

To mi jest bardzo miło. Cieszę się bardzo, że Ci się podoba.Każdy wpis szczegółowo opisany i bardzo dobrze się czyta, pozwala wyobrazić pełny obraz każdej historii.
Dziękuję ślicznie![]()
Jak się masz? Co słychać? Co dalej z blogiem?To mi jest bardzo miło. Cieszę się bardzo, że Ci się podoba.
Uwielbiam czytać takie teksty. Pełne smutku, goryczy i nadziei zarazem. Przemyślenia i spostrzeżenia schowane w tych trafnych wręcz impresjonistycznych słowach i zdaniach.Deszcz walił w chodnik jakby ktoś z góry próbował zmyć całe miasto z jego brudów. Stałaś przed biurem z pudełkiem w rękach i patrzyłaś, jak ludzie biegną do samochodów, żeby nie zmoknąć.
Ty już i tak byłaś mokra.
Nie tylko od deszczu.
Romans z szefem…
cholera, wiedziałaś od początku, że to głupi pomysł.
Ale był starszy, pewny siebie i miał ten sposób patrzenia, który mówił kobiecie: jeszcze jesteś cholernie atrakcyjna. A po rozwodzie takie słowa potrafią trafić prosto w serce.
Zaczęło się niewinnie.
Kawa po pracy.
Dłuższe rozmowy w pustym biurze.
Potem jego ręka na twoich plecach.
Potem hotelowy pokój.
A potem przyszła rzeczywistość.
Plotki rozchodzą się w firmach szybciej niż wirus. Najpierw szepty przy ekspresie do kawy, potem krzywe spojrzenia, aż w końcu ktoś „z góry” uznał, że sytuacja robi się niewygodna.
I nagle romans, który dla niego był tylko przygodą, dla ciebie stał się problemem do usunięcia.
Wezwali cię do gabinetu.
Siedział tam – elegancki, spokojny, w drogiej koszuli. Ten sam facet, który jeszcze kilka tygodni wcześniej szeptał ci do ucha w półmroku hotelowego pokoju.
Teraz patrzył na dokumenty.
— Firma przechodzi reorganizację… – powiedział chłodno.
W skrócie: wypierdalaj.
Kilka minut później stałaś już na ulicy z kartonem swoich rzeczy. Długopis, kubek, kilka zdjęć.
Pięćdziesiąt lat na karku.
Bez pracy.
Bez planu.
Przez chwilę czułaś tylko wkurwienie. Nie smutek – czysty, gorzki gniew.
Na niego.
Na siebie.
Na ten cholerny świat, który potrafi w sekundę wywrócić wszystko.
Minęło kilka tygodni. Wysłałaś dziesiątki CV. Cisza. Nikt nie potrzebuje pięćdziesięcioletniej kobiety z historią w papierach.
I wtedy zobaczyłaś ogłoszenie.
Mały hotel we Francji.
Recepcja.
Praca dla kogoś, kto potrafi rozmawiać z ludźmi.
Nic wielkiego. Żadnej kariery.
Ale pomyślałaś: a co mi, do cholery, zostało do stracenia?
Kilka miesięcy później wysiadłaś z autobusu w małym francuskim miasteczku. Powietrze pachniało winem, kawą i morzem.
Hotel był stary, kamienny, trochę obdrapany. Ale żył.
Goście przychodzili z walizkami, zmęczeni podróżą. Ty podawałaś im klucze, uśmiechałaś się, czasem żartowałaś łamaną francuszczyzną.
Powoli zaczęłaś oddychać inaczej.
Wieczorami siadasz czasem przed hotelem z kieliszkiem taniego wina i patrzysz na wąską ulicę.
Myślisz o tamtym biurze.
O tamtym facecie.
O tym, jak łatwo ktoś potrafi wyrzucić człowieka z życia jak stary dokument z szuflady.
A potem patrzysz na swoje ręce, na światła miasteczka i uśmiechasz się lekko.
Bo masz pięćdziesiąt lat.
Straciłaś pracę przez romans.
Wyjechałaś do obcego kraju zaczynać wszystko od zera.
I wiesz co?
Mimo całego tego gówna…
dalej żyjesz.
Dziękuję pięknie za tak miłe słowa. To dla mnie bardzo ważne jako kobiety i autorki tego bloga.Uwielbiam czytać takie teksty. Pełne smutku, goryczy i nadziei zarazem. Przemyślenia i spostrzeżenia schowane w tych trafnych wręcz impresjonistycznych słowach i zdaniach.
Widać tu wielką wrażliwość Twojej duszy i umiejętność pisania o niej. A w słowach i spomiędzy nich można wiele wyczytać i wiele zrozumieć.
Demonizuje?Trochę demonizujesz.
Spałem z wieloma kobietami. Owszem, były takie, które wychodziły ode mnie nad ranem albo ja od nich i nigdy więcej nie mieliśmy kontaktu.
Ale też są takie, z którymi utrzymuję kontakt, ot choćby raz w miesiącu na gg czy w inny sposób.
Dziecko? Wiadomo, to zupełnie inny level i rodzaj uczucia. Może kiedyś się trafi taki, który jednak zostanie?
Nic nie demonizujesz, nie daj sobie wmówić męskiego sposobu widzenia świata - jesteś kobietą i masz pełne prawo czuć to co czułaś na kobiecy sposób.Demonizuje?
Na dodatek opisujesz swoje przeżycia i tylko swoje, tak jak je widzisz i czujesz.Nic nie demonizujesz, nie daj sobie wmówić męskiego sposobu widzenia świata - jesteś kobietą i masz pełne prawo czuć to co czułaś na kobiecy sposób.
Kontak na gg raz w miesiącu to jest nic bo niczego nie wymaga. Coś na zasadzie utrzymywania magazynu orbitujących wokół siebie kobiet.
Po prostu opisuje swoje życie, przemyślenia.Nic nie demonizujesz, nie daj sobie wmówić męskiego sposobu widzenia świata - jesteś kobietą i masz pełne prawo czuć to co czułaś na kobiecy sposób.
Kontak na gg raz w miesiącu to jest nic bo niczego nie wymaga. Coś na zasadzie utrzymywania magazynu orbitujących wokół siebie kobiet.
Dokładnie tak. Czuję taką potrzebę.Na dodatek opisujesz swoje przeżycia i tylko swoje, tak jak je widzisz i czujesz.
Miło, że się podobaTwoje słowa przypominają trochę tekst piosenki. Dużo w tym bluesa
I jak już pisałem wcześniej - bardzo ładne i wzruszające. Tak![]()