Spróbuję odpowiedzieć na kilka Twoich tematów poruszonych
Ciężko to nazwać typowym hobby. Ja sam miałem pewnego czasu zajawkę, by pozbierać jakieś filmy w formie całej serii na płytach DVD, czy kasetach VHS, w każdym razie na fizycznych nośnikach. Jednak pomysł odszedł w zapomnienie. Kobieta, z którą mieszkałem, zapewne by uznała, że jestem jakiś powalony, a przecież w domu rodzinnym nie ustawiałbym sobie kolekcji na półce

(myślę, żę kilkaset płyt CD z muzą to lepsza kolekcja). Pod tym względem na stronie x homika zacząłem "kolekcjonować filmy w różnych kategoriach i nawet czasami dla własnej debilnej przyjemności je sortuję w jakiś tam sposób.
W czasach, kiedy nagle zaczynałem być sam, to było jakby normą, żę popadałem w lekki "tunel samozagłady" i masturbacja szła w dużych ilościach i raczej to nie było hobbystyczne, ale świadome, lub nie zaspokajanie potrzeby rozładowania się i zamaskowanie przed samym sobą braku związku.
Co jakiś czas oczywiście próbuję robić sobie odstawkę i skoncentrować się na czymś innym. Wtedy wiem, że nawet otwarcie adresu mailowego, na który przychodzi mi spam z gołymi cyckami, to już nawet nie jest highway to hell, ale po prostu skok w przepaść bez asekuracyjnej liny bungee.
Ale mam taki swój kretyński "rekord", kiedy z jedną dziewczyną chcieliśmy podrasować sytuację w łóżku i wtedy odstawiłem się od porno i masturbacji na 21 dni. I żeby było weselej to bardzo miło wspominam ten czas, bo wtedy nie marnowałem czasu i pociągnąłem do przodu kilka prywatnych projektów w krótkim czasie. A że nocek nie zawalałem patrzeniem w ekranik przed snem, to i wysypiałem się wtedy.
Niestety ja bardziej postrzegam porno i masturbację jako uzależnienie, z którego nie umiem wyjść. W moim przypadku to nie jest 3-4 minuty i wypad do realnego życia, ale często mi ucieka dużo cennego czasu, który mógłbym przeznaczyć na coś bardziej konstruktywnego...
Co do wspomnianego przez ciebie czy ktoś patrzy i nie robi sobie dobrze... Z mrocznego czasu, kiedy poleciałem naprawdę daleko i w zasadzie odpuściłem bardzo dużo z prywatnych rzeczy na rzecz porno, doszedłem do etapu, kiedy nie masturbowałem się, ale tylko właśnie oglądałem. Fakt, żę to były raczej filmy porno z klasy "retro", czyli takie trochę spokojniejsze, trochę Niemcy, trochę Włochy. Coś tam z serii firmy Private, gdzie próbowali ludzie zrobić jakąś fabułę.
Ale często "hobby" kojarzy się z kolekcjonowaniem czegoś i tak mi się przypomniało, że był moment, kiedy miałem kolekcję zabawek erotycznych. Teraz juz jej nie mam, bo się pozbyłem, kiedy się przeprowadzałem międzynarodowo, ale może kiedyś znów coś tam nazbieram, choć nie wiem za bardzo po co hehe.
Chciałbym czasami móc powiedzieć jak Maleńczuk w tekście "twist again": "Nie dla mnie co to porno, od porno chcę mieć głowę wolną." Może to się uda, jak znajdę partnerkę, z którą będę naprawdę szczęśliwy i nie będzie potrzeba już niczego z zewnątrz...