Zupełnie to rozumiem, nie miałem na myśli sagi w stylu Grey'a (nawiasem mówiąc mega słabe, wg mnie oczywiscie) ale niewielkie wtręty w trakcie, w stylu tych krótkich form, jak można spotkać u Cortazara albo Grassa, które dodają powieści wyrazistości i innego spojrzenia na zwykły dzień, w którym...