Ja z kolei mam tak, że podnieca mnie jedynie zapach noszonych skórzanych sandałów. Pomieszanie aromatu skóry i lekko pocących się stóp daje niesamowicie satysfakcjonującą kombinację. Zapach noszonych skarpetek, nylonów, czy sneakersów mnie autentycznie obrzydza.
Parę razy zdarzyło mi się też podniecić czując lekki zapach kobiecego potu zmieszany z perfumami. Nie dzieje się tak za każdym razem, bo zapach potu to mocno indywidualna sprawa (częściej zdarza się, że robi mi się niedobrze kiedy czuję "spoconą babę").