Pamiętam jak kiedyś jechałem nocnym pociągiem do Poznania. W przedziale prócz mnie siedziało dwóch gości i po drodze dosiadła się jakaś dziewczyna. Jeden z nich zaczął ją podrywać opowiadając tak zwane "kawały z brodą". Z tym, ze ta broda była tak długa jak stąd do Glesgoł. a z takich dowcipów śmiano się pół wieku wstecz - a i to z grzeczności.
W przerwach walił teksty w rodzaju "nawet ładnie wyglądasz" czy "wiesz, bo ja do Poznania jadę".
No i wstali w pewnym momencie wstali, gdzieś poszli, nie było ich z pół godziny.
Znaczy - zadziałało