Wracając do tematu. Wielu kolegów i znajomych ma bardzo atrakcyjne partnerki (żony / narzeczone / dziewczyny). Ale ja mam jakoś tak, że nie potrafię ich rozpatrywać w kategorii potencjalnych kochanek czy też obiektów fantazji. Abstrahując już od przyzwoitości, że to jednak kobiety facetów, których znam. Po prostu wyobraźnia nie puszcza mnie dalej w tematach, wbrew powiedzeniu, że zakazany owoc smakuje lepiej

.
Ale oczywiście, to mój punkt widzenia
