Piątek korporacyjny, widzę z jakim zaangażowaniem moi pracownicy raportują mi wyniki tygodniowe i jestem pewna, że większość psychicznie już przełączyła się tryb weekendowy
- Ruszajcie się z tą robota, ja też dzisiaj chciałabym wyjść wcześniej – pomyślałam.
Jeszcze tylko przypadki najtrudniejsze, korporacyjny Piotr i Dawid z niespełnionymi marzeniami o karierze i uciekam do domu. Mam przed sobą dwa wieczory pełne niespodzianek, bardzo się ich obawiam, ale równie bardzo ich pragnę. Dzisiaj rano po odwiezieniu synka na dwudniową wycieczkę szkolną mój Pan zapowiedział pracę nade mną. W naszej terminologii będzie to czas dominacji i bezwzględnego posłuszeństwa Panu. Dostałam jasne wytyczne, że mam nie rozstawać się z telefonem komórkowym i ubrać mniej formalnie, piątkowo.
Pierwsze małe zadanie to była szybka sesja zdjęciowa z lushem we mnie i opcją zdalną, praktykujemy to czasem, musze z nim pójść gdzieś w konkretne miejsce i być w kontakcie z Panem, który w ramach uznania go kontroluje. Lubię to uczucie, kiedy mam go w sobie i nie spodziewając się dostaje porcje powitalnych wibracji. Drugie dzisiejsze zadanie to rebus, który mam zapisany na udzie, to Trójkącik, czyli symbol O+ - i przekreślone usta. Mam to nosić i zastanawiać się nad rozwiązaniem. Boje się jednak strzelać odpowiedziami w obawie o ukaranie mnie, cierpliwie czekam na jakąś podpowiedź, świadoma, że czas podania poprawnej, też nie rzutuje w tym momencie zbyt korzystnie na moją sytuację.
Zastanawiam się też co robi mój Pan, czy tak jak ja, siedzi sobie w gabinecie otoczony swoimi asystentkami i myśli nad zadaną mi zagadką?
Czy wszystko już zaplanował, czego mogę się spodziewać?
Znam jego pomysły i wiem, że większość kobiet mogłyby przerażać, jednak przez te lata wspólnego życia nauczyłam się jego potrzeb i chyba trafiłam na mężczyznę, który zdaje sobie sprawę, że ja odnajduje największe spełnienie w byciu dominowaną i traktowaną bardzo przedmiotowo. Zawsze tak miałam, może dlatego wiele moich związków było skazanych na niepowodzenie a partnerzy starający się zrozumieć moje potrzeby nie byli wystarczająco silni psychiczne by sprostać wymaganiom i móc robić ze mną rzeczy, które mnie tak bardzo podniecają i które dla mnie są kwintesencją udanego życia seksualnego. Dla innych są tylko przejawem dziwnych zachowań i doszukiwaniem się w nich braku szacunku do mnie jako kobiety.
Przecież na co dzień dba o mnie i Syna, stawia na szczycie wszystkich swoich priorytetów, czuję się przy nim bezpieczna i kochana. Te dobre emocje, których prawdę miałam przez lata możliwość zweryfikować, stale splatają się z tym dziwnym lękiem, który On nadal wywołuje u mnie i wśród ludzi. Jego zachowanie budzi niepewność, wywołuje dziwny dyskomfort u otaczających go osób, którzy często zarzucają mu traktowanie z wyższością, czy całkowity brak w odczuwaniu emocji. A może nie jestem władna do tych ocen, ponieważ to jakim On jest, jego władczość, dzikość i ten mrok tak bardzo
na mnie działają, że nie mam już w jego osądzie niczego obiektywnego?
- Proszę szefowo podsumowanie a rejestracja video naszego dzisiejszego telco zaraz będzie na serwerze. I raport będziesz miała na poniedziałek.
- Dzięki Aniu, skoro nie mamy nic więcej do zrobienia proponuję byście nie szukali więcej inspiracji w firmie tylko spakowali się do domów, zanim Wasza szefowa wpadnie na jakiś nowy pomysł na koniec tygodnia.
- "Spierdalamy" charakterystycznym modulowanym głosem bohatera z gier zawtórował szef produkcji, to zwołanie jest naszym luźnym i pozwalającym odreagować hasłem, że czas kończyć pracę.
- Miłego weekendu wszystkim w biurze i wszystkim po drugiej stronie ekranów.
- A szefowa co porabia w weekend?
- Jak to szefowa, będę odpoczywać i myśleć nad zadaniami dla Was, trzymajcie się i dbajcie o siebie.
14:00, zerkam dyskretnie na zegarek i z drżeniem serca na telefon, którego przez kilka minut nie miałam przy sobie bo pakowałam swoje rzeczy. Jest sms, w jednej sekundzie robię się spięta, to od mojego Pana, "będę o 16:00, obiadokolacja zamówiona, na kuchennym blacie masz dwa pudełeczka i karteczkę, koło sofy zadanie.
Drugi sms,"do sypialni nie wolno ci wchodzić"
Zaczynam szybciej oddychać, lovens, którego cały czas mam w sobie mimo bezruchu jakby dostarczył mi bodźców, czuję przyjemne ciepło w kroczu, mrowienie sutków, porywam torebkę, ubrania, laptop, parasolkę, kosmetyczkę i zatrzaskuję drzwi gabinetu. Jeszcze tylko runda po piętrze i pożegnanie ze wszystkimi i na parking.
Pomogę, co tak naładowała, uprzedza moje pożegnanie swoim śpiewnym głosem Pan Jerzy dozorca budynku, nauczyciel akademicki, dorabiający sobie na emeryturze. Cudowny człowiek, który czasem wsuwa mi przez okienko w swojej recepcji stare wydania wierszy, Dialog i Teatr z czasów kiedy jeszcze studiował, to dla mnie prawdziwe skarby.
Wiem, ze odmowa nie ma sensu, nie jestem w stanie powiedzieć, " poradzę sobie", dlatego wręczam Panu Jerzemu kilka rzeczy, Pan Jerzy wręcza mi kluczyki mówiąc
- Samochód odstawili z myjni, czyściutki a tu kluczyki proszę, spokojnym krokiem idziemy w jego kierunku, rozmawiając o tym, że już prawie jesień. Zasłuchana w opowieść Pana Jerzego o tym, że na polach już widać kolory jesieni wzdrygam się słysząc sygnał prywatnego telefonu.
dwie wiadomości, koniec sesji w apce lovensa i sms z poleceniem "masz czas na rozwiązanie rebusu do mojego powrotu"
-Nie dadzą odpocząć, ciągle dzwonią, zagaduje Pan Jerzy.
- Nie to już nie praca, to z domu.
- A co tam synek szkołę zaczął?
- Tak i już z klasą na wycieczkę wyjechali dzisiaj, wracają w niedziele wieczorem.
- O to Państwo sami, proszę pozdrowić męża.
- Kochany Pan jest Panie Jerzy, do poniedziałku, proszę pozdrowić żonę.
Pakuję wszystko do bagażnika i ruszam do domu, czuje napięcie, podniecenie, strach, co zaplanował, o co chodzi z tym rebusem, symbol kobiety dwie strzałki do siebie i przekreślone usta. Bez pocałunków, no to chyba normalne, bez oralu - o nie, marze by go poczuć w ustach i dostać wszystko to na co zasłużę. Bez wyzwisk, no tego jednego u nas nigdy nie było, oboje uważamy to za pretensjonalne, obleśne i pozbawione taktu. Bez hasła bezpieczeństwa... O Jezu. Poczułam się trochę przerażona, nie to nie możliwe, hasło to jego warunek i moje jedyne prawo, bez rozmów tez nie, przecież inaczej nie dostane polecenia do wykonania.
Parkuję w garażu i szybko przechodzę na klatkę schodową, otwieram drzwi i póki co nie patrzę na stojące na blacie bardzo duże pudło, mniejsze jest obok, wyglądają jak zwykła paczka. Widzę karteczkę i wiem, że system sterowania domem wysłał do nas informację, ze domownik jest w środku, zatem On wie, że już wróciłam, zaraz zadzwoni i sprawdzi wykonanie zadania, może jednak zdążę. Szybko wpadam do łazienki, po drodze stawiając torebkę. Kolejno komputer, kosmetyczkę, ubrania rzucam w gabinecie, jeszcze tylko wyłączam telefon służbowy i biegnę do łazienki, rozbieram się i wskakuję pod prysznic, w planie dalej mam ułożenie włosów, poprawię też makijaż na ostrzejszy. Mam frencz manicure taki jak Pan najbardziej lubi, nałożę coś odsłaniającego biodra z boków by podkreślić tatuaże, które jakiś czas temu zrobiłam.
- Tylko pamiętaj noga oparta o reling, żeby nie zmyć rebusu, Pan sprawdzi, że jest inny niż na zdjęciu...
Woda działa cuda, jestem świeżutka i patrzę w na siebie w lustro, jestem wysportowana i bardzo zadowolona ze swojego wyglądu, nieźle jak na mój wiek, może kiedyś zrobię sobie piersi, ale tak bez powiększania, może kiedyś, kiedy będą tego potrzebowały, ale jeszcze nie, jeszcze nie teraz, dotykam je i lekko ściskam uśmiechając się. Włosy, zapomniałam, musze się przystrzyc, nie wolno mi na gładko, gładko musi być tylko od krocza do pośladków, cipka nie może być goła muszę mieć włoski minimum dwa centymetry tyle ile bierze konkretna nakładka trymera. Pan tak lubi najbardziej. Poza tym ja też nauczyłam się, że moje rudo-ogniste włosy są czymś wyjątkowym. Na szczęście niewiele jest do równania, zatem po niedługim czasie kończę też makijaż i idę do garderoby. Drzwi są jednak zamknięte,
- O co tu chodzi? - Myślę, przecież nigdy nie zamykamy drzwi z tej strony, właśnie po to by z łazienki wejść do niej, skoro jednak nie mogę wejść do sypialni to jak mam się tam dostać, nie planowałam wkładać rzeczy, do których akurat mam dostęp. Odziana w szlafrok, schodzę na dół lekko poirytowana, cały czas mając telefon w dłoni. Brak wiadomości, jest godzina 15:10 z zaciekawieniem sięgam po kopertę są w niej trzy arkusze, papier washi, cudownej faktury, wącham go pachnie jego zapachem, pewnie go zapisał zaraz pod aplikacji wody toaletowej.
"moja suczko w małym pedełku masz odzież na dzisiejszy wieczór i dwa gadżety, będziesz wiedziała jak ich użyć. W drugim pudełku, jest Twoja dzisiejsza przestrzeń, czerwonej torebki nie otwierasz"
"Twoja przestrzeń ma być umieszczona obok sofy, tam gdzie leży znaczek" mówi druga karteczka.
"Bądź gotowa, kiedy wrócę - trzecia karteczka.
Otwieram, pierwsze pudełko, to duże, w środku jest coś w gwiazdki, poduszka, nie to jakiś materac, jednak dopiero po rozłożeniu uśmiecham się bo widzę legowisko dla psów z wyhaftowaną psinką na oparciu, mięciutkie i milutkie, to moja przestrzeń dzisiaj?
-O Jezu, myślę, czyżby dzisiaj czekała mnie tresura, zaraz gdzie to miało leżeć a tam dalej przy sofie, jest, na podłodze przyklejony obrazek pieska, czyli to ma tu leżeć, mh obok ulubionej części sofy Pana. Zostawiam je z uśmiechem i coraz większym podnieceniem. Ładnie ta moja przestrzeń wygląda. W dużym pudle już nic nie ma szybko wynoszę je do spiżarni i biorę się za rozpakowywanie, mniejszego pudła, jest w nim herness mojej ulubionej firmy, są pończochy samonośne, i obroża na szyję z czterema kółkami i dwoma karabinkami, rękawice, jakie dziwne bez palców z dziwną poduszką i jakaś uprząż, dziwna ze skóry. To na ramiona, łokcie, kolana? Na dnie puda są standardowe uprzęże na nadgarstki i kostki, ale nieco inne bo bardzo miękkie i z grubymi zapinkami. Co to jest to ze skóry? Po nazwie produktu znajduję, że są to nakolanniki do pracy chroniące kolana i rękawice do pracy w podparciu. Po co mi to będę klęczała za karę, uśmiecham się na samą myśl. Szybko uporałam się z hernessem, jest idealnie dopasowany, taki jak lubię, ma konstrukcję otwartych piersi z pasami otaczającymi sutki, ułatwia zapięcie klamer, dół jest spinany na podwójnych pasach z regulacja na udach, świetnie leży, jak wszystkie z tej firmy, teraz obroża, też bardzo miękka i świetnie wykończona, Pan jednak dba o mój komfort i zawsze kupuje mi najbezpieczniejsze gadżety. Nie mogę otworzyć czerwonej torebki leżącej na dnie, ale dotykiem czuję, że jest w niej coś długiego i ciężkiego. Pejcz, pas, jakaś uprząż, zwariuję od natłoku myśli, które w mgnieniu oka przerywa sygnał wiadomości "skończyłem trening na koniec pracy, zatem biorę prysznic i jadę do domu"
15:40.
Jak dla, mnie, myślę, mógłby nie brać prysznica, wrócę jednak do tych nakolanników, no ok wyglądają okropnie i psują moją stylizację, ale faktycznie dobrze się w nich klęczy, a pewnie będę długo w tej pozycji. Znowu czuję przyjemną falę podniecenia na myśl o ostrym oralu na kolanach przed moim Panem.
Siadając na sofie w oczekiwaniu na Pana, staram się myśleć nad rebusem, nie zajmuje mi to jednak zbyt długo ponieważ słyszę ciężki odłos silnika samochodu, parkującego w garażu.
Jestem tak nakręcona, że trudno mi usiedzieć na miejscu, słysząc piknięcie zamka idę się przywitać z Panem, jak zwykle czekam aż to on zrobi pierwszy gest. Ten szybko się pojawia, to lekkie uderzenie w policzek i pytanie:
- Gdzie jest suczki przestrzeń?
- Czuję zdziwienie, lęk i podniecenie,
- Yy tam położyłam, odpowiadam. Drugi policzek.
- Tam leży. Trzeci raz trafia mnie w pośladek, te w twarz są delikatne, ale to ten przyprawia mnie o przyjemny ból i uczucie szczypania.
- Chyba suczka nie zrozumiała rebusu?
- N, niee
Pociągniecie za włosy
- Jakie jest rozwiązanie?
- Bez słów? odpowiadam.
- Źle, kolejny, jeszcze mocniejszy i odbija się echem po pomieszczeniu, a ja czuje się w swoim żywiole i jestem już mokra.
- Suczki nie mówią ludzkim głosem, zrozumiałaś?
- Mhm.
- Nie - tym razem bez kary- nie mhm, ani żadnych dźwięków ludzkich, suczka skomle, warczy, piszczy...
- Zaskomlałam zatem i Pan mnie pogłaskał, dalej jednak trzymał mnie w uścisku.
- A jak chodzą suczki?
Domyśliłam się po co te osłony na kolana i ręce, klęknęłam, klęczałam tak i kilka chwil zanim Pan się rozebrał i chwytając mnie za włosy poprowadził mnie za sobą do kuchni.
-Czy zawartość pudełek podobała się suczce?
-Mmm mmm
- Świetnie, to teraz czas na zawartość czerwonego woreczka, nie podglądałaś?
- Mmmmmm.
- Bardzo dobrze, odpowiedział Pan i wyciągnął z woreczka piękną smycz i coś dużego w czarnym etui, wyraźnie ciężkiego po odłożeniu na blat kuchenny
- Dobrze, zatem wracaj na swoje miejsce, rozkazał Pan.
Poszłam na czworakach, w kierunku mojego legowiska obok sofy, ciągnąc za sobą smycz.
Pan przyszedł po chwili i usiadł obok mnie, gładząc mnie po głowie. Włączył muzykę i przypatrywał się mi z wielką uwagą, po czym powiedział, że bardzo dobrze wykonałam część zadania i ładnie nałożyłam na siebie pomoce do zabawy, mogę więc usiąść koło niego na sofie. Wskoczyłam zatem obok pana i od razu dostałam wyraźne wytyczne poprzez ruch smyczą w którą stronę mam się odwrócić. Pan pogładził mnie po pośladkach i usłyszałam jak otwiera tubkę z żelem nawilżającym, który w tym momencie nie był mi zupełnie potrzebny. Poczułam jego kciuk w pupie, palec wskazujący w pochwie a serdeczny i środkowy mocno masowały mi łechtaczkę. Po całym dniu zadań i oczekiwania na Pana i takim początku doszłam w mgnieniu oka. Pamiętałam jednak ciągle o głównej zasadzie zabawy. Zatem tylko oddychałam mocno targana rozkosznymi drgawkami po szybkim orgazmie. Kątem oka widziałam że Pan też jest gotowy, jednak odwrócił mnie ciągle klęcząca na sofie i wsadził palec wskazujący do moich ust pytając
-Czy suczka smakuje dobrze?
- Mmhmmhmmh. Uwielbiam czuć siebie na Panu, dlatego do wyczyszczenia paluszka zabrałam się z wielką ochotą. Nie trwało to długo ponieważ Pan wyraźnym ruchem smyczy wskazał mi bym powróciła do legowiska, sam poszedł po drinka, wrócił ze szklaneczką, butelką whisky, kolczastą butelką Marie Stuart i czerwoną torebką. Usiadł na sofie, nie patrząc na mnie pociągnął solidny łyczek ze szklanki i zabrał się za otwarcie szampana, po chwili usłyszałam cudowne pyknięcie korka, nie wiedziałam jednak czy trunek jest dla mnie. Pan jakby widząc moje zainteresowanie, wylał trochę na dłoń i dał mi do picia, zrozumiałam, że suczka nie mówi ludzkim głosem i nie pije z kieliszka. Totalnie nakręcona spiłam wszystko z zagłębienia dłoni Pana, który w międzyczasie zza oparcia sofy wyciągnął małą miseczkę, którą postawił obok mojego legowiska i nalał do niej ponad pół butelki szampana. Wskazał na nią dłonią co było jednoznacznym sygnałem dla mnie, szampan był dobry, chłodny i wywoływał cudowne mrowienie i lekką owocową cierpkość na języku i ustach. Pan patrzył na mnie jak opróżniam miseczkę i pod koniec szarpnął lekko ale energicznie smyczą i przyciągnął mnie do siebie, chwycił mnie za włosy i władczym gestem skierował na swojego penisa. Ledwie uchyliłam usta a poczułam silne dociśniecie mojej głowy, nie byłam na to przygotowana i lekko się zakrztusiłam, ale po chwili jego smak, uczucie rozpychania gardła, lekki ból pociąganych włosów i zapach, wzięły górę. Uwielbiam go ssać, a oczekiwanie na niego w moich ustach od rana spowodowało, że cały mój świat skupił się chwilowo na jego kutasie, którego teraz, ssałam jak opętana, szarpana za włosy od czasu do czasu. Czułam ucisk, drapanie w gardle i potok z moich ust a penis Pana był u nasady oblepiony moją śliną. Pan chyba też długo czekał, bo zaczął szybciej oddychać, przerwał na chwilę, oderwał moją głowę i popatrzył mi w oczy, puścił moje włosy i smycz, zdjął spodnie i bieliznę i odchylił się. Chwyciłam go dłonią i połknęłam aż do nasady, poczułam jednak szarpnięcie i uderzenie w policzek.
- Suczki nie używają do tego łapek, mówiąc to wyciągnął z torebki uprzęże na nadgarstki i podpiął mi je do obroży pod szyją. Otworzyłam ponownie usta i w pozycji z podpiętymi rękoma, klęcząc przed stojącym Panem, zaczęłam znowu ssać, po chwili Pan zaczął mnie wspomagać swoja dłonią i poczułam, że uderzam w jego podbrzusze, a z moich ust wydobywa się wilgotny chlapiący odgłos połączony z moim mruczeniem i jękami. Smakował cudownie a po kilku chwilach poczułam, że moje gardło zalewa cudowna gorąca fala jego spermy, ledwo oddychałam z obolałym gardłem i ustami, ale czując wytrysk Pana na ścianie gardła poczułam też, że robię się mokra i sama jestem blisko orgazmu.
Jęczałam z rozkoszy czując jak pulsuje mi w ustach smakując go, byłam w niebo wzięta, okazało się, że sporo spłynęło mi kącikiem ust na dekolt, trochę łzawiły mi oczy, ale czułam było cudownie.
-O Boże, powiedziałam zapominając się i mając nadzieję, że Pan skupiony na swojej przyjemności nie usłyszał, ale jego reakcja szybko mnie wyprowadziła z błędu.
Dostałam w policzek
- Widzę, że suczka potrzebuje prawdziwej tresury bo niczego się nie nauczyła. Pan odpiął moje dłonie od obroży i ruchem smyczy wskazał by iść za nim, poszłam przy jego nodze, skierował mnie po schodach na górę do sypialni, do której drzwi były otwarte, Pan wiedział, że jej nie otwierałam i uśmiechnął się gładząc mnie po włosach, dał mi znak bym weszła do środka i wskazał miejsce obok łózka.
Na łóżku leżał drążek do stabilizowania pozycji, różdżka, żel, obok łóżka zaś nasza misa pełna częściowo rozpuszczonego lodu z trzema butelkami szampana. Pan położył też czerwona torebkę w której trzymał uprzęże na kostki, ten ciężki przedmiot i coś jeszcze.
Dostrzegłam, że obok żyrandola jest otwarta klapka, która skrywała otworek do przykręcania haka do huśtawki dziecinnej, cóż potem ten dyskretny punkt kotwiczący służył Panu za miejsce do uczenia mnie pokory. Pod hakiem stał płytki czarny gumowy basenik. Wiedziałam już co się święci.
Wyraźnym ruchem Pan wskazał mi łózko, na które weszłam i bardzo szybko ustabilizował mnie w pozycji: drążek miedzy stopami podpięte dłonie na pełnej szerokości.
Po chwili zapytał.
- Co zrobimy z niesforną i krnąbrną suką? Kiedy suka się nauczy, że nie mówi ludzkim głosem.
Pierwszy klaps w cipkę wyrwał mnie z chwilowego zamyślenia, drugi przeszył mnie lekkim bólem i falą rozkoszy. Jęknęłam tylko i zamknęłam oczy, po kolejnych razach cipka paliła mnie od klapsów, była podrażniona i czułam jakby samo krążące powietrze mnie pobudzało. Po chwili poczułam palce mojego Pana, jego idealne kształtne dłonie, rozchylił mi wargi i wsunął palce, jęknęłam i szarpnęłam się czując to pierwsze uderzenie w punkt, cudowne ciepło jego dłoni i lekkie napięcie dwóch palców. Pan szarpnął nimi parę razy i zaczął regularnie mnie masować w środku. Jęczałam i wiłam się czując teraz jego drugą dłoń na moich sutkach.
- Ach! Niechcący mi się wyrwało i zostało od razu "nagrodzone" razem w policzek i komunikatem wygłoszonym barytonowy tonem.
- Suki nie mówią ludzkim głosem, skomlesz, warczysz, jęczysz, rozumiesz?
- Mmm.
-Tym razem dostałam nieco mocniej w pośladek, poczułam żar na pośladku i tylko głośno jęknęłam z rozkoszy.
Pan ponownie zaczął mnie pieścić palcami, a ja po tej chwilowej przerwie na karę straciłam głowę, piszczałam tylko i czułam skurcze na całym ciele, końcowe trzy stuknięcia w mój punkt g doprowadziły, że piszcząc trysnęłam na dłoń Pana i na niego. Boże jak mi było dobrze, łapałam oddech i resztkami woli pilnowałam się by nie złamać zasad, których Pan ode mnie wymagał. Poczułam palce pana w ustach i swój smak, uśmiechnęłam się do Pana, który pokazał mi swoją dłoń, pościel i kila plam na swojej koszuli.
- Suka nabrudziła, zatem suka wie co ją czeka. Mówiąc to wszedł we mnie leżącą z nadgarstkami podpiętymi do drążka między stopami. Myślałam, że stracę świadomość, tak bardzo na to czekałam, od rana chciałam go poczuć w sobie. Pan zaczął mnie pieprzyć, nie dbając o rytm, czułam przeszywające pchnięcia i uderzenia do końca, czułam, że płynę w środku, czułam ból w udach i dłoniach, doszłam skomląc z rozkoszy. Pan na chwilę zwolnił i spłycił pchnięcia, ruszył jednak nie zważając na mnie, pieprzył mnie, ręką podciągnął drążek drugą odchylił głowę ciągnąc za włosy. To wystarczyło doszłam kolejny raz. Miałam nadzieje, że Pan da mi chwile wytchnienia, ale On odwrócił mnie tak że byłam z twarzą wbita w pościel i leżąc na rękach.
- Suka nabrudziła, powtórzył Pan i wymierzył mi klapsy w uniesiony tyłek. Jezu te bolały, ich siła prawie dobiła mnie do łóżka twarzą, a ból palił jak ogień, jeszcze trzy i Poczułam jak ze mnie cieknie z rozkoszy. Pan wszedł we mnie i zaczął ponownie pieprzyć od tyłu trzymając mnie w stalowym uchwycie za biodra, mocno je ściskał i wchodził we mnie z dużą siłą. Po kilkudziesięciu pchnięciach zmienił kąt tak by docisnąć penisem przednią cześć pochwy i po chwili doszłam z piskiem, czując silnego klapsa w pośladki i pociągnięcie za smycz. Powoli traciłem kontrolę i tylko powarkiwałam wciśnięta teraz twarzą w materac czując dalsze pchnięcia mojego Pana, tym razem były głębokie bardzo silne i powolne, w trakcie poczułam chłodne uczucie w okolicach odbytu i lekkie pchniecie. Podziałało niczym doładowanie, bo zaczęłam piszczeć głośniej czując jak w moim wnętrzu kutas Pana mija się z tym stalowym przedmiotem, doszłam tak, że straciłam kontrolę i chyba wydałam z siebie niedozwolone dźwięki bo Pan wymierzył mi karnego klapsa i podniósł mi twarz wymierzając solidny policzek.
- Suko, znowu mówisz ludzkim głosem?
- Mmm mmm.
Rzucił mnie na plecy nadal spiętą do drążka, ten przedmiot w mojej pupie, to był hak analny z oczkiem na końcu, szybko znowu we mnie wylądował. Pan odpiął mi stopy od drążka i spiął je razem podkurczone i do łączącej stopy uprzęży podpiął hak, solidnie trysnął mi na cipkę żelem nawilżającym, kolejno odpiął dłonie i spiął je ze stopami, już bez drążka, włożył do środka swoje cudowne palce a drugą ręką docisnął różdżkę do mojej łechtaczki. Wibracje z różdżki, jego place, ciężki hak analny i to, że nie mogłam wyprostować nóg przez podłączone dłonie ale jednak poruszałam lekko hakiem wywołało drgawki na cały ciele i dziwne dźwięki, jak warcząca suka, doszłam tracąc oddech i mocząc się.
Pan przerwał na chwilę i sięgnął po butelkę szampana i butelkę wody, otworzył je i gestem wskazał czego chcę się napić, wskazałam wzrokiem na wodę, której bardzo potrzebowałam, Pan wypił pierwszy kilka łyków, nabrał do ust wody i otworzył mi usta wypluwając wszystko, powtórzył kilka razy, po chwili zrobił to samo z szampanem, który był przyjemnie chłodny i trochę mnie orzeźwił.
Po krótkiej przerwie nawadniającej Pan wyszarpnął spode mnie kocyk i pokazał mi plamy na nim, dostałam policzek i ponownie poczułam palce w sobie, różdżkę, tym razem na silniejszych wibracjach, było cudownie, jednak tym razem Pan trzymał ją w jednej dłoni tej samej, której środkowe palce miał we mnie. Nagle poczułam coś na podeszwach stóp, ukłucia, to była ostroga. Ona zawsze wywołuje bodźce na granicy, a teraz przy całkowitym pobudzeniu mojego ciała prawie krzyczałam. Obracała się przy akompaniamencie palców Pana intensywnie uciskających mój punkt g, wibracjach dociśniętej główki różdżki, coraz wyżej i wyżej zostawiała to rozkosznie bolesną dróżkę na moich łydkach i udach. Pan po chwili trochę zwolnił i docisnął ją mocniej, gdy dotarł do mojego sutka, wtedy nie wytrzymałam i zaczęłam niekontrolowanie się szarpać, ale nie krzyczałam, skomlałam tylko poczułam, że już plączę z nadmiaru bodźców i emocji. Trysnęłam targana skurczami w momencie kiedy Pan wysuwał palce i hak i wymierzał mi solidne klapsy w cipkę
- Już, już!!! Krzyknęłam i zrobiło mi się ciemno przed oczami, Oddychałam z trudem dlatego Pan rozpiął mi stopy i dłonie, które bardzo mi drżały, nie mając nad nimi zbyt wiele kontroli z trudem je wyprostowałam.
Pod pośladkami czułam wilgoć i mnóstwo płynu, znowu nabrudziłam.
- Coś mówiłaś? zapytał Pan
- Mm mm, wiedziałam jednak, że usłyszał
- Chwycił mnie za dłonie spiął je razem i ściągnął z łóżka, ledwo stałam na nogach, Pan jednak podprowadził mnie i nakazał wejść do baseniku podniósł mnie tak, że ledwo dotykałam palcami stóp i podpiął mnie do sufitu odpowiednio ustalając wysokość bym stała na palcach już trochę stabilniej. Czułam, napięcie w nadgarstkach, ale te uprzęże były bardzo miękkie i mnie nie urażały.
- Suka chyba lubi być karana? Zapytał Pan stojąc za mną i trzymając mnie w stalowym uścisku za brodę, poczułam, że w mojej pupie ląduje znowu hak i jak Pan odciąga mi do tyłu głowę i wykorzystując elementy smyczy spina końcówkę haka z obrożą. Stałam tak na palcach z odgiętą głową drżąc z rozkoszy. To jest właśnie to co w tym kocham, to odczucie, że jestem już na granicy wytrzymałości, ten niekontrolowany płacz z rozkoszy. Pan wszedł we mnie od tyłu ściskając moje piersi. Pieprzył mnie mocno i długo, czułam, że już nie stoję na nogach tylko wiszę, podtrzymywana przez Pana, już nie krzyczałam, wydawałam modulowany skowyt, który starałam się kontrolować ostatkiem woli. Chyba odpłynęłam bo ocucił mnie policzek wymierzony przez Pana, poczułam tez parcie na pęcherz, zaczęłam skomleć i pokazywać panu gestem ściskania ud, że muszę do toalety.
-Suka chce siusiu?
- Mmm, mmm.
- Suczki nie korzystają z toalet i znowu wszedł we mnie, jedną ręka trzymał mnie za żuchwę, drugą uciskał mi łechtaczkę, po chwili doszłam. Po kolejnej dłuższej znowu odpłynęłam, czując Pana, który po wyjściu ze mnie penisem, zajął się poruszaniem hakiem, wsuwając zamiast kutasa, swoje palce. Nie przestawał a ja czułam że nie wytrzymam, byłam blisko wypowiedzenia słowa bezpiecznego, ale gdzieś bardzo głęboko mimo bólu, rozkoszy przechodzącej w ból chciałam zobaczyć czy przesunę granice, czy wytrzymam więcej, po chwili poczułam kolejne skurcze a między nimi strumień mojego moczu, który ze mnie pulsująco tryskał, jakie to było przyjemne, znowu miałam drgawki, czułam palące zmęczone mięsnie, lejący się ze mnie pot i ciepły płyn na moich udach. Po krótkiej chwili Pan odpiął mnie i pozwolił klęknąć wsunął mi penisa w usta i zaczął się poruszać, trwało to chwilę i znowu poczułam ten cudowny smak i pulsowanie. Zdziałało niczym środek pobudzający, bo czując wytrysk Pana w moich ustach znowu nabrałam ochoty. Pan jeszcze jakiś czas pobył w moich ustach wycofał się i popatrzył na mnie.
- Suka potrzebuje nawilżenia i skierował na mnie strumień moczu, kocham to ale nieczęsto dostaję w normalnym seksie, czułam ciepło, zapach i widziałam jak uderza w moje piersi, otworzyłam usta by trochę złapać, smakował cudownie. Ta chwila, kiedy łączy się z zapachem skóry po długim seksie jest chyba jednym z najcudowniejszych zapachów, zaczęłam znowu czuć ogromne podniecenie. Pan jednak pochylił się nade mną i powiedział
- Bardzo grzeczna suczka, zasłużyła na nagrodę i podniósł smycz zapiał ją na obroży, i ruchem wskazał bym poszła za nim. Powoli na czworaka obok nogi Pana z drżącymi mięśniami, mokra od moczu z resztkami spermy na sobie podążyłam za Panem. Pan otworzył drzwi do łazienki i nakazał mi wejść do wanny, odpiął mi nakolanniki, zdjął rękawice, ale dłonie znowu podpiął do obroży, wyraźnym ruchem wymusił bym usiadła i wszedł obok mnie do wanny. Odkręcił wodę, ustawił temperaturę i końcówkę na mgiełkę, polał mnie wodą, która zadziałała jak balsam na mojej pobudzonej skórze. Zamknęłam oczy, przez dłuższą chwilę czułam jak Pan bardzo delikatnie i z pietyzmem myje mnie całą używając moich ulubionych kosmetyków. Później Pan umył mi włosy i zmył makijaż, który pewnie wyglądał już bardzo źle. W trakcie wydawało mi się, że ktoś wszedł do domu i robi cos na dole, jednak trudno mi było wyłapać dźwięki w łazience i przez muzykę, która leciała z głośników. Sam Pan, szybko się odświeżył wyszedł z wanny i wytarł szybko. Po chwili nakazał mi klęknąć zaczął mnie wycierać. Drobiazgowo przeciągnął ręcznikiem po moich włosach, kiedy już byłam sucha, włączył suszarkę i zaczął szczotkować mi włosy. Po kilku minutach spiął mi je w trochę niezdarną kulkę i popatrzył na mnie.
- Suczka już jest czyściutka, wyjdź z wanny.
Wyszłam stojąc ale domyśliłam się, że nie pozostanę w tej pozycji, kiedy Pan ponownie nakładał mi nakolanniki. Bym mogła się poruszać jak suczka odpiął dłonie od obroży i nałożył na nie rękawice. Na koniec zdjął mi uprzęże z nadgarstków i kostek. Podpiął smycz i kazał iść za sobą.
Schodziliśmy na dół po schodach, ja za Panem niezdarnie i tyłem, ale Pan mnie asekurował i mój sprzęt do "chodzenia" doskonale zdawał egzamin.
Już przechodząc przez pokój dzienny dobiegł mnie miły aromat jedzenia, które znalazło się cudownie na stoliku w jadalni. Po menu poznałam, że jest z naszej ulubionej knajpy, prowadzonej przez dobrego kolegę, często organizuje nam dowóz nawet, kiedy nas nie ma, ma możliwość wejścia do domu po otrzymaniu kodu. Cześć mu i chwała za to jak często ratuje nas z obiadowych opresji.
Stół był nakryty na podgrzewaczach były potrawy. Nabrałam ogromnego apetytu widząc przebogate tureckie meze, kilka tuypów, kofty i chlebki pide, falafelki i mnóstwo deserowych słodkich dodatków. Było też wino, nawet zapalone świeczki. Więc jak to u Pana wszystko zaplanowane. Ruchem ręki zostałam zaproszona do stołu, ale jak się okazało miałam siedzieć nie ze spuszczonymi nogami tylko na kolanach z podłożona poduszką. Nie zauważyłam po swojej stronie talerzyka, szybko zrozumiałam, że będę karmiona z ręki. Na szczęście Pan wiedział doskonale co lubię najbardziej i z uwagą i troską wyszukiwał mi najlepsze kąski. Jadłam powali, każdy kęs otrzymując z dłoni Pana, czasem musiałam oblizać dłoń. Pan jadł bardzo mało, cała uwagę skupiał na karmieniu mnie i głaskaniu po policzku, cały czas dłonie miałam podpięte do obroży pod szyją zatem byłam zdana na Pana. Dostałam tez wino i wodę, Pan kiedy lekko się ubrudziłam wycierał mi delikatnie usta. Nasz posiłek trwał dosyć długo i w zasadzie zdałam sobie sprawę, że nie wiem, która jest godzina, dlatego niewiele myśląc pochyliłam się i sięgnęłam jak potrafiłam spiętymi dłoniami ekranu tabletu do sterowania domowym systemem zarzadzania by to sprawdzić, tak odruchowo. Pan nagle przestał mnie karmić i spojrzał lodowato, wiedziałam, że będę miała karę.
- Suczka zna się na zegarku? Śpieszy się gdzieś?
- Mmm mmm, zaskomlałam. Chwyt Pana był silny i zdecydowany, ściągnął mnie z krzesła i położył na wolnej części stołu, bez zbędnego przygotowania wszedł we mnie dociskając mnie do blatu, Pan pieprzył mnie dając klapsy w piersi i twarz. Było mi bosko, jednak czuła tez jak moje ciało jest już dzisiaj zmęczone, cipka zaczynała mnie boleć, mięsnie bolały mnie jak po sesji pool dancingu, ale byłam spełniona, po kilku minutach Pan bzykając mnie oblał mi cipkę szampanem i wypił zawartość z butelki, wilgoć z szampana i mojej cipki rozsmarował po kroczu i dupci, lekko wsunął palec, doszłam po tym bardzo szybko, jednak orgazm był już jednym z tych, jakie mam po długiej sesji, był cudowny, ale czułam się zmęczona. Pan jakby czytał w myślach bo wyszedł ze mnie na chwilkę i uzbrojony w prezerwatywę powoli wchodził w mój tyłeczek, masując mnie palcami wsuniętymi do cipki. Zmęczona i trochę obolała, ale do diabła, jak ja na ten układ czekałam. Zwykle, kiedy już moja cipka jest trochę sfatygowana przełączam się na anal i wówczas mogę jeszcze trochę się pobawić. Uwielbiam czuć go w pupie i jego palce w cipce. Zmęczona, na plecach całkowicie poddana, czułam jak powoli narasta we mnie fala, ta specjalna, orgazm analny mam inny, ale zawsze jest wyjątkowy, nie potrafię go opisać, nie jest tak gwałtowny, początkowo skupiony w okolicach miednicy rozlewa się na całe ciało. Uwielbiam go, bo daje mi niezwykle rozluźnienie i ogromną satysfakcję. Ten przyszedł po kilku minutach, był chyba jednym z dłuższych jakie miałam, straciłam rachubę czasu i kontrole nad swoim ciałem, nie wiem dokładnie co się ze mną działo. Czułam gorąco na wzgórku lonowym i brzuchu, coś chlapnęło mi na twarz. Wytrysnęłam z ogromną siłą, targana spazmami przyjemności, Zdumiałam się z jaką siłą zaciskam się na penisie mojego Pana i jak jemu jest przyjemnie. Jednak dłużej nie mogłam, chciałam odpocząć. Już bardziej zobaczyłam, niż poczułam, że mój Pan zaczyna dalej się poruszać we mnie, dlatego bardzo wyraźnie, ochrypłym i łamiącym się głosem wypowiedziałam bezpieczne słowo. Pan słysząc to szybko wyszedł ze mnie i błyskawicznie zaczął mnie rozbierać. Zdjął ze mnie obrożę odpiął od niej nadgarstki, odpiął nakolanniki, pozbył się tez hernessa. Uśmiechnął się i wsunął mi do ust różaną kosteczkę lokum, moją ulubioną. Wziął mnie za ręce i delikatnie pocałował w czoło i usta. Jeśli cały wieczór był realizacja mojej potrzeby i sprawienia mi przyjemności to ta chwila była dowodem na jego całkowite oddani mi. Pogładził mnie po policzku.
- Smakowało? Zapytał, tym swoim hipnotyzującym zmieniającym się głosem.
- Tak. Odpowiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Chcę do łazienki, chcę się odświeżyć i spać, jestem zmęczona. Patrząc z uwielbieniem na mojego mężczyznę niesiona na jego rękach do sypialni , pomyślałam, że to jednak będzie bardzo udany weekend. Postaram się jutro wstać wcześniej i nie leniuchować.
- Ruszajcie się z tą robota, ja też dzisiaj chciałabym wyjść wcześniej – pomyślałam.
Jeszcze tylko przypadki najtrudniejsze, korporacyjny Piotr i Dawid z niespełnionymi marzeniami o karierze i uciekam do domu. Mam przed sobą dwa wieczory pełne niespodzianek, bardzo się ich obawiam, ale równie bardzo ich pragnę. Dzisiaj rano po odwiezieniu synka na dwudniową wycieczkę szkolną mój Pan zapowiedział pracę nade mną. W naszej terminologii będzie to czas dominacji i bezwzględnego posłuszeństwa Panu. Dostałam jasne wytyczne, że mam nie rozstawać się z telefonem komórkowym i ubrać mniej formalnie, piątkowo.
Pierwsze małe zadanie to była szybka sesja zdjęciowa z lushem we mnie i opcją zdalną, praktykujemy to czasem, musze z nim pójść gdzieś w konkretne miejsce i być w kontakcie z Panem, który w ramach uznania go kontroluje. Lubię to uczucie, kiedy mam go w sobie i nie spodziewając się dostaje porcje powitalnych wibracji. Drugie dzisiejsze zadanie to rebus, który mam zapisany na udzie, to Trójkącik, czyli symbol O+ - i przekreślone usta. Mam to nosić i zastanawiać się nad rozwiązaniem. Boje się jednak strzelać odpowiedziami w obawie o ukaranie mnie, cierpliwie czekam na jakąś podpowiedź, świadoma, że czas podania poprawnej, też nie rzutuje w tym momencie zbyt korzystnie na moją sytuację.
Zastanawiam się też co robi mój Pan, czy tak jak ja, siedzi sobie w gabinecie otoczony swoimi asystentkami i myśli nad zadaną mi zagadką?
Czy wszystko już zaplanował, czego mogę się spodziewać?
Znam jego pomysły i wiem, że większość kobiet mogłyby przerażać, jednak przez te lata wspólnego życia nauczyłam się jego potrzeb i chyba trafiłam na mężczyznę, który zdaje sobie sprawę, że ja odnajduje największe spełnienie w byciu dominowaną i traktowaną bardzo przedmiotowo. Zawsze tak miałam, może dlatego wiele moich związków było skazanych na niepowodzenie a partnerzy starający się zrozumieć moje potrzeby nie byli wystarczająco silni psychiczne by sprostać wymaganiom i móc robić ze mną rzeczy, które mnie tak bardzo podniecają i które dla mnie są kwintesencją udanego życia seksualnego. Dla innych są tylko przejawem dziwnych zachowań i doszukiwaniem się w nich braku szacunku do mnie jako kobiety.
Przecież na co dzień dba o mnie i Syna, stawia na szczycie wszystkich swoich priorytetów, czuję się przy nim bezpieczna i kochana. Te dobre emocje, których prawdę miałam przez lata możliwość zweryfikować, stale splatają się z tym dziwnym lękiem, który On nadal wywołuje u mnie i wśród ludzi. Jego zachowanie budzi niepewność, wywołuje dziwny dyskomfort u otaczających go osób, którzy często zarzucają mu traktowanie z wyższością, czy całkowity brak w odczuwaniu emocji. A może nie jestem władna do tych ocen, ponieważ to jakim On jest, jego władczość, dzikość i ten mrok tak bardzo
na mnie działają, że nie mam już w jego osądzie niczego obiektywnego?
- Proszę szefowo podsumowanie a rejestracja video naszego dzisiejszego telco zaraz będzie na serwerze. I raport będziesz miała na poniedziałek.
- Dzięki Aniu, skoro nie mamy nic więcej do zrobienia proponuję byście nie szukali więcej inspiracji w firmie tylko spakowali się do domów, zanim Wasza szefowa wpadnie na jakiś nowy pomysł na koniec tygodnia.
- "Spierdalamy" charakterystycznym modulowanym głosem bohatera z gier zawtórował szef produkcji, to zwołanie jest naszym luźnym i pozwalającym odreagować hasłem, że czas kończyć pracę.
- Miłego weekendu wszystkim w biurze i wszystkim po drugiej stronie ekranów.
- A szefowa co porabia w weekend?
- Jak to szefowa, będę odpoczywać i myśleć nad zadaniami dla Was, trzymajcie się i dbajcie o siebie.
14:00, zerkam dyskretnie na zegarek i z drżeniem serca na telefon, którego przez kilka minut nie miałam przy sobie bo pakowałam swoje rzeczy. Jest sms, w jednej sekundzie robię się spięta, to od mojego Pana, "będę o 16:00, obiadokolacja zamówiona, na kuchennym blacie masz dwa pudełeczka i karteczkę, koło sofy zadanie.
Drugi sms,"do sypialni nie wolno ci wchodzić"
Zaczynam szybciej oddychać, lovens, którego cały czas mam w sobie mimo bezruchu jakby dostarczył mi bodźców, czuję przyjemne ciepło w kroczu, mrowienie sutków, porywam torebkę, ubrania, laptop, parasolkę, kosmetyczkę i zatrzaskuję drzwi gabinetu. Jeszcze tylko runda po piętrze i pożegnanie ze wszystkimi i na parking.
Pomogę, co tak naładowała, uprzedza moje pożegnanie swoim śpiewnym głosem Pan Jerzy dozorca budynku, nauczyciel akademicki, dorabiający sobie na emeryturze. Cudowny człowiek, który czasem wsuwa mi przez okienko w swojej recepcji stare wydania wierszy, Dialog i Teatr z czasów kiedy jeszcze studiował, to dla mnie prawdziwe skarby.
Wiem, ze odmowa nie ma sensu, nie jestem w stanie powiedzieć, " poradzę sobie", dlatego wręczam Panu Jerzemu kilka rzeczy, Pan Jerzy wręcza mi kluczyki mówiąc
- Samochód odstawili z myjni, czyściutki a tu kluczyki proszę, spokojnym krokiem idziemy w jego kierunku, rozmawiając o tym, że już prawie jesień. Zasłuchana w opowieść Pana Jerzego o tym, że na polach już widać kolory jesieni wzdrygam się słysząc sygnał prywatnego telefonu.
dwie wiadomości, koniec sesji w apce lovensa i sms z poleceniem "masz czas na rozwiązanie rebusu do mojego powrotu"
-Nie dadzą odpocząć, ciągle dzwonią, zagaduje Pan Jerzy.
- Nie to już nie praca, to z domu.
- A co tam synek szkołę zaczął?
- Tak i już z klasą na wycieczkę wyjechali dzisiaj, wracają w niedziele wieczorem.
- O to Państwo sami, proszę pozdrowić męża.
- Kochany Pan jest Panie Jerzy, do poniedziałku, proszę pozdrowić żonę.
Pakuję wszystko do bagażnika i ruszam do domu, czuje napięcie, podniecenie, strach, co zaplanował, o co chodzi z tym rebusem, symbol kobiety dwie strzałki do siebie i przekreślone usta. Bez pocałunków, no to chyba normalne, bez oralu - o nie, marze by go poczuć w ustach i dostać wszystko to na co zasłużę. Bez wyzwisk, no tego jednego u nas nigdy nie było, oboje uważamy to za pretensjonalne, obleśne i pozbawione taktu. Bez hasła bezpieczeństwa... O Jezu. Poczułam się trochę przerażona, nie to nie możliwe, hasło to jego warunek i moje jedyne prawo, bez rozmów tez nie, przecież inaczej nie dostane polecenia do wykonania.
Parkuję w garażu i szybko przechodzę na klatkę schodową, otwieram drzwi i póki co nie patrzę na stojące na blacie bardzo duże pudło, mniejsze jest obok, wyglądają jak zwykła paczka. Widzę karteczkę i wiem, że system sterowania domem wysłał do nas informację, ze domownik jest w środku, zatem On wie, że już wróciłam, zaraz zadzwoni i sprawdzi wykonanie zadania, może jednak zdążę. Szybko wpadam do łazienki, po drodze stawiając torebkę. Kolejno komputer, kosmetyczkę, ubrania rzucam w gabinecie, jeszcze tylko wyłączam telefon służbowy i biegnę do łazienki, rozbieram się i wskakuję pod prysznic, w planie dalej mam ułożenie włosów, poprawię też makijaż na ostrzejszy. Mam frencz manicure taki jak Pan najbardziej lubi, nałożę coś odsłaniającego biodra z boków by podkreślić tatuaże, które jakiś czas temu zrobiłam.
- Tylko pamiętaj noga oparta o reling, żeby nie zmyć rebusu, Pan sprawdzi, że jest inny niż na zdjęciu...
Woda działa cuda, jestem świeżutka i patrzę w na siebie w lustro, jestem wysportowana i bardzo zadowolona ze swojego wyglądu, nieźle jak na mój wiek, może kiedyś zrobię sobie piersi, ale tak bez powiększania, może kiedyś, kiedy będą tego potrzebowały, ale jeszcze nie, jeszcze nie teraz, dotykam je i lekko ściskam uśmiechając się. Włosy, zapomniałam, musze się przystrzyc, nie wolno mi na gładko, gładko musi być tylko od krocza do pośladków, cipka nie może być goła muszę mieć włoski minimum dwa centymetry tyle ile bierze konkretna nakładka trymera. Pan tak lubi najbardziej. Poza tym ja też nauczyłam się, że moje rudo-ogniste włosy są czymś wyjątkowym. Na szczęście niewiele jest do równania, zatem po niedługim czasie kończę też makijaż i idę do garderoby. Drzwi są jednak zamknięte,
- O co tu chodzi? - Myślę, przecież nigdy nie zamykamy drzwi z tej strony, właśnie po to by z łazienki wejść do niej, skoro jednak nie mogę wejść do sypialni to jak mam się tam dostać, nie planowałam wkładać rzeczy, do których akurat mam dostęp. Odziana w szlafrok, schodzę na dół lekko poirytowana, cały czas mając telefon w dłoni. Brak wiadomości, jest godzina 15:10 z zaciekawieniem sięgam po kopertę są w niej trzy arkusze, papier washi, cudownej faktury, wącham go pachnie jego zapachem, pewnie go zapisał zaraz pod aplikacji wody toaletowej.
"moja suczko w małym pedełku masz odzież na dzisiejszy wieczór i dwa gadżety, będziesz wiedziała jak ich użyć. W drugim pudełku, jest Twoja dzisiejsza przestrzeń, czerwonej torebki nie otwierasz"
"Twoja przestrzeń ma być umieszczona obok sofy, tam gdzie leży znaczek" mówi druga karteczka.
"Bądź gotowa, kiedy wrócę - trzecia karteczka.
Otwieram, pierwsze pudełko, to duże, w środku jest coś w gwiazdki, poduszka, nie to jakiś materac, jednak dopiero po rozłożeniu uśmiecham się bo widzę legowisko dla psów z wyhaftowaną psinką na oparciu, mięciutkie i milutkie, to moja przestrzeń dzisiaj?
-O Jezu, myślę, czyżby dzisiaj czekała mnie tresura, zaraz gdzie to miało leżeć a tam dalej przy sofie, jest, na podłodze przyklejony obrazek pieska, czyli to ma tu leżeć, mh obok ulubionej części sofy Pana. Zostawiam je z uśmiechem i coraz większym podnieceniem. Ładnie ta moja przestrzeń wygląda. W dużym pudle już nic nie ma szybko wynoszę je do spiżarni i biorę się za rozpakowywanie, mniejszego pudła, jest w nim herness mojej ulubionej firmy, są pończochy samonośne, i obroża na szyję z czterema kółkami i dwoma karabinkami, rękawice, jakie dziwne bez palców z dziwną poduszką i jakaś uprząż, dziwna ze skóry. To na ramiona, łokcie, kolana? Na dnie puda są standardowe uprzęże na nadgarstki i kostki, ale nieco inne bo bardzo miękkie i z grubymi zapinkami. Co to jest to ze skóry? Po nazwie produktu znajduję, że są to nakolanniki do pracy chroniące kolana i rękawice do pracy w podparciu. Po co mi to będę klęczała za karę, uśmiecham się na samą myśl. Szybko uporałam się z hernessem, jest idealnie dopasowany, taki jak lubię, ma konstrukcję otwartych piersi z pasami otaczającymi sutki, ułatwia zapięcie klamer, dół jest spinany na podwójnych pasach z regulacja na udach, świetnie leży, jak wszystkie z tej firmy, teraz obroża, też bardzo miękka i świetnie wykończona, Pan jednak dba o mój komfort i zawsze kupuje mi najbezpieczniejsze gadżety. Nie mogę otworzyć czerwonej torebki leżącej na dnie, ale dotykiem czuję, że jest w niej coś długiego i ciężkiego. Pejcz, pas, jakaś uprząż, zwariuję od natłoku myśli, które w mgnieniu oka przerywa sygnał wiadomości "skończyłem trening na koniec pracy, zatem biorę prysznic i jadę do domu"
15:40.
Jak dla, mnie, myślę, mógłby nie brać prysznica, wrócę jednak do tych nakolanników, no ok wyglądają okropnie i psują moją stylizację, ale faktycznie dobrze się w nich klęczy, a pewnie będę długo w tej pozycji. Znowu czuję przyjemną falę podniecenia na myśl o ostrym oralu na kolanach przed moim Panem.
Siadając na sofie w oczekiwaniu na Pana, staram się myśleć nad rebusem, nie zajmuje mi to jednak zbyt długo ponieważ słyszę ciężki odłos silnika samochodu, parkującego w garażu.
Jestem tak nakręcona, że trudno mi usiedzieć na miejscu, słysząc piknięcie zamka idę się przywitać z Panem, jak zwykle czekam aż to on zrobi pierwszy gest. Ten szybko się pojawia, to lekkie uderzenie w policzek i pytanie:
- Gdzie jest suczki przestrzeń?
- Czuję zdziwienie, lęk i podniecenie,
- Yy tam położyłam, odpowiadam. Drugi policzek.
- Tam leży. Trzeci raz trafia mnie w pośladek, te w twarz są delikatne, ale to ten przyprawia mnie o przyjemny ból i uczucie szczypania.
- Chyba suczka nie zrozumiała rebusu?
- N, niee
Pociągniecie za włosy
- Jakie jest rozwiązanie?
- Bez słów? odpowiadam.
- Źle, kolejny, jeszcze mocniejszy i odbija się echem po pomieszczeniu, a ja czuje się w swoim żywiole i jestem już mokra.
- Suczki nie mówią ludzkim głosem, zrozumiałaś?
- Mhm.
- Nie - tym razem bez kary- nie mhm, ani żadnych dźwięków ludzkich, suczka skomle, warczy, piszczy...
- Zaskomlałam zatem i Pan mnie pogłaskał, dalej jednak trzymał mnie w uścisku.
- A jak chodzą suczki?
Domyśliłam się po co te osłony na kolana i ręce, klęknęłam, klęczałam tak i kilka chwil zanim Pan się rozebrał i chwytając mnie za włosy poprowadził mnie za sobą do kuchni.
-Czy zawartość pudełek podobała się suczce?
-Mmm mmm
- Świetnie, to teraz czas na zawartość czerwonego woreczka, nie podglądałaś?
- Mmmmmm.
- Bardzo dobrze, odpowiedział Pan i wyciągnął z woreczka piękną smycz i coś dużego w czarnym etui, wyraźnie ciężkiego po odłożeniu na blat kuchenny
- Dobrze, zatem wracaj na swoje miejsce, rozkazał Pan.
Poszłam na czworakach, w kierunku mojego legowiska obok sofy, ciągnąc za sobą smycz.
Pan przyszedł po chwili i usiadł obok mnie, gładząc mnie po głowie. Włączył muzykę i przypatrywał się mi z wielką uwagą, po czym powiedział, że bardzo dobrze wykonałam część zadania i ładnie nałożyłam na siebie pomoce do zabawy, mogę więc usiąść koło niego na sofie. Wskoczyłam zatem obok pana i od razu dostałam wyraźne wytyczne poprzez ruch smyczą w którą stronę mam się odwrócić. Pan pogładził mnie po pośladkach i usłyszałam jak otwiera tubkę z żelem nawilżającym, który w tym momencie nie był mi zupełnie potrzebny. Poczułam jego kciuk w pupie, palec wskazujący w pochwie a serdeczny i środkowy mocno masowały mi łechtaczkę. Po całym dniu zadań i oczekiwania na Pana i takim początku doszłam w mgnieniu oka. Pamiętałam jednak ciągle o głównej zasadzie zabawy. Zatem tylko oddychałam mocno targana rozkosznymi drgawkami po szybkim orgazmie. Kątem oka widziałam że Pan też jest gotowy, jednak odwrócił mnie ciągle klęcząca na sofie i wsadził palec wskazujący do moich ust pytając
-Czy suczka smakuje dobrze?
- Mmhmmhmmh. Uwielbiam czuć siebie na Panu, dlatego do wyczyszczenia paluszka zabrałam się z wielką ochotą. Nie trwało to długo ponieważ Pan wyraźnym ruchem smyczy wskazał mi bym powróciła do legowiska, sam poszedł po drinka, wrócił ze szklaneczką, butelką whisky, kolczastą butelką Marie Stuart i czerwoną torebką. Usiadł na sofie, nie patrząc na mnie pociągnął solidny łyczek ze szklanki i zabrał się za otwarcie szampana, po chwili usłyszałam cudowne pyknięcie korka, nie wiedziałam jednak czy trunek jest dla mnie. Pan jakby widząc moje zainteresowanie, wylał trochę na dłoń i dał mi do picia, zrozumiałam, że suczka nie mówi ludzkim głosem i nie pije z kieliszka. Totalnie nakręcona spiłam wszystko z zagłębienia dłoni Pana, który w międzyczasie zza oparcia sofy wyciągnął małą miseczkę, którą postawił obok mojego legowiska i nalał do niej ponad pół butelki szampana. Wskazał na nią dłonią co było jednoznacznym sygnałem dla mnie, szampan był dobry, chłodny i wywoływał cudowne mrowienie i lekką owocową cierpkość na języku i ustach. Pan patrzył na mnie jak opróżniam miseczkę i pod koniec szarpnął lekko ale energicznie smyczą i przyciągnął mnie do siebie, chwycił mnie za włosy i władczym gestem skierował na swojego penisa. Ledwie uchyliłam usta a poczułam silne dociśniecie mojej głowy, nie byłam na to przygotowana i lekko się zakrztusiłam, ale po chwili jego smak, uczucie rozpychania gardła, lekki ból pociąganych włosów i zapach, wzięły górę. Uwielbiam go ssać, a oczekiwanie na niego w moich ustach od rana spowodowało, że cały mój świat skupił się chwilowo na jego kutasie, którego teraz, ssałam jak opętana, szarpana za włosy od czasu do czasu. Czułam ucisk, drapanie w gardle i potok z moich ust a penis Pana był u nasady oblepiony moją śliną. Pan chyba też długo czekał, bo zaczął szybciej oddychać, przerwał na chwilę, oderwał moją głowę i popatrzył mi w oczy, puścił moje włosy i smycz, zdjął spodnie i bieliznę i odchylił się. Chwyciłam go dłonią i połknęłam aż do nasady, poczułam jednak szarpnięcie i uderzenie w policzek.
- Suczki nie używają do tego łapek, mówiąc to wyciągnął z torebki uprzęże na nadgarstki i podpiął mi je do obroży pod szyją. Otworzyłam ponownie usta i w pozycji z podpiętymi rękoma, klęcząc przed stojącym Panem, zaczęłam znowu ssać, po chwili Pan zaczął mnie wspomagać swoja dłonią i poczułam, że uderzam w jego podbrzusze, a z moich ust wydobywa się wilgotny chlapiący odgłos połączony z moim mruczeniem i jękami. Smakował cudownie a po kilku chwilach poczułam, że moje gardło zalewa cudowna gorąca fala jego spermy, ledwo oddychałam z obolałym gardłem i ustami, ale czując wytrysk Pana na ścianie gardła poczułam też, że robię się mokra i sama jestem blisko orgazmu.
Jęczałam z rozkoszy czując jak pulsuje mi w ustach smakując go, byłam w niebo wzięta, okazało się, że sporo spłynęło mi kącikiem ust na dekolt, trochę łzawiły mi oczy, ale czułam było cudownie.
-O Boże, powiedziałam zapominając się i mając nadzieję, że Pan skupiony na swojej przyjemności nie usłyszał, ale jego reakcja szybko mnie wyprowadziła z błędu.
Dostałam w policzek
- Widzę, że suczka potrzebuje prawdziwej tresury bo niczego się nie nauczyła. Pan odpiął moje dłonie od obroży i ruchem smyczy wskazał by iść za nim, poszłam przy jego nodze, skierował mnie po schodach na górę do sypialni, do której drzwi były otwarte, Pan wiedział, że jej nie otwierałam i uśmiechnął się gładząc mnie po włosach, dał mi znak bym weszła do środka i wskazał miejsce obok łózka.
Na łóżku leżał drążek do stabilizowania pozycji, różdżka, żel, obok łóżka zaś nasza misa pełna częściowo rozpuszczonego lodu z trzema butelkami szampana. Pan położył też czerwona torebkę w której trzymał uprzęże na kostki, ten ciężki przedmiot i coś jeszcze.
Dostrzegłam, że obok żyrandola jest otwarta klapka, która skrywała otworek do przykręcania haka do huśtawki dziecinnej, cóż potem ten dyskretny punkt kotwiczący służył Panu za miejsce do uczenia mnie pokory. Pod hakiem stał płytki czarny gumowy basenik. Wiedziałam już co się święci.
Wyraźnym ruchem Pan wskazał mi łózko, na które weszłam i bardzo szybko ustabilizował mnie w pozycji: drążek miedzy stopami podpięte dłonie na pełnej szerokości.
Po chwili zapytał.
- Co zrobimy z niesforną i krnąbrną suką? Kiedy suka się nauczy, że nie mówi ludzkim głosem.
Pierwszy klaps w cipkę wyrwał mnie z chwilowego zamyślenia, drugi przeszył mnie lekkim bólem i falą rozkoszy. Jęknęłam tylko i zamknęłam oczy, po kolejnych razach cipka paliła mnie od klapsów, była podrażniona i czułam jakby samo krążące powietrze mnie pobudzało. Po chwili poczułam palce mojego Pana, jego idealne kształtne dłonie, rozchylił mi wargi i wsunął palce, jęknęłam i szarpnęłam się czując to pierwsze uderzenie w punkt, cudowne ciepło jego dłoni i lekkie napięcie dwóch palców. Pan szarpnął nimi parę razy i zaczął regularnie mnie masować w środku. Jęczałam i wiłam się czując teraz jego drugą dłoń na moich sutkach.
- Ach! Niechcący mi się wyrwało i zostało od razu "nagrodzone" razem w policzek i komunikatem wygłoszonym barytonowy tonem.
- Suki nie mówią ludzkim głosem, skomlesz, warczysz, jęczysz, rozumiesz?
- Mmm.
-Tym razem dostałam nieco mocniej w pośladek, poczułam żar na pośladku i tylko głośno jęknęłam z rozkoszy.
Pan ponownie zaczął mnie pieścić palcami, a ja po tej chwilowej przerwie na karę straciłam głowę, piszczałam tylko i czułam skurcze na całym ciele, końcowe trzy stuknięcia w mój punkt g doprowadziły, że piszcząc trysnęłam na dłoń Pana i na niego. Boże jak mi było dobrze, łapałam oddech i resztkami woli pilnowałam się by nie złamać zasad, których Pan ode mnie wymagał. Poczułam palce pana w ustach i swój smak, uśmiechnęłam się do Pana, który pokazał mi swoją dłoń, pościel i kila plam na swojej koszuli.
- Suka nabrudziła, zatem suka wie co ją czeka. Mówiąc to wszedł we mnie leżącą z nadgarstkami podpiętymi do drążka między stopami. Myślałam, że stracę świadomość, tak bardzo na to czekałam, od rana chciałam go poczuć w sobie. Pan zaczął mnie pieprzyć, nie dbając o rytm, czułam przeszywające pchnięcia i uderzenia do końca, czułam, że płynę w środku, czułam ból w udach i dłoniach, doszłam skomląc z rozkoszy. Pan na chwilę zwolnił i spłycił pchnięcia, ruszył jednak nie zważając na mnie, pieprzył mnie, ręką podciągnął drążek drugą odchylił głowę ciągnąc za włosy. To wystarczyło doszłam kolejny raz. Miałam nadzieje, że Pan da mi chwile wytchnienia, ale On odwrócił mnie tak że byłam z twarzą wbita w pościel i leżąc na rękach.
- Suka nabrudziła, powtórzył Pan i wymierzył mi klapsy w uniesiony tyłek. Jezu te bolały, ich siła prawie dobiła mnie do łóżka twarzą, a ból palił jak ogień, jeszcze trzy i Poczułam jak ze mnie cieknie z rozkoszy. Pan wszedł we mnie i zaczął ponownie pieprzyć od tyłu trzymając mnie w stalowym uchwycie za biodra, mocno je ściskał i wchodził we mnie z dużą siłą. Po kilkudziesięciu pchnięciach zmienił kąt tak by docisnąć penisem przednią cześć pochwy i po chwili doszłam z piskiem, czując silnego klapsa w pośladki i pociągnięcie za smycz. Powoli traciłem kontrolę i tylko powarkiwałam wciśnięta teraz twarzą w materac czując dalsze pchnięcia mojego Pana, tym razem były głębokie bardzo silne i powolne, w trakcie poczułam chłodne uczucie w okolicach odbytu i lekkie pchniecie. Podziałało niczym doładowanie, bo zaczęłam piszczeć głośniej czując jak w moim wnętrzu kutas Pana mija się z tym stalowym przedmiotem, doszłam tak, że straciłam kontrolę i chyba wydałam z siebie niedozwolone dźwięki bo Pan wymierzył mi karnego klapsa i podniósł mi twarz wymierzając solidny policzek.
- Suko, znowu mówisz ludzkim głosem?
- Mmm mmm.
Rzucił mnie na plecy nadal spiętą do drążka, ten przedmiot w mojej pupie, to był hak analny z oczkiem na końcu, szybko znowu we mnie wylądował. Pan odpiął mi stopy od drążka i spiął je razem podkurczone i do łączącej stopy uprzęży podpiął hak, solidnie trysnął mi na cipkę żelem nawilżającym, kolejno odpiął dłonie i spiął je ze stopami, już bez drążka, włożył do środka swoje cudowne palce a drugą ręką docisnął różdżkę do mojej łechtaczki. Wibracje z różdżki, jego place, ciężki hak analny i to, że nie mogłam wyprostować nóg przez podłączone dłonie ale jednak poruszałam lekko hakiem wywołało drgawki na cały ciele i dziwne dźwięki, jak warcząca suka, doszłam tracąc oddech i mocząc się.
Pan przerwał na chwilę i sięgnął po butelkę szampana i butelkę wody, otworzył je i gestem wskazał czego chcę się napić, wskazałam wzrokiem na wodę, której bardzo potrzebowałam, Pan wypił pierwszy kilka łyków, nabrał do ust wody i otworzył mi usta wypluwając wszystko, powtórzył kilka razy, po chwili zrobił to samo z szampanem, który był przyjemnie chłodny i trochę mnie orzeźwił.
Po krótkiej przerwie nawadniającej Pan wyszarpnął spode mnie kocyk i pokazał mi plamy na nim, dostałam policzek i ponownie poczułam palce w sobie, różdżkę, tym razem na silniejszych wibracjach, było cudownie, jednak tym razem Pan trzymał ją w jednej dłoni tej samej, której środkowe palce miał we mnie. Nagle poczułam coś na podeszwach stóp, ukłucia, to była ostroga. Ona zawsze wywołuje bodźce na granicy, a teraz przy całkowitym pobudzeniu mojego ciała prawie krzyczałam. Obracała się przy akompaniamencie palców Pana intensywnie uciskających mój punkt g, wibracjach dociśniętej główki różdżki, coraz wyżej i wyżej zostawiała to rozkosznie bolesną dróżkę na moich łydkach i udach. Pan po chwili trochę zwolnił i docisnął ją mocniej, gdy dotarł do mojego sutka, wtedy nie wytrzymałam i zaczęłam niekontrolowanie się szarpać, ale nie krzyczałam, skomlałam tylko poczułam, że już plączę z nadmiaru bodźców i emocji. Trysnęłam targana skurczami w momencie kiedy Pan wysuwał palce i hak i wymierzał mi solidne klapsy w cipkę
- Już, już!!! Krzyknęłam i zrobiło mi się ciemno przed oczami, Oddychałam z trudem dlatego Pan rozpiął mi stopy i dłonie, które bardzo mi drżały, nie mając nad nimi zbyt wiele kontroli z trudem je wyprostowałam.
Pod pośladkami czułam wilgoć i mnóstwo płynu, znowu nabrudziłam.
- Coś mówiłaś? zapytał Pan
- Mm mm, wiedziałam jednak, że usłyszał
- Chwycił mnie za dłonie spiął je razem i ściągnął z łóżka, ledwo stałam na nogach, Pan jednak podprowadził mnie i nakazał wejść do baseniku podniósł mnie tak, że ledwo dotykałam palcami stóp i podpiął mnie do sufitu odpowiednio ustalając wysokość bym stała na palcach już trochę stabilniej. Czułam, napięcie w nadgarstkach, ale te uprzęże były bardzo miękkie i mnie nie urażały.
- Suka chyba lubi być karana? Zapytał Pan stojąc za mną i trzymając mnie w stalowym uścisku za brodę, poczułam, że w mojej pupie ląduje znowu hak i jak Pan odciąga mi do tyłu głowę i wykorzystując elementy smyczy spina końcówkę haka z obrożą. Stałam tak na palcach z odgiętą głową drżąc z rozkoszy. To jest właśnie to co w tym kocham, to odczucie, że jestem już na granicy wytrzymałości, ten niekontrolowany płacz z rozkoszy. Pan wszedł we mnie od tyłu ściskając moje piersi. Pieprzył mnie mocno i długo, czułam, że już nie stoję na nogach tylko wiszę, podtrzymywana przez Pana, już nie krzyczałam, wydawałam modulowany skowyt, który starałam się kontrolować ostatkiem woli. Chyba odpłynęłam bo ocucił mnie policzek wymierzony przez Pana, poczułam tez parcie na pęcherz, zaczęłam skomleć i pokazywać panu gestem ściskania ud, że muszę do toalety.
-Suka chce siusiu?
- Mmm, mmm.
- Suczki nie korzystają z toalet i znowu wszedł we mnie, jedną ręka trzymał mnie za żuchwę, drugą uciskał mi łechtaczkę, po chwili doszłam. Po kolejnej dłuższej znowu odpłynęłam, czując Pana, który po wyjściu ze mnie penisem, zajął się poruszaniem hakiem, wsuwając zamiast kutasa, swoje palce. Nie przestawał a ja czułam że nie wytrzymam, byłam blisko wypowiedzenia słowa bezpiecznego, ale gdzieś bardzo głęboko mimo bólu, rozkoszy przechodzącej w ból chciałam zobaczyć czy przesunę granice, czy wytrzymam więcej, po chwili poczułam kolejne skurcze a między nimi strumień mojego moczu, który ze mnie pulsująco tryskał, jakie to było przyjemne, znowu miałam drgawki, czułam palące zmęczone mięsnie, lejący się ze mnie pot i ciepły płyn na moich udach. Po krótkiej chwili Pan odpiął mnie i pozwolił klęknąć wsunął mi penisa w usta i zaczął się poruszać, trwało to chwilę i znowu poczułam ten cudowny smak i pulsowanie. Zdziałało niczym środek pobudzający, bo czując wytrysk Pana w moich ustach znowu nabrałam ochoty. Pan jeszcze jakiś czas pobył w moich ustach wycofał się i popatrzył na mnie.
- Suka potrzebuje nawilżenia i skierował na mnie strumień moczu, kocham to ale nieczęsto dostaję w normalnym seksie, czułam ciepło, zapach i widziałam jak uderza w moje piersi, otworzyłam usta by trochę złapać, smakował cudownie. Ta chwila, kiedy łączy się z zapachem skóry po długim seksie jest chyba jednym z najcudowniejszych zapachów, zaczęłam znowu czuć ogromne podniecenie. Pan jednak pochylił się nade mną i powiedział
- Bardzo grzeczna suczka, zasłużyła na nagrodę i podniósł smycz zapiał ją na obroży, i ruchem wskazał bym poszła za nim. Powoli na czworaka obok nogi Pana z drżącymi mięśniami, mokra od moczu z resztkami spermy na sobie podążyłam za Panem. Pan otworzył drzwi do łazienki i nakazał mi wejść do wanny, odpiął mi nakolanniki, zdjął rękawice, ale dłonie znowu podpiął do obroży, wyraźnym ruchem wymusił bym usiadła i wszedł obok mnie do wanny. Odkręcił wodę, ustawił temperaturę i końcówkę na mgiełkę, polał mnie wodą, która zadziałała jak balsam na mojej pobudzonej skórze. Zamknęłam oczy, przez dłuższą chwilę czułam jak Pan bardzo delikatnie i z pietyzmem myje mnie całą używając moich ulubionych kosmetyków. Później Pan umył mi włosy i zmył makijaż, który pewnie wyglądał już bardzo źle. W trakcie wydawało mi się, że ktoś wszedł do domu i robi cos na dole, jednak trudno mi było wyłapać dźwięki w łazience i przez muzykę, która leciała z głośników. Sam Pan, szybko się odświeżył wyszedł z wanny i wytarł szybko. Po chwili nakazał mi klęknąć zaczął mnie wycierać. Drobiazgowo przeciągnął ręcznikiem po moich włosach, kiedy już byłam sucha, włączył suszarkę i zaczął szczotkować mi włosy. Po kilku minutach spiął mi je w trochę niezdarną kulkę i popatrzył na mnie.
- Suczka już jest czyściutka, wyjdź z wanny.
Wyszłam stojąc ale domyśliłam się, że nie pozostanę w tej pozycji, kiedy Pan ponownie nakładał mi nakolanniki. Bym mogła się poruszać jak suczka odpiął dłonie od obroży i nałożył na nie rękawice. Na koniec zdjął mi uprzęże z nadgarstków i kostek. Podpiął smycz i kazał iść za sobą.
Schodziliśmy na dół po schodach, ja za Panem niezdarnie i tyłem, ale Pan mnie asekurował i mój sprzęt do "chodzenia" doskonale zdawał egzamin.
Już przechodząc przez pokój dzienny dobiegł mnie miły aromat jedzenia, które znalazło się cudownie na stoliku w jadalni. Po menu poznałam, że jest z naszej ulubionej knajpy, prowadzonej przez dobrego kolegę, często organizuje nam dowóz nawet, kiedy nas nie ma, ma możliwość wejścia do domu po otrzymaniu kodu. Cześć mu i chwała za to jak często ratuje nas z obiadowych opresji.
Stół był nakryty na podgrzewaczach były potrawy. Nabrałam ogromnego apetytu widząc przebogate tureckie meze, kilka tuypów, kofty i chlebki pide, falafelki i mnóstwo deserowych słodkich dodatków. Było też wino, nawet zapalone świeczki. Więc jak to u Pana wszystko zaplanowane. Ruchem ręki zostałam zaproszona do stołu, ale jak się okazało miałam siedzieć nie ze spuszczonymi nogami tylko na kolanach z podłożona poduszką. Nie zauważyłam po swojej stronie talerzyka, szybko zrozumiałam, że będę karmiona z ręki. Na szczęście Pan wiedział doskonale co lubię najbardziej i z uwagą i troską wyszukiwał mi najlepsze kąski. Jadłam powali, każdy kęs otrzymując z dłoni Pana, czasem musiałam oblizać dłoń. Pan jadł bardzo mało, cała uwagę skupiał na karmieniu mnie i głaskaniu po policzku, cały czas dłonie miałam podpięte do obroży pod szyją zatem byłam zdana na Pana. Dostałam tez wino i wodę, Pan kiedy lekko się ubrudziłam wycierał mi delikatnie usta. Nasz posiłek trwał dosyć długo i w zasadzie zdałam sobie sprawę, że nie wiem, która jest godzina, dlatego niewiele myśląc pochyliłam się i sięgnęłam jak potrafiłam spiętymi dłoniami ekranu tabletu do sterowania domowym systemem zarzadzania by to sprawdzić, tak odruchowo. Pan nagle przestał mnie karmić i spojrzał lodowato, wiedziałam, że będę miała karę.
- Suczka zna się na zegarku? Śpieszy się gdzieś?
- Mmm mmm, zaskomlałam. Chwyt Pana był silny i zdecydowany, ściągnął mnie z krzesła i położył na wolnej części stołu, bez zbędnego przygotowania wszedł we mnie dociskając mnie do blatu, Pan pieprzył mnie dając klapsy w piersi i twarz. Było mi bosko, jednak czuła tez jak moje ciało jest już dzisiaj zmęczone, cipka zaczynała mnie boleć, mięsnie bolały mnie jak po sesji pool dancingu, ale byłam spełniona, po kilku minutach Pan bzykając mnie oblał mi cipkę szampanem i wypił zawartość z butelki, wilgoć z szampana i mojej cipki rozsmarował po kroczu i dupci, lekko wsunął palec, doszłam po tym bardzo szybko, jednak orgazm był już jednym z tych, jakie mam po długiej sesji, był cudowny, ale czułam się zmęczona. Pan jakby czytał w myślach bo wyszedł ze mnie na chwilkę i uzbrojony w prezerwatywę powoli wchodził w mój tyłeczek, masując mnie palcami wsuniętymi do cipki. Zmęczona i trochę obolała, ale do diabła, jak ja na ten układ czekałam. Zwykle, kiedy już moja cipka jest trochę sfatygowana przełączam się na anal i wówczas mogę jeszcze trochę się pobawić. Uwielbiam czuć go w pupie i jego palce w cipce. Zmęczona, na plecach całkowicie poddana, czułam jak powoli narasta we mnie fala, ta specjalna, orgazm analny mam inny, ale zawsze jest wyjątkowy, nie potrafię go opisać, nie jest tak gwałtowny, początkowo skupiony w okolicach miednicy rozlewa się na całe ciało. Uwielbiam go, bo daje mi niezwykle rozluźnienie i ogromną satysfakcję. Ten przyszedł po kilku minutach, był chyba jednym z dłuższych jakie miałam, straciłam rachubę czasu i kontrole nad swoim ciałem, nie wiem dokładnie co się ze mną działo. Czułam gorąco na wzgórku lonowym i brzuchu, coś chlapnęło mi na twarz. Wytrysnęłam z ogromną siłą, targana spazmami przyjemności, Zdumiałam się z jaką siłą zaciskam się na penisie mojego Pana i jak jemu jest przyjemnie. Jednak dłużej nie mogłam, chciałam odpocząć. Już bardziej zobaczyłam, niż poczułam, że mój Pan zaczyna dalej się poruszać we mnie, dlatego bardzo wyraźnie, ochrypłym i łamiącym się głosem wypowiedziałam bezpieczne słowo. Pan słysząc to szybko wyszedł ze mnie i błyskawicznie zaczął mnie rozbierać. Zdjął ze mnie obrożę odpiął od niej nadgarstki, odpiął nakolanniki, pozbył się tez hernessa. Uśmiechnął się i wsunął mi do ust różaną kosteczkę lokum, moją ulubioną. Wziął mnie za ręce i delikatnie pocałował w czoło i usta. Jeśli cały wieczór był realizacja mojej potrzeby i sprawienia mi przyjemności to ta chwila była dowodem na jego całkowite oddani mi. Pogładził mnie po policzku.
- Smakowało? Zapytał, tym swoim hipnotyzującym zmieniającym się głosem.
- Tak. Odpowiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Chcę do łazienki, chcę się odświeżyć i spać, jestem zmęczona. Patrząc z uwielbieniem na mojego mężczyznę niesiona na jego rękach do sypialni , pomyślałam, że to jednak będzie bardzo udany weekend. Postaram się jutro wstać wcześniej i nie leniuchować.

