Seks na uboczu na leśnym parkingu. W zamierzeniach miał być jeden podglądacz który mógłby do nas dołaczyć. Na parking na którym kochalem się z żoąa zajechalo auto. Wysiadło czterech męższczyzn w wieku okolo 50-60 lat. Stali daleko i się załatwiali. Jak nas zobaczyli podzeszli i wtedy się zaczęlo. Widok wypiętej pupy mojej małżonki na przednim siedzeniu naszego auta zrobil swoje.Odsunęli mnie i mimo jej protestów,które szybko ucichły po paru porządnych klapsach na jej gołe pośladki, zajęli po koleji moje miejsce. Rozpięte rozporki i wyciągniete na wierzch sterczące członki nie dawały żadnych zludzeń co do tego co mialo nastąpić. Brali ją jeden po drugim, bez pośpiechu i odpowiednio do wieku jaki mieli. Byly to dobre ponad dwie godziny podczas których każdy z nich ulżył sobie dwa razy, porzedzając to 15-20 minutowym stosunkiem z moją żoną. Gdy ostatni z nich skończył w niej i wyciągnął członka, uwolnił tym samym wszystko to co do tej pory w nią wlali.Biala gęsta sperma jeszcze długo z niej wyplywała gdy wreszcie mogła stanąć na nogi i się wyprostować.Zaczęla pomalu się wycierać ale gdy zobaczyła autokar który właśnie zaczynał parkować na naszym parkingu ,szybko przestała,wsiadła do auta i kazała mi odjechać. Zgadnijcie dlaczego