To akurat mowa inkluzywna, niewykluczająca. To nawet nie lenistwo, a zwrot neutralny płciowo.
Zacznijmy od kilku argumentów:
- W polszczyźnie "partnerski" opisuje raczej styl relacji (postawa partnerska) niż rolę (partner/partnerka) "Osoba partnerska" może znaczyć "osoba o partnerskim nastawieniu", a nie "życiowy partner".
- Rzeczownik "osoba" ma rodzaj żeński, więc wymusza formy żeńskie w zdaniu np. "moja osoba partnerska była zmęczona", co bywa sprzeczne z intencją neutralności - kolejna hipokryzja lewicy nowomowy?
- "partner/partnerka" już zawiera informację o roli, a "osoba partnerska" dodaje zbędny rzeczownik i wydłuża wypowiedź bez zysku semantycznego
- Dla przykładu spróbujmy użyć osoby partnerskiej w czasie przeszłym: "Moja osoba partnerska uznała, że powinna pójść spać" - nie brzmi jak zdanie o płci żeńskiej, mówiąc o mężczyźnie?
- Jeśli już potrzeba określić uniwersalną płeć, lepiej wpisać "partner(ka)" lub partner(a/ki) - wtedy nikogo nie wykluczamy, jednocześnie pisząc krótko i zwięźle.