• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Ilu/ile mieliście jednego dnia?

Mężczyzna

Warszawiak82

Podrywacz
Może właśnie dlatego nigdy nie rozumiałem uroku takich imprez.
Nie chodzi nawet o liczbę partnerów, bo każdy dorosły człowiek ma prawo robić to, na co ma ochotę i z kim ma ochotę.
Bardziej chodzi mi o coś innego.
W opisie, który przedstawiłeś, nie widzę kobiety, nie widzę człowieka, nie widzę wzajemnej fascynacji czy choćby zwykłej chemii między ludźmi. Widzę raczej taśmę produkcyjną, gdzie kolejna osoba zajmuje miejsce poprzedniej.
Jeżeli komuś to odpowiada i robi to świadomie, jego sprawa.
Po prostu dla mnie seks bez odrobiny emocji, zainteresowania drugą osobą czy zwykłego szacunku staje się czynnością techniczną. A technika sama w sobie nigdy specjalnie mnie nie fascynowała.
A co jest fajnego np. w seksie w miejscu publicznym względem tego w swoim mieszkaniu. Dlaczego podnieca bardziej? Tak samo można zapytać o seks analny, gdzie dla faceta jest to zbliżona stymulacja jak przy seksie waginalnym. Co jest podniecającego w pissingu, gdzie po prostu chodzi o to że partnerzy oddają na siebie mocz.

Bo erotyka jest w głowie. Podnieca nas bardziej, gdy robimy to samo ale inaczej niż zwykle, robimy nieco ryzykowanie czy perwersyjne.

Co może podniecać przy takiej zabawie typu "targ klaczy". Jeśli ktoś jest otwarty na zabawy grupowe, to generalnie wszystko. Zaczynając od mocnej stymulacji, gdzie dziewczyna może liczyć na dłuższy czas naprawdę mocnego bzykania, bo partnerzy co chwila się zmieniają i przychodzi kolejny z nowymi siłami i może ten swój czas bzykać mocno. Ale nie bez znaczenia jest kwestia psychiczna. Jeśli właśnie ktoś lubi taki klimat to świadomość, że zostało się wybzykanym przez kilkunastu czy ponad dwudziestu facetów jednej nocy, może być cholernie podniecający.

Dodatkowo dziewczyna może lubić i odnajdywać się w seksie gdzie jest traktowana jak "seks zabawka", że jest "używana", że jest zdominowana, może ją podniecać to że jej partner patrzy na to jak jest tak "brana" przez kolejnych.

Naprawdę seks ma wiele wymiarów, ludzie lubią różne formy i klimaty seksu. Nie zawsze jest to czuły i romantyczny seks, gdzie jest fascynacja i uwodzenie.
 
Kobieta

Aga DP

Podrywacz
Ponad 30 partnerów
Przyznam, że ciężko mi w to uwierzyć.
Załóżmy nawet bardzo optymistycznie, że jedno zbliżenie trwało średnio 15 minut. Dorzućmy kilka minut na zmianę partnera, pogadanki, logistykę i wychodzi ponad 10 godzin działania na pełnych obrotach bez większych przerw.
Nie twierdzę, że to niemożliwe, bo świat widział już dziwniejsze rzeczy. Po prostu brzmi to bardziej jak liczba mająca zrobić wrażenie niż realny opis wydarzeń.
Internet nauczył mnie jednego — im bardziej spektakularna historia, tym większa szansa, że została lekko podkolorowana.
Miałem kiedyś kolegę, który po każdym weekendzie wracał z nową historią. Gdyby zsumować wszystkie jego opowieści, to przez kilka lat powinien był zaliczyć połowę województwa. Problem polegał na tym, że większość czasu spędzał z nami przy piwie.
Dlatego gdy czytam takie liczby, to nie zastanawiam się, jak to było możliwe. Bardziej zastanawiam się, ile w tym faktów, a ile forumowej fantazji.
A może po prostu zazdroszczę takiej łatwości w znajdywaniu partnerów.
Każdy może wyrazić swoją opinię, ale tylko ja wiem jak naprawdę było, pozdrawiam :)
 
Kobieta

SexParaWawa

Seks Praktykant
Każdy może wyrazić swoją opinię, ale tylko ja wiem jak naprawdę było, pozdrawiam :)
kolega nie odróżnia mitomanów od prawdziwych historii, ale to nie tylko on, faktycznie można się pogubić, a pozory potrafią mylić bardzo. Na GB 30 jest całkiem realne, tym bardziej, że wielu wyposzczonych napaleńców skończy w minutę, a podczas tej minuty już 4 innych czeka ze sterczącymi pałami. Jak kobieta jest ciasna to niemal jak w szachach w 3 ruchach można każdego niemal faceta skończyć....
 
Mężczyzna

CzułyZboczuch

Cichy Podglądacz
Ech... widzę, że tu powazna dyskusja rozgorzała, więc dla spokoju powiem - mam 3 kochanków stałych, pewnego dnia wiedziałam, że będę się widziała z jednym z nich i z narzeczonym. Przypadkiem spotkałam się też z drugim i wyszedl z tego seks. Jak miałam już dwóch i wiedziałam, że się z narzeczonym zobaczę to sama odezwałam się do trzeciego. To tak w wielkim skrócie. ;)

Nigdy nie miałam tindera ani nie byłam w swingers klubie, obie możliwości nie mają dla mnie nic ciekawego.
mmm fajna musisz być :* chciał bym mieć taką narzeczoną <3
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Przyznam, że sama liczba robi wrażenie, ale chyba nie z powodów, o których myśli większość ludzi.
Mnie bardziej zastanawia, co człowiek z takiego wieczoru pamięta po kilku latach.
Twarze? Rozmowy? Emocje?Czy tylko liczbę?
Nie pytam złośliwie. Po prostu zawsze miałem wrażenie, że największą wartością spotkania z drugim człowiekiem jest właśnie ten drugi człowiek.Jeżeli po wszystkim zostaje głównie statystyka, to dla mnie jest to trochę smutne.
Ale być może patrzę na to inaczej, bo przez większość życia bardziej szukałem bliskości niż wrażeń.Może jestem staromodny, ale zawsze wydawało mi się, że największą zaletą seksu jest to, że uczestniczy w nim drugi człowiek
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Każdy może wyrazić swoją opinię, ale tylko ja wiem jak naprawdę było, pozdrawiam :)
Oczywiście, że tylko Ty wiesz, jak naprawdę było.
Tak samo tylko wędkarz wie, jak wielka była ryba, która zerwała mu się z haczyka. 😉
Każdy ma prawo do własnej wersji wydarzeń i własnych wspomnień.
Internet od dawna działa na zasadzie: opowiadający wie, czy mówi prawdę, a czytający decyduje, czy chce w nią uwierzyć.
 
Mężczyzna

Warszawiak82

Podrywacz
Przyznam, że sama liczba robi wrażenie, ale chyba nie z powodów, o których myśli większość ludzi.
Mnie bardziej zastanawia, co człowiek z takiego wieczoru pamięta po kilku latach.
Twarze? Rozmowy? Emocje?Czy tylko liczbę?
Nie pytam złośliwie. Po prostu zawsze miałem wrażenie, że największą wartością spotkania z drugim człowiekiem jest właśnie ten drugi człowiek.Jeżeli po wszystkim zostaje głównie statystyka, to dla mnie jest to trochę smutne.
Ale być może patrzę na to inaczej, bo przez większość życia bardziej szukałem bliskości niż wrażeń.Może jestem staromodny, ale zawsze wydawało mi się, że największą zaletą seksu jest to, że uczestniczy w nim drugi człowiek

To może wytłumaczę Ci na naszym przykładzie. Co prawda nie braliśmy nigdy udziału w GB, ale kilka razy w swingers clubie byliśmy i kilka spotkań cuckold i swingerskich mamy za sobą.

Całe sedno polega na oddzieleniu seksu od miłości czy uczucia - czego zrozumienie może być trudne dla kogoś kto do tej pory nierozerwalnie łączył miłość z seksem. Kochamy się my, czyli ja i moja dziewczyna. I to jest nasz seks, nawet jak w danym momencie jest jeszcze ktoś. Przesadą byłoby powiedzieć, że ten dodatkowy facet był żywym wibratorem. Nie, aż tak przedmiotowo nie traktujemy ludzi. Był dodatkiem, dodatkowym bodźcem w naszym seksie. Oczywiście ważne było dla nas kto to jest, aby był to ktoś na poziomie i ogólnie nam odpowiadający, ale bez tej linii emocjonalnej.

No i co się pamięta po wszystkim? Doznania jakie z tego płynęły, twarze również. Ale np. gdzie w swingers clubie bawiliśmy się równolegle z wzajemnym dotykaniem z kilkoma parami, to nawet nie wiemy jak oni się nazywają. Weszliśmy do pokoju i zapytaliśmy czy możemy się przyłączyć, ale nie było między nami rozmów. Liczył się wzajemny dotyk i płynące z tego przeżycia.
 
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
To może wytłumaczę Ci na naszym przykładzie. Co prawda nie braliśmy nigdy udziału w GB, ale kilka razy w swingers clubie byliśmy i kilka spotkań cuckold i swingerskich mamy za sobą.

Całe sedno polega na oddzieleniu seksu od miłości czy uczucia - czego zrozumienie może być trudne dla kogoś kto do tej pory nierozerwalnie łączył miłość z seksem. Kochamy się my, czyli ja i moja dziewczyna. I to jest nasz seks, nawet jak w danym momencie jest jeszcze ktoś. Przesadą byłoby powiedzieć, że ten dodatkowy facet był żywym wibratorem. Nie, aż tak przedmiotowo nie traktujemy ludzi. Był dodatkiem, dodatkowym bodźcem w naszym seksie. Oczywiście ważne było dla nas kto to jest, aby był to ktoś na poziomie i ogólnie nam odpowiadający, ale bez tej linii emocjonalnej.

No i co się pamięta po wszystkim? Doznania jakie z tego płynęły, twarze również. Ale np. gdzie w swingers clubie bawiliśmy się równolegle z wzajemnym dotykaniem z kilkoma parami, to nawet nie wiemy jak oni się nazywają. Weszliśmy do pokoju i zapytaliśmy czy możemy się przyłączyć, ale nie było między nami rozmów. Liczył się wzajemny dotyk i płynące z tego przeżycia.
I myślę, że właśnie tutaj leży zasadnicza różnica między nami.
Ja rozumiem, co próbujesz powiedzieć. Nie mam problemu z przyjęciem do wiadomości, że są ludzie, którzy potrafią oddzielić seks od miłości, emocji czy przywiązania. Patrząc po liczbie osób funkcjonujących w takich układach, byłoby głupotą twierdzić, że to nie istnieje.
Natomiast dla mnie seks nigdy nie był wyłącznie zbiorem doznań.
Być może dlatego, że przez większość życia traktowałem go jako jeden z elementów bliskości, a nie osobną aktywność.
Piszesz, że pamiętacie przeżycia, doznania, twarze, ale niekoniecznie imiona czy historie tych ludzi. I ja Ci wierzę. Tylko właśnie w tym miejscu zaczynam patrzeć na to zupełnie inaczej.
Bo dla mnie najciekawszą częścią spotkania z drugim człowiekiem jest właśnie ten człowiek.
Nie jego ciało, nie funkcja, którą pełni w danym momencie, ale jego historia, charakter, sposób myślenia.
Dlatego kiedy piszesz o "dodatkowym bodźcu", ja automatycznie skupiam się bardziej na człowieku niż na bodźcu.
I nie mówię tego z pozycji moralnej wyższości. Po prostu mam świadomość, że moje doświadczenia życiowe ukształtowały mnie inaczej.
Być może dlatego nigdy nie zazdrościłem ludziom liczby partnerów, przygód czy seksualnych rekordów. Znacznie bardziej interesowało mnie, czy po latach jest obok nich ktoś, komu nadal ufają i z kim nadal chcą wracać do domu.
Bo ostatecznie to właśnie tego najbardziej mi w życiu brakowało, a nie nowych doznań.
 
Mężczyzna

CzułyZboczuch

Cichy Podglądacz
I myślę, że właśnie tutaj leży zasadnicza różnica między nami.
Ja rozumiem, co próbujesz powiedzieć. Nie mam problemu z przyjęciem do wiadomości, że są ludzie, którzy potrafią oddzielić seks od miłości, emocji czy przywiązania. Patrząc po liczbie osób funkcjonujących w takich układach, byłoby głupotą twierdzić, że to nie istnieje.
Natomiast dla mnie seks nigdy nie był wyłącznie zbiorem doznań.
Być może dlatego, że przez większość życia traktowałem go jako jeden z elementów bliskości, a nie osobną aktywność.
Piszesz, że pamiętacie przeżycia, doznania, twarze, ale niekoniecznie imiona czy historie tych ludzi. I ja Ci wierzę. Tylko właśnie w tym miejscu zaczynam patrzeć na to zupełnie inaczej.
Bo dla mnie najciekawszą częścią spotkania z drugim człowiekiem jest właśnie ten człowiek.
Nie jego ciało, nie funkcja, którą pełni w danym momencie, ale jego historia, charakter, sposób myślenia.
Dlatego kiedy piszesz o "dodatkowym bodźcu", ja automatycznie skupiam się bardziej na człowieku niż na bodźcu.
I nie mówię tego z pozycji moralnej wyższości. Po prostu mam świadomość, że moje doświadczenia życiowe ukształtowały mnie inaczej.
Być może dlatego nigdy nie zazdrościłem ludziom liczby partnerów, przygód czy seksualnych rekordów. Znacznie bardziej interesowało mnie, czy po latach jest obok nich ktoś, komu nadal ufają i z kim nadal chcą wracać do domu.
Bo ostatecznie to właśnie tego najbardziej mi w życiu brakowało, a nie nowych doznań.
a masz kogoś? czy sam jesteś? bo jak sam, to owszem, dla mnie też wtedy liczyła się ta dziewczyna, nie tylko sam seks z nią, ale jak się już ma tą, którą się kocha, to dla mnie zdradą jest właśnie nie seks z inną, tylko uczucie, bo seks to potrzeba fizjologiczna, najprzyjemniejsza i najwspanialsza, ale wciąż potrzeba fizjologiczna.
I tak, łatwo o pomyłkę jednego z drugim, bo z fajnego czułego seksu też łatwo się zakochać, ale jeśli tu mówimy o np swingers klubie, czy innej grupowej zabawie, to tu chodzi o dobrą zabawę dającą super rozkosz, nie o randki i miłości, ale też i oczywiście nie o chamstwo i prostactwo bo podstawą rozkoszy jest wspólny szacunek, otwartość i pozytywne nastawienie do pozostałych
 
Mężczyzna

Warszawiak82

Podrywacz
I myślę, że właśnie tutaj leży zasadnicza różnica między nami.
Ja rozumiem, co próbujesz powiedzieć. Nie mam problemu z przyjęciem do wiadomości, że są ludzie, którzy potrafią oddzielić seks od miłości, emocji czy przywiązania. Patrząc po liczbie osób funkcjonujących w takich układach, byłoby głupotą twierdzić, że to nie istnieje.
Natomiast dla mnie seks nigdy nie był wyłącznie zbiorem doznań.
Być może dlatego, że przez większość życia traktowałem go jako jeden z elementów bliskości, a nie osobną aktywność.
Piszesz, że pamiętacie przeżycia, doznania, twarze, ale niekoniecznie imiona czy historie tych ludzi. I ja Ci wierzę. Tylko właśnie w tym miejscu zaczynam patrzeć na to zupełnie inaczej.
Bo dla mnie najciekawszą częścią spotkania z drugim człowiekiem jest właśnie ten człowiek.
Nie jego ciało, nie funkcja, którą pełni w danym momencie, ale jego historia, charakter, sposób myślenia.
Dlatego kiedy piszesz o "dodatkowym bodźcu", ja automatycznie skupiam się bardziej na człowieku niż na bodźcu.
I nie mówię tego z pozycji moralnej wyższości. Po prostu mam świadomość, że moje doświadczenia życiowe ukształtowały mnie inaczej.
Być może dlatego nigdy nie zazdrościłem ludziom liczby partnerów, przygód czy seksualnych rekordów. Znacznie bardziej interesowało mnie, czy po latach jest obok nich ktoś, komu nadal ufają i z kim nadal chcą wracać do domu.
Bo ostatecznie to właśnie tego najbardziej mi w życiu brakowało, a nie nowych doznań.
Ale jest dokładnie tak jak piszesz - po latach my mamy siebie, jesteśmy szczęśliwi i sobie ufamy. Tak jak pisałem, na tych spotkaniach dla mnie najważniejsza była ona, jej przyjemność i byłem szczęśliwy że mogłem przed nią otworzyć takie spektrum doznań. Gdy kogoś kochasz, chcesz dawać mu radość, przyjemność i spełnienie. I dla mnie było super widzieć jak bardzo jest podniecona pieszczotami masażysty, widzieć jak reaguje na jego dotyk, jak przeżywa orgazm. Nie bez znaczenia było poczucie jak mocno musimy sobie ufać pozwalając wzajemnie na takie zabawy. I tak, padało "kocham Cię" w momencie gdy ona ciężko wzdychała na stole do masażu mają palce masażysty w sobie.

Za każdym razem, od razu po takich zabawach czuliśmy się jak po po prostu naszym dobrym seksie. Spełnieni, zadowoleni i przytuleni rozmawialiśmy sobie z masażystą, który chwilę temu doprowadził ją do orgazmu, aby za chwilę od niego wyjść i iść za rękę do samochodu.

A już najbardziej to chyba było widać, jak raz spotkaliśmy się z parą i był seks z wymianą partnerów. Po wszystkim widzieliśmy, że chcieliśmy zostać sami i tamta para nieco zaczęła nam przeszkadzać. Nie miało znaczenia, że przed chwilą każde z nas uprawiało seks z kimś innym. Po wszystkim chcieliśmy się przytulić do siebie.

Nie różnimy się zatem aż tak bardzo. Jedynie my dopuściliśmy możliwość, że fizycznym źródłem przyjemności erotycznej może być też inna osoba, ale dalej jest to nasz seks w którym jest miłość, szacunek i zaufanie.
 
Ostatnia edycja:
Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Ale jest dokładnie tak jak piszesz - po latach my mamy siebie, jesteśmy szczęśliwi i sobie ufamy. Tak jak pisałem, na tych spotkaniach dla mnie najważniejsza była ona, jej przyjemność i byłem szczęśliwy że mogłem przed nią otworzyć takie spektrum doznań. Gdy kogoś kochasz, chcesz dawać mu radość, przyjemność i spełnienie. I dla mnie było super widzieć jak bardzo jest podniecona pieszczotami masażysty, widzieć jak reaguje na jego dotyk, jak przeżywa orgazm. Nie bez znaczenia było poczucie jak mocno musimy sobie ufać pozwalając wzajemnie na takie zabawy. I tak, padało "kocham Cię" w momencie gdy ona ciężko wzdychała na stole do masażu mają palce masażysty w sobie.

Za każdym razem, od razu po takich zabawach czuliśmy się jak po po prostu naszym dobrym seksie. Spełnieni, zadowoleni i przytuleni rozmawialiśmy sobie z masażystą, który chwilę temu doprowadził ją do orgazmu, aby za chwilę od niego wyjść i iść za rękę do samochodu.

A już najbardziej to chyba było widać, jak raz spotkaliśmy się z parą i był seks z wymianą partnerów. Po wszystkim widzieliśmy, że chcieliśmy zostać sami i tamta para nieco zaczęła nam przeszkadzać. Nie miało znaczenia, że przed chwilą każde z nas uprawiało seks z kimś innym. Po wszystkim chcieliśmy się przytulić do siebie.

Nie różnimy się zatem aż tak bardzo. Jedynie my dopuściliśmy możliwość, że fizycznym źródłem przyjemności erotycznej może być też inna osoba, ale dalej jest to nasz seks w którym jest miłość, szacunek i zaufanie.
Wiesz co?
Najciekawsze jest to, że czytając Twój wpis, ani przez chwilę nie pomyślałem o seksie.
Zwróciłem uwagę na coś innego.
Kilka razy pojawia się słowo "ufanie".
I właśnie z tym mam największy problem, bo życie nauczyło mnie, że ludzie najczęściej są najbardziej pewni zaufania dokładnie wtedy, kiedy nie mają powodów, żeby je kwestionować.
Nie odbieraj tego jako ataku.
Po prostu widziałem już związki, które z zewnątrz wyglądały na nie do ruszenia. Ludzie byli pewni swoich uczuć, pewni lojalności, pewni tego, że znają się na wylot.
A później okazywało się, że jedno z nich prowadziło drugie życie.
Dlatego kiedy czytam o zaufaniu, nie zastanawiam się, ilu partnerów przewinęło się przez sypialnię.
Bardziej zastanawiam się, czy za dziesięć lat będziecie opowiadali o tym wszystkim dokładnie tak samo.
Bo o sile związku nie świadczy to, jak jest w czasie dobrej zabawy.
O sile związku świadczy to, co zostaje, kiedy zabawa się skończy.
 
Mężczyzna

Warszawiak82

Podrywacz
Wiesz co?
Najciekawsze jest to, że czytając Twój wpis, ani przez chwilę nie pomyślałem o seksie.
Zwróciłem uwagę na coś innego.
Kilka razy pojawia się słowo "ufanie".
I właśnie z tym mam największy problem, bo życie nauczyło mnie, że ludzie najczęściej są najbardziej pewni zaufania dokładnie wtedy, kiedy nie mają powodów, żeby je kwestionować.
Nie odbieraj tego jako ataku.
Po prostu widziałem już związki, które z zewnątrz wyglądały na nie do ruszenia. Ludzie byli pewni swoich uczuć, pewni lojalności, pewni tego, że znają się na wylot.
A później okazywało się, że jedno z nich prowadziło drugie życie.
Dlatego kiedy czytam o zaufaniu, nie zastanawiam się, ilu partnerów przewinęło się przez sypialnię.
Bardziej zastanawiam się, czy za dziesięć lat będziecie opowiadali o tym wszystkim dokładnie tak samo.
Bo o sile związku nie świadczy to, jak jest w czasie dobrej zabawy.
O sile związku świadczy to, co zostaje, kiedy zabawa się skończy.
No to u nas, przynajmniej na jakiś czas taka zabawa się skończyła. Na jak długo? Nie wiem.I cały czas jesteśmy razem, wspomnienia takich spotkań są z nami, nie ma u nas tematów tabu i jest właśnie zaufanie, bo po co mielibyśmy siebie oszukiwać skoro jest między nami taka otwartość.

Nie gryzie mnie niepewność czy ginekolog jej się podoba i czy było jej przyjemnie na badaniu, nie gryzie mnie niepewność czy ona podczas mojego wyjazdu nie bzyknęła się z innym. Wiesz dlaczego? Bo gdyby miała taką ochotę, to by mi po prostu powiedziała, bo wie że może mi o tym powiedzieć
 
Kobieta

TylkoMy

Dominujący
Tak z ciekawości - jak jesteście we trójkę w weekendy to śpicie razem czy łóżka jednak oddzielne? Jak macie siebie we trójkę to wszyscy jesteście wtedy "obustronni" (bi)? ;)
Śpimy razem. Jeśli jest nas troje to mąż ❤️ w 100 % jest tylko mój. Poza tym seks oralny i rimming każdy każdemu. Gdy spotykamy się dodatkowo z kolegą to wtedy mąż ♥️ pieprzy i przyjaciółkę i mnie. Podobnie kolega.
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry