

Niektórym się nudzi, inni szukają towarzystwaGdybyśmy sobie wszyscy radzili to nie siedzielibyśmy pewnie na SexForum![]()
Jeśli związek ma zostać utrzymany, trzeba dążyć do porozumienia. Choć czasem samotność w związku może zadziałać korzystnie.Witajcie!
Czy Wam w związkach zdarzyło się odczuwać samotność? Czy brakowało wam zainteresowania ze strony partnera a rozmowy z nim nie pomagały? Jak sobie radziliście z tym?
Zapraszam do dyskusji
Nie ma co rachować . Jak jesteś samotny w związku, to nie jest to. Co korzystnego z tego wyciągniesz ?Jeśli związek ma zostać utrzymany, trzeba dążyć do porozumienia. Choć czasem samotność w związku może zadziałać korzystnie.
Ja trafiłem tu co prawda zupełnie nie z takiego powodu, ale poznałem trochę ludzi i zobaczyłem, że z tą samotnością - określoną jak w tytule - nie jestem odosobniony. Że to nie jest tak, iż jestem jakiś "niedorobiony", "psychiczny" - bo wszyscy dookoła są szczęśliwi, ich związki kwitną a u mnie jest zupełna "klapa".Gdybyśmy sobie wszyscy radzili to nie siedzielibyśmy pewnie na SexForum![]()
A pisz przecież to miejsce wlasniena pisanie.Ja trafiłem tu co prawda zupełnie nie z takiego powodu, ale poznałem trochę ludzi i zobaczyłem, że z tą samotnością - określoną jak w tytule - nie jestem odosobniony. Że to nie jest tak, iż jestem jakiś "niedorobiony" bo wszyscy dookoła są szczęśliwi, ich związki kwitną a u mnie jest zupełna "klapa". Że nie jestem w tym sam.
Bardzo łatwo jest osądzać innych - ten jest winny, tamten jest winny, ona winna, on winny... A bywa tak, że decyzje podjęte dekady wcześniej - "mszczą się", ich skutki zaczynają być widoczne. A wcześniej nam się wydawało to, czy tamto.
Ale tyle w temacie, bo za dużo napiszę...
Wbrew pozorom mężczyźni są w stanie bardzo dużo wyciągnąć ze związku bez bliskości:Nie ma co rachować . Jak jesteś samotny w związku, to nie jest to. Co korzystnego z tego wyciągniesz ?
Nie ma co ciągnąć związku, jeżeli nie ma bliskości pomiędzy osobami. To jest wbrew temu, co oznacza związek. Jeżeli nie pomoże porada u psychologa par, to niech każde idzie w swoją stronę.
No bardziej już nie mogłeś mu pomóc naprawdę coś o tym wiem. Nie opowiadaj mu takich głupot bo to co mu napisałeś to jest głupota i to straszna. Sam jestem w związku gdzie kobieta jest responsywna. Poczytaj sobie trochę o tym to będziesz wiedział wtedy kolego dlaczego się jest sam w związku ale samotnym. I to niestety nie jest żadna choroba po prostu tak organizm ją nauczył że najpierw trzeba ją rozgrzać i dopiero ona odda ci to co ma najlepszego w sobie pożądanie dotyk bliskości i tak dalej. Z moją panią jestem już 26 lat gdzie 15 jesteśmy odkąd się Zaczęło responsywność u niej.Nie ma co ciągnąć związku, jeżeli nie ma bliskości pomiędzy osobami. To jest wbrew temu, co oznacza związek. Jeżeli nie pomoże porada u psychologa par, to niech każde idzie w swoją stronę
Nie ma co ciągnąć związku, jeżeli nie ma bliskości pomiędzy osobami. To jest wbrew temu, co oznacza związek. Jeżeli nie pomoże porada u psychologa par, to niech każde idzie w swoją stronę.
Dziekuje ci za wlis, bardzo mądrze oddalne słowa. Lecz dodałbym jeszcze to, że poświęcenie dla dzieci tak dlatego facet nie chce też odejść i po prostu ciągnie to, nic z poczuciiem że może się jeszcze kiedyś zmieni.Wbrew pozorom mężczyźni są w stanie bardzo dużo wyciągnąć ze związku bez bliskości:
- opiekę kucharską
- usługi sprzątające
- mityczny święty spokój, gdy małżonka się odsunie mogą spędzać czas jak chcą, np. grając na konsoli nocami, zaspokajając popęd przez ekran itp.
- oszczędność energii, bo nie trzeba rozmawiać
- gdy mają dzieci to żona najczęściej ogarnia logistykę, opiekę i naukę
- unikają niekomfortowych skutków rozstania - rozwodów, podziałów majątku, ryzyka, że była zablokuje kontakty faceta z dziećmi lub generalnie wyjdzie z niej mściwa wiedźma.
Resztę potrzeb psychologicznych mogą sobie podreperować w Internecie (np. na naszym forum).
Nie jesteś w tym osamotniony. U mnie jest podobnie. Ciężko porozmawiać na tematu 'tabu' albo w ogóle związane z cielesnością i potrzebami.... W takim aspekcie jestem samotny w związku. Ale związek buduje się na tym co łączy, a nie na różnicach.Czesc. A ja mam tak ze moja TŻ nie umie pogadać na tematy tabu, unika ich , nie dołącza do rozmowy, nie podzieli sie własnymi myślami...
Nie ma lekko ale jesteśmy razem i będziemy.
Tak tylko jak osiągnąć porozumienie, jesli to jest problem.. zaufać komuś ze sie nie zostanie wyśmianym, ocenionym.. nieraz wychodziłem z rozmową, ale kończyło sie szybko temat ucinany przy furtce. Obecnie boje sie juz ruszac te tematy.. i taki kisiel mamNie jesteś w tym osamotniony. U mnie jest podobnie. Ciężko porozmawiać na tematu 'tabu' albo w ogóle związane z cielesnością i potrzebami.... W takim aspekcie jestem samotny w związku. Ale związek buduje się na tym co łączy, a nie na różnicach.
dzięki za podbudowanieWbrew pozorom mężczyźni są w stanie bardzo dużo wyciągnąć ze związku bez bliskości:
- opiekę kucharską
- usługi sprzątające
- mityczny święty spokój, gdy małżonka się odsunie mogą spędzać czas jak chcą, np. grając na konsoli nocami, zaspokajając popęd przez ekran itp.
- oszczędność energii, bo nie trzeba rozmawiać
- gdy mają dzieci to żona najczęściej ogarnia logistykę, opiekę i naukę
- unikają niekomfortowych skutków rozstania - rozwodów, podziałów majątku, ryzyka, że była zablokuje kontakty faceta z dziećmi lub generalnie wyjdzie z niej mściwa wiedźma.
Resztę potrzeb psychologicznych mogą sobie podreperować w Internecie (np. na naszym forum).
No jak bym sam to pisał o sobie....Tak tylko jak osiągnąć porozumienie, jesli to jest problem.. zaufać komuś ze sie nie zostanie wyśmianym, ocenionym.. nieraz wychodziłem z rozmową, ale kończyło sie szybko temat ucinany przy furtce. Obecnie boje sie juz ruszac te tematy.. i taki kisiel mam
Z ta odwagą to trzeba uważać, królują głupie stereotypy. Ja wciąż się boję pisać o pewnych rzeczach otwarcie, publicznie, bo zobacz jak jesteśmy postrzegani, jako "znudzeni hrabiowie", którzy na takich forach szukają "lasek do poruchania".No jak bym sam to pisał o sobie....Ja doszedłem do wniosków, ze to nie jest najważniejsze i pogodziłem się w swojej samotności w tych sprawach. Co nie oznacza, ze nie próbuje. Ale ze skutkiem jak piszesz. Czasem chciałbym powiedzieć otwarcie, wprost co mnie nurtuje, o czym marze. Ale tak jak piszesz, obawiam się negatywnych reakcji drugiej strony... Może gdybyśmy byli krócej niż 26 lat ze sobą, to było by to łatwiejsze..... I tak oto tacy samotni w związkach ludzie lądują tu, w internetach. Tu jakoś mamy więcej odwagi....
| Rozpoczęty przez | Tytuł | Forum | Odp | Data |
|---|---|---|---|---|
|
|
Samotność i relacje | Seks | 0 | |
|
|
SAMOTNOŚĆ W TŁUMIE | Opowiadania erotyczne | 2 | |
| M | Seks w oficjalnym związku i nieoficjalnym | Porady seksualne | 7 | |
| X | Oralna abstynencja w związku. | Seks | 17 | |
| C | 5 lat (nie)szczęśliwego związku | Porady seksualne | 11 |