Rozmawiałam z nim. Rozmowa generalnie była ciężka. Ogólnie powiedział mi, że to wtedy nie była moja "wina" tylko on był zmęczony, beznadziejnie je, ma dużo na głowie i był po alkoholu, że jest już w takim wieku, że tak bywa i że ja się zmieniłam, że przeszłam jakąś totalną metamorfozę i że na korzyść i że to jest super ale wcześniej ten seks był 1-2 razy w miesiącu a teraz ja chcę ze 2 razy w tygodniu i jego organizm jest przyzwyczajony do poprzedniego trybu. Ja mu powiedziałam, że to odebrałam personalnie, że unikałam go bo się wstydziłam bo po tym pomyślałam, że się ośmieszyłam. On stwierdził, że pewnie to on powinien się wstydzić ale jest za stary na takie rzeczy i olewa to co się stało i mam mu dać czas, żeby się przyzwyczaił do "nowego".
Nie wiem, niby coś tam dogadaliśmy się itd. ale szczerze to obawiam się co będzie dalej.