Z tym libido to jest bardzo skomplikowana sprawa. Może wynikać multum powodów, w tym całej masy nie metabolicznych. Zmęczenie, osłabienie, stres, całe spektrum kwestii psychicznych których możemy sobie nie do końca uświadamiać, tj. relacje z partnerem, atrakcyjność partnera (to na przestrzeni lat może się zmieniać), obawa ciąży, stopień satysfakcji seksu z partnerem (monotonia), aż po kwestie hormonalne - to akurat najłatwiej zdiagnozować.
Zakładam, że nie pytasz o narkotyki, gdzie po niektórych (np. meta-amfetamina) ponoć jest taki odlot, że się całą noc można bzykać. Ja akurat jestem przeciwnikiem narkotyków i ogólnie chemseksu.
Unikałbym też jakiś pozycji z sexshopów, bo tam to zupełnie nie wiadomo co bierzesz.
Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że te legalne specyfiki na libido, to zwykłe suplementy diety. Jeśli niskie libido wynika z okresowego osłabienia, spowodowanego przepracowaniem, kiepskim odżywianiem, to nieco może pomóc ale spektakularnych efektów to bym się nie spodziewał.
Po wykluczeniu jakiś kwestii zdrowotnych/hormonalnych, suplementacje można stosować, bo raczej niczemu nie zaszkodzi, ale poszukałbym w wymienionych czynnikach. Rozmowa z chłopakiem, próba poszukania dlaczego ostatnio ten seks nie idzie, dlaczego nie ma do niego weny.
Szczera rozmowa i poszukanie co między Wami obecnie nie gra, może dać więcej niż jakieś tabletki.
I mówię to na bazie własnych doświadczeń, ale żeby nie rozwlekać posta, to już sobie daruję opis moich doświadczeń w tym temacie.