G
-Greg-
Guest
I to jest konkretLubię całować stópki w szpilkach z odsłoniętymi paluszkami. A jeśli juz jest bordowy kolor na paznokciach to juz zawsze kończę na tych stopkach![]()


I to jest konkretLubię całować stópki w szpilkach z odsłoniętymi paluszkami. A jeśli juz jest bordowy kolor na paznokciach to juz zawsze kończę na tych stopkach![]()
Ale ładnie napisane. Z większością się zgadzam, również z tym, że miło obserwuje się odwrót od tych norm wśród młodszego pokolenia. Ile ja bym dała za wpojoną za młodu świadomość, że nie muszę być zależna od niczyjego uznania.Nie, nie wierzę, że robią to dla mnie. Robią to oczywiście dla siebie, ale głównie dlatego, że nauczono je, że ich wartość widać w oczach innych ludzi. Nauczono je podobania się mężczyznom. Przyjrzyj się choćby kolorowym magazynom: te dla facetów proponują fajne gadżety i męskie przyjemności, które kobietom albo się nie podobają, albo są im zupełnie obojętne, natomiast te dla kobiet są wypełnione wynalazkami, które pomogą czytelniczkom być jeszcze atrakcyjniejszymi dla mężczyzn.
Pytałem, czy krowa ma rogi, a Ty odpowiadasz, że oczywiście, krowa ma łaty. Nie pytałem, czy znasz kobiety, które noszą buty na obcasie, tylko czy spotkałeś taką, która twierdzi, że szpilki są wygodniejsze od obuwia na płaskiej podeszwie. To, że koleżanki z pracy nie zwierzają Ci się z kłopotów związanych z eleganckim obuwiem akurat mnie nie przekonuje, bo dlaczego miałyby to robić? Ty też im opowiadasz, że Cię buty cisną?
Tak, za wyglądem stoi koszt. Makijaż nie robi się sam, kosmetyki do makijażu kosztują i nie są wbrew pozorom obojętne dla skóry. Farbowanie i trwała niszczą włosy, i tak dalej, i tak dalej. To są rzeczy, których kobiety raczej nie mówią mężczyznom, ale rozmawiają o tym między sobą. Pracujemy z żoną w tej samej firmie i oboje zwróciliśmy uwagę na śliczną i zawsze bardzo zadbaną kobietę, która pracowała na recepcji. Żona ją kiedyś skomplementowała i dowiedziała się, że tamta wstaje o 5:30, żeby zdążyć ze wszystkim (makijaż, uczesanie, garderoba) – my budziliśmy się o siódmej. Innym razem żona opowiadała mi o rozmowie z przyjaciółką, którą dość dobrze kojarzyłem, ze względu na prezencję. "Chcesz być piękna, to cierp" – taka była konkluzja tej rozmowy.
Moja żona ma kilkanaście par szpilek – niektóre tylko "do zdjęcia", ale są też i wygodne, sprawdzone w bojach, które chętnie założy, kiedy musi albo chce wyglądać. Na co dzień wybierze raczej buty na niższym i grubym obcasie, albo po prostu jakieś sportowe pepegi ("cichobiegi firmy Szelest"). Moja córka, lat 12, wyraziła chęć zaopatrywania się w odzież na dziale chłopięcym, ponieważ "chłopaki mają praktycze i wygodne ubrania, jest dużo kieszeni i nic nie obciska". Jej starsza siostra zamiast podkradać mamie szpilki, wyciąga mi z szafy ciuchy z demobilu. Być może za kilkadziesiąt lat szpilki będą stały w muzeach, obok japońskich akcesoriów do bandażowania stóp, a tłum kobiet w sportowych butach i workowatych spodniach z wielkimi kieszeniami będzie im się przyglądał z niedowierzaniem.
Argumentować, że szpilki są wygodne i nie sprawiają noszącym je kobietom kłopotów to jak twierdzić, że Mustang 67 to bezpieczny i ekologiczny samochód. W obu przypadkach mamy do czynienia z pewnym symbolem i w obu przypadkach znajdą się ludzie, którzy będą chcieli ten symbol idealizować.
Ale co ja tam bredzę. Kilka razy miałem szpilki na nogach: raz, żeby zobaczyć, jak to jest; kilka razy z okazji jakichś wygłupów i przebieranek. Nie powiem, żebym czuł się w nich wygodnie, czy nawet bezpiecznie. Może zapytajmy kobiety? Jak tam, drogie Panie, wygodnie Wam na tych obcasach?
W znacznej części przypadków nie noszę szpilek po to, żeby podobać się facetom i wydaje mi sie, że większość dorosłych, w miarę świadomych kobiet z takiego myślenia wyrasta. Lubimy ładne rzeczy, bo lubimy czuć się w nich ładnie, bo są estetyczne, bo obcowanie z nimi sprawia przyjemność. A generalne szpilki noszę często - wydaje mi się, że przede wszystkim dlatego, że jest to dla mnie symbol jakiegoś statusu, kobiecości, no i obcasy zwykle bardziej pasują mi do klasycznego biurowego ficiku. Chociaż z drugiej strony podkreślę, że mówimy o przede wszystkim o sytuacjach zawodowych, kiedy uczciwie przyznam - zdarza mi się celowo manewrować strojem tak, żeby przy okazji jednocześnie ugrać coś dla siebie, zgodnie z zasadą „Co nie dopowiem, to dowyglądam”. Może jest to małostkowe, ale działa i nie przynosi szkód żadnej ze stron.A z którą częścią się nie zgadzasz, @missprostitute? Bo to chyba najciekawsza część dyskusji, kiedy pojawiają się różnice.
I o te szpilki chodzi właśnie
I o te szpilki chodzi właśnie
Subtelne, a nie "terenowe"![]()
W każdym razie pojęcie "damska stópka" znika w nich jak w trumnie.Moja żona ma kilka par takowych. Mój przyjaciel (niezrzeszony) mawia na takie buty "kurwiałki".
Jasne, strategii "nikomu nie szkodzącej"Moment, to chyba mówimy o czymś innym. Ja mam na myśli takie buty, w których można tylko iść do łóżka – super-seksowne i na niebotycznej szpilce. One bez wątpienia są taktyczne, ale przy zastosowaniu zupełnie odmiennej strategii![]()
Są sexy. Sandałki przede wszystkimA koturny?
https://www.imagebam.com/view/ME1CJZL8
Albo sandałki?
https://www.imagebam.com/view/ME1CJZPX
Są sexy?