Mam też świadomość, że taki kontakt może wyjść bardzo jałowo.
Żeby mieć ze sobą o czym rozmawiać, trzeba mieć ze sobą cokolwiek wspólnego. Żeby chociaż to była znajomość ze szkoły, to można powspominać kolegów i koleżanki, wymienić informacje z kim się ma kontakt. Ja z nią to byłem 28 lat temu na dwutygodniowych koloniach, poza jej bratem, nie pamiętam nikogo z kim tam byłem, bo i co tu pamiętać - zbiór dzieciaków i ja jeden z nich.
Taki kontakt to może wyjść dosłownie na zasadzie opowiedzenia jak się komu życie potoczyło, w sensie ma kogoś lub nie, ma dzieci lub nie, mieszka tam skąd pochodzi czy się przeprowadziła, to samo w drugą stronę czyli ode mnie....i koniec, nie ma o czym więcej gadać

.