Katarzyna i Aleksander wracali z gali charytatywnej w jednym z najdroższych hoteli w mieście. Ona – w długiej, czarnej sukni z głębokim dekoltem i rozcięciem na udzie, która podkreślała jej smukłą sylwetkę i klasyczną elegancję. On – w idealnie skrojonym smokingu, z lekkim cieniem zarostu na szczęce, który dodawał mu drapieżności. Byli małżeństwem od ośmiu lat, ale ogień między nimi nie gasł – wręcz przeciwnie. Tego wieczoru Aleksander przez całą galę rzucał jej znaczące spojrzenia: spokojne, władcze, obiecujące.
Gdy tylko drzwi ich apartamentu na ostatnim piętrze zamknęły się za nimi, powietrze zgęstniało. Katarzyna poczuła znajomy dreszcz – ten, który pojawia się zawsze, gdy mąż przejmował kontrolę.
– Cały wieczór myślałem tylko o tym, jak zdejmę z ciebie tę suknię – powiedział cicho, podchodząc do niej od tyłu. Jego dłonie spoczęły na jej biodrach, a usta musnęły kark. – Jesteś najpiękniejszą kobietą na tej sali, moja droga. I tylko ja wiem, jak bardzo lubisz, gdy przestajesz być damą.
Aleksander nie spieszył się. Odwrócił ją twarzą do siebie i powoli, centymetr po centymetrze, zsuwał ramiączka sukni. Jedwab opadł z szelestem, odsłaniając koronkową bieliznę i napięte piersi. Uklęknął przed nią, całując brzuch, biodra, wewnętrzną stronę ud.
– Jesteś taka delikatna… i taka moja – wyszeptał, zsuwając jej majtki. Gdy jego język dotknął jej już wilgotnej cipki, Katarzyna jęknęła i wplotła palce w jego włosy. Aleksander wiedział dokładnie, jak ją drażnić – lekkie liźnięcia, głębokie pchnięcia języka, ssanie łechtaczki. Dwa palce wślizgnęły się w nią, zakrzywiając się w idealnym miejscu.
– Spójrz na mnie – rozkazał miękko, unosząc wzrok. – Chcę widzieć, jak się rumienisz, kiedy dochodzisz na mojej twarzy.
Pierwszy orgazm przyszedł szybko. Kolana Katarzyny zadrżały, ale Aleksander podtrzymał ją silnymi ramionami, nie przerywając, aż jej ciało przestało się trząść.
Potem podniósł ją bez wysiłku i położył na ogromnym łóżku. Sam rozebrał się powoli, zostawiając tylko rozpiętą koszulę. Jego twardy, gruby kutas pulsował z podniecenia. Przesunął się nad nią, chwytając jej nadgarstki i przytrzymując je jedną ręką nad głową.
– Kocham cię taką bezbronną – powiedział czule, wchodząc w nią jednym mocnym pchnięciem. Katarzyna krzyknęła z rozkoszy. – Jesteś taka ciasna… taka mokra… idealna dla mnie.
Zaczął poruszać się głęboko i intensywnie. Każde pchnięcie było zdecydowane, dominujące, ale jego słowa pozostawały pełne szacunku i uwielbienia.
– Wiesz, jak bardzo cię szanuję? – szeptał, całując jej szyję i piersi. – Jesteś moją żoną, moją partnerką… i moją najwspanialszą dziwką w łóżku. Tylko dla mnie.
Katarzyna traciła zmysły. Drugi, a potem trzeci orgazm przetoczył się przez jej ciało, gdy Aleksander przyspieszał, uderzając biodrami o jej wilgotne uda. Jej soki spływały po wewnętrznej stronie ud, plamiąc pościel. On znał jej ciało lepiej niż ona sama – wiedział, kiedy zwolnić, kiedy przyspieszyć, kiedy ścisnąć jej sutek lub szepnąć coś tak sprośnego, że rumieniła się jeszcze mocniej.
W końcu Aleksander poczuł, że dłużej nie wytrzyma. Wysunął się z niej, klęknął nad jej piersiami i twarzą. Katarzyna, wciąż drżąca po serii orgazmów, otworzyła usta i spojrzała na niego z mieszaniną oddania i pożądania.
– Daj mi wszystko… proszę – wyszeptała.
– Jesteś taka piękna, gdy prosisz – odpowiedział z czułym uśmiechem.
Jego dłoń poruszała się szybko po śliskim kutasie. Po kilku sekundach głośno jęknął i wystrzelił gęste, gorące strumienie spermy prosto na jej twarz. Pierwsza struga trafiła na policzek, druga na usta, kolejne na brodę, szyję i pełne piersi. Katarzyna zamknęła oczy, smakując go, czując, jak jego nasienie spływa po jej skórze – ostateczny znak jego dominacji i pożądania.
Aleksander opadł obok niej, przyciągając ją do siebie. Delikatnie wytarł jej twarz rogiem prześcieradła, całując czoło, powieki, usta.
– Jesteś absolutnie niesamowita – szepnął z głębokim szacunkiem. – Moja elegancka, silna, piękna żona… która pozwala mi się tak kochać.
Leżeli spleceni w półmroku apartamentu, a za oknem miasto nadal migotało. Jutro wrócą do roli dystyngowanej pary na salonach. Dziś należeli tylko do siebie – w całym tym pięknym, nieokiełznanym chaosie pożądania.
Gdy tylko drzwi ich apartamentu na ostatnim piętrze zamknęły się za nimi, powietrze zgęstniało. Katarzyna poczuła znajomy dreszcz – ten, który pojawia się zawsze, gdy mąż przejmował kontrolę.
– Cały wieczór myślałem tylko o tym, jak zdejmę z ciebie tę suknię – powiedział cicho, podchodząc do niej od tyłu. Jego dłonie spoczęły na jej biodrach, a usta musnęły kark. – Jesteś najpiękniejszą kobietą na tej sali, moja droga. I tylko ja wiem, jak bardzo lubisz, gdy przestajesz być damą.
Aleksander nie spieszył się. Odwrócił ją twarzą do siebie i powoli, centymetr po centymetrze, zsuwał ramiączka sukni. Jedwab opadł z szelestem, odsłaniając koronkową bieliznę i napięte piersi. Uklęknął przed nią, całując brzuch, biodra, wewnętrzną stronę ud.
– Jesteś taka delikatna… i taka moja – wyszeptał, zsuwając jej majtki. Gdy jego język dotknął jej już wilgotnej cipki, Katarzyna jęknęła i wplotła palce w jego włosy. Aleksander wiedział dokładnie, jak ją drażnić – lekkie liźnięcia, głębokie pchnięcia języka, ssanie łechtaczki. Dwa palce wślizgnęły się w nią, zakrzywiając się w idealnym miejscu.
– Spójrz na mnie – rozkazał miękko, unosząc wzrok. – Chcę widzieć, jak się rumienisz, kiedy dochodzisz na mojej twarzy.
Pierwszy orgazm przyszedł szybko. Kolana Katarzyny zadrżały, ale Aleksander podtrzymał ją silnymi ramionami, nie przerywając, aż jej ciało przestało się trząść.
Potem podniósł ją bez wysiłku i położył na ogromnym łóżku. Sam rozebrał się powoli, zostawiając tylko rozpiętą koszulę. Jego twardy, gruby kutas pulsował z podniecenia. Przesunął się nad nią, chwytając jej nadgarstki i przytrzymując je jedną ręką nad głową.
– Kocham cię taką bezbronną – powiedział czule, wchodząc w nią jednym mocnym pchnięciem. Katarzyna krzyknęła z rozkoszy. – Jesteś taka ciasna… taka mokra… idealna dla mnie.
Zaczął poruszać się głęboko i intensywnie. Każde pchnięcie było zdecydowane, dominujące, ale jego słowa pozostawały pełne szacunku i uwielbienia.
– Wiesz, jak bardzo cię szanuję? – szeptał, całując jej szyję i piersi. – Jesteś moją żoną, moją partnerką… i moją najwspanialszą dziwką w łóżku. Tylko dla mnie.
Katarzyna traciła zmysły. Drugi, a potem trzeci orgazm przetoczył się przez jej ciało, gdy Aleksander przyspieszał, uderzając biodrami o jej wilgotne uda. Jej soki spływały po wewnętrznej stronie ud, plamiąc pościel. On znał jej ciało lepiej niż ona sama – wiedział, kiedy zwolnić, kiedy przyspieszyć, kiedy ścisnąć jej sutek lub szepnąć coś tak sprośnego, że rumieniła się jeszcze mocniej.
W końcu Aleksander poczuł, że dłużej nie wytrzyma. Wysunął się z niej, klęknął nad jej piersiami i twarzą. Katarzyna, wciąż drżąca po serii orgazmów, otworzyła usta i spojrzała na niego z mieszaniną oddania i pożądania.
– Daj mi wszystko… proszę – wyszeptała.
– Jesteś taka piękna, gdy prosisz – odpowiedział z czułym uśmiechem.
Jego dłoń poruszała się szybko po śliskim kutasie. Po kilku sekundach głośno jęknął i wystrzelił gęste, gorące strumienie spermy prosto na jej twarz. Pierwsza struga trafiła na policzek, druga na usta, kolejne na brodę, szyję i pełne piersi. Katarzyna zamknęła oczy, smakując go, czując, jak jego nasienie spływa po jej skórze – ostateczny znak jego dominacji i pożądania.
Aleksander opadł obok niej, przyciągając ją do siebie. Delikatnie wytarł jej twarz rogiem prześcieradła, całując czoło, powieki, usta.
– Jesteś absolutnie niesamowita – szepnął z głębokim szacunkiem. – Moja elegancka, silna, piękna żona… która pozwala mi się tak kochać.
Leżeli spleceni w półmroku apartamentu, a za oknem miasto nadal migotało. Jutro wrócą do roli dystyngowanej pary na salonach. Dziś należeli tylko do siebie – w całym tym pięknym, nieokiełznanym chaosie pożądania.

