Hej Wam!
Jesteśmy razem prawie rok czasu, oboje 35+. Jeśli chodzi o sferę intymną, odkąd pamiętam, to zawsze inicjuję zbliżenia. Ze strony partnera nie ma problemów ze wzwodem. Mam też wrażenie, że fizycznie mu się podobam i reaguje na mnie, ale mimo tego praktycznie nigdy sam nie wychodzi z inicjatywą. Mnie wystarczy sam jego dotyk a już robie się cała mokra.
Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, właściwie cały dzień. Razem chodzimy do pracy i razem wracamy do domu. Nie zauważyłam, żeby się w tym czasie masturbował. Kiedy oglądamy porno, zawsze ja muszę wybrać film. Co do gier, gra jak większośc facetów, ale nie spędza całymi dniami przed konsolą.
Widzę, że bardzo lubi seks oralny, ale nigdy sam o niego nie prosi, nawet kiedy mam wrażenie, że ma ochotę. Jeśli chodzi o minetkę z jego strony, zaproponował tylko kilka razy na samym początku znajomości.
Mam zdecydowanie większe potrzeby seksualne od niego, mogłabym kochać się codziennie. Lubię też trochę bardziej intensywny seks, np. mocniejsze klapsy czy lekkie podduszanie, kajdanki, ale jemu takie rzeczy raczej nie odpowiadają.
Nie kochaliśmy się już ponad dwa tygodnie i szczerze mówiąc, bardzo mocno to odczuwam. Zaczynam chodzić już po ścianach. Sama już nie wiem, co robić. On praktycznie nigdy nie inicjuje zbliżenia, czeka zawsze na mój sygnał.
Po domu chodzę skąpo ubrana, widzę, że reaguje na mnie fizycznie, wzdycha, patrzy, stoi mu, ale na tym się kończy. Przed snem często mnie obejmie, złapie za pośladek czy dotknie pod bluzką, ale nigdy nie prowadzi to z jego strony do próby zbliżenia.
Brakuje mi przede wszystkim poczucia, że jestem adorowana, chciana, zauważona i pożądana. Chciałabym choć raz poczuć, że to on ma ogromną ochotę na mnie i sam z siebie chce mnie zdobyć. Mam szufladę zapchaną seksownymi ubraniami a nie mam kiedy nawet ją przetestować.
I kompletnie nie wiem, jak to interpretować. Czy może wynikać to z jego nieśmiałości, niskiego libido? A może po prostu nie podobam mu się tak bardzo, jak mi się wydaje? Najbardziej dobija mnie chyba to, że widzę jego fizyczną reakcję, ale za nią praktycznie nigdy nie idzie działanie.
Momentami przychodzi mi nawet do głowy, żeby zaproponować otwarty związek.
Co o tym myślicie? Czy ktoś miał podobną sytuację i udało się z czasem znaleźć rozwiązanie?
Jesteśmy razem prawie rok czasu, oboje 35+. Jeśli chodzi o sferę intymną, odkąd pamiętam, to zawsze inicjuję zbliżenia. Ze strony partnera nie ma problemów ze wzwodem. Mam też wrażenie, że fizycznie mu się podobam i reaguje na mnie, ale mimo tego praktycznie nigdy sam nie wychodzi z inicjatywą. Mnie wystarczy sam jego dotyk a już robie się cała mokra.
Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, właściwie cały dzień. Razem chodzimy do pracy i razem wracamy do domu. Nie zauważyłam, żeby się w tym czasie masturbował. Kiedy oglądamy porno, zawsze ja muszę wybrać film. Co do gier, gra jak większośc facetów, ale nie spędza całymi dniami przed konsolą.
Widzę, że bardzo lubi seks oralny, ale nigdy sam o niego nie prosi, nawet kiedy mam wrażenie, że ma ochotę. Jeśli chodzi o minetkę z jego strony, zaproponował tylko kilka razy na samym początku znajomości.
Mam zdecydowanie większe potrzeby seksualne od niego, mogłabym kochać się codziennie. Lubię też trochę bardziej intensywny seks, np. mocniejsze klapsy czy lekkie podduszanie, kajdanki, ale jemu takie rzeczy raczej nie odpowiadają.
Nie kochaliśmy się już ponad dwa tygodnie i szczerze mówiąc, bardzo mocno to odczuwam. Zaczynam chodzić już po ścianach. Sama już nie wiem, co robić. On praktycznie nigdy nie inicjuje zbliżenia, czeka zawsze na mój sygnał.
Po domu chodzę skąpo ubrana, widzę, że reaguje na mnie fizycznie, wzdycha, patrzy, stoi mu, ale na tym się kończy. Przed snem często mnie obejmie, złapie za pośladek czy dotknie pod bluzką, ale nigdy nie prowadzi to z jego strony do próby zbliżenia.
Brakuje mi przede wszystkim poczucia, że jestem adorowana, chciana, zauważona i pożądana. Chciałabym choć raz poczuć, że to on ma ogromną ochotę na mnie i sam z siebie chce mnie zdobyć. Mam szufladę zapchaną seksownymi ubraniami a nie mam kiedy nawet ją przetestować.
I kompletnie nie wiem, jak to interpretować. Czy może wynikać to z jego nieśmiałości, niskiego libido? A może po prostu nie podobam mu się tak bardzo, jak mi się wydaje? Najbardziej dobija mnie chyba to, że widzę jego fizyczną reakcję, ale za nią praktycznie nigdy nie idzie działanie.
Momentami przychodzi mi nawet do głowy, żeby zaproponować otwarty związek.
Co o tym myślicie? Czy ktoś miał podobną sytuację i udało się z czasem znaleźć rozwiązanie?

