Mąż lubi seks analny i zanim się poznaliśmy to kilka kobiet posuwał w tyłeczek, ale ja nie robiłam tego wczesniej, choć bardzo mnie podnieca ten rodzaj zabawy. Paluszek wchodził przy odpowiednich pieszczotach i nawilżeniu. Bardzo chciałam żeby mąż wbił mi się w dupcię swoją pałką, ale ma dość grubego i kilka prób nie zakończyło się sukcesem. Żeby zrealizować tę fantazję poprosiłam o pomoc swojego przyjaciela, który miał fajnego, małego kutaska. Głównie chodziło tu o to, ze był cienki. Przez jakiś czas dawałam mu się posuwać w dupkę. Nie wiem ile razy to było, myślę, ze koło 8 razy, może 10. Przy jego rozmiarze łatwiej było mi się nastawić na późniejszy seks z mężem. Oczywiście dupcia mi sie nie rozciagnęła, ale trochę sie oswoiła z tym i mimo, ze przy analu z mężem mnie trochę boli (nawet dziś) to bylo mi łatwiej. Z kolegą miałam jasny układ, ze daje mu tylko te jedna dizurkę i nie ma mowy o lodach albo cipce. Po kilku razach jak kolega posuwał mnie w ciaśniejszą dziurkę powiedziałam o tym mężowi. Ogólnie był zły, że nie mogł mi rozdziewiczyć mojej drugiej dziurki, ale w rozmowie wszystko sobie wyjaśniliśmy i trochę mu minęło, tym bardziej, ze miał wtedy kochankę która mu tak dawała się posuwać - to był też impuls dla mnie żeby poza realizacją mojej fantazji o seksie analnym mąż miał wszystko u mnie i żeby nie było czegoś co robi z innymi kobietami a ze mną nie, bo byłam wtedy dosc mocno zazdrosna. Finalnie wysyłałam mu nawet smsy z kutasem w swoim tyłeczku z różnymi podpisami typu "przygotowuję ją dla Ciebie, Skarbie :*", "szykuj się kochanie, bo niedługo go zastąpisz <3". Strasznie go i mnie to nakręcało. Pierwszy anal z męzem byl cudowny - nagraliśmy to i lubimy to oglądać razem. Ten kolega ktory mi pomagał jest żonaty teraz, ale czasem, choć rzadko, daję mu wsadzić w mój tyleczek.

