Kwestia wprawy myślę. Kiedyś też tak miałem, uczucie, jak byś miał rozwolnienie i szybko "musisz". Ale gdyby Cię to spotkało np publicznie czy w autobusie to popuścisz? raczej starałbyś się mooocno trzymać, zaciskać duspko!

i tak trzeba, uczyć się zatrzymać wodę w sobie. To jest taki skurcz wewnątrz, taki atak nagły, który gdy przetrzymasz to odpuszcza i jest swoboda miło przyjemnie.. przez chwilę do czasu kolejnego ataku

da się to wyćwiczyć. Ja ponad pół godziny trzymam w sobie i to samo trzymanie mocno na siłe też sprawia doznania

gdy już się z tym zakolegujesz