No właśnie. Czy wiemy o czym mówimy, albo jakaś nowość dla mnie, że panie tak dokładnie "księgują".
Bo wydaję mi się, że pomimo oficjalnej terminologii, to tzw "dojście" i orgazm, pomimo, że połączone, to trochę są różne rzeczy.
Jeden stosunek nie ważne jakiego rodzaju, z "dojściem" może trwać...