Myślę, że to jest dość ściśle związane z dynamiką relacji seksualnej. Takie poniżanie dla jednych może być podniecające, a dla innych niedopuszczalne. Nikt z nich nie będzie "miał racji", bo ta jest zależna od kontekstu.
Podczas seksu często wypowiadam w stronę żony słowa, których nie użyłbym "w cywilu". Idą z tym w parze pewne zachowania, na które również nie ma miejsca w naszym codziennym życiu. Seks może przybierać formę teatru i fakt odmiennego niż zwykłe traktowania może stanowić dodatkową podnietę.
Natomiast zgadzam się, że w oderwaniu od atmosfery, w której się to wszystko odbywa, wypowiadane w trakcie zabawy słowa brzmią cokolwiek dziwnie, jeśli nie odpychająco. Nie wyobrażam sobie przygotowywania listy słów czy sformułowań, których miałbym używać, ale znowu - może są ludzie, których takie przygotowania kręcą?