• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Ile razy w życiu byliście zakochani?

Kobieta

D'Arc

Dominujący
Zdecydowanie za dużo 😝
Chociaż po namyśle stwierdzam, że było warto. Nawet mimo tego, że wszystkie były nieszczęśliwe, to jednak jest to autentyczne uczucie, im bardziej nieszczęśliwe, tym bardziej pozbawione kalkulacji i altruistyczne.
 
Mężczyzna

bsquare

Seks Praktykant
Uwielbiam być zakochana. W mężu byłam zakochana wiele lat, później gdy monotonia nas zjadła i zakochanie przeminęło, zdarzyły mi się na przestrzeni wielu lat samoistnie dwa bardzo mocne zakochania (to już podchodziło pod tzw. "piorun sycylijski" - uczucie które pojawia się znikąd i dosłownie ścina z nóg) - każdy ten piorun kończył się u mnie rozpaczą niespełnienia oraz szukaniem i znalezieniem kochanka 🩷🩷🩷

Po przeczytaniu tych słów odczuwam okrutny niedosyt...
 
Mężczyzna

CiekawskiAdam

Seks Praktykant
Zakochany bylem raz. Cała reszta to takie próby zakochania. Jestem pragmatykiem. Związek dla mnie to transakcja. Jak sie dogadamy na takim polu jak wspolnicy to miłość będzie wisienka na torcie. Szukanie miłości i cala kultura która to wspiera to humbuk i glupota.
 
Mężczyzna

bsquare

Seks Praktykant
Zauroczony byłem wiele razy, potem dwa razy zakochany (za każdym razem nieszczęśliwie). A potem w końcu szczęśliwie, ale tak do trzewi. To było coś niesamowitego. Niestety, po roku dostałem kopa, i to takiego, że Chuck Norris by się nie powstydził. Było grubo i już szedłem pod pociąg, ale ponieważ byłem na spacerze z psem, to się zmartwiłem, że pies nie wróci do domu i rodzice będą się o niego martwili (to, że mogliby się martwić o mnie, jakoś mi wtedy do głowy nie przyszło). Jakoś się z tego dołu wydostałem, ale cały ten miłosny ogień wypalił się we mnie i został tylko popiół.

Nigdy nie byłem zakochany w mojej żonie. Był to całkowicie zdroworozsądkowy związek, oparty na przyjaźni, zaufaniu, a po kilkunastu latach – przywiązaniu. Przez jakiś czas było mi z tym bardzo źle, jakby była w pewien sposób poszkodowana przez to, że nie obdarzyłem jej tym szalonym uczuciem, czystym i bezmyślnym. Tyle miłości miałem dla tamtych głupich cip, które mnie nie chciały, a tu idę przez życie z taką cudowną kobietą i za cholerę nie słyszę tych niebiańskich chórów i trąb anielskich. Nawet się jej z tego wyspowiadałem, to się tylko śmiała.

Ale jak sobie przypomnę, to na początku była z tego powodu zła, bo nie pisałem dla niej wierszy (a dla tamtych jak najbardziej), więc w końcu napisałem kilka, ale jeden był najważniejszy. To był taki "inżynierski sonet" o tym, że jest dla mnie jak powietrze, którego na co dzień się nie zauważa, ale bez niego nie ma życia. Czyli to chyba jest miłość, ale taka mniej narwana.
 
Kobieta

D'Arc

Dominujący
Po przeczytaniu tych słów odczuwam okrutny niedosyt...
Chłopie, doceń spokój ducha, ja po moich historiach piorunujących żyję w nieustannym lęku, żeby znowu mi się to nie przytrafiło. Choć trzeba przyznać, że romanse, w które przez te pioruny wlazłam, to takie ładne wspomnienia. Oczywiście finalnie gorzkie, gdyż na końcu za każdym razem kończyły się dla mnie morzem łez i taplaniem się w niemalże depresji. Ale czego się nauczyłam - to moje i nikt mi tego nie zabierze 🩷
 
Mężczyzna

bsquare

Seks Praktykant
Doceniam spokój ducha, natomiast mój niedosyt dotyczy słów, a nie uczuć. Nie interesują mnie aż tak bardzo pikantne szczegóły ani detale logistyczne, natomiast bardzo ciekawią mnie uczucia, które opisujesz. Zakochanie i romans, kiedy jest się w stabilnym związku, to poważna sprawa. Z jednej strony rozsądek podpowiada, że jesteś coś winna tej drugiej połówce, począwszy od lojalności, a z drugiej kipi koktajl hormonów i zmywa ten rozsądek jak Ajax tłustą plamę. I to jest prawdziwy hardkor, a nie jakieś tam figle ze szwagierką...
 
Kobieta

Holly

Seks Praktykant
Zauroczona byłam wiele razy, dużo za dużo, ale tak zakochana prawdziwie może z dwa razy, ale zauroczenie też robi robotę ;)
 
Kobieta

missprostitute

Seks Praktykant
Myślę, że tak naprawdę zakochana byłam tylko raz. Byłam wtedy skłonna do wielu poświęceń, mocno przywiązana, inicjująca i otwarta na zmiany, no i bolało jak spadłam z rowerka. Pierwsze spotkanie jak scena z romansu, magnetyczne przyciąganie i motylki w brzuchu. Co ciekawe jednak, w trakcie chyba nigdy nie byłam tego pewna, jakbym próbowała cały czas na siłę to racjonalizować/podskórnie obawiała się braku wzajemności. A nie dało się zracjonalizować moich zachowań w tamtym czasie. 🫠

Kiedyś jeszcze powiedziałabym, że to były trzy takie przypadki, ale z perspektywy czasu wiem, że pozostałe dwa były po prostu super relacjami bez większych problemów w trakcie ich trwania z bardzo fajnymi gośćmi, którymi byłam mocno zauroczona. Nie bolało po dłużej niż trzy doby, chociaż oczywiście romantyzowałam to pierwsze rozstanie totalnie, bo jak można nie tarzać się w cierpieniu po, skoro tak to przecież powinno wyglądać. Teraz myślę, że to były związki, które miały szansę na największe powodzenie i normalne, spoko życie.

Podsumowując: Traumarating miłosny 1:3. Szczęśliwie po terapii.
 
Mężczyzna

Drake

Nowicjusz
Zakochany byłem raz. Toksycznie. Używki przy tym to mały pikuś. Nigdy więcej. Takie głupoty robiłem, że wstyd wspominać. Zadziałało jak szczepionka.
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry