Mały update..
Ostatnio częściej wychodzę sama i co nie wyjdę to jestem zaczepiana przez facetów, przez związek z nim strasznie się zamknęłam na innych, czułam że patrzenie się z pozadaniem na innego faceta to już zdrada, więc przestałam w ogóle to robić..
Moje libido strasznie zaczęło szaleć, a kiedy ostatnio stałam w kolejce po jedzenie na wynos podszedł do mnie facet 10/10, przystojny,wysoki, kulturalny, zagadał small talkiem, komplementem, a ja byłam speszona tylko odpowiedziałam "hej dziękuję u mnie super, ale nie jestem zainteresowana rozmową" potem resztę dnia myślałam o tym, że może dla dziesiątek mężczyzn jestem atrakcyjną,że może inny by mnie docenił, że może tyle tracę.. sama już nie wiem co robić..
Spiętrzone wspólne problemy hamują mnie przed jeszcze trudniejszymi decyzjami, czy już zawsze tak będzie? Sama nie odejdę, może powinnam zrobić wszystko żeby on ode mnie odszedł? Czasem myślę, że tak byłoby łatwiej..