I kiedy przesunęłam dłonią wyżej, po brzuchu, po talii, po piersiach, westchnęłam cicho, bardziej z zaskoczenia niż odwagi. Bo najbardziej ekscytujące było to, że pierwszy raz nie robiłam tego dla czyjegoś spojrzenia. Tylko dla siebie.
Dotyk stawał się coraz śmielszy, choć wciąż było w nim...