• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Czy zostaliście zdradzeni? Ogólna dyskusja nt. zdrady

Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Przepraszam że ,, nie rozumiem" niektórych kwestii i że nie rozumiem" co masz na myśli
Nie dogadamy się. Zresztą nie chodzi o dogadanie, tylko brak zrozumienia niektórych kwestii. Ja nie mówię, że to ja mam rację i moja prawda jest bardziej moja niż Twoja. Każde z nas inaczej to postrzega i jest to jak najbardziej normalny objaw w mysl powiedzenia "co lekarz to inna diagnoza"

Tutaj nie zrozumialeś co miałem na myśli. Może źle to napisałem, bo byłem w trakcie oglądania meczu.
W tej sytuacji chodziło o to, że ta nasza dyskusja wygląda kropka w kropkę jak dyskusja o wychowaniu dzieci. Jedni uparcie twierdzili, że to tylko i wyłącznie winny jest rodzic, drudzy, że do tego dochodzi wiele innych czynników. Ja w naszej dyskusji usprawiedliwiam zdrady w wyjątkowych sytuacjach. inni wszystkich wrzucą do jednego worka niezależnie od okoliczności, które do tego doprowadziły. Nigdzie nie pisałem, że usprawiedliwiam wszystkie zdrady, tak jak nie da się usprawiedliwić wszystkich naruszeń prawa, (zabójstw kradzieży). Ale są wyjątkowe sytuację, kiedy nawet sądy orzekają o braku winy.

No i tu się zgadzamy w 100%😉
Rzeczywiście, decyzję zawsze podejmuje człowiek, tylko każdy człowiek może podjąć inną
Roger, przepraszam, że przez tyle stron „nie rozumiałem”, co masz na myśli.
Najpierw dowiedziałem się, że nie rozumiem wyjątkowych sytuacji.
Potem, że nie rozumiem wpływu okoliczności.
Później, że nie rozumiem instynktów.
Następnie, że nie zrozumiałem przykładu z dziećmi.
A teraz okazuje się, że w 100% zgadzasz się ze zdaniem, które od początku było osią całej mojej argumentacji:
„Decyzję zawsze podejmuje człowiek.”
No właśnie.
I dokładnie o to chodziło mi od pierwszego wpisu.
Nigdy nie twierdziłem, że nie istnieją przyczyny, kryzysy, frustracje, toksyczne relacje, samotność czy pokusy. Twierdziłem jedynie, że żadna z tych rzeczy nie podejmuje decyzji za człowieka.
Natomiast nadal uważam, że sam nie zauważyłeś pewnej sprzeczności w swojej argumentacji.
Kiedy pisałeś o zdradzie, wielokrotnie podkreślałeś znaczenie okoliczności. Alkohol, brak seksu, frustracja, samotność, toksyczny związek, zemsta, instynkty. Innymi słowy — człowiek podejmuje określone decyzje pod wpływem różnych czynników zewnętrznych.
Ale kiedy przeszedłeś do przykładu dzieci, nagle argumentacja zmieniła kierunek. Tam przekonywałeś, że nawet przy wzorowym wychowaniu dziecko może zrobić coś złego, bo ostatecznie samo podejmuje decyzje. Czyli nagle najważniejszy stał się nie wpływ otoczenia, lecz charakter i indywidualny wybór człowieka.
I właśnie tego, mam wrażenie, sam nie dostrzegłeś.
Bo gdy mowa o dzieciach, bronisz tezy, że człowiek nie jest prostym produktem okoliczności.
A gdy mowa o zdradzie, przez większość dyskusji próbujesz wykazać, jak ogromny wpływ mają okoliczności.
Tymczasem w obu przypadkach mechanizm jest dokładnie taki sam.
Są okoliczności.
Są pokusy.
Są wpływy zewnętrzne.
Ale na końcu i tak decyzję podejmuje człowiek.
Dlatego trochę bawi mnie fakt, że przez kilka stron próbowałeś mnie odwieść od mojego zdania, z którym sam ostatecznie się zgodziłeś.
Natomiast nadal zastanawia mnie jedna rzecz. Kilka postów temu pisałeś, że niektórym ludziom nie da się wytłumaczyć, że nie mają racji. Teraz z kolei piszesz, że nie twierdzisz, iż masz rację, a każdy może postrzegać sprawę inaczej.
Przyznasz chyba, że to są dwa dość różne komunikaty.
Bo albo rozmawiamy o różnych spojrzeniach na temat, albo o ludziach, którym nie da się wytłumaczyć, że się mylą.
Jedno z drugim średnio się klei.
Tak czy inaczej, myślę, że temat został wyczerpany. Ty nadal próbujesz szukać wyjątków, które tłumaczą konkretne zachowania, a ja od początku zwracam uwagę na coś prostszego — że niezależnie od okoliczności odpowiedzialność za decyzję zawsze ponosi ten, kto ją podjął.
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Nie, Roger.Ja nie zapytałem, jakie mogą być przyczyny zdrady.Ja zapytałem, co ją uzasadnia.To są dwie różne rzeczy.
Przyczyną kradzieży może być bieda.
Przyczyną pobicia może być złość.
Przyczyną kłamstwa może być strach.
Ale sama obecność przyczyny nie oznacza jeszcze uzasadnienia.
I właśnie dlatego od kilku stron rozmawiamy obok siebie.Ty odpowiadasz na pytanie: „Dlaczego ludzie zdradzają?”.Ja zadałem pytanie: „Co usprawiedliwia zdradę?”.
Bo kiedy wymieniasz alkohol, frustrację, samotność, brak seksu, zemstę, kryzys czy instynkty, to opisujesz powody, dla których komuś przyszło to do głowy.
Nie odpowiedziałeś natomiast, dlaczego miałoby to być moralnie usprawiedliwione.
Zresztą sam chyba nieświadomie to przyznałeś.Najpierw przez kilka stron tłumaczyłeś przyczyny zdrady, a na końcu zgodziłeś się ze mną, że decyzję zawsze podejmuje człowiek.
Skoro decyzję podejmuje człowiek, to ostatecznie wracamy do punktu wyjścia.
Przyczyna może tłumaczyć pokusę.
Przyczyna może tłumaczyć motyw.
Ale to nadal nie jest odpowiedź na pytanie, co uzasadnia sam czyn.
I właśnie dlatego nadal nie usłyszałem odpowiedzi na pytanie, które zadałem na samym początku.
 
Mężczyzna

SkowytMacochy

Nowicjusz
Nie zostałem zdradzony fizycznie, ani sam nigdy nikogo nie zdradziłem, ale nakryłem ówczesną partnerkę na wymienianiu wiadomości z pewnym panem, w sposób który nazwałbym, wykraczającym poza rozmowę z kolegą I uwaga, to będzie niepopularna i narażająca mnie na ostracyzm, opinia.
Gdybym dowiedział się, że zostałem zdradzony fizycznie, dajmy standardową sytuację, wracam do domu,nakrywam swoją partnerkę w łóżku z innym, mówię gościowi, żeby brak swoje rzeczy i wypierdalał, a tej kobiecie robię piekło w domu, uważam, że w takiej sytuacji byłbym gotów uderzyć kobietę, i nie mam na myśli spoliczkowania.
Wiem co zdrada w związku robi z ludźmi i nie mówię tu o jakichś patologicznych związkach.
Gardzę ludźmi, którzy się jej dopuszczają. Kolejna niepopularna opinia, gdyby mój najlepszy przyjaciel, zdradził lub zdradzał swoją kobietę, to powiadomił bym ją o tym sekundę po tym jak sam się dowiedziałem.
Gardzę, też ludźmi, którzy zdradę wybaczają. Dają drugie szansę, ratują związki itd, jak bardzo trzeba być pozbawionym szacunku do samego siebie, żeby wybaczyć zdradę?? Dla mnie to temat zero jedynkowy, koniec związku, relacji, znajomości i wymazanie takiej osoby z pamięci na zawsze.
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Żeby napisać co uzasadnia zdradę trzeba znać przyczyny i koło się zamyka
Nie, Roger. Znów wracamy do tego samego błędu.
Żeby ocenić, czy coś jest uzasadnione, rzeczywiście warto znać przyczyny. Tylko że znajomość przyczyny nie sprawia automatycznie, że coś staje się uzasadnione.
To właśnie próbuję Ci przekazać od początku.
Dla mnie większość rzeczy, które wymieniasz, nie jest uzasadnieniem zdrady, tylko opisem stanu człowieka przed jej dokonaniem.
Samotność, frustracja, kryzys, brak seksu, pokusa, zauroczenie, zemsta czy wygasłe uczucie nie zamieniają nagle zdrady w coś moralnie właściwego. To są okoliczności, w których człowiek podejmuje decyzję.
A decyzja wiele mówi o samym człowieku.
Bo w tym samym kryzysie jeden porozmawia z partnerem. Jeden odejdzie. Jeden zawalczy o związek. Jeden uczciwie powie, że już nie kocha.
A drugi zacznie kłamać, ukrywać i prowadzić podwójne życie.
Dlatego ja nie widzę tutaj usprawiedliwienia, tylko wymówki.
Wymówki dla braku charakteru. Dla braku lojalności. Dla tchórzostwa. Dla braku szacunku wobec człowieka, któremu wcześniej składało się obietnice i deklaracje.
I przede wszystkim dla postawy, w której własne zachcianki stają się ważniejsze od konsekwencji, jakie poniesie ktoś obok.
Bo zdrada bardzo często nie zaczyna się w łóżku.
Zaczyna się w momencie, kiedy ktoś uznaje, że jego potrzeby są ważniejsze niż uczciwość wobec drugiego człowieka.
I właśnie dlatego nie szukam przyczyn. Przyczyny są oczywiste.
Interesuje mnie to, co usprawiedliwia świadome oszukiwanie drugiej osoby.
Jak dotąd nie usłyszałem odpowiedzi na to pytanie
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Roger, w tym momencie widzę już tylko dwie możliwości.
Albo konsekwentnie unikasz odpowiedzi na zadane pytanie.
Albo faktycznie odpowiadasz na inne pytanie niż to, które zostało zadane.
Od kilku stron pytam o jedno:
Co usprawiedliwia świadome oszukiwanie drugiej osoby?
Nie pytam, dlaczego ludzie zdradzają.
Nie pytam, jakie są przyczyny zdrady.
Nie pytam, jakie emocje jej towarzyszą.
Pytam, co sprawia, że świadome kłamstwo wobec partnera staje się moralnie uzasadnione.
A Ty za każdym razem wracasz do samotności, frustracji, kryzysów, alkoholu, zemsty, instynktów czy trudnych okoliczności.
To są przyczyny.
Ja pytam o usprawiedliwienie.
Jeżeli uważasz, że któreś z tych przyczyn usprawiedliwiają zdradę, napisz po prostu wprost które i dlaczego.
Jeżeli nie usprawiedliwiają, to tak naprawdę od kilku stron zgadzasz się ze mną bardziej, niż sam chcesz przyznać.
Bo na razie wygląda to tak, jakbyś nie odpowiadał na moje pytanie, tylko na pytanie, którego nigdy nie zadałem.
 
Mężczyzna

Roger430

Erotoman
Ja pytam o usprawiedliwienie.
Jeżeli uważasz, że któreś z tych przyczyn usprawiedliwiają zdradę, napisz po prostu wprost które i dlaczego.
Czy potrafisz czytać ze zrozumieniem? Napisałem to już kilkukrotnie . Zarzucasz mi podawanie przyczyn zdrad. A czym jest podjęcie decyzji o zdradzie jak nie skutkiem określonej przyczyny? Ja podałem Ci kilka przykładów.

Co usprawiedliwia świadome oszukiwanie drugiej osoby?
Nieświadome działanie pod wpływem srodków psychoaktywnych, które ktoś ci dosypał do drinka, choroba psychiczna. Może to przykłady "z kosmosu" ale realne.
Tak już bardziej przyziemne, to sytuacja którą podałem w moim przykładzie na początku. Ucieczka od tyrana. W takich przypadkach moralność nie istnieje. Jak ktoś cię tłamsi całe życie, to w pewnym momencie twoja psychika, leży i kwiczy, Ktoś Ci rzuca koło ratunkowe, to nie oglądasz się za siebie tylko chwytasz się nawet ostrej brzytwy.
Tak tak, zarzucisz mi znowu, że powtarzam się, ale chcesz przykladów, to Ci je będę je powtarzał dopóki tego nie zrozumiesz.

W życiu trzeba umieć oddzielić ziarno od plew. Nie żyjemy w świecie bajek, gdzie zawsze jest idealnie. Jak chcesz poznawać przyczyny takich, a nie innych zachowań ludzi, to stwórz jakiś kanał na YT i zaproś specjalistów, którzy być może udzielą Ci jednoznacznej odpowiedzi. Znając życie, możesz się nie doczekać, bo nikt nie siedzi w umysłach milionów ludzi.
Co uzasadnia złamanie przepisów drogowych? Czy coś usprawiedliwia takie zachowania? Co uzasadnia użycie przemocy?
To samo co w przypadku zdrady.
Czyli jakieś ekstremalne życiowe sytuacje. Co usprawiedliwia zdradę w udanym (teoretycznie) związku tego pewnie nie dowiesz się nigdy. Jednym przychodzi to łatwiej inni będą mieli wyrzuty sumienia do końca życia. Miałem kochających się dziadków, ale po latach dowiedziałem się, że zarówno ci od strony ojca i mamy zdradzili, a w jednym przypadku z tej zdrady było dziecko. Babcie wiedziały o tym, ale do końca życia byli razem i okazywali sobie miłość. Opiekowali się sobą, mimo że czasami sobie wypominali romans. Jeden dziadek zawsze mi powtarzał żebym uważał na kobiety i nie dał się owinąć wokół palca🤔
Po latach wywnioskowałem, że być może tamta kobieta tak go otumaniła, że stracił cały rozsądek i dał się złapać w sidła( zauroczenie)
Nie jesteśmy maszynami.
 
Kobieta

Krystyna.X

Erotoman
Tak się wtrącę do dyskusji, ale spodobało mi się zdanie:
być może tamta kobieta tak go otumaniła, że stracił cały rozsądek i dał się złapać w sidła( zauroczenie)
Te kobiety są jednak złe, okrutne i podłe. Otumani cię taka, zauroczy i dasz się złapać w jej sidła. 😂
Teraz nie zważając już na mnie kontynuujcie dialog. ;)
 
Kobieta

Krystyna.X

Erotoman
To zależy od podatności na bodźce. Nikt nie jest samotną górą.
Nie zrozumiałeś mnie. Celowo zaznaczyłam, że to kobieta jest tym złem. Tylko, czy to prawda?
Lecąc przykładem, który właśnie mi się nasunął: – Wysoki Sądzie! Zgwałciłem ją, bo kusiła mnie tą mini sukienką i wyzywająco dużym dekoltem.
Dość ode mnie. Słucham/czytam was dalej. ;)
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
No i wreszcie jesteśmy bliżej odpowiedzi.
W końcu podałeś konkretne sytuacje, które według Ciebie mogą usprawiedliwiać zdradę: chorobę psychiczną, odurzenie środkami podanymi bez wiedzy człowieka czy ucieczkę od tyrana.
Tylko że zauważ, iż dwa pierwsze przykłady są przypadkami, w których człowiek nie działa w pełni świadomie albo nie ma pełnej kontroli nad swoim zachowaniem.
Czyli sam nieświadomie przyznałeś coś, co próbuję powiedzieć od początku.
Żeby mówić o moralnym usprawiedliwieniu czynu, musisz ograniczyć odpowiedzialność sprawcy.Bo jeśli człowiek działa świadomie i ma możliwość wyboru, to nagle robi się dużo trudniej znaleźć usprawiedliwienie.
Natomiast przykład z tyranem jest ciekawy z innego powodu.Bo ja nadal nie rozumiem, dlaczego ratowanie się z toksycznej relacji miałoby wymagać zdrady.Uciec można,
odejść można, złożyć pozew można, zgłosić przemoc można, zerwać kontakt można.
To są wszystko trudne decyzje, ale nadal nie wyjaśniają, dlaczego oszukiwanie partnera miałoby być koniecznym elementem ratowania siebie.
I tutaj wracamy do początku naszej dyskusji.
Bo mam wrażenie, że od wielu stron opisujesz sytuacje, które tłumaczą zachowanie człowieka, ale niekoniecznie je usprawiedliwiają.Najciekawsze jest jednak coś innego.Przez większość dyskusji przekonywałeś, że ogromną rolę odgrywają okoliczności, instynkty, emocje i wpływ otoczenia.Tymczasem chwilę później piszesz historię swojego dziadka i kończysz ją słowami, że być może dał się omotać, zauroczyć i stracił rozsądek.Czyli znowu odpowiedzialność zaczyna przesuwać się z osoby podejmującej decyzję na okoliczności albo na osobę trzecią.I tu właśnie rozumiem żart Krystyny.Bo w pewnym momencie zaczyna to brzmieć tak, jakby winne były emocje, okoliczności, zauroczenie, instynkty albo ktoś, kto „otumanił”.A przecież nawet zauroczony człowiek nadal podejmuje własne decyzje.I właśnie dlatego od początku twierdzę, że przyczyn zdrady może być tysiąc.
Ale odpowiedzialny za nią zawsze jest ten, kto ją popełnia.
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Poruszony przez Krystynę przykład nasunął mi trochę inną refleksję.
Bardzo często słyszę, że kobiece wybuchy emocji, agresja słowna, obrażanie innych czy różne złe zachowania są tłumaczone hormonami. PMS, cykl, wahania hormonalne i tak dalej. I owszem, hormony wpływają na samopoczucie. Tylko wpływ nie jest tym samym co usprawiedliwienie.
Bo gdybyśmy przyjęli zasadę, że hormony automatycznie zwalniają człowieka z odpowiedzialności za własne zachowanie, to musielibyśmy ją stosować wobec wszystkich.
Męski popęd seksualny również jest w ogromnym stopniu związany z hormonami. Pociąg do atrakcyjnej kobiety, pożądanie czy fantazje nie biorą się znikąd. A jednak nikt rozsądny nie uzna za usprawiedliwienie tłumaczenia: 'nie zapanowałem nad sobą, bo zadziałały hormony.Bo cywilizacja polega właśnie na tym, że człowiek ma instynkty, emocje, hormony i pokusy, ale nie jest ich niewolnikiem.Dlatego argument 'to przez hormony' może czasem wyjaśniać, dlaczego ktoś czuł się gorzej, był bardziej rozdrażniony albo bardziej impulsywny. Nie usprawiedliwia jednak krzywdzenia innych ludzi.
Tak samo jak pożądanie nie usprawiedliwia gwałtu, tak samo hormony nie usprawiedliwiają świadomego złego zachowania. Między odczuwaniem impulsu a podjęciem decyzji nadal stoi człowiek i jego odpowiedzialność za własne czyny.
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry