Uwielbiam prowokować, uwielbiam się pokazywać... to niebezpieczne połączenie doprowadziło mnie do kilku ciekawych akcji:
- masturbacja przy koledze, który tylko patrzył - był kompletnie ubrany i nic nie robił
- zrobiłam też loda w obecności koleżanki, która siedząc obok obserwowała cała akcję... w sumie to ona mnie podpuściła do tego niecnego czynu

- ostatnio z kimś poznanym tutaj rozmowa przez neta i rzucone z mojej strony "idę pod prysznic, chcesz popatrzeć?" i dziwnym trafem chciał, więc postawiłam laptopa na pralce, ja się rozebrałam, prysznicowałam się a on sobie patrzył..... no ale to nie był seks a temat jest o seksie.
Seks przy kimś brzmi bardzo podniecająco, chciałabym, ale nie tak, że ktoś przypadkowy nas zobaczy, raczej żeby to był ktoś znajomy z kim spędzamy czas i nie tak, że "myśleliśmy że śpi", tylko "mam ochotę się pokochać, chcesz na nas popatrzeć", albo "podnieca mnie myśl, że patrzysz jak się z nim kocham", "kiedy się z nim kocham to sobie wyobrażam, że siedzisz obok i nas oglądasz, może zrealizujemy moją fantazję? Chciałabyś?"
Ta osoba nie dołącza, nie masturbuje się, tylko się przygląda i raczej żeby to była kobieta, koleżanka, przyjaciółka... wizja, że facet nas ogląda mnie nie podnieca.