Ciężko powiedzieć, czy można to uznać za zbiorową zabawę. Dawno temu, miałem chyba 21 czy 22 lata, byłem na sylwestrze z dziewczyną. Trochę się wcięła i tam na miejscu, gdzie była impreza, nocowaliśmy. Jak wszyscy zalegli, to zaczęliśmy zabawę. Mieliśmy nocleg na komunistycznym półko-tapczanie, przy którym po rozłożeniu materaca, nad nami była szafka z przesuwnymi szybami. Zaczęliśmy zabawę, ale te szyby zaczęły dzwonić

. Próbowałem je przytrzymać ręką i łokciem przyłożyłem w drewno, przez co cały mebel zadudnił. Wtedy usłyszałem niedaleko jakby chrumknięcie. To kumpel z tamtych czasów próbował zagłuszyć swój śmiech. Wtedy już wszyscy zaczęliśmy rżeć ze śmiechu. Moja dziewczyna wstała i poszła do łazienki, jego dziewczyna też dołączyła do mojej. I nagle w ciemności słyszę kumpla: "Co masz na sobie?" Ja na to: Zegarek i gacie przy kostce, a ty?" "Rzemyki"



.
Atmosfera na seks upadła, bo zaczęła być beka, a do tego okazało się, że obu dziewczynom właśnie zaczęły się okresy. No i tyle wyszło seksu na nowy rok i nieświadomego grupowego


