Nie lubię pytań i dosłowności - czy mam teraz ochotę, czy mi dobrze, czy mi się podoba. Jak słyszę pytanie czy mam ochotę, ochota od razu odchodzi, gdy muszę potwierdzać, że mi dobrze - robi mi się niedobrze.
Nie lubię uległych mężczyzn oczekujących przejmowania kontroli, niespecjalnie lubię przesadną celebrę przed i po stosunku, romanzytowania kiedy cel dla obojga jest jasny. Mam wrażenie, że część facetów myśli, że buziaki w czółko i denne komplementy to klucz otwierający nogi każdej kobiety, a tak zupełnie to nie wygląda.
Nie lubię też oczywiście, gdy mężczyzna pozujący na supersamca okazuje się być krótkodystansowcem, chociaż to akurat oczywistość.