• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl

    Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.

Zdrada i co dalej [problem użytkownika]

Sath

Cichy Podglądacz
Jak dla mnie przyznać się, ale oczywiście wcześniej obgadać to z żoną przyjaciela. Generalnie szansa, że "szambo wywali" jest całkiem spora. Będąc w sytuacji zdradzonego przyjaciela zdecydowanie bardziej doceniłbym fakt, że powiedziano mi o tym i sam mogłem pojdąć decyzję co dalej zrobić ze swoim życiem, niż dowiedzieć się po 20 latach.
 
Mężczyzna

retnu

Dominujący
To nie jest tylko źle, ale i tez kiepsko świadczy o Twoim charakterze, bo wiesz, albo kochasz kobietę, albo okłamujesz ja...
 
J

Jolaos

Guest
Zdarzyła mi się taka historia z którą za bardzo nie mogę sobie poradzić. Ale po kolei. Zdarzyło mi się ze spędziłem kilka intymnych chwil z zona najbliższego przyjaciela. Z przyjacielem znam się od przedszkola potem podstawówka, liceum, uczelnia. Razem chodziliśmy na pierwsze dziewczyny w liceum, a potem na studiach. Znamy się około 40 lat. Zony mamy od prawie 20 lat. Dzieci maja po kilkanaście lat i dla jednego jestem nawet ojcem chrzestnym. Przyjaciel ma prace ze często jest zagranica. Czasami bywałem u niego w domu aby pomoc przy dzieciakach. Ale w ciągu prawie 20 lat jego i mojego małżeństwa nie zdarzyła się jakakolwiek sytuacja, której musiałbym się wstydzić. Jednak na ostatniej imprezie gdzie byłem bez zony, przyjaciel wypił za dużo i poszedł spać. Ja zacząłem rozmawiać z jego zona i od słowa do słowa przeszliśmy na klimaty mocno intymne. Tak, ze następnego dnia spotkaliśmy się w hotelu. Seks był krótki i bez rewelacji. Potem aż do teraz mam olbrzymiego kaca i bardzo żałuję tego najgłupszego w moim życiu kroku. Nie wiem co zrobić. Czy się przyznać a mam olbrzymie wyrzuty sumienia, czy tez o niczym nie mówić. Czy za kilkadziesiąt lat o tym powiedzieć? Ale z drugiej strony mój przyjaciel ma prawo do prawdy i rozpoczęcia nowego życia lub wybaczenia nam wszystkim. Prośba o poradę komu taka sytuacja niestety się zdarzyła. Ja po prostu nie radze sobie z tym.
Przeżyłem coś podobnego, aczkolwiek kolwiek ja zostałem zmanipulowany pod pozorem pomocy w kryzysie małżeńskim pacjentka robiła z siebie bóstwo i mówiła to co che usłyszeć i subtelnie ale skutecznie odciągała mnie od żony no i stało się.... Powiedziałem o tym sobie po paru latach ale to było bez sensu... Fakt nie radziłem sobie z tą tajemnica i czułem potrzebę powiedzieć ale teraz żałuję... Trzeba było zachować to dla siebie i "odpracować" ten błąd.... Dodam że dziewczyna nie była jakaś super atrakcyjna i nawet w nie moim typie ale jej umiejętność manipulacji przerosła mnie totalnie... Zaduzylem się i to jest najgorsze.... Ja na Twoim miejscu bym nie mówił albo jakoś wybadal co o takich akcjach myśli przyjaciel i zadecydować... Albo go stracisz albo Ci wybaczy i rozejdzie się z żoną....trudna sytuacja ale bądź co bądź ja bym nie mówił nikomu i tego nie robił
 
Mężczyzna

Pisatiel

Cichy Podglądacz
Moje zdanie jest takie, że o zdradzie współmałżonka najlepiej w ogóle się nie dowiedzieć, przynajmniej wtedy, gdy zdrada nie miała dalszego ciągu ani konsekwencji. Opowiem wam o czymś tylko dlatego, że jestem tutaj tak jakby anonimowy.
Kiedyś żona wyznała mi bardzo dawną historię, sprzed ponad 20 lat (licząc wówczas, kiedy mi o tym mówiła). Stało się to, kiedy byliśmy już po "pierwszym razie". Mocno wtedy pokłóciliśmy się, a ona wyjechała na wakacje i tam przeżyła krótki, ale intensywny związek ze starszym chłopakiem. Potem jednak wróciła do mnie i ponoć przez następnych grubo ponad dwadzieścia lat nigdy tej decyzji nie żałowała (w przeciwieństwie do samej zdrady). A jednak wiedza o tym zdarzeniu zabolała mnie tak, że przez parę miesięcy nie chciałem się z Nią kochać. BTW po tym, kiedy wreszcie znowu do tego doszło, nagle (ale nie chwilowo) zachciało nam się trzeciego dziecka.
Z drugiej strony nie wiem, jak to wyglądało z Jej punktu widzenia i ile Ją kosztowało ukrywanie tego. Autentycznie nie wiem, bo nigdy nie zdradziłem. Może gdyby było inaczej, nie przeżyłbym tego aż tak? Ale żona jest moją jedyną partnerką seksualną w życiu i gdyby nie tamta głupia historia, żona mogłaby powiedzieć to samo o mnie.
Tak, że nie wiem, co poradzić osobom, które zdradziły. Wiem tylko, co jest lepsze dla osoby zdradzonej.
 
Mężczyzna

retnu

Dominujący
Zdrada boli.
Ja stosuje stara zasadę usłyszana przed wielu laty a pozwalającą na unikniecie wyrzutów sumienia, zasadę usłyszaną w klubie swingersów:
wierność nie jest sprawa charakteru, to tylko kwestia unikania okazji.
A zatem rozumu!
 
Mężczyzna

vtwin1990

Seks Praktykant
Ja też byłem po tej zdradzonej stronie. Moja używała sobie z innym przez kilka miesięcy wmawiając mi jednocześnie, że akurat nie ma za dużej ochoty na sex. Po niedługim czasie sumienie ją zabolało i sama mi się przyznała. Ze względu na dzieci pozostaliśmy razem i teoretycznie naprawiliśmy nasz związek ale...
1. zaufania takiego jak było już się nie odbuduje
2. moje ego co do poczucia własnej wartości mocno oberwało
Patrząc na to z dłuższej perspektywy to chyba znacznie lepiej by było gdybym o niczym nie wiedział. Ale wiem i żyję z tym zastanawiając się czasem jak bym ja się odwdzięczył. Ze względu jednak, że nadal Ją kocham nie chciał bym zadawać jej takiego bólu jaki sam doznałem. Do tego jestem introwertykiem i raczej słabo nawiązuję znajomości w realu więc taka okazja raczej mi się nie przytrafi ;). Co nie zmienia faktu, że czasami chodzą myśli co by było gdyby....
Do tego zawsze dochodzi kocioł w głowie gdy ona przez dłuższy czas odmawia seksu twierdząc, że jest zmęczona lub nie ma ochoty. Od razu wracają czarne myśli wyrytych głęboko w głowie wspomnień.
 
Mężczyzna

Kakarot16

Cichy Podglądacz
Ja też byłem po tej zdradzonej stronie. Moja używała sobie z innym przez kilka miesięcy wmawiając mi jednocześnie, że akurat nie ma za dużej ochoty na sex. Po niedługim czasie sumienie ją zabolało i sama mi się przyznała. Ze względu na dzieci pozostaliśmy razem i teoretycznie naprawiliśmy nasz związek ale...
1. zaufania takiego jak było już się nie odbuduje
2. moje ego co do poczucia własnej wartości mocno oberwało
Patrząc na to z dłuższej perspektywy to chyba znacznie lepiej by było gdybym o niczym nie wiedział. Ale wiem i żyję z tym zastanawiając się czasem jak bym ja się odwdzięczył. Ze względu jednak, że nadal Ją kocham nie chciał bym zadawać jej takiego bólu jaki sam doznałem. Do tego jestem introwertykiem i raczej słabo nawiązuję znajomości w realu więc taka okazja raczej mi się nie przytrafi ;). Co nie zmienia faktu, że czasami chodzą myśli co by było gdyby....
Do tego zawsze dochodzi kocioł w głowie gdy ona przez dłuższy czas odmawia seksu twierdząc, że jest zmęczona lub nie ma ochoty. Od razu wracają czarne myśli wyrytych głęboko w głowie wspomnień.
Nieważne jak będzie dobrze, nieważne jak by się starała kobieta w związku, zawsze ta rana zostanie i przy gorszych chwilach to wróci szybciej niż królik skończy ruchac. Szacunek że i tak zdobyłeś się na taki akt pozostania przy boku.


PS chęć odgryzienia to chyba ma każdy z samców 😁
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry