• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Związek a miłość

Mężczyzna

Ja_75

Seks Praktykant
Czasem człowiek dowiaduje się czegoś o sobie zupełnie przypadkiem.

Napisała do mnie ostatnio kobieta. Bez gierek, bez budowania napięcia przez trzy tygodnie i zastanawiania się, kto pierwszy napisze. Wprost powiedziała, że chce spróbować ze mną. Może przyjechać, możemy spotkać się w połowie drogi, mogę przyjechać do niej. Nawet dzisiaj, jeśli chcę.

I wiecie co? Bardziej niż sama propozycja zaskoczyła mnie moja reakcja.

Kobieta ogarnięta, samodzielna, radzi sobie w życiu, nie szuka kogoś, kto będzie ją prowadził za rękę. I nagle dotarło do mnie, że chyba pierwszy raz od bardzo dawna nie pomyślałem: „A może z tego będzie związek?”.

Pomyślałem: „A po co mi właściwie związek?”.

I to było dla mnie dość odkrywcze.

Może po prostu przestałem traktować związek jako cel, który trzeba osiągnąć. Nie potrzebuję już chyba kobiety po to, żeby wypełnić jakąś pustkę, urządzić sobie życie na nowo czy udowodnić sobie, że jeszcze potrafię być z kimś blisko.

Jeżeli pojawi się kobieta, z którą będę chciał być – będę. Jeżeli pojawi się kobieta, z którą będę chciał spędzić tylko kawałek czasu – też może być.

Najdziwniejsze jest to, że kiedy przestajesz czegoś desperacko szukać, zaczynasz chyba pierwszy raz naprawdę wybierać.

I chyba dopiero teraz zaczynam rozumieć, że po poprzednim związku niekoniecznie straciłem potrzebę bliskości. Być może straciłem po prostu potrzebę posiadania związku za wszelką cenę.
 
Kobieta

Soulmate86

Biegły Uwodziciel
Miałam podobnie.
Po rozstaniu z ex bylo mi samej bardzo dobrze. Zresztą uświadomiłam sobie, że od 2005 roku bylam praktycznie cały czas w zwiazkach i nie miałam możliwości pobyć sama ze sobą, zrozumieć jaka jestem, czego chce, a czego mam unikać w relacjach. Skoncentrować sie na sobie i swoich potrzebach. Przestałam wiązać swoje szczęście, bycie spełnioną z byciem z kimś.

I dlatego może ta relacja w której jestem od paru lat jest tak normalna, zdrowa i szczęśliwa. Dlatego że nie jest budowana w pośpiechu, z samotności, pociagu seksualnym, który moim zdaniem zaślepia, tylko właśnie na przyjaźni i chęci bycia właśnie z tym człowiekiem, a nie wizją jego.
No i najważniejsze : przestałam na głowie kłaść sobie jazdy, że muszę mieć męża i dziecko bo inaczej moj swiat się skonczy. Zaczęłam cieszyć sie tym co mam.
 
Ostatnia edycja:
Kobieta

missprostitute

Podrywacz
Tak to chyba bywa ze zmianą perspektywy, gdy się spadnie z wysokiego konia. Przez całe lata związek powoli stawał się dla mnie synonimem problemów i ciągłego, wykańczającego boksowania się nawzajem, nawet nie ze złej woli czy braku uczucia, tylko z rosnącej frustracji, rozczarowania, braku narzędzi pozwalających na skuteczną komunikację, nie wiem sama jak to nazwać. Przeszłam przez wszystkie etapy, od totalnej fascynacji, przez stopniowo pogłębianą niechęć, aż po destrukcyjną rezygnację. No ale czy innym jest projektowanie swojego świata latami pod kogoś innego, żeby za jakiś czas musieć uciekać w popłochu jak z płonącego domu - i żeby była jasność, działa to tak samo w obie strony. Potem nagle kurz opada, wychodzisz pokaleczony jak po wojnie, a świat ci mówi: idź, działaj, rób swoje. Trudne sprawy :)

Zmiana perspektywy i uświadomienie sobie, że nikt cię przed niczym nie uratuje działa trochę oczyszczająco, ale z drugiej strony po takich doświadczeniach kompensuje się sobie bliskość powierzchownymi relacjami, szybkim seksem, wyrzutami dopaminki. Nie jest prosto przejść przez to suchą stopą jak są wewnątrz jakiekolwiek drgania. Ale związek jako plaster na rankę to chyba najgorsza opcja.
 
Podobne tematy

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry