Podsumowując, kobiety są mega łatwe jeśli ma się kasę i wygląda dobrze, to same wskakują na fiuta. Można je źle traktować, a one i tak wolą być z bogatym toksycznym dobrze wyglądającym typem niż z niskim, biedniejszym, przeciętnym i dobrze ją traktującym.
To moim zdaniem jest nieco niesprawiedliwa generalizacja. Ująłbym to tak: jeśli oferujesz to, na co w pewnej grupie jest zapotrzebowanie, to odniesiesz sukces w tej grupie. Są kobiety, dla których forsa i prezencja załatwiają sprawę – inne będą miały odmienne preferencje i nie wskoczą na fiuta tylko dlatego, że masz sześciopak, furę i zegarek, a przy tym szarpniesz się na obiad w restauracji.
Aż mnie kusi, żeby opowiedzieć anegdotkę o mojej koleżance – nazwijmy ją Kasią. Cofnijmy się o trzydzieści lat. Kasia jest bardzo atrakcyjną kobietą, a przy tym pianistką, która właśnie przygotowuje się do występu. Będzie grała koncert fortepianowy Bartoka. Udaje się zatem do największej w mieście księgarni muzycznej, żeby kupić sobie jakieś wykonanie (przypominam: Spotify i YT jeszcze nie ma) i mieć pewien punkt odniesienia. Traf chce, że tego samego dnia pewien Znany Artysta Scen Polskich (zwany dalej ZASPem), skądinąd całkiem przystojny i ujmujący, będzie w tej księgarni promował swoją najnowszą płytę. Do całej tej akcji zostało mu jeszcze trochę czasu, więc podchodzi do Kasi i zagaja:
– Może chciałabyś pójść ze mną na obiad?
Kasia patrzy na gościa, ale jakoś jej nie powalił wyglądem, a była tak skupiona na swoim koncercie, że nawet nie skojarzyła jego facjaty, spoglądającej z plakatów naokoło.
– Nie, dziękuję, już jadłam – odpowiada.
– To może chociaż na kawę dasz się zaprosić? – ZASP postanowił nie poddawać się bez walki.
– Przykro mi, ale nie mam czasu – warczy Kasia, przerzucając płyty z klasyką na literę B.
Artysta zasępił się, po czym kuszącym głosem zapytał:
– A nie chcesz może mojego autografu?
Kasia spojrzała na niego jak na kretyna i bez namysłu wypaliła:
– Po cholerę mi twój autograf na Bartoku?
Złapała płytę i poszła do kasy, zostawiając biednego ZASPa ze szczęką na podłodze. Dopiero przy wyjściu zobaczyła go na plakatach
