U mnie to trochę spontanicznie. czasem jak przez kilka dni niema seksu to zaczynam odczuwać potrzebę, a czasem nawet na drugi dzień mam ochotę zrobić to poswojemu jako uzupełnienie. Czasem jak mam pustą chatę po południu to lubię pogrzebać w szafie owinąć twarz rajstopkami żonki i wtedy to już muszę coś zrobić. Ale wówczas wygląda to inaczej niż szybką solówka pod prysznicem. Lubię trochę popieścić się koreczkiem, poubierać jakąś bieliznę żony, doorowadzam się kilka razy na skraj eksplozji i kiedy już jestem mega napalony pozwalam sobie na finał.