest nie tak z całą płcią...Bywa jeszcze ciekawiej, kiedy przed odmową było miło. Ktoś flirtował, śmiał się z naszych żartów, chętnie pisał. W naszej głowie zdążył już powstać scenariusz, w którym zainteresowanie musi mieć ciąg dalszy. A kiedy druga strona nie realizuje przydzielonej jej roli, pojawia się poczucie, że zostaliśmy oszukani. Tylko na czym właściwie polegało to oszustwo? Przecież drugi człowiek nie ma obowiązku spełniać oczekiwań, o których istnieniu być może nawet nie wie. A nawet jeśli wie, nadal nie jest zobowiązany do ich realizacji. Zainteresowanie nie jest zaliczką na seks, sympatia umową przedwstępną na związek...

Najłatwiej odzyskać naruszone poczucie własnej wartości, odbierając wartość temu, kto nas odrzucił.

Nie chciała mnie? Pusta, roszczeniowa, pewnie leci na kasę. Nie chciał mnie? Niedojrzały, boi się silnych kobiet, zapewne ma nierozwiązane problemy z matką. Nie odpisała? Wszystkie takie same. Nie zaprosił ponownie? Faceci to jednak świnie. I samoocena uratowana. Winna jest cała płeć, a my możemy spokojnie wrócić do lustra, które na szczęście nie ma prawa odmówić współpracy...Nie chcę przez to powiedzieć, że wrogość wobec kobiet czy mężczyzn nie istnieje, albo że każde przykre zachowanie jest wyłącznie skutkiem urażonego ego.

Można być wartościowym człowiekiem i nie być czyimś wyborem. Można komuś bardzo się podobać, a mimo to nie chcieć z nim relacji. Można też zwyczajnie się nie polubić, bez konieczności ustalania, która strona jest wadliwym egzemplarzem swojego gatunku. Cudzy brak zainteresowania nie jest recenzją naszej wartości, a odmowa nie jest aktem agresji wymagającym odwetu.
 
Mężczyzna

michalek92

Podrywacz
Prawda. Może jako kobiety częściej się spotykacie z takimi zachowaniami, bo to Wy jesteście adorowane. Kobieta nie zagaduje, to do kobiety się zagaduje. Jest tego na tyle dużo, że nie można przyjmować każdego kto zagada. Trzeba bardzo mocno zawęzić kogo do siebie dopuścić.

W przypadku mężczyzn sytuacja jest odwrotna. Trzeba zacząć odzywać się do wszystkich, nawet do tych co potencjalnie nie są w kręgu zainteresowania.

Także trudno się później dziwić...
 

izabela230179

Nowicjusz
Prawda. Może jako kobiety częściej się spotykacie z takimi zachowaniami, bo to Wy jesteście adorowane. Kobieta nie zagaduje, to do kobiety się zagaduje. Jest tego na tyle dużo, że nie można przyjmować każdego kto zagada. Trzeba bardzo mocno zawęzić kogo do siebie dopuścić.

W przypadku mężczyzn sytuacja jest odwrotna. Trzeba zacząć odzywać się do wszystkich, nawet do tych co potencjalnie nie są w kręgu zainteresowania.

Także trudno się później dziwić...
Jeśli ktoś zagaduje do wielu osób, również takich, które niespecjalnie go interesują, to siłą rzeczy będzie częściej słyszał "nie". Nie dlatego, że kobiety są okrutne, tylko dlatego, że zainteresowanie nie rozkłada się równomiernie... Osoba z drugiej strony, do której zagaduje wielu ludzi, musi wybierać. I też nie ma gwarancji, że ten, kogo sama wybierze, odwzajemni jej zainteresowanie. Tyle że ja nie pisałam o tym kto czściej dostaje kosza, tylko o tym, co później z tym robi. Sam fakt, że ktoś musi się bardziej napracować przy nawiązywaniu znajomości, nie zmienia odmowy w krzywdę.
Btw, jeśli naprawdę trzeba zagadywać nawet do osób, które nas nie interesują, to może warto zrewidować metodę, zamiast później dziwić się, że po obu stronach brakuje zainteresowania :D
 
Mężczyzna

michalek92

Podrywacz
Jeśli ktoś zagaduje do wielu osób, również takich, które niespecjalnie go interesują, to siłą rzeczy będzie częściej słyszał "nie". Nie dlatego, że kobiety są okrutne, tylko dlatego, że zainteresowanie nie rozkłada się równomiernie... Osoba z drugiej strony, do której zagaduje wielu ludzi, musi wybierać. I też nie ma gwarancji, że ten, kogo sama wybierze, odwzajemni jej zainteresowanie. Tyle że ja nie pisałam o tym kto czściej dostaje kosza, tylko o tym, co później z tym robi. Sam fakt, że ktoś musi się bardziej napracować przy nawiązywaniu znajomości, nie zmienia odmowy w krzywdę.
Btw, jeśli naprawdę trzeba zagadywać nawet do osób, które nas nie interesują, to może warto zrewidować metodę, zamiast później dziwić się, że po obu stronach brakuje zainteresowania :D
Nakreśliłem tylko schemat 😉 i problem, który faktycznie występuje.

Dodatkowo to, że to zaczyna być męczące widać, bo powoli Panowie z młodych pokoleń przestają w ogóle zagadywać do kobiet.

Byłem ostatnio świadkiem nawet ciekawej sytuacji, która dotyczyła młodego pokolenia. I jeżeli tak to faktycznie w przyszłości będzie wyglądać to nie będzie zabawnie...
 

izabela230179

Nowicjusz
Nakreśliłem tylko schemat 😉 i problem, który faktycznie występuje.

Dodatkowo to, że to zaczyna być męczące widać, bo powoli Panowie z młodych pokoleń przestają w ogóle zagadywać do kobiet.

Byłem ostatnio świadkiem nawet ciekawej sytuacji, która dotyczyła młodego pokolenia. I jeżeli tak to faktycznie w przyszłości będzie wyglądać to nie będzie zabawnie...
Michałek, opowiedz najpierw tę sytuację, bo zdążyłeś już zapowiedzieć ponurą przyszłość relacji damsko-męskich, a tła brak...
Może młodzi panowie nie tyle przestają zagadywać, ile dochodzą do wniosku, że warto odezwać się do kogoś, kto ich rzeczywiście interesuje? Nie wiem. Dlatego chętnie poznam tę historię... Będę organizować pogrzeb całej sztuki podrywu? 😀
 
Mężczyzna

michalek92

Podrywacz
Michałek, opowiedz najpierw tę sytuację, bo zdążyłeś już zapowiedzieć ponurą przyszłość relacji damsko-męskich, a tła brak...
Może młodzi panowie nie tyle przestają zagadywać, ile dochodzą do wniosku, że warto odezwać się do kogoś, kto ich rzeczywiście interesuje? Nie wiem. Dlatego chętnie poznam tę historię... Będę organizować pogrzeb całej sztuki podrywu? 😀
Historia jest prosta. Siedzi chłopak na huśtawce i patrzy w telefon. Przychodzi jak się okazuje później jego koleżanka i mówi "Dzień dobry". Chłopak odpowiada "Cześć". I tu w zasadzie koniec. Każdy siada i patrzy w telefon. Dziewczyna pyta po około 5 minutach siedzienia "Co tutaj robisz? Nie masz kolegów?". Chłopak odpwiada, że nikomu się nie chce wyjść albo robią coś innego. I dalej patrzy w telefon, a ona tylko mówi "Aha". Siedzą tak z 15 minut. Po czym chłopak wstaje i odchodzi bez słowa. Ona widząc to mówi " Dowodzenia", on odpowiada "Cześć". A później "Ty właściwie to jesteś z Sebą czy z Adikiem?". Ona odpowiada "Nie jestem, ja takich rzeczy nie robię" 🤣 Drętwo w ch... I nikt z nikim nie chce już gadać, bo i po co xD każdy ma swój telefon i kupę ciekawych rzeczy w nim.
 

izabela230179

Nowicjusz
Historia jest prosta. Siedzi chłopak na huśtawce i patrzy w telefon. Przychodzi jak się okazuje później jego koleżanka i mówi "Dzień dobry". Chłopak odpowiada "Cześć". I tu w zasadzie koniec. Każdy siada i patrzy w telefon. Dziewczyna pyta po około 5 minutach siedzienia "Co tutaj robisz? Nie masz kolegów?". Chłopak odpwiada, że nikomu się nie chce wyjść albo robią coś innego. I dalej patrzy w telefon, a ona tylko mówi "Aha". Siedzą tak z 15 minut. Po czym chłopak wstaje i odchodzi bez słowa. Ona widząc to mówi " Dowodzenia", on odpowiada "Cześć". A później "Ty właściwie to jesteś z Sebą czy z Adikiem?". Ona odpowiada "Nie jestem, ja takich rzeczy nie robię" 🤣 Drętwo w ch... I nikt z nikim nie chce już gadać, bo i po co xD każdy ma swój telefon i kupę ciekawych rzeczy w nim.
Zamienili parę zdań, rozmowa zdechła, poszli dalej. Nie wykluczam, że młodzi rzadziej inicjują znajomości. Tylko z jednego drętwego spotkania nie zrobimy jeszcze diagnozy calego pokolenia. Mam dwie córki i widzę, jak różnie można funkcjonować w tej samej "cywilizacji". Jedna doskonale odnajduje się w świecie kontaktów interpersonalnych, uczestniczy w życiu, nawiązuje znajomości i nie spędza większości czasu z nosem w telefonie. Druga jest pod tym względem, niemal, jej przeciwieństwem, ale również nawiązuje wiele kontaktów, tyle że przede wszystkim online. I co teraz? Jedna jest dowodem na to, że młodzi potrafią rozmawiać, a druga na to, że relacje międzyludzkie umierają? Czy może jednak obie utrzymują kontakty, tylko w inny sposób?


Btw, rozumiem, o co ci chodzi i racji ci przyznam sporo, bo sama widzę, jak telefon potrafi pochłonąć człowieka do tego stopnia, że żywa osoba siedząca obok staje się mniej interesująca niż kolejne przesunięcie palcem po ekranie. Wszystko powyżej traktuj jako żart .. z nas samych xD
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry