NIBY ZWYCZAJNE SPOTKANIE...
Michał właśnie skończył prezentację do pracy, kiedy usłyszał pukanie do drzwi. Spojrzał na zegarek – dochodziła 20:30. Uśmiechnął się, bo wiedział, kto to może być.
Otworzył drzwi i zobaczył Iwonę stojącą z butelką czerwonego wina w jednej ręce i torbą z zakupami w drugiej.
– Hej mój ulubiony sąsiedzie – powiedziała z tym swoim szelmowskim uśmiechem. – Miałam ciężki tydzień i pomyślałam, że wpadnę sprawdzić, czy nie masz ochoty na wino i coś do jedzenia. Wpuścisz?
– Jasne, ciebie zawsze – roześmiał się Michał i szeroko otworzył drzwi. – Idealnie trafiłeś, właśnie skończyłem robotę i miałem zamiar zabrać się za kolację.
Iwona zdjęła buty i kurtkę, jak robiła to już setki razy. Znali się od ponad dwóch lat – mieszkali drzwi w drzwi. Ich relacja była luźna, przyjacielska i bardzo przyjemna. Często wpadali do siebie, oglądali filmy, zamawiali jedzenie i gadali o wszystkim.
W kuchni Michał szybko ogarnął stolik, a Iwona podgrzała i podała makaron z kurczakiem i pesto.
– Widziałeś, że w końcu otworzyli ten nowy sklep na osiedlu? – zapytała Iwona, nakładając porcję kurczaka i nalewając wino. – Byłam tam wczoraj i mają naprawdę niezły wybór win i serów.
– No właśnie byłem dzisiaj rano – zaśmiał się Michał. – Kupiłem to wino, które teraz pijemy. Myślę, że w końcu będzie można tu normalnie zrobić zakupy bez jeżdżenia do centrum. Tylko ceny mają trochę kosmiczne.
– Fakt, ale przynajmniej mają te dobre pesto, które lubię – dodała z uśmiechem. – Jak tak dalej pójdzie, to w końcu przestanę narzekać na nasze osiedle.
– No właśnie, tylko nie przyzwyczajaj się za bardzo, bo jak zaczną budować te kolejne bloki, to znów będzie cyrk – mrugnął do niej Michał.
Po kolacji, wciąż popijając kolejne kieliszki wina rozmawiali jeszcze chwilę o pracy i o tym, jak oboje nienawidzą poniedziałków.
Wreszcie Michał wstał i zapytał:.
– Chcesz coś słodkiego? Mam waniliowe lody w zamrażarce.
– Jasne – Iwona uśmiechnęła się szeroko. – Lody to zawsze dobry pomysł.
Po nałożeniu lodów z dodatkiem owoców leśnych, Iwona przez chwilę mieszała łyżeczką w lodach, jakby nad czymś myślała. W końcu odezwała się półgłosem, z lekkim uśmiechem:
– Wiesz… znamy się i przyjaźnimy od dłuższego czasu, chciałabym, żebyś się czegoś o mnie dowiedział. Czegoś nietypowego. Ja bardzo lubię lody. Ale szczególnie jedną wersję.
– Tak? Jaką? – zapytał Michał, nabierając łyżkę.
Iwona spojrzała mu prosto w oczy.
– Z dodatkiem spermy. Świeżej, ciepłej, gęstej spermy na wierzchu.
Michał zamarł z łyżeczką w połowie drogi do ust. Spojrzał na nią zaskoczony.
Iwona nie spuściła wzroku.
– Nie żartuję. Lubię jeść lody ze spermą. I szczerze? Chętnie zjadłabym dzisiaj swoje z twoją. Masz ochotę zrobić mi tę przyjemność?
W mieszkaniu zrobiło się bardzo cicho. Michał poczuł, jak krew szybciej krąży mu w żyłach.
– Jesteś pewna? Trochę to… niecodzienne…
– Zdecydowanie, oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko – uśmiechnęła się Iwona lekko mrużąc oczy.
Lekkie oszołomienie Michała szybko ustąpiło miejsca podnieceniu.
– No… zaskoczyłaś mnie – powiedział w końcu, kręcąc głową z niedowierzaniem, ale z uśmiechem. – Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim pomysłem, widzę, że jesteś bardziej niezwykła niż mi się wydawało. Ale… czemu nie. Brzmi jak ciekawa przygoda.
Wstał.
– Ale na pewno? – jeszcze spytał Michał mając nadzieję, że Iwona się nie rozmyśli.
– Na pewno
– OK, Daj mi chwilę. Pójdę się umyć.
W łazience szybko umył penisa i jądra, starannie i dokładnie. Kiedy wrócił do pokoju, Iwona siedziała wygodnie na krześle, patrząc na niego z ciekawością. Michał stanął przed nią, rozpiął pasek i spodnie, po czym opuścił je razem z bokserkami.
Jego penis był już na półtwardy. Miał średnią grubość i około osiemnastu centymetrów długości, z wyraźnie zarysowaną, pulsującą żyłą biegnącą wzdłuż całego trzonu. Żołądź była gładka, lekko różowa i delikatnie błyszcząca. Gdy Michał objął go dłonią i zaczął powoli poruszać skórką w górę i w dół, penis zareagował natychmiast. Z każdym ruchem stawał się coraz twardszy, nabrzmiewał, żołądź ciemniała i robiła się bardziej napięta, lśniąca od napływającej krwi. Skóra na trzonie napinała się mocno, odsłaniając pełną, gładką główkę, która z każdą chwilą rosła i stawała się coraz bardziej purpurowa. Żyła na spodzie penisa wyraźnie pulsowała, a sam członek uniósł się dumnie, ciężki i sztywny, drgając lekko w dłoni Michała.
– Lubisz patrzeć? – zapytał niskim, lekko ochrypłym głosem.
– Bardzo – przyznała szczerze Iwona, nie odrywając wzroku.
Przez chwilę masturbował się w milczeniu. Ruchy stawały się coraz pewniejsze, a penis był już w pełni wzwiedziony – twardy jak skała, z napiętą, błyszczącą skórą i żołędzią nabrzmiałą do granic możliwości.
– Iwona… – powiedział w końcu trochę zdyszany – …mogłabyś mi pomóc?
Uśmiechnęła się szeroko i bez wahania uklękła przed nim. Wzięła jego twardy członek do ręki, pogłaskała go kilka razy, po czym nachyliła się i wsunęła go sobie do ust. Jej ciepłe, wilgotne wargi ciasno otoczyły trzon, a język zaczął powoli, zmysłowo krążyć wokół żołędzi. Ssąc go głęboko, Iwona pieściła go językiem – długimi, leniwymi liźnięciami od nasady aż po sam czubek, szczególnie dbając o wrażliwą bruzdę pod żołędzią. Zauważyła przezroczystą, lepką kropelkę preejakulatu, która pojawiła się na szczycie. Zlizała ją powoli, smakując słodki smak, po czym spojrzała mu w oczy.
Michał jęknął cicho i położył dłoń na jej głowie. Iwona pracowała rytmicznie – raz brała go głęboko, prawie do gardła, ciasno obejmując wargami, raz koncentrowała się tylko na głowie, ssąc ją mocno i jednocześnie masując językiem. Jej policzki zapadały się lekko przy każdym ssaniu, a mokre, lubieżne dźwięki wypełniały pokój.
Po kilku minutach Michał poczuł, że jest już bardzo blisko.
– Zaraz dojdę… – ostrzegł ochryple.
Iwona natychmiast się odsunęła, sięgnęła po miseczkę z lodami i podstawiła ją tuż pod jego pulsujący członek.
Michał złapał swojego twardego, nabrzmiałego penisa i zaczął szybko, mocno się poruszać. Jego oddech stał się urywany, mięśnie brzucha napięły się mocno. Nagle jego ciało zesztywniało, a biodra drgnęły konwulsyjnie.
Pierwszy, potężny strumień gęstej, białej spermy wystrzelił z ogromną siłą i trafił prosto na waniliowe lody, tworząc kremową, lśniącą kałużę. Kolejne wytryski były równie obfite i intensywne – długie, grube pasma gorącej spermy raz za razem lądowały na lodach i owocach, spływając po nich gęstymi, mlecznymi strugami. Michał tryskał mocno, głębokimi, rytmicznymi pulsami, aż w końcu ostatnie, nieco słabsze porcje spermy spłynęły mu po palcach i po nabrzmiałej żołędzi.
Iwona patrzyła na to z błyszczącymi oczami, wyraźnie podekscytowana widokiem.
Kiedy wytrysk się skończył, nachyliła się i zlizała językiem resztki spermy z jego wciąż drgającego, wrażliwego penisa i palców – dokładnie, powoli, nie zostawiając ani jednej kropli. Potem usiadła z powrotem na krześle, wzięła łyżeczkę i zaczęła jeść lody ze spermą, mieszając ją z wanilią.
Michał patrzył na to z mieszanką fascynacji i podniecenia.
– Naprawdę to lubisz… – mruknął.
– Uwielbiam – przyznała między kolejnymi łyżeczkami. – Twoja sperma jest dość gęsta i słodkawa. Dobre połączenie z wanilią.
Michał zaśmiał się cicho, pokręcił głową i poszedł do łazienki umyć penisa. Kiedy wrócił, usiadł naprzeciwko niej ze swoją miseczką lodów i też zaczął jeść.
– Mogę zapytać… od kiedy to lubisz?
– Od paru lat. Zaczęło się przypadkiem, a potem już zostałam przy tym. Lubię smak, konsystencję, to, że jest taka… intymna. I szczerze? Lubię patrzeć, jak facet dochodzi specjalnie dla mnie.
Rozmawiali o tym jeszcze chwilę – luźno, bez wstydu, jakby dyskutowali o ulubionym smaku deseru.
Kiedy lody się skończyły, posiedzieli jeszcze chwilę w przyjemnej, choć teraz już w wyraźnie odmiennej niż zwykle atmosferze.
W końcu Iwona lekko ziewnęła.
– No, czas już spać. Dzięki Michał za… wszystko.
– Nie ma sprawy. Ja też dziękuję. To był bardzo przyjemny wieczór – dodał Michał z uśmiechem spoglądając Iwonie prosto w oczy, po czym dodał nieco żartobliwym tonem:
– Jakbyś kiedyś znowu miała ochotę na taki specjalny dodatek do lodów, to wiesz, gdzie mieszkam. Wystarczy zapukać.
Iwona parsknęła śmiechem i odparła równie lekko:
– Spokojnie, na pewno się zgłoszę. I to pewnie niejeden raz.
Oboje zaśmiali się, czując, że ich sąsiedzka relacja właśnie weszła na zupełnie nowy poziom.
– Dobrej nocy, sąsiadko.
Michał właśnie skończył prezentację do pracy, kiedy usłyszał pukanie do drzwi. Spojrzał na zegarek – dochodziła 20:30. Uśmiechnął się, bo wiedział, kto to może być.
Otworzył drzwi i zobaczył Iwonę stojącą z butelką czerwonego wina w jednej ręce i torbą z zakupami w drugiej.
– Hej mój ulubiony sąsiedzie – powiedziała z tym swoim szelmowskim uśmiechem. – Miałam ciężki tydzień i pomyślałam, że wpadnę sprawdzić, czy nie masz ochoty na wino i coś do jedzenia. Wpuścisz?
– Jasne, ciebie zawsze – roześmiał się Michał i szeroko otworzył drzwi. – Idealnie trafiłeś, właśnie skończyłem robotę i miałem zamiar zabrać się za kolację.
Iwona zdjęła buty i kurtkę, jak robiła to już setki razy. Znali się od ponad dwóch lat – mieszkali drzwi w drzwi. Ich relacja była luźna, przyjacielska i bardzo przyjemna. Często wpadali do siebie, oglądali filmy, zamawiali jedzenie i gadali o wszystkim.
W kuchni Michał szybko ogarnął stolik, a Iwona podgrzała i podała makaron z kurczakiem i pesto.
– Widziałeś, że w końcu otworzyli ten nowy sklep na osiedlu? – zapytała Iwona, nakładając porcję kurczaka i nalewając wino. – Byłam tam wczoraj i mają naprawdę niezły wybór win i serów.
– No właśnie byłem dzisiaj rano – zaśmiał się Michał. – Kupiłem to wino, które teraz pijemy. Myślę, że w końcu będzie można tu normalnie zrobić zakupy bez jeżdżenia do centrum. Tylko ceny mają trochę kosmiczne.
– Fakt, ale przynajmniej mają te dobre pesto, które lubię – dodała z uśmiechem. – Jak tak dalej pójdzie, to w końcu przestanę narzekać na nasze osiedle.
– No właśnie, tylko nie przyzwyczajaj się za bardzo, bo jak zaczną budować te kolejne bloki, to znów będzie cyrk – mrugnął do niej Michał.
Po kolacji, wciąż popijając kolejne kieliszki wina rozmawiali jeszcze chwilę o pracy i o tym, jak oboje nienawidzą poniedziałków.
Wreszcie Michał wstał i zapytał:.
– Chcesz coś słodkiego? Mam waniliowe lody w zamrażarce.
– Jasne – Iwona uśmiechnęła się szeroko. – Lody to zawsze dobry pomysł.
Po nałożeniu lodów z dodatkiem owoców leśnych, Iwona przez chwilę mieszała łyżeczką w lodach, jakby nad czymś myślała. W końcu odezwała się półgłosem, z lekkim uśmiechem:
– Wiesz… znamy się i przyjaźnimy od dłuższego czasu, chciałabym, żebyś się czegoś o mnie dowiedział. Czegoś nietypowego. Ja bardzo lubię lody. Ale szczególnie jedną wersję.
– Tak? Jaką? – zapytał Michał, nabierając łyżkę.
Iwona spojrzała mu prosto w oczy.
– Z dodatkiem spermy. Świeżej, ciepłej, gęstej spermy na wierzchu.
Michał zamarł z łyżeczką w połowie drogi do ust. Spojrzał na nią zaskoczony.
Iwona nie spuściła wzroku.
– Nie żartuję. Lubię jeść lody ze spermą. I szczerze? Chętnie zjadłabym dzisiaj swoje z twoją. Masz ochotę zrobić mi tę przyjemność?
W mieszkaniu zrobiło się bardzo cicho. Michał poczuł, jak krew szybciej krąży mu w żyłach.
– Jesteś pewna? Trochę to… niecodzienne…
– Zdecydowanie, oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko – uśmiechnęła się Iwona lekko mrużąc oczy.
Lekkie oszołomienie Michała szybko ustąpiło miejsca podnieceniu.
– No… zaskoczyłaś mnie – powiedział w końcu, kręcąc głową z niedowierzaniem, ale z uśmiechem. – Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim pomysłem, widzę, że jesteś bardziej niezwykła niż mi się wydawało. Ale… czemu nie. Brzmi jak ciekawa przygoda.
Wstał.
– Ale na pewno? – jeszcze spytał Michał mając nadzieję, że Iwona się nie rozmyśli.
– Na pewno
– OK, Daj mi chwilę. Pójdę się umyć.
W łazience szybko umył penisa i jądra, starannie i dokładnie. Kiedy wrócił do pokoju, Iwona siedziała wygodnie na krześle, patrząc na niego z ciekawością. Michał stanął przed nią, rozpiął pasek i spodnie, po czym opuścił je razem z bokserkami.
Jego penis był już na półtwardy. Miał średnią grubość i około osiemnastu centymetrów długości, z wyraźnie zarysowaną, pulsującą żyłą biegnącą wzdłuż całego trzonu. Żołądź była gładka, lekko różowa i delikatnie błyszcząca. Gdy Michał objął go dłonią i zaczął powoli poruszać skórką w górę i w dół, penis zareagował natychmiast. Z każdym ruchem stawał się coraz twardszy, nabrzmiewał, żołądź ciemniała i robiła się bardziej napięta, lśniąca od napływającej krwi. Skóra na trzonie napinała się mocno, odsłaniając pełną, gładką główkę, która z każdą chwilą rosła i stawała się coraz bardziej purpurowa. Żyła na spodzie penisa wyraźnie pulsowała, a sam członek uniósł się dumnie, ciężki i sztywny, drgając lekko w dłoni Michała.
– Lubisz patrzeć? – zapytał niskim, lekko ochrypłym głosem.
– Bardzo – przyznała szczerze Iwona, nie odrywając wzroku.
Przez chwilę masturbował się w milczeniu. Ruchy stawały się coraz pewniejsze, a penis był już w pełni wzwiedziony – twardy jak skała, z napiętą, błyszczącą skórą i żołędzią nabrzmiałą do granic możliwości.
– Iwona… – powiedział w końcu trochę zdyszany – …mogłabyś mi pomóc?
Uśmiechnęła się szeroko i bez wahania uklękła przed nim. Wzięła jego twardy członek do ręki, pogłaskała go kilka razy, po czym nachyliła się i wsunęła go sobie do ust. Jej ciepłe, wilgotne wargi ciasno otoczyły trzon, a język zaczął powoli, zmysłowo krążyć wokół żołędzi. Ssąc go głęboko, Iwona pieściła go językiem – długimi, leniwymi liźnięciami od nasady aż po sam czubek, szczególnie dbając o wrażliwą bruzdę pod żołędzią. Zauważyła przezroczystą, lepką kropelkę preejakulatu, która pojawiła się na szczycie. Zlizała ją powoli, smakując słodki smak, po czym spojrzała mu w oczy.
Michał jęknął cicho i położył dłoń na jej głowie. Iwona pracowała rytmicznie – raz brała go głęboko, prawie do gardła, ciasno obejmując wargami, raz koncentrowała się tylko na głowie, ssąc ją mocno i jednocześnie masując językiem. Jej policzki zapadały się lekko przy każdym ssaniu, a mokre, lubieżne dźwięki wypełniały pokój.
Po kilku minutach Michał poczuł, że jest już bardzo blisko.
– Zaraz dojdę… – ostrzegł ochryple.
Iwona natychmiast się odsunęła, sięgnęła po miseczkę z lodami i podstawiła ją tuż pod jego pulsujący członek.
Michał złapał swojego twardego, nabrzmiałego penisa i zaczął szybko, mocno się poruszać. Jego oddech stał się urywany, mięśnie brzucha napięły się mocno. Nagle jego ciało zesztywniało, a biodra drgnęły konwulsyjnie.
Pierwszy, potężny strumień gęstej, białej spermy wystrzelił z ogromną siłą i trafił prosto na waniliowe lody, tworząc kremową, lśniącą kałużę. Kolejne wytryski były równie obfite i intensywne – długie, grube pasma gorącej spermy raz za razem lądowały na lodach i owocach, spływając po nich gęstymi, mlecznymi strugami. Michał tryskał mocno, głębokimi, rytmicznymi pulsami, aż w końcu ostatnie, nieco słabsze porcje spermy spłynęły mu po palcach i po nabrzmiałej żołędzi.
Iwona patrzyła na to z błyszczącymi oczami, wyraźnie podekscytowana widokiem.
Kiedy wytrysk się skończył, nachyliła się i zlizała językiem resztki spermy z jego wciąż drgającego, wrażliwego penisa i palców – dokładnie, powoli, nie zostawiając ani jednej kropli. Potem usiadła z powrotem na krześle, wzięła łyżeczkę i zaczęła jeść lody ze spermą, mieszając ją z wanilią.
Michał patrzył na to z mieszanką fascynacji i podniecenia.
– Naprawdę to lubisz… – mruknął.
– Uwielbiam – przyznała między kolejnymi łyżeczkami. – Twoja sperma jest dość gęsta i słodkawa. Dobre połączenie z wanilią.
Michał zaśmiał się cicho, pokręcił głową i poszedł do łazienki umyć penisa. Kiedy wrócił, usiadł naprzeciwko niej ze swoją miseczką lodów i też zaczął jeść.
– Mogę zapytać… od kiedy to lubisz?
– Od paru lat. Zaczęło się przypadkiem, a potem już zostałam przy tym. Lubię smak, konsystencję, to, że jest taka… intymna. I szczerze? Lubię patrzeć, jak facet dochodzi specjalnie dla mnie.
Rozmawiali o tym jeszcze chwilę – luźno, bez wstydu, jakby dyskutowali o ulubionym smaku deseru.
Kiedy lody się skończyły, posiedzieli jeszcze chwilę w przyjemnej, choć teraz już w wyraźnie odmiennej niż zwykle atmosferze.
W końcu Iwona lekko ziewnęła.
– No, czas już spać. Dzięki Michał za… wszystko.
– Nie ma sprawy. Ja też dziękuję. To był bardzo przyjemny wieczór – dodał Michał z uśmiechem spoglądając Iwonie prosto w oczy, po czym dodał nieco żartobliwym tonem:
– Jakbyś kiedyś znowu miała ochotę na taki specjalny dodatek do lodów, to wiesz, gdzie mieszkam. Wystarczy zapukać.
Iwona parsknęła śmiechem i odparła równie lekko:
– Spokojnie, na pewno się zgłoszę. I to pewnie niejeden raz.
Oboje zaśmiali się, czując, że ich sąsiedzka relacja właśnie weszła na zupełnie nowy poziom.
– Dobrej nocy, sąsiadko.

