Takie pytanie. Jak to jest, że wszyscy faceci pieją na ten temat ohy i ahy, podczas gdy w analu jedyny fajny moment, to forsowanie zwieracza i to też tylko w przypadku gdy dupka zanadto przygotowana nie jest. To tylko kilka sekund, a dalej to już tylko luźna kiszka, w żaden sposób cipce nie dorównuje. Moim zdaniem i wszystkich innych realnych facetów, z którymi na ten temat miałem okazje wymienić pogląd, sprawa jest nie warta całego tego zamieszania. Rozumiem, że okres lub antykoncepcja, ale kuźwa anal dla analu.
Nie wiem jak jest z kobietami, może dla nich coś to daje.
Zwyczajnie - bo erotyka jest w głowie, a nie w genitaliach. Nie chodzi o siłę/jakość samej stymulacji, tylko właśnie o robienie czegoś inaczej, czegoś nowego. Bo np. co niby fajnego jest w seksie w miejscu publicznym, że niektórych raz na jakiś czas to jara. Często mniej wygodnie niż w sypialni, ryzyko bycia zauważonym przez kogoś - z praktycznego punktu widzenia, beznadzieja, a jednak niektórzy niekiedy lubią zaszaleć.
Co do mojego pierwszego razu to pamiętam, że z moją pierwszą dziewczyną bardzo długo próbowaliśmy i ciągle się nie udawało - ją bolało, nie udawało się nawet czubka włożyć. Ale pamiętam moment jak próbowaliśmy kolejny raz, u mnie bez jakiejś większej już wiary i nagle poczułem, że jestem w środku. Łomatko, z podniecenia aż małej delirki dostałem i tak, skończyłem w kilka ruchów

.
No i według mnie, odczucia w sensie samej stymulacji w dupce są nieco inne. Nie lepsze, nie gorsze - po prostu inne. Dupka inaczej "obejmuje fiuta niż cipka.
Zatem czy chciałbym seks klasyczny zamienić całkowicie na anal? Zdecydowanie nie - cipka to cipka. Ale raz na jakiś czas to super urozmaicenie dla obu stron.