Dziękuję za dobre słowo. Dodam tylko (chociaż czuję, że nie powinienem, bo to może sprowokować falę postów, w których ludzie mogą chcieć powiedzieć mi, że oni lepiej wiedzą, co ja myślę i czuję), że formalnie to nie są cuck klimaty. Nie chcę teraz wnikać w detale, bo chcę pozbierać różne aspekty i opisać naszą formułę na spokojnie, starając się przy okazji w spójny sposób odpowiedzieć na pytania
@Marcin 43. Mam na myśli to, że cuckold zakłada pewną uległość (a nawet poniżenie) mężczyzny, podczas gdy u nas było wręcz odwrotnie: dla mojej żony było niezwykle ekscytujące poczucie, że dobieram jej kochanków i użyczam im jej ciała.
Dodam jeszcze, że chyba tylko dzięki temu doświadczyła wszystkich tych rozkoszy ganbangu. Krążą już dowcipy o komplikacjach logistycznych, związanych z takimi imprezami. Każda kobieta, która chciałaby coś takiego zorganizować sama albo dostałaby apopleksji, albo rzuciła wszystko w cholerę. Wiem, wiem. Teraz wchodzi
@Krystyna.X, cała na biało, i mówi: "bo widzisz, tak ci się tylko wydaje, że ty tu rządzisz i rozdajesz karty, a to żona sprytnie cię podpuszcza, żebyś odwalił za nią tę niewdzięczną pracę". W pewnym sensie to prawda, ale jeśli dobrze się zastanowić, to nawet relacje D/s są symetryczne, ponieważ obie strony potrzebują siebie nawzajem. Osoba dominująca nie istnieje bez osoby dominowanej, a cała ta uległość to ostatecznie kwestia pewnej umowy, z której obie strony czerpią przyjemność. Świadczą pewne usługi na zasadzie
odwróconej wzajemności, którą w dużym uproszczeniu można opisać słowami "im bardziej mnie lejesz, tym bardziej się wypinam". W związku otwartym można mówić o zwykłej wzajemności: ja pozwalam ci się bzykać z innymi, a ty pozwalasz mi na to samo. Dzieje się tak, ponieważ obie strony mają te same pragnienia. Jednak satysfakcję można czerpać także ze wspólnego realizowania pragnień
komplementarnych: jedna osoba lubi chłostę, a druga – machać batem. Potrzebujemy się nawzajem, ale nie dla prostej wzajemności, bo to byłaby recepta na porażkę.
W sumie to chyba zapomniałem, co chciałem powiedzieć, ponad to, że jest bardzo późno i muszę odpocząć, a w środę napiszę więcej