SEKS ORGIA W DOMU
Minął prawie tydzień od spotkania ZAPOZNAWCZEGO Z MOIM PANEM. Jak opisałam w „SPOTKANIU ZAPOZNAWCZYM”. Było bardzo bolesne. Na miękkich, szeroko rozstawionych nogach z wypiętą dupą ledwo dowlokłam się do domu. Było mi niewygodnie iść, bo pomiędzy kolanami i udami obijał się długi worek z wielkimi, nabrzmiałymi jajami. Nie pomagało nieść go z przodu a jeszcze gorzej z tyłu. W domu zajrzałam sobie w dupę i z przerażeniem ujrzałam wielki, napuchnięty odbyt koloru prawie czarnego a poniżej ziejąca pizdę o fioletowych wargach. Bardzo krzyczałam myjąc go i cipę, robiąc lewatywy i płukanie pochwy. W torbie, która dostałam od Pana ujrzałam jakieś opakowania z tabletkami i saszetkami z proszkiem do rozpuszczania w wodzie.
- Pójdziesz do domu i zaczniesz przygotowania do naszego spotkania. Od dziś za trzy dni. Do tego czasu masz pić, co godzinę roztwór z saszetek, które ci dałem. Pamiętaj przez trzy dni, co godzinę a co trzy godziny masz połykać jedną tabletkę. Nie nakładaj majtek, bo nie zdążysz zdjąć i się obesrasz. Goła dupa i sedes to będą twoje rzeczy. Po każdym wysraniu musisz wykonać jedną dużą lewatywę 6 litrów. Możesz pić soki, jeść kisiel i płatki. Żadnych owoców czy nasion. Musisz być czysta w środku. - Powiedział.
Nastąpiły OKROPNE DNI dla mnie. Pełne stękania, jęków i pierdzenia. Jeszcze nikt nie kazał mi robić coś takiego. Ciągle latałam do ubikacji. Kutas stał sztywno i bez napletka, który nie sposób było zaciągnąć za główkę, z której lał się stale kleisty ejakulat pozbawiony spermy. Srałam z dupy rzadkim gównem a potem już tylko brązową wodą. Odbytnica wyszła mi z dupy i wisiała. Jak się wypróżniłam to rzygałam aż kiszki i żołądek mi się wywracał na drugą stronę. Trzeciego dnia byłam już pusta w środku i czysta. Rzygałam i srałam czystą wodą. Wodę i sole mineralne piłam litrami. Wreszcie zadzwonił Pan i kazał mi się wykąpać. Polecił też jak mam się ubrać. Cycki miały wisieć swobodnie i latać przy chodzeniu. Pończochy tego samego koloru, cienkie z laycry. Długość ¾ do połowy ud nie wyżej. Podtrzymywane długimi gumkami pasa, każda. Żadnych majtek czy stringów. Cienka koszulka, krótka, powyżej pępka, biała, brzuch goły. Mogłam mieć spódniczkę, plisowaną, krótka mini. Koloru różowego. Stanik, specjalny bdsm, osobny na każdy cycek, sutki miały sterczeć na zewnątrz przez otwory, pas, pończochy i szpilki. Szpilki, różowe, co najmniej 15 cm. Mogłam nałożyć jakiś płaszczyk czy kurtkę, ale długą, taką do końca dupy. Głowa łysa. Żadnych włosów, ani brwi czy rzęs. Oczy malowane na czarno, usta jaskrawa czerwień. Widziałem ostatnio, że jesteś poprzekłuwany w wielu miejscach, więc masz mieć tam założone duże kolczyki. Mówił jeszcze długo i szczegółowo a ja słuchałam i potakiwałam dygocząc i płacząc. Gdy skończył pozwolił mi coś powiedzieć. Powiedziałam, że takiego stanika bdsm to nie mam. Zapytałam, co to jest. Wytłumaczył, że dwa gumowe, długie, jak kondony, rękawy, które wciąga się zrolowane na każdy cycek osobno. U góry są ciasne opaski gumowe zaciskające cycek. Na dole każdego są wycięcia z pierścieniami zaciskowymi, przez które przepycha się sutki. Siłę zaciskania obu pierścieni można regulować pompując w nie powietrze. Biustonosz być na ramiączkach lub bez, swobodny. Jak nie masz to kup. Tu podał mi adres sklepu. Znałam go, gdyż często kupowałam tam potrzebne mi rzeczy. Zawsze spotykała mnie tam niespodzianka ze strony napalonej kobiety, tam pracującej. Przyrzekłam zrobić wszystko! Pojechałam pod podany adres. Była to hurtownia z wszelkimi artykułami do specjalnego seksu. Powiedziałam, o co mi chodzi. Pani w sklepie, zaprowadziła mnie na zaplecze. Kazała mi rozebrać się do naga. Zmierzyła cycki, pomacała. Trwało to może ciut przydługo, zwłaszcza nie wiem poco kręciła moje sutki, sapiąc, aż dostałyśmy orgazmów. Stałam jęcząc, naga podtrzymując wielkie cyce. Bałam się. Przyniosła kilka pudełek i zaczęła wciągać biustonosze na moja cycki. Miseczki-rękawy, zrolowane, wyglądały jak duże kondony. Każdy zestaw miał skórzane paski. Najpierw trzeba było naprężyć każdy cycek, przed włożeniem stanika. Zrobiła do ciasno zapinając paski w górze każdego cycka. Po oklepaniu stawał on sztywno i wtedy dawało się naciągnąć rękaw-miseczkę na stojący cyc. Stałam goła z wyprężonym prąciem naprzeciw dużego lustra i Pani oglądała mnie dopasowując sprzęt. Ciągle jęczała i kucała zaciskając uda. Co chwila brała moje jaja lub prące w dłoń i brandzlowała aż tryskałam czystym, lepkim ejakulatem. W końcu dobrała odpowiedni. Guma cienka jak w kondonie i lekko różowa. Moje wielkie cyce stały sztywne, rozchylone na boli. Na szczytach sterczały ciemne, grube suty, jak u krowy. Cycki bolały, kutas też. Pani uwolniła mnie z przyrządu, zapakowała wszystko ładnie. Na wychodnym powiedziała, że nie muszę zakładać ramiączek jak zechcę postawić cycki poziomo, no chyba, że mają stać do góry. Nie mogłam SPAAĆ! Bardzo wcześnie wstałam i płacząc głośno długo moczyłam się w wannie. Wcierałam krem w ciało. Długo się męczyłam zanim przepchałam przez otwory w sutkach duże pierścienie. W worku też miałam ich dużo. Na prącie nałożyłam trzy metalowe pierścienie. Jeszcze pępek, uszy, język, wargi i przegroda w nosie. Narządy stanęły dęba tak jak kiszka odbytnicy. Na worek z jajami zapięłam szeroką opaskę ze sprężyną w środku. Po zwolnieniu sprężyny wrzasnęłam z bólu, gdy rozprostowała się szybko wyciągając worek do kolan. Na końcu worka wisiały moje dwa wielkie jądra rozchylone każde szeroko na boki. Na koniec stanik z ramiączkami, pończochy, pas i szpilki. Na wierzch bardzo kusa mini i bluzka. Spódniczka była zapinana na rzep z tyłu, aby można było zdjąć ją jednym ruchem. Spódniczka z tyłu miała półkoliste wycięcie od pasa, odsłaniająca moją dupę przy nachyleniu i chodzeniu. Taki seks wabik. Siedząc z rozwartymi udami malowałam się jak Pan kazał. Na koniec połknęłam dwie duże, czerwone tabletki i jedną podłużna, zieloną wepchnęłam w cewkę kutasa głęboko i mocno ścisnęłam ręką. Usłyszałam cichy trzask pękania tabletki i poczułam pieczenie w cewce. Zaczęłam krzyczeć i podskakiwać, biegając w kółko. Pieczenie trwało krótko. Po kilkunastu minutach poczułam ogromne podniecenie. Było przemożne, okropne. Zaczęłam jęczeć i stękać. Zgięta zaciskałam uda trąc kolanami. Czułam jak wszystko mi sztywnieje. W wielkim lustrze ujrzałam bardzo podnieconego, zboczonego, trans płciowego pedała-dziewczynę, której z dupy sterczała jaskrawo wymalowania kiszka ze sterczącym korkiem-pompką na długim wężyku. Cyce w gumowych kondonach, jaja wiszące i naprężone przy kolanach. Pochwy nie było widać, bo jest pomiędzy odbytem a workiem. Jejuuu, co ja teraz zrobię! Jak ja wyglądam! Ale widok! Co ludzie, powiedzą?! Przecież ja tak się nigdy nie pokazywałam tak. - Jęczałam. Cyce wyglądały jak gołe, zwisające worki, kutas i jaja sztywne i sino czerwone. Z wielkiego otworu w głowie kutasa kapał śluz ejakulatu. Sukienka, za krótka, nie zakrywała z przodu, a z tyłu goła dupa! Widać było pończochy do połowy ud i gumki z żabkami. Mieliśmy się spotkać na parkingu. Miałam iść tam pieszo. Idąc musiałam szerzej rozstawiać uda, bo pierścienie na sromie przeszkadzały. Słychać też było metaliczne dzwonienie pierścieni. Był dzień rano. Musiałam podejść kawałek. Bałam się bardzo. Starałam się nie rzucać w oczy. Strach potęgował wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią. Co chwila napadało mnie niesamowite podniecenie zmuszające do zaciskania ud tarcia kolanami z jękiem. Pomiędzy nogami robiło się coraz bardziej ślisko od śluzu kapiącego z pochwy. Po przybyciu na miejsce zdjęłam bluzkę i spódniczkę, jak kazał Pan. Zacisnęłam opaski na cyckach i zdjęłam ramiączka. Mocno oklepałam cycki aż stanęły sztywne poziomo, jak w sklepie. Napompowałam brzuch pompka wiszącą z odbytu. Wszystko mi stanęło seksownie. Dziewczyny, co tam pracowały patrzyły na mnie i komentowały. Słyszałam, jak mówili Cs o zboczeniu totalnym. Powoli przechadzałam się dyndając sztywnymi cycami, prąciem i obijającymi się o kolana jajkami. Byłam dumna ze swego seksu. Co jakiś czas podjeżdżał samochód i zagadywał mnie o cenę. Zwykle biorę sto za ruchanie mnie, ale tym razem podawałam zaporową cenę, aby mieć spokój. Na szczęście moje nie czekałam długo. Mój Pan nadjechał. Wiecie, byłam już taka zrezygnowana i wystraszona, że było mi wszystko jedno, co robię.
- Ale seks! Fantazja! Czego stękasz i piszczysz? – Zapytał.
- Bo, bo jestem bardzo podniecona, BARDZO! – Wyjęczałam przysiadając z zaciśniętymi udami i trąc kolanami.
- Widzę to pewnie te pigułki, które ci dałam. Będą trzymać bardzo długo. Brałaś je?
- T…eeeaka. – Zapiszczałam sikając bezwolnie.
-To dobrze. Grzeczna dziewczynka. Podejdź bliżej i w suń cycki przez okno do środka. -Powiedział.
Gdy to zrobiłam, zamknął okno zaciskając je. Wrzasnęłam. Naprężyły się bardziej i stanęły poziomo. Bolało jak cholera. Myślałam, że Pan teraz pojedzie ciągnąc mnie za cycki. Ale nie. Stałam przyciśnięta do samochodu piszcząc jęcząc coraz głośniej. Nogi szeroko, wielka dupa wypięta. Nie widziałam swoich sterczących cycków.
- Panie, moje cyce są twoje, zrób z nimi, co chcesz. Proszę niech bolą, Panie. Tak, tak, dziękuje Panie. Och, co za ból. Dziękuję, dziękuje. – Powtarzałam w kółko coraz głośniej czując narastający ból cycków.
Nie widziałam, co Pan robi, ale czułam. Czułam ból zgniatania i ciągnięcia, pewnie Pan doił mnie gniotąc cycek i ciągnąc z góry w dół. Potem czułam okropny ból sutków. Ból był wewnątrz sutków jakby igły wbijane w cycek poprzez sutki. Szarpałam się i dziękowałam, prosząc o jeszcze. Moja wystawiona dupa i uda dygotały. Długi worek i wielkie jaja dyndały. Łysa główka kutasa uderzała w drzwi samochodu. Z przerażeniem zobaczyłam, że robi się zbiegowisko.
- Panie ludzie się gapią. – Jęczałam.
W końcu tortury cycków się skończyły. Stałam trzymając w dłoniach długie cyce. Pulsowały mocno. Z fioletowych sutów kapał płyn. Były one grube i długie. Czułam wielki ból na końcu cycków.
- Dobra, pedale, nałóż maskę i siadaj do samochodu. – Powiedział Pan podając mi pełną, skórzaną maskę.
Stojąc naga przy samochodzie, dygocząc, machając cyckami w gumowych kondonach biustonosza, mocowałam się niezdarnie ze skórzaną maską, naciągając ją na głowę, Była podobna do tej, co miałam na pierwszym spotkaniu, z małymi wyjątkami. Miała wiele metalowych pierścieni, inne usta i w odróżnieniu od tamtej miała otwory na uszy
Szarpiąc się nie mogłam dać rady z zapięciem, grubego, sztywnego, kołnierza na szyi ze smyczą. Poganianie przez Pana nie pomagało a wręcz przeciwnie. Skomlałam głośno, nie bacząc na ludzi w pobliżu, przepraszałam Pana.
W końcu się udało, Siadłam w pozycji półleżącej, bo stercząca kiszka odbytnicy mi nie pozwalała inaczej, obok Pana. Rozkraczyłam uda pokazując sine jaja i kutasa oraz wargi sromu. Było mi bardzo niewygodnie siedzieć, bo sztywna kiszka uwierała.
- Zewrzyj mocno uda, wypnij brzuch, wyłóż narządy na uda. Pokaż „trójkąt miłości”. – Rozkazał Pan.
Zrobiłam jak kazał. Pokazałam białe, grube uda w stylonowych pończoszkach. Różowe, szerokie gumki z żabkami. Białe tłuste łono i wielki brzuch z wiszącymi po bokach cyckami. Taki trójkąt. „miłości” jak powiedział Mój Pan.
- O kurcze, ale seks, super. Co ty masz za łono, jakieś nietypowe, wystające i wiszące. Twoje narządy są nie tam gdzie powinny. Odstające i pod brzuchem. Do tej pory nie wiem czy jesteś facet czy kobieta. Cycki masz, pizdę też, ale i jaja oraz prącie. – Mówił Pan głaszcząc mnie ręką po brzuchu, udach, cyckach i łonie.
Zaczęłam jęczeć i stękać, gdy dotykał moją siną główkę sztywnego kutasa.
- No, no! Tylko mi nie tryśnij spermą! – Powiedział Pan widząc, że zaczynam puszczać płyn.
- Do, doobrze Mój Paniee! Och, och jetsem tak podniecona, dziękuje, dziękuje. – Zapiszczałam bełkotliwie przez otwór w masce.
- Bardzo podoba mi się twój gruby kutas. Masz wielką dziurę w cewce. Ile cm tam można wsadzić? – Mówił Pan.
-To tortury bdsm tak mi zrobiły. W kutasa może Pan wsadzać bardzo grube i długie rzeczy. Ile cm nie wiem. On się bardzo rozciąga. Och, och nie wytrzymam, trysnę, nie wytrzymam. - Krzyczałam zaciskając grube uda i wyprężając kutasa, bo Pan zaczął rozchylać moją cewkę.
- No, no. Nie wolno ci suka tryskać ani sikać bez zezwolenia. Zaraz zakorkuje ci kutasa. – Mówił Pan wciskając w cewkę gruby metalowy korek z zaciskiem na żołędzi.
Korek był bardzo gruby i długi. Rozepchał mojego kutasa boleśnie aż wyłam.
- No, No jesteś dobra wsadziłem ci korek 4cm gruby. Będzie super seks. – Pan był zadowolony.
Zakrył mi oczy w masce i pojechaliśmy. Nie mam pojęcia, gdzie mnie zawiózł. Pamiętam, że szłam prowadzona jakimiś schodami w górę. Potem musiałam klęknąć. Czekałam. Po chwili ktoś chwycił mnie za głowę i poczułam jak jakiś kutas wchodzi mi w gardło. Aż się zachłystnęłam i szarpnęłam.
- Spokój pedale, nie szarp się. - Usłyszałam ostry głos Pana.
Czułam jak wielki łeb kutasa demoluje moje gardło w przełyk. Nastąpił wytrysk, którego sperma poszła mi nosem. Czasie tego ruchania cały czas słyszałam jakiś młody, jęczący, bełkotliwy głos.
- Boje się, boje się, przestać, przestać. - Błagał cienki żałosny, niewyraźny głos.
Po wyruchaniu Pan odetkał mi oczy w masce. Na wpół uduszona, łykając powietrze padłam dupą na podłogę. Poczułam szorstki beton pod tyłkiem. Załzawionym wzrokiem rozglądałam się po pomieszczeniu. To, co ujrzałam nie napawało mnie optymizmem, jeśli chodzi o dalszy mój los. Pomieszczenie przypominało izbę tortur połączoną z salą operacyjną. Wszędzie było pełno przyrządów, mebli i ubiorów przeznaczonych do zadawania mi bólu i męki. Niedaleko mnie zobaczyłam zawieszona do sufitu małą klatkę a w niej siedzącego w kucki jakieś małe całkiem nagie, kompletnie łyse ciało z czarnym kneblem w ustach. Knebel miał otwór do mocowania potrzebnych rzeczy. Nozdrza małego były okropnie rozciągnięte jakimiś tulejkami. W jednym otworze nosa sterczała wsadzona tam silikonowa rurka, pewnie cewnik. Ten cewnik podłączony był do pojemnika z podziałką. A ten z kolei był podłączony do wielkiego zbiornika wypełnionego żółtawą cieczą. Co jakiś czas słychać było pracę małej pompki pompującej ciecz z dolnego zbiornika do górnego. Z boku przez otwór wpadały trzy kolorowe pastylki jak cukierki mms. Żółta ciecz zaczynała się pienić i była wtłaczana cewnikiem przez nos do żołądka małego chłopca czy dziewczynki. Po chwili rozlegał się głośny płacz. Zobaczyłam przerażone oczy o długich, czarnych rzęsach. To młodziutkie coś siedziało dupą na prętach klatki z nogami zgiętymi w kolanach, szeroko rozwartych i przyciśniętych do brzucha. Pomiędzy tymi udami eksponowany był ogromnie napięty worek z jajami i pomarszczoną skórkę małego prącia, w którym sterczała wsadzona rurka. Do worka wbita była igła z podłączonym cewnikiem. W wielkim wiszącym odbycie sterczały jakieś grube rury. Ta młoda istota miała wystawione poziomo ramiona z klatki a głowa też sterczała z klatki na wierzchu. Wszystko bardzo sztywne. Były też małe szpiczaste cycuszki o sterczących długich sutkach, koloru różowego. Sutki były zaciśnięte wielkimi klamrami z podłączonymi przewodami elektrycznymi. Ten chłopak czy dziewczynka był młody, jeśli nie bardzo. Ciągle płakał i jęczał krzycząc, że się boi i żeby już nic nie robić. Był napompowany! Co jakiś czas przez którąś rurkę był dozowany płyn. Wtedy mały wydawał wrzask i drgał. Odpowiednia, torturowana część małego ciała rosła i kurczyła się. Za każdym krzykiem, próbował się wyrwać. W ogóle cały był pulchny o grubych udach i szerokiej dupci. Widok był bardzo podniecający i smakowity a zarazem straszny nawet jak na mój gust. Czuć było mocną woń moczu, która była w zbiornikach i kału. Jęki wzmagały się, gdy Pan podchodził do niego i patrzył mu w oczy. Napawał się i podniecał jego strachem. Co jaki czas Pan sikał do dolnego zbiornika. Później spuszczał ze mnie mocz i też dolewał do tego zbiornika. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że Mój Pan był sadystą. Szybko miałam się o tym przekonać. W dalszej części sesji to ja siedziałam błagając, wrzeszcząc w klatce naga z cewnikiem w nosie pojona moczem z rozdętym brzuchem. Pan w tym czasie zajmował się małym krzyczącym żałośnie ciałem chłopca. Po wyruchaniu mnie, kazał się rozebrać do całkowitego golasa. Od teraz jak szłam tylko na czworakach z podniesioną wysoko dupą. Tak idąc znalazłam się w małym pomieszczeniu obok Sali tortur. Przerażona zobaczyłam dziwne krzesło i stół z pasami a stół miał jeszcze otwory w różnych miejscach. Z góry zwisały cztery wielkie gumowe zbiorniki z długimi gumowymi wężami wyposażonymi w zawory na końcu. Obok na stolikach leżały czarne końcówki różnej długości i grubości. Było tam wiele innych narzędzi i przyborów, których widok mnie przerażał. A to dopiero początek. Jeszcze nic się nie zaczęło a ja czułam pulsowanie odbytu i zaciskanie dupy.
- Stań tutaj, trzymaj cycki rękoma. – Rozkazał Pan wskazując miejsce.
Stanęłam i uniosłam cycki do poziomu. Nadal na cyckach miałam gumowe kondony stanika a na sutach grube koła kolczyków. Reszta ciała była naga. Stałam wystraszona eksponując tłustawy brzuch, wystającą w tył dupę, tłuste uda. Pod brzuchem wisiał nabrzmiały penis a pomiędzy udami zwisał długi do kolan worek w którym widać było duże jajka.
- Co za ciało, co za seks. Jeszcze takiego trans-pedała tu nie było. Aż przyjemnie będzie to wszystko pompować i ruchać. Już widzę to rozdęte napompowane kiszki. Już słyszę te jęki i wrzask skomlącego pedała. – Mówił Pan obchodząc mnie dookoła, macając mnie i poklepując.
- Już się pewnie nie możesz doczekać seksu, kochanie, prawda? Boisz się? Nie ma czego. Poboli i przestanie. Widzę, że jesteś podniecony. Leci ci ejakulat z prącia. To dobrze. Damy ci tableteczki, zrobimy zastrzyczki i pedał będzie błagał o seks. – Mówił Pan cmokając.
- Ta, Panie boję się, jestem podniecona i proszę o seks. Proszę, aby Pan mnie nie oszczędzał. – Powiedziałam cicho.
Przerażonymi oczami patrzyłam jak Pan napełnia gumowe worki jakimś płynem, podłącza dziwne końcówki, Układa przyrządy i narzędzia. Najbardziej przeraziły mnie wielkie strzykawki z grubymi, długimi igłami. Leżały na metalowym stoliku. Było ich sześć czy osiem, nie pamiętam. Były napełnione czymś, co przypominało glicerynę lub gęsty olej. Gdy wszystko było gotowe, kazał mi stanąć przy stole położyć na nim górę ciała wkładając cycki w otwory, wypiąć się mocno i rozszerzyć nogi. Ręce musiałam rozłożyć na boki. Gdy to wykonałam Pan zacisnął moje cycki z otworach, zamocował stopy a między nogi założył rozpórkę uniemożliwiającą zaciskanie nóg. Głowa była unieruchomiona tak, że szyje miałam prosto, usta rozwarte metalowym przyrządem a język wyciągnięty na wierzch i zamocowany.
- Bllleeebblllyy, prrruosssssbbelllebbbffy! – Krzyczałam niezrozumiale przerażona szarpiąc ciałem w daremnej próbie uwolnienia się.
- Krzycz. Krzycz pedałko. Nic to nie da. Zaraz zaczynami to pokrzyczysz bardziej. – Śmiał się Pan.
Poczułam ja szeroko rozciąga moje poślady i mocuje je w tej pozycji czymś metalowym. Czułam jak mój odbyt pracuje otwierając się i zamykając. Dostałam małego parcia, co powodowały lekkie wysadzanie odbytnicy na wierzch. Dupa się napinała, poślady chciały się zewrzeć, ale przyrząd nie pozwalał.
- Co za fantastyczne, wielkie dupsko. Nie wytrzymam. Muszę poruchać sobie. – powiedział, Pan.
Patrzyłam jak przygotowuje swojego kutasa nakładając na niego Coś, co wyglądało jak włochaty pierścień, ze sztywnymi włoskami. Było to tzw. Bawole Oko. Znałam to i miałam to wiele razy w dupie.
- mmnniieee nieeemmerrrrr! – Krzyczałam niezrozumiale.
- Znasz to. Nie lubisz, co? Polubisz, polubisz. – Powiedział Pan idąc do mojej wypiętej dupy.
- UUgrrrrrrr, frwwwwww, Ummmmm,ummm! – Zawyłam czując brutalne uderzenie w odbyt, ból i rozpychanie, gdy Pan wszedł w moją dupę nagle i do końca.
Co to była za penetracja mojej dupy i odbytu. Oczy zachodziły mi mgłą, wyłam bełkotliwie wydając różne stękania i piski w rytm penetracji mojego odbytu. Słyszałam klaskanie mojej dupy uderzanej podbrzuszem Pan. Czułam ja jego penis z bawolim okiem szoruje moją odbytnicę. Dostałam silnych drgawek. Z kutasa tryskał mi gęsty śluz ejakulatu bez spermy. Chciałam, ale nie mogłam zacisnąć ud u dupy. Bolały bardzo zaciśnięte w otworach i szarpane cycki, które teraz napęczniały twardo. W końcu leżałam bezwładnie, półprzytomna z ciałem posuwanym uderzeniami w dupę. Wydawałam tylko ciche jęki i bulgoty. W pomieszczeniu słychać było klaskanie moich pośladków, mlaskanie wpychanej i wyciąganej z dupy odbytnicy. Nie widziałam kiedy był koniec, bo chyba odleciałam. Oprzytomniałam, nadal w tej samej pozycji, nie wiedząc, co i gdzie jestem. Czułam tylko ból odbytu, dupy i drgającej konwulsyjnie wiszącej, na całą długość kiszki odbytnicy. Powoli dochodziłam do siebie. Pana nie było. Słyszałam tylko z dala wrzaski i skomlenia tego chłopaka-dziewczyny. Pan przyszedł i zaczęło się! Robił mi seks w odbycie, po którym była tam tylko wielka dziura. Jaj miałam ciężkie sztywne a worek olbrzymi, ciężko zawisający prawie do podłogi. Potem były tortury cycków, po których wyglądały oba jak krwawo czerwone kawałki mięsa wiszące sztywno do dołu. Cały czas miałam pompowane kiszki, pęcherz i żołądek. Na koniec wylądowałam w wiszącej klatce, gdzie jęcząc byłam pojona moczem. Co chwila dostawałam jakichś dzikich orgazmów na sucho. Nie wiem nic ile to trwało, chyba kilka dni. Pamiętam, że jeden dzień leżałam bez zabiegów dochodząc do siebie zanim znalazłam się w domu. Po oprzytomnieniu, pamiętam, że przyrzekłam Panu stawić się na jego następne wezwanie. Nie mogę narzekać, był hojny i zapłacił mi bogato, co zrekompensowało z grubą nawiązką te dni, w których musiałabym pracować w plenerze.
® Mariolka
Minął prawie tydzień od spotkania ZAPOZNAWCZEGO Z MOIM PANEM. Jak opisałam w „SPOTKANIU ZAPOZNAWCZYM”. Było bardzo bolesne. Na miękkich, szeroko rozstawionych nogach z wypiętą dupą ledwo dowlokłam się do domu. Było mi niewygodnie iść, bo pomiędzy kolanami i udami obijał się długi worek z wielkimi, nabrzmiałymi jajami. Nie pomagało nieść go z przodu a jeszcze gorzej z tyłu. W domu zajrzałam sobie w dupę i z przerażeniem ujrzałam wielki, napuchnięty odbyt koloru prawie czarnego a poniżej ziejąca pizdę o fioletowych wargach. Bardzo krzyczałam myjąc go i cipę, robiąc lewatywy i płukanie pochwy. W torbie, która dostałam od Pana ujrzałam jakieś opakowania z tabletkami i saszetkami z proszkiem do rozpuszczania w wodzie.
- Pójdziesz do domu i zaczniesz przygotowania do naszego spotkania. Od dziś za trzy dni. Do tego czasu masz pić, co godzinę roztwór z saszetek, które ci dałem. Pamiętaj przez trzy dni, co godzinę a co trzy godziny masz połykać jedną tabletkę. Nie nakładaj majtek, bo nie zdążysz zdjąć i się obesrasz. Goła dupa i sedes to będą twoje rzeczy. Po każdym wysraniu musisz wykonać jedną dużą lewatywę 6 litrów. Możesz pić soki, jeść kisiel i płatki. Żadnych owoców czy nasion. Musisz być czysta w środku. - Powiedział.
Nastąpiły OKROPNE DNI dla mnie. Pełne stękania, jęków i pierdzenia. Jeszcze nikt nie kazał mi robić coś takiego. Ciągle latałam do ubikacji. Kutas stał sztywno i bez napletka, który nie sposób było zaciągnąć za główkę, z której lał się stale kleisty ejakulat pozbawiony spermy. Srałam z dupy rzadkim gównem a potem już tylko brązową wodą. Odbytnica wyszła mi z dupy i wisiała. Jak się wypróżniłam to rzygałam aż kiszki i żołądek mi się wywracał na drugą stronę. Trzeciego dnia byłam już pusta w środku i czysta. Rzygałam i srałam czystą wodą. Wodę i sole mineralne piłam litrami. Wreszcie zadzwonił Pan i kazał mi się wykąpać. Polecił też jak mam się ubrać. Cycki miały wisieć swobodnie i latać przy chodzeniu. Pończochy tego samego koloru, cienkie z laycry. Długość ¾ do połowy ud nie wyżej. Podtrzymywane długimi gumkami pasa, każda. Żadnych majtek czy stringów. Cienka koszulka, krótka, powyżej pępka, biała, brzuch goły. Mogłam mieć spódniczkę, plisowaną, krótka mini. Koloru różowego. Stanik, specjalny bdsm, osobny na każdy cycek, sutki miały sterczeć na zewnątrz przez otwory, pas, pończochy i szpilki. Szpilki, różowe, co najmniej 15 cm. Mogłam nałożyć jakiś płaszczyk czy kurtkę, ale długą, taką do końca dupy. Głowa łysa. Żadnych włosów, ani brwi czy rzęs. Oczy malowane na czarno, usta jaskrawa czerwień. Widziałem ostatnio, że jesteś poprzekłuwany w wielu miejscach, więc masz mieć tam założone duże kolczyki. Mówił jeszcze długo i szczegółowo a ja słuchałam i potakiwałam dygocząc i płacząc. Gdy skończył pozwolił mi coś powiedzieć. Powiedziałam, że takiego stanika bdsm to nie mam. Zapytałam, co to jest. Wytłumaczył, że dwa gumowe, długie, jak kondony, rękawy, które wciąga się zrolowane na każdy cycek osobno. U góry są ciasne opaski gumowe zaciskające cycek. Na dole każdego są wycięcia z pierścieniami zaciskowymi, przez które przepycha się sutki. Siłę zaciskania obu pierścieni można regulować pompując w nie powietrze. Biustonosz być na ramiączkach lub bez, swobodny. Jak nie masz to kup. Tu podał mi adres sklepu. Znałam go, gdyż często kupowałam tam potrzebne mi rzeczy. Zawsze spotykała mnie tam niespodzianka ze strony napalonej kobiety, tam pracującej. Przyrzekłam zrobić wszystko! Pojechałam pod podany adres. Była to hurtownia z wszelkimi artykułami do specjalnego seksu. Powiedziałam, o co mi chodzi. Pani w sklepie, zaprowadziła mnie na zaplecze. Kazała mi rozebrać się do naga. Zmierzyła cycki, pomacała. Trwało to może ciut przydługo, zwłaszcza nie wiem poco kręciła moje sutki, sapiąc, aż dostałyśmy orgazmów. Stałam jęcząc, naga podtrzymując wielkie cyce. Bałam się. Przyniosła kilka pudełek i zaczęła wciągać biustonosze na moja cycki. Miseczki-rękawy, zrolowane, wyglądały jak duże kondony. Każdy zestaw miał skórzane paski. Najpierw trzeba było naprężyć każdy cycek, przed włożeniem stanika. Zrobiła do ciasno zapinając paski w górze każdego cycka. Po oklepaniu stawał on sztywno i wtedy dawało się naciągnąć rękaw-miseczkę na stojący cyc. Stałam goła z wyprężonym prąciem naprzeciw dużego lustra i Pani oglądała mnie dopasowując sprzęt. Ciągle jęczała i kucała zaciskając uda. Co chwila brała moje jaja lub prące w dłoń i brandzlowała aż tryskałam czystym, lepkim ejakulatem. W końcu dobrała odpowiedni. Guma cienka jak w kondonie i lekko różowa. Moje wielkie cyce stały sztywne, rozchylone na boli. Na szczytach sterczały ciemne, grube suty, jak u krowy. Cycki bolały, kutas też. Pani uwolniła mnie z przyrządu, zapakowała wszystko ładnie. Na wychodnym powiedziała, że nie muszę zakładać ramiączek jak zechcę postawić cycki poziomo, no chyba, że mają stać do góry. Nie mogłam SPAAĆ! Bardzo wcześnie wstałam i płacząc głośno długo moczyłam się w wannie. Wcierałam krem w ciało. Długo się męczyłam zanim przepchałam przez otwory w sutkach duże pierścienie. W worku też miałam ich dużo. Na prącie nałożyłam trzy metalowe pierścienie. Jeszcze pępek, uszy, język, wargi i przegroda w nosie. Narządy stanęły dęba tak jak kiszka odbytnicy. Na worek z jajami zapięłam szeroką opaskę ze sprężyną w środku. Po zwolnieniu sprężyny wrzasnęłam z bólu, gdy rozprostowała się szybko wyciągając worek do kolan. Na końcu worka wisiały moje dwa wielkie jądra rozchylone każde szeroko na boki. Na koniec stanik z ramiączkami, pończochy, pas i szpilki. Na wierzch bardzo kusa mini i bluzka. Spódniczka była zapinana na rzep z tyłu, aby można było zdjąć ją jednym ruchem. Spódniczka z tyłu miała półkoliste wycięcie od pasa, odsłaniająca moją dupę przy nachyleniu i chodzeniu. Taki seks wabik. Siedząc z rozwartymi udami malowałam się jak Pan kazał. Na koniec połknęłam dwie duże, czerwone tabletki i jedną podłużna, zieloną wepchnęłam w cewkę kutasa głęboko i mocno ścisnęłam ręką. Usłyszałam cichy trzask pękania tabletki i poczułam pieczenie w cewce. Zaczęłam krzyczeć i podskakiwać, biegając w kółko. Pieczenie trwało krótko. Po kilkunastu minutach poczułam ogromne podniecenie. Było przemożne, okropne. Zaczęłam jęczeć i stękać. Zgięta zaciskałam uda trąc kolanami. Czułam jak wszystko mi sztywnieje. W wielkim lustrze ujrzałam bardzo podnieconego, zboczonego, trans płciowego pedała-dziewczynę, której z dupy sterczała jaskrawo wymalowania kiszka ze sterczącym korkiem-pompką na długim wężyku. Cyce w gumowych kondonach, jaja wiszące i naprężone przy kolanach. Pochwy nie było widać, bo jest pomiędzy odbytem a workiem. Jejuuu, co ja teraz zrobię! Jak ja wyglądam! Ale widok! Co ludzie, powiedzą?! Przecież ja tak się nigdy nie pokazywałam tak. - Jęczałam. Cyce wyglądały jak gołe, zwisające worki, kutas i jaja sztywne i sino czerwone. Z wielkiego otworu w głowie kutasa kapał śluz ejakulatu. Sukienka, za krótka, nie zakrywała z przodu, a z tyłu goła dupa! Widać było pończochy do połowy ud i gumki z żabkami. Mieliśmy się spotkać na parkingu. Miałam iść tam pieszo. Idąc musiałam szerzej rozstawiać uda, bo pierścienie na sromie przeszkadzały. Słychać też było metaliczne dzwonienie pierścieni. Był dzień rano. Musiałam podejść kawałek. Bałam się bardzo. Starałam się nie rzucać w oczy. Strach potęgował wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią. Co chwila napadało mnie niesamowite podniecenie zmuszające do zaciskania ud tarcia kolanami z jękiem. Pomiędzy nogami robiło się coraz bardziej ślisko od śluzu kapiącego z pochwy. Po przybyciu na miejsce zdjęłam bluzkę i spódniczkę, jak kazał Pan. Zacisnęłam opaski na cyckach i zdjęłam ramiączka. Mocno oklepałam cycki aż stanęły sztywne poziomo, jak w sklepie. Napompowałam brzuch pompka wiszącą z odbytu. Wszystko mi stanęło seksownie. Dziewczyny, co tam pracowały patrzyły na mnie i komentowały. Słyszałam, jak mówili Cs o zboczeniu totalnym. Powoli przechadzałam się dyndając sztywnymi cycami, prąciem i obijającymi się o kolana jajkami. Byłam dumna ze swego seksu. Co jakiś czas podjeżdżał samochód i zagadywał mnie o cenę. Zwykle biorę sto za ruchanie mnie, ale tym razem podawałam zaporową cenę, aby mieć spokój. Na szczęście moje nie czekałam długo. Mój Pan nadjechał. Wiecie, byłam już taka zrezygnowana i wystraszona, że było mi wszystko jedno, co robię.
- Ale seks! Fantazja! Czego stękasz i piszczysz? – Zapytał.
- Bo, bo jestem bardzo podniecona, BARDZO! – Wyjęczałam przysiadając z zaciśniętymi udami i trąc kolanami.
- Widzę to pewnie te pigułki, które ci dałam. Będą trzymać bardzo długo. Brałaś je?
- T…eeeaka. – Zapiszczałam sikając bezwolnie.
-To dobrze. Grzeczna dziewczynka. Podejdź bliżej i w suń cycki przez okno do środka. -Powiedział.
Gdy to zrobiłam, zamknął okno zaciskając je. Wrzasnęłam. Naprężyły się bardziej i stanęły poziomo. Bolało jak cholera. Myślałam, że Pan teraz pojedzie ciągnąc mnie za cycki. Ale nie. Stałam przyciśnięta do samochodu piszcząc jęcząc coraz głośniej. Nogi szeroko, wielka dupa wypięta. Nie widziałam swoich sterczących cycków.
- Panie, moje cyce są twoje, zrób z nimi, co chcesz. Proszę niech bolą, Panie. Tak, tak, dziękuje Panie. Och, co za ból. Dziękuję, dziękuje. – Powtarzałam w kółko coraz głośniej czując narastający ból cycków.
Nie widziałam, co Pan robi, ale czułam. Czułam ból zgniatania i ciągnięcia, pewnie Pan doił mnie gniotąc cycek i ciągnąc z góry w dół. Potem czułam okropny ból sutków. Ból był wewnątrz sutków jakby igły wbijane w cycek poprzez sutki. Szarpałam się i dziękowałam, prosząc o jeszcze. Moja wystawiona dupa i uda dygotały. Długi worek i wielkie jaja dyndały. Łysa główka kutasa uderzała w drzwi samochodu. Z przerażeniem zobaczyłam, że robi się zbiegowisko.
- Panie ludzie się gapią. – Jęczałam.
W końcu tortury cycków się skończyły. Stałam trzymając w dłoniach długie cyce. Pulsowały mocno. Z fioletowych sutów kapał płyn. Były one grube i długie. Czułam wielki ból na końcu cycków.
- Dobra, pedale, nałóż maskę i siadaj do samochodu. – Powiedział Pan podając mi pełną, skórzaną maskę.
Stojąc naga przy samochodzie, dygocząc, machając cyckami w gumowych kondonach biustonosza, mocowałam się niezdarnie ze skórzaną maską, naciągając ją na głowę, Była podobna do tej, co miałam na pierwszym spotkaniu, z małymi wyjątkami. Miała wiele metalowych pierścieni, inne usta i w odróżnieniu od tamtej miała otwory na uszy
Szarpiąc się nie mogłam dać rady z zapięciem, grubego, sztywnego, kołnierza na szyi ze smyczą. Poganianie przez Pana nie pomagało a wręcz przeciwnie. Skomlałam głośno, nie bacząc na ludzi w pobliżu, przepraszałam Pana.
W końcu się udało, Siadłam w pozycji półleżącej, bo stercząca kiszka odbytnicy mi nie pozwalała inaczej, obok Pana. Rozkraczyłam uda pokazując sine jaja i kutasa oraz wargi sromu. Było mi bardzo niewygodnie siedzieć, bo sztywna kiszka uwierała.
- Zewrzyj mocno uda, wypnij brzuch, wyłóż narządy na uda. Pokaż „trójkąt miłości”. – Rozkazał Pan.
Zrobiłam jak kazał. Pokazałam białe, grube uda w stylonowych pończoszkach. Różowe, szerokie gumki z żabkami. Białe tłuste łono i wielki brzuch z wiszącymi po bokach cyckami. Taki trójkąt. „miłości” jak powiedział Mój Pan.
- O kurcze, ale seks, super. Co ty masz za łono, jakieś nietypowe, wystające i wiszące. Twoje narządy są nie tam gdzie powinny. Odstające i pod brzuchem. Do tej pory nie wiem czy jesteś facet czy kobieta. Cycki masz, pizdę też, ale i jaja oraz prącie. – Mówił Pan głaszcząc mnie ręką po brzuchu, udach, cyckach i łonie.
Zaczęłam jęczeć i stękać, gdy dotykał moją siną główkę sztywnego kutasa.
- No, no! Tylko mi nie tryśnij spermą! – Powiedział Pan widząc, że zaczynam puszczać płyn.
- Do, doobrze Mój Paniee! Och, och jetsem tak podniecona, dziękuje, dziękuje. – Zapiszczałam bełkotliwie przez otwór w masce.
- Bardzo podoba mi się twój gruby kutas. Masz wielką dziurę w cewce. Ile cm tam można wsadzić? – Mówił Pan.
-To tortury bdsm tak mi zrobiły. W kutasa może Pan wsadzać bardzo grube i długie rzeczy. Ile cm nie wiem. On się bardzo rozciąga. Och, och nie wytrzymam, trysnę, nie wytrzymam. - Krzyczałam zaciskając grube uda i wyprężając kutasa, bo Pan zaczął rozchylać moją cewkę.
- No, no. Nie wolno ci suka tryskać ani sikać bez zezwolenia. Zaraz zakorkuje ci kutasa. – Mówił Pan wciskając w cewkę gruby metalowy korek z zaciskiem na żołędzi.
Korek był bardzo gruby i długi. Rozepchał mojego kutasa boleśnie aż wyłam.
- No, No jesteś dobra wsadziłem ci korek 4cm gruby. Będzie super seks. – Pan był zadowolony.
Zakrył mi oczy w masce i pojechaliśmy. Nie mam pojęcia, gdzie mnie zawiózł. Pamiętam, że szłam prowadzona jakimiś schodami w górę. Potem musiałam klęknąć. Czekałam. Po chwili ktoś chwycił mnie za głowę i poczułam jak jakiś kutas wchodzi mi w gardło. Aż się zachłystnęłam i szarpnęłam.
- Spokój pedale, nie szarp się. - Usłyszałam ostry głos Pana.
Czułam jak wielki łeb kutasa demoluje moje gardło w przełyk. Nastąpił wytrysk, którego sperma poszła mi nosem. Czasie tego ruchania cały czas słyszałam jakiś młody, jęczący, bełkotliwy głos.
- Boje się, boje się, przestać, przestać. - Błagał cienki żałosny, niewyraźny głos.
Po wyruchaniu Pan odetkał mi oczy w masce. Na wpół uduszona, łykając powietrze padłam dupą na podłogę. Poczułam szorstki beton pod tyłkiem. Załzawionym wzrokiem rozglądałam się po pomieszczeniu. To, co ujrzałam nie napawało mnie optymizmem, jeśli chodzi o dalszy mój los. Pomieszczenie przypominało izbę tortur połączoną z salą operacyjną. Wszędzie było pełno przyrządów, mebli i ubiorów przeznaczonych do zadawania mi bólu i męki. Niedaleko mnie zobaczyłam zawieszona do sufitu małą klatkę a w niej siedzącego w kucki jakieś małe całkiem nagie, kompletnie łyse ciało z czarnym kneblem w ustach. Knebel miał otwór do mocowania potrzebnych rzeczy. Nozdrza małego były okropnie rozciągnięte jakimiś tulejkami. W jednym otworze nosa sterczała wsadzona tam silikonowa rurka, pewnie cewnik. Ten cewnik podłączony był do pojemnika z podziałką. A ten z kolei był podłączony do wielkiego zbiornika wypełnionego żółtawą cieczą. Co jakiś czas słychać było pracę małej pompki pompującej ciecz z dolnego zbiornika do górnego. Z boku przez otwór wpadały trzy kolorowe pastylki jak cukierki mms. Żółta ciecz zaczynała się pienić i była wtłaczana cewnikiem przez nos do żołądka małego chłopca czy dziewczynki. Po chwili rozlegał się głośny płacz. Zobaczyłam przerażone oczy o długich, czarnych rzęsach. To młodziutkie coś siedziało dupą na prętach klatki z nogami zgiętymi w kolanach, szeroko rozwartych i przyciśniętych do brzucha. Pomiędzy tymi udami eksponowany był ogromnie napięty worek z jajami i pomarszczoną skórkę małego prącia, w którym sterczała wsadzona rurka. Do worka wbita była igła z podłączonym cewnikiem. W wielkim wiszącym odbycie sterczały jakieś grube rury. Ta młoda istota miała wystawione poziomo ramiona z klatki a głowa też sterczała z klatki na wierzchu. Wszystko bardzo sztywne. Były też małe szpiczaste cycuszki o sterczących długich sutkach, koloru różowego. Sutki były zaciśnięte wielkimi klamrami z podłączonymi przewodami elektrycznymi. Ten chłopak czy dziewczynka był młody, jeśli nie bardzo. Ciągle płakał i jęczał krzycząc, że się boi i żeby już nic nie robić. Był napompowany! Co jakiś czas przez którąś rurkę był dozowany płyn. Wtedy mały wydawał wrzask i drgał. Odpowiednia, torturowana część małego ciała rosła i kurczyła się. Za każdym krzykiem, próbował się wyrwać. W ogóle cały był pulchny o grubych udach i szerokiej dupci. Widok był bardzo podniecający i smakowity a zarazem straszny nawet jak na mój gust. Czuć było mocną woń moczu, która była w zbiornikach i kału. Jęki wzmagały się, gdy Pan podchodził do niego i patrzył mu w oczy. Napawał się i podniecał jego strachem. Co jaki czas Pan sikał do dolnego zbiornika. Później spuszczał ze mnie mocz i też dolewał do tego zbiornika. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że Mój Pan był sadystą. Szybko miałam się o tym przekonać. W dalszej części sesji to ja siedziałam błagając, wrzeszcząc w klatce naga z cewnikiem w nosie pojona moczem z rozdętym brzuchem. Pan w tym czasie zajmował się małym krzyczącym żałośnie ciałem chłopca. Po wyruchaniu mnie, kazał się rozebrać do całkowitego golasa. Od teraz jak szłam tylko na czworakach z podniesioną wysoko dupą. Tak idąc znalazłam się w małym pomieszczeniu obok Sali tortur. Przerażona zobaczyłam dziwne krzesło i stół z pasami a stół miał jeszcze otwory w różnych miejscach. Z góry zwisały cztery wielkie gumowe zbiorniki z długimi gumowymi wężami wyposażonymi w zawory na końcu. Obok na stolikach leżały czarne końcówki różnej długości i grubości. Było tam wiele innych narzędzi i przyborów, których widok mnie przerażał. A to dopiero początek. Jeszcze nic się nie zaczęło a ja czułam pulsowanie odbytu i zaciskanie dupy.
- Stań tutaj, trzymaj cycki rękoma. – Rozkazał Pan wskazując miejsce.
Stanęłam i uniosłam cycki do poziomu. Nadal na cyckach miałam gumowe kondony stanika a na sutach grube koła kolczyków. Reszta ciała była naga. Stałam wystraszona eksponując tłustawy brzuch, wystającą w tył dupę, tłuste uda. Pod brzuchem wisiał nabrzmiały penis a pomiędzy udami zwisał długi do kolan worek w którym widać było duże jajka.
- Co za ciało, co za seks. Jeszcze takiego trans-pedała tu nie było. Aż przyjemnie będzie to wszystko pompować i ruchać. Już widzę to rozdęte napompowane kiszki. Już słyszę te jęki i wrzask skomlącego pedała. – Mówił Pan obchodząc mnie dookoła, macając mnie i poklepując.
- Już się pewnie nie możesz doczekać seksu, kochanie, prawda? Boisz się? Nie ma czego. Poboli i przestanie. Widzę, że jesteś podniecony. Leci ci ejakulat z prącia. To dobrze. Damy ci tableteczki, zrobimy zastrzyczki i pedał będzie błagał o seks. – Mówił Pan cmokając.
- Ta, Panie boję się, jestem podniecona i proszę o seks. Proszę, aby Pan mnie nie oszczędzał. – Powiedziałam cicho.
Przerażonymi oczami patrzyłam jak Pan napełnia gumowe worki jakimś płynem, podłącza dziwne końcówki, Układa przyrządy i narzędzia. Najbardziej przeraziły mnie wielkie strzykawki z grubymi, długimi igłami. Leżały na metalowym stoliku. Było ich sześć czy osiem, nie pamiętam. Były napełnione czymś, co przypominało glicerynę lub gęsty olej. Gdy wszystko było gotowe, kazał mi stanąć przy stole położyć na nim górę ciała wkładając cycki w otwory, wypiąć się mocno i rozszerzyć nogi. Ręce musiałam rozłożyć na boki. Gdy to wykonałam Pan zacisnął moje cycki z otworach, zamocował stopy a między nogi założył rozpórkę uniemożliwiającą zaciskanie nóg. Głowa była unieruchomiona tak, że szyje miałam prosto, usta rozwarte metalowym przyrządem a język wyciągnięty na wierzch i zamocowany.
- Bllleeebblllyy, prrruosssssbbelllebbbffy! – Krzyczałam niezrozumiale przerażona szarpiąc ciałem w daremnej próbie uwolnienia się.
- Krzycz. Krzycz pedałko. Nic to nie da. Zaraz zaczynami to pokrzyczysz bardziej. – Śmiał się Pan.
Poczułam ja szeroko rozciąga moje poślady i mocuje je w tej pozycji czymś metalowym. Czułam jak mój odbyt pracuje otwierając się i zamykając. Dostałam małego parcia, co powodowały lekkie wysadzanie odbytnicy na wierzch. Dupa się napinała, poślady chciały się zewrzeć, ale przyrząd nie pozwalał.
- Co za fantastyczne, wielkie dupsko. Nie wytrzymam. Muszę poruchać sobie. – powiedział, Pan.
Patrzyłam jak przygotowuje swojego kutasa nakładając na niego Coś, co wyglądało jak włochaty pierścień, ze sztywnymi włoskami. Było to tzw. Bawole Oko. Znałam to i miałam to wiele razy w dupie.
- mmnniieee nieeemmerrrrr! – Krzyczałam niezrozumiale.
- Znasz to. Nie lubisz, co? Polubisz, polubisz. – Powiedział Pan idąc do mojej wypiętej dupy.
- UUgrrrrrrr, frwwwwww, Ummmmm,ummm! – Zawyłam czując brutalne uderzenie w odbyt, ból i rozpychanie, gdy Pan wszedł w moją dupę nagle i do końca.
Co to była za penetracja mojej dupy i odbytu. Oczy zachodziły mi mgłą, wyłam bełkotliwie wydając różne stękania i piski w rytm penetracji mojego odbytu. Słyszałam klaskanie mojej dupy uderzanej podbrzuszem Pan. Czułam ja jego penis z bawolim okiem szoruje moją odbytnicę. Dostałam silnych drgawek. Z kutasa tryskał mi gęsty śluz ejakulatu bez spermy. Chciałam, ale nie mogłam zacisnąć ud u dupy. Bolały bardzo zaciśnięte w otworach i szarpane cycki, które teraz napęczniały twardo. W końcu leżałam bezwładnie, półprzytomna z ciałem posuwanym uderzeniami w dupę. Wydawałam tylko ciche jęki i bulgoty. W pomieszczeniu słychać było klaskanie moich pośladków, mlaskanie wpychanej i wyciąganej z dupy odbytnicy. Nie widziałam kiedy był koniec, bo chyba odleciałam. Oprzytomniałam, nadal w tej samej pozycji, nie wiedząc, co i gdzie jestem. Czułam tylko ból odbytu, dupy i drgającej konwulsyjnie wiszącej, na całą długość kiszki odbytnicy. Powoli dochodziłam do siebie. Pana nie było. Słyszałam tylko z dala wrzaski i skomlenia tego chłopaka-dziewczyny. Pan przyszedł i zaczęło się! Robił mi seks w odbycie, po którym była tam tylko wielka dziura. Jaj miałam ciężkie sztywne a worek olbrzymi, ciężko zawisający prawie do podłogi. Potem były tortury cycków, po których wyglądały oba jak krwawo czerwone kawałki mięsa wiszące sztywno do dołu. Cały czas miałam pompowane kiszki, pęcherz i żołądek. Na koniec wylądowałam w wiszącej klatce, gdzie jęcząc byłam pojona moczem. Co chwila dostawałam jakichś dzikich orgazmów na sucho. Nie wiem nic ile to trwało, chyba kilka dni. Pamiętam, że jeden dzień leżałam bez zabiegów dochodząc do siebie zanim znalazłam się w domu. Po oprzytomnieniu, pamiętam, że przyrzekłam Panu stawić się na jego następne wezwanie. Nie mogę narzekać, był hojny i zapłacił mi bogato, co zrekompensowało z grubą nawiązką te dni, w których musiałabym pracować w plenerze.
® Mariolka

