Krotka historia o kilka lat ode mnie mlodszym koledze z boiska, ktory pomieszkał u mnie trochę i miał ze mna trojkąt i ze swoją eks, a poza tym nagrał u mnie w łązience filmik, jak wali konia i nawet przy odkręconej wodzie słychać, że się w to wkręcił xD wystarczyło, że wyszedłem chwilę z domu xDD
raz też wszedłem i on taki zmieszany, bo nie zdążył dokonczyc xD
Kolega ma 25cm w kroku.
Mialem fantazje, zwlaszcza ze sie pospinalismy i nie gadaliśmy miesiąc jak nie dwa... I trudno mi było potem, jak się pgodzilismy, przestać do nich wracać. O, chocby dzisiaj - mama zaprosiła go na sobotę do nas... Po obiedzie rozmawiam z nim - on na mojej kanapie, ja na podlodze, nieraz tak siedzielismy. Ja patrze na to długie kopyto w jego dresach (nosi tez czasem moje i bardzo rozpycha), Zanim zdazy sie zorientowac, łapię w dwa palce przez materiał spodni jemu żołądz i trę lekko w palcach, potem kładę jeden na samym czubku i tak chwile trzymam, pocieram jego szczelinkę. Potem obejmuje w dłoni go całego, ale zaczyna mu ostro rosnąć i nie miesci mi sie. Patrze mu w oczy - jest czerwony ze wstydu, Ściągam skarpetki z jego stop i ostroznie całuję go w palce u nich, ssę mu duży palec, całuję stopy z obu stron, gilgoczę. Wsuwam dłonie pod nogawki dresow i jeżdżę całymi dłońmi po jego owlosionych lekko nogach, za kolanami, do ud. Zsuwam dresy i patrzę z usmiechem, jak ten ogromny kutas rozpiera jego bokserki Calvin Klein, białe i o dziwo nie dziurawe. Przysuwam bardzo blisko twarz, jego wzwód jest dłuższy niż moja twarz nawet z grzywką. Opieram policzek o tę wielką męskość i zaczynam szeptać jakby do niej, przez cienki materiał jego majtek:
spokojnie (imię)... spokojnie... bardzo się lubimy i wiem, że dużo przeszedłeś, dlatego tylko chciałbym, żeby ktoś wreszcie zrobił ci naprawdę dobrze... ja wiem jak... i wiem, że tego też od początku chcesz
Zsuwam jego bokserki do kostek, wyskakuje z nich jak z procy olbrzymi kutas, cała żołądż purpurowa i odsłonięta, drżące od podniecenia jądra, pulsujące żyły od krwi na grubym jak nadgarstek trzonie jego pały.
Patrze mu w oczy, mamy w nich prawie łzy.
- Czy mogę? - pytam niesmiało. - Bardzo chce, zebys doszedł.
On wstaje, bierze swojego wielkiego chuja do reki i patrzac przed siebie, wali go w spokojnym tempie. Schylam głowę na dol i obserwuję, jak od ruchow jego zabawy chujem skaczą mu duże, owlosione kule, buja się wydatny koniuszek jego napletka i odsłania się ogromna, gładziutka żołądz. Zaczynam tracac jego jaja, dotykac ich ustami, siegac bezczelnie do jego pachwin i zwiedzac je wargami, gdy on dalej wali pałę i lekko kuca, zaciskajac mi uda wokol skroni. Jego penis sterczy jak armata, jest czerwony i drży, na czubku pojawia si e kropla.
Czuję, że młody przyjaciel opiera nagle pośladki na moich kosciach policzkowych, a jego wzwód kilka razy uderza lekko w moje czoło.
- Dawaj - mowi prezez zęby, cięzko oddychając.- Spuść mi go, chcę dojść i chcę zebys miał, czego ci trzeba, suko.
Mowiac to, schodzi coraz nizej, pukajac członkiem w moje brwi, powieki, policzki, nozdrza... zniza sie z zaskoczenia nim do obojczykow i moich piersi, wali w nie jakby chciał mi zadac nim bol. A przeciez sie przyjaznimy!
- Chcesz go? - pyta, trzymając nieruchomo zaciśniętą u nasady chuja dłoń tuż przed moimi oczyma - tak że widzę zbielałe od uścisku kostki palców, czuję ostry zapach męskiego krocza, przyjemny, bo po kąpieli, ale słony.
- Tak... Tak, bardzo cię chcę! - mówię prędko, gdy minęło kilka sekund - Od samego początku, jak cię znam, pragnę Cię mieć, zaspokoić Ciebie, jak żadna z tych głupich bab ani Twoich kolegów nie umieli. Pierdol mi twarz!!!
I w tym momencie gigantyczna fujara wsuwa się na chama w moje rozchylone usta, on łapie mnie za brodę i nie pozwala odejść, dociska mi gębę tak, żeby tłok wszedł przynajmniej do połowy, Trzyma mnie za gardło i nabija na niego, jęcząc jak ranny jeleń. Nic to, że dwa pokoje dalej siedzi moj tata, dziadek, mama, jej koleżanki. Modlę się, żeby nie było u nich cicho, bo wyraznie słychać, jak jego ciężkie jaja biją o moje ogolone policzki, jak mokry od śliny i jego soków penis rozpierdala mi mordę, jak ja się nim dławię... no i jak on stęka, drze się jakby coś strasznego się działo...
- Kochani, wszystko u was w porządku - słuchać głos stryja Tomka.
- Coś tam krzyczy - to babcia.
Na chwilę odpycha moją głowę od swojego penisa, ktory teraz trzęsie się jak łódka na fali. Znowu łapie go w rękę i szybko masturbuje, patrząc się mi w twarz.
- Taaak, spokojnie, oglądamy horror! - odkrzyknąłem.
- Dobrze, skarbie! Przyjdzcie potem na podwieczorek, ciocia upiekła dla nas rogaliki z marmoladą
- Ja Ci dam marmoladę... - szepcze kumpel i przysuwa mi pod same usta niemal już eksplodującą pałę. Widzę, jak przy ostatnich jego szarpnięciach ogromna główka chowa się i znika, trzęsie się... i wreszcie z jej malutkiej dziurki wycieka gęsty strumień bielutkiej spermy, która agresywnymi strzałami ochlapuje mi raz po razie twarz, zwłaszcza włosy i brwi. Łapie mnie znowu za podbródek i wpycha penis do samej nasady w moje gardło. Nie mogę oddychać, dłąwię się i wiję, chcę pomocy, a nie ma jak...
- Wyczyść mi go dobrze - syczy - a wyjmę. - Ty jebana suko, ja tez odkad cie znam, chce zebys mi ciagnał.
No to ciagnę. Wciąż mu stoi, więc nie jest latwo. Zbieram ustami, językiem nasienie z calej długości męskiego narzedzia mojego przyjaciela. Udało sie. Na koniec chwytam go w wysokosci korony w obie dłonie i łapię w usta żołądz. Obcmokuję ją, ssę jak debil, draznie się wargami i językiem z jego dziurką.
- Czego ty jeszcze chcesz - pyta.
Biorę jego teraz juz wracajaca do spoczynku męskosc i jedną dłonią obejmuję jej trzon, a druga ciagne lekko w dol i miziam palcem jego oprozione jądra. Po czym patrze w samą dziurkę do sikania, znowu w jego oczy - i znowu w dziureczkę, pieszcze ja palcem, wzdycham i ocieram nią o zamkniete usta.
- Aaa, rozumiem - usmiechnął się. Rozchylił palcami mi wargi, włożył członek do połowy i oddał mocz po wytrysku prosto w moje gardło. Polykalem ze lzami w oczach i nie chcialem tego juz nigdy nikomu robic - tylko on mogl.
Kiedy skonczył, poklepal mnie w policzek i spytał: Wszystko git, Mordo?
- Tak... ale raz mi nie wystarcza - odezwalem sie. - Moze u nas przenocujesz dzis? Marze o tym, zebyś zasnął z moim pyskiem miedzy udami i obudził sie ssany, szczał mi w gardło i zebym ci robił te rzeczy, co laski peniają albo sie brzydzą.
- Co ty włąściwie do mnie masz, stary? Hehe
- Kurde, wiesz? Masz takiego pięknego chuja, a do tego tak cię polubiłem, że... choć zawsze miałęm ochotę porobić coś z innymi chłopakami, to teraz chciałem tylko z tobą. Oddaję ci cześć - zażartowałem - bo jestes dla mnie ideałem samca.
Schwycił mnie znowu za brode i pokierował moją głowe do swoich ud. Przyłożył, aż jego jądra oparły sie o moje barki, a wyczerpany półgodzinnym ssaniem penis leżał wzdłuż mojej głowy - od linii włosow az po jabłko Adama/
- Nie chce, zeby mnie ktos inny to robił - powiedział - moj sprzet nalezy do Ciebie, nikt nigdy mnie tak nie piescił... Ciesze sie...
nagle jego penis drgnal i... stanal na nowo, niemal w pelnej krasie. Bez słów juz, za to gwaltownie, ponowilismy fazę ssania i dręczenia tej wielkiej pały, nie bylo mu dosc. Nagle drzwi szczekneły i stanal w nich ojciec
- Przynioslem wam roga... Synu!! - jęknął.
Odskoczylem czerwony jak pomidor, przerażony, a kumpel zakrywał się niezdarnie dłońmi - bezskutecznie, bo miał za wielki rozmiat, by zasłonic. Ojciec zresztą akurat od razu wszedłśzy, wlepił wzrok w jego prącie, po czym przesunął je niecierpliwie na moje nabrzmiałe od oralnej pieszczoty wargi.
- Spokojnie. Zdziwisz się, ale twój tatuś... miał już dzisiaj rano ten sam interes w swoich ustach - odezwał się po niezręcznej, strasznej chwili.
Osłupiały, odwrocilem głowę z otwartymi ustami do przyjaciela. Ten pokiwał głową.
- Ale... Ale tato, jak to?
- Synek. Ja wiem, że ty lubisz chłopakow. Widzę, jak na nich patrzysz. Widziałem, jak robisz sobie dobrze do zdjęć naszego przyjaciela - poklepał mojego znajomego po ramieniu. - Ja wolę kobiety, ale... chcę dla Ciebie dobrze. Wolałem sprawdzić, co cię czeka, czy jest ok, czy jest gentelmanem. Poza tym... mimo wszystko podziwiam, że masz kawalerze ponad dwa razy lat mniej niż ja, a kutasa ponad dwa razy wiekszego - rozesmiał się.
_Ta... to... kiedy??
- Jak poszedłeś się ubrać i waliłeś konia! Haha - powiedział kumpel. - Twój tata wszedł do salonu i spytał, czy się nudzę, potem siadł obok i gadalismy. Spytał, czy mam dziewczynę - ja mowię, że nie i że nigdy nie miałem xD To na to Twoj tata poklepał mnie po rozporku i mowi tak:
widzisz, moj młody nie ma takich warunkow jak ty, ale chcę dla niego bardzo dobrze. Fajnie że spedzacie czas razem, lubicie sie... moze sie z nim podzielisz zdobyczami.
Ja pytam, o co panu chodzi i czemu pan mnie rusza tam.
I twoj tata na to: przepraszam, mlody czlowieku, po prostu przy takim karabinie nie da sie przejsc bez testowania, jak strzela - no i rozpiął mi spodnie i obciągnął xD zanim przyszła reszta rodziny, już doszedłem.
- Tato... i co, zdał test? Nie musiales.
- Ale ja zawsze chcialem zrobic komus loda, a nie bylo okazji - odpowiedział ojciec. - Widzialem, jak ogladasz na laptopie jego foty nago, no nawet jako nie-gej byłem pod wrażeniem. Czy zdał test? Doszedł za szybko, ale z tobą już miał wieksze pole do popisu. Wiedziałem, że zda, ale ...
- Ale co, kurde?
- Ale po prostu miałem kaprys być pierwszy - wyrzucił filuternie. I tu obrocilismy się i spojrzeliśmy jednoczesnie na mojego kolegę, znudzonego, ktory znowu leniwie walił a wpół stojącą dzidę. Wzialem ją w rece i powiedzialem do ojca
- Ej, proszę, zrob jemu dobrze teraz, przy mnie.
Z fascynacją przyglądałem się, jak usta mojego starszego ciasno obejmują ten cholernie wielki łeb penisa mojego przyjaciela, jak ciasno trzymające go dziąsła biegną jednostajnym ruchem w dół, zsuwając jego skórkę blisko nasady i jak tata zaczyna miarowo chłeptać, ssać tego penisa. a przyjaciel aż zamyka oczy, jęczy i pcha biodrami, opierając dłonie na skroniach tatusia.
- Czy wyscie się tam utopili na gorze??? - uslyszelismy zawołanie babci i mamy - Kiedy schodzicie?
Tata wyjął męskość mojego kolegi z ust i trzymał ją, nadal zsuwając i zasuwając jego skórkę po czubku, patrząc w przeciwną stronę zawołał do nich: Zjemy te rogaliki i zrobimy z chłopakami model statku do konca, to zejdziemy! Szukam kleju. Poradzicie sobie bez nas.
- Teraz odwrocil sie z powrotem do nas i zapytał: Synu, jak chcesz, zebym to jemu zrobił? Co ci pokazac?
Pomyślałem ze zmarszczonymi brwiami.
- Zrob mu tak dobrze, jakby to był mój - rzuciłem. Przyjaciel i ojciec rzucili na mnie zdziwione spojrzenia, ale moj tata nartychmiast schwycił berło kumpla i zassał do gardła, złapał go za tyłek, pieścił jak maszyna, aż kolega jęczał jak wystraszony zwierzak.
- Aaaaa! Kurwa mać, przepraszam, ale proszę pana, ja nie mogę, ja zaraz trzeci raz dojdę! Aaaaaa! Jezu, jak dobrze!...
Mieszając i ważąc jego bycze jądra w dłoni, drugą zaciekle masturbował mu trzon penisa w połowie i zasysał główkę - w tył i naprzod, w tyl i naprzod, bez przerwy, mechanicznie i z pasją. Po minucie moj przyjaciel zawył i spuscił sie po ra trzeci, strużka ostarniej (?) na dzis wieczor spermy popłynęła z kacika ust pana domu. Starlem ją.
- Tak bys mnie piescil?
- Tak! Bo kocham ciebie najbardziej na całym świecie - odpowiedział - Ale wlasnie dlatego, że cię kocham i jesteś moim jedynym synem, nigdy tego nie zrobię. Chciałeś wiedzieć - dostałeś to na modelu.
_Aaaa... Dziękuję... tato - wyjąkałem, zamyślony i podniecony tym wszystkim jak nigdy. - Trzeba przyznac, ze nasz model spisał sie na medal. Brachu, żyjesz?
- Ttaak... - wysapał - ale ledwo trzymam sie na nogach. Da nam pan odpoczac?
- Oczywiscie. Do pozniej, chłopaki, tylko badzcie grzeczni!
Kiedy wyszedł, moj najlepszy ziom położył się - nadal z majtkami w kostkach - na moim łóżku i ugiął w kolanach nogi, a ja skoczyłem zwinnie pomiędzy jego nogi i po chwili miziałem mu skórę między piłeczkami a odbytem - oraz samą jego dziurkę.
- Chcesz tak? - spytałem.
- yyym... no nie ma sprawy - wysapał i zamknął oczy. Nie zasnął, po chwili jęczał donośnie i miarowo, w rytm, jak moj zakochany języczek wciskał się do jego różowej, chłopięcej dziurki, ocierał się o jej ciasne, gładkie ścianki, usiłował wsunąć się choć odrobineczkę wgłąb.
Jak myślicie, był czwarty raz?
raz też wszedłem i on taki zmieszany, bo nie zdążył dokonczyc xD
Kolega ma 25cm w kroku.
Mialem fantazje, zwlaszcza ze sie pospinalismy i nie gadaliśmy miesiąc jak nie dwa... I trudno mi było potem, jak się pgodzilismy, przestać do nich wracać. O, chocby dzisiaj - mama zaprosiła go na sobotę do nas... Po obiedzie rozmawiam z nim - on na mojej kanapie, ja na podlodze, nieraz tak siedzielismy. Ja patrze na to długie kopyto w jego dresach (nosi tez czasem moje i bardzo rozpycha), Zanim zdazy sie zorientowac, łapię w dwa palce przez materiał spodni jemu żołądz i trę lekko w palcach, potem kładę jeden na samym czubku i tak chwile trzymam, pocieram jego szczelinkę. Potem obejmuje w dłoni go całego, ale zaczyna mu ostro rosnąć i nie miesci mi sie. Patrze mu w oczy - jest czerwony ze wstydu, Ściągam skarpetki z jego stop i ostroznie całuję go w palce u nich, ssę mu duży palec, całuję stopy z obu stron, gilgoczę. Wsuwam dłonie pod nogawki dresow i jeżdżę całymi dłońmi po jego owlosionych lekko nogach, za kolanami, do ud. Zsuwam dresy i patrzę z usmiechem, jak ten ogromny kutas rozpiera jego bokserki Calvin Klein, białe i o dziwo nie dziurawe. Przysuwam bardzo blisko twarz, jego wzwód jest dłuższy niż moja twarz nawet z grzywką. Opieram policzek o tę wielką męskość i zaczynam szeptać jakby do niej, przez cienki materiał jego majtek:
spokojnie (imię)... spokojnie... bardzo się lubimy i wiem, że dużo przeszedłeś, dlatego tylko chciałbym, żeby ktoś wreszcie zrobił ci naprawdę dobrze... ja wiem jak... i wiem, że tego też od początku chcesz
Zsuwam jego bokserki do kostek, wyskakuje z nich jak z procy olbrzymi kutas, cała żołądż purpurowa i odsłonięta, drżące od podniecenia jądra, pulsujące żyły od krwi na grubym jak nadgarstek trzonie jego pały.
Patrze mu w oczy, mamy w nich prawie łzy.
- Czy mogę? - pytam niesmiało. - Bardzo chce, zebys doszedł.
On wstaje, bierze swojego wielkiego chuja do reki i patrzac przed siebie, wali go w spokojnym tempie. Schylam głowę na dol i obserwuję, jak od ruchow jego zabawy chujem skaczą mu duże, owlosione kule, buja się wydatny koniuszek jego napletka i odsłania się ogromna, gładziutka żołądz. Zaczynam tracac jego jaja, dotykac ich ustami, siegac bezczelnie do jego pachwin i zwiedzac je wargami, gdy on dalej wali pałę i lekko kuca, zaciskajac mi uda wokol skroni. Jego penis sterczy jak armata, jest czerwony i drży, na czubku pojawia si e kropla.
Czuję, że młody przyjaciel opiera nagle pośladki na moich kosciach policzkowych, a jego wzwód kilka razy uderza lekko w moje czoło.
- Dawaj - mowi prezez zęby, cięzko oddychając.- Spuść mi go, chcę dojść i chcę zebys miał, czego ci trzeba, suko.
Mowiac to, schodzi coraz nizej, pukajac członkiem w moje brwi, powieki, policzki, nozdrza... zniza sie z zaskoczenia nim do obojczykow i moich piersi, wali w nie jakby chciał mi zadac nim bol. A przeciez sie przyjaznimy!
- Chcesz go? - pyta, trzymając nieruchomo zaciśniętą u nasady chuja dłoń tuż przed moimi oczyma - tak że widzę zbielałe od uścisku kostki palców, czuję ostry zapach męskiego krocza, przyjemny, bo po kąpieli, ale słony.
- Tak... Tak, bardzo cię chcę! - mówię prędko, gdy minęło kilka sekund - Od samego początku, jak cię znam, pragnę Cię mieć, zaspokoić Ciebie, jak żadna z tych głupich bab ani Twoich kolegów nie umieli. Pierdol mi twarz!!!
I w tym momencie gigantyczna fujara wsuwa się na chama w moje rozchylone usta, on łapie mnie za brodę i nie pozwala odejść, dociska mi gębę tak, żeby tłok wszedł przynajmniej do połowy, Trzyma mnie za gardło i nabija na niego, jęcząc jak ranny jeleń. Nic to, że dwa pokoje dalej siedzi moj tata, dziadek, mama, jej koleżanki. Modlę się, żeby nie było u nich cicho, bo wyraznie słychać, jak jego ciężkie jaja biją o moje ogolone policzki, jak mokry od śliny i jego soków penis rozpierdala mi mordę, jak ja się nim dławię... no i jak on stęka, drze się jakby coś strasznego się działo...
- Kochani, wszystko u was w porządku - słuchać głos stryja Tomka.
- Coś tam krzyczy - to babcia.
Na chwilę odpycha moją głowę od swojego penisa, ktory teraz trzęsie się jak łódka na fali. Znowu łapie go w rękę i szybko masturbuje, patrząc się mi w twarz.
- Taaak, spokojnie, oglądamy horror! - odkrzyknąłem.
- Dobrze, skarbie! Przyjdzcie potem na podwieczorek, ciocia upiekła dla nas rogaliki z marmoladą
- Ja Ci dam marmoladę... - szepcze kumpel i przysuwa mi pod same usta niemal już eksplodującą pałę. Widzę, jak przy ostatnich jego szarpnięciach ogromna główka chowa się i znika, trzęsie się... i wreszcie z jej malutkiej dziurki wycieka gęsty strumień bielutkiej spermy, która agresywnymi strzałami ochlapuje mi raz po razie twarz, zwłaszcza włosy i brwi. Łapie mnie znowu za podbródek i wpycha penis do samej nasady w moje gardło. Nie mogę oddychać, dłąwię się i wiję, chcę pomocy, a nie ma jak...
- Wyczyść mi go dobrze - syczy - a wyjmę. - Ty jebana suko, ja tez odkad cie znam, chce zebys mi ciagnał.
No to ciagnę. Wciąż mu stoi, więc nie jest latwo. Zbieram ustami, językiem nasienie z calej długości męskiego narzedzia mojego przyjaciela. Udało sie. Na koniec chwytam go w wysokosci korony w obie dłonie i łapię w usta żołądz. Obcmokuję ją, ssę jak debil, draznie się wargami i językiem z jego dziurką.
- Czego ty jeszcze chcesz - pyta.
Biorę jego teraz juz wracajaca do spoczynku męskosc i jedną dłonią obejmuję jej trzon, a druga ciagne lekko w dol i miziam palcem jego oprozione jądra. Po czym patrze w samą dziurkę do sikania, znowu w jego oczy - i znowu w dziureczkę, pieszcze ja palcem, wzdycham i ocieram nią o zamkniete usta.
- Aaa, rozumiem - usmiechnął się. Rozchylił palcami mi wargi, włożył członek do połowy i oddał mocz po wytrysku prosto w moje gardło. Polykalem ze lzami w oczach i nie chcialem tego juz nigdy nikomu robic - tylko on mogl.
Kiedy skonczył, poklepal mnie w policzek i spytał: Wszystko git, Mordo?
- Tak... ale raz mi nie wystarcza - odezwalem sie. - Moze u nas przenocujesz dzis? Marze o tym, zebyś zasnął z moim pyskiem miedzy udami i obudził sie ssany, szczał mi w gardło i zebym ci robił te rzeczy, co laski peniają albo sie brzydzą.
- Co ty włąściwie do mnie masz, stary? Hehe
- Kurde, wiesz? Masz takiego pięknego chuja, a do tego tak cię polubiłem, że... choć zawsze miałęm ochotę porobić coś z innymi chłopakami, to teraz chciałem tylko z tobą. Oddaję ci cześć - zażartowałem - bo jestes dla mnie ideałem samca.
Schwycił mnie znowu za brode i pokierował moją głowe do swoich ud. Przyłożył, aż jego jądra oparły sie o moje barki, a wyczerpany półgodzinnym ssaniem penis leżał wzdłuż mojej głowy - od linii włosow az po jabłko Adama/
- Nie chce, zeby mnie ktos inny to robił - powiedział - moj sprzet nalezy do Ciebie, nikt nigdy mnie tak nie piescił... Ciesze sie...
nagle jego penis drgnal i... stanal na nowo, niemal w pelnej krasie. Bez słów juz, za to gwaltownie, ponowilismy fazę ssania i dręczenia tej wielkiej pały, nie bylo mu dosc. Nagle drzwi szczekneły i stanal w nich ojciec
- Przynioslem wam roga... Synu!! - jęknął.
Odskoczylem czerwony jak pomidor, przerażony, a kumpel zakrywał się niezdarnie dłońmi - bezskutecznie, bo miał za wielki rozmiat, by zasłonic. Ojciec zresztą akurat od razu wszedłśzy, wlepił wzrok w jego prącie, po czym przesunął je niecierpliwie na moje nabrzmiałe od oralnej pieszczoty wargi.
- Spokojnie. Zdziwisz się, ale twój tatuś... miał już dzisiaj rano ten sam interes w swoich ustach - odezwał się po niezręcznej, strasznej chwili.
Osłupiały, odwrocilem głowę z otwartymi ustami do przyjaciela. Ten pokiwał głową.
- Ale... Ale tato, jak to?
- Synek. Ja wiem, że ty lubisz chłopakow. Widzę, jak na nich patrzysz. Widziałem, jak robisz sobie dobrze do zdjęć naszego przyjaciela - poklepał mojego znajomego po ramieniu. - Ja wolę kobiety, ale... chcę dla Ciebie dobrze. Wolałem sprawdzić, co cię czeka, czy jest ok, czy jest gentelmanem. Poza tym... mimo wszystko podziwiam, że masz kawalerze ponad dwa razy lat mniej niż ja, a kutasa ponad dwa razy wiekszego - rozesmiał się.
_Ta... to... kiedy??
- Jak poszedłeś się ubrać i waliłeś konia! Haha - powiedział kumpel. - Twój tata wszedł do salonu i spytał, czy się nudzę, potem siadł obok i gadalismy. Spytał, czy mam dziewczynę - ja mowię, że nie i że nigdy nie miałem xD To na to Twoj tata poklepał mnie po rozporku i mowi tak:
widzisz, moj młody nie ma takich warunkow jak ty, ale chcę dla niego bardzo dobrze. Fajnie że spedzacie czas razem, lubicie sie... moze sie z nim podzielisz zdobyczami.
Ja pytam, o co panu chodzi i czemu pan mnie rusza tam.
I twoj tata na to: przepraszam, mlody czlowieku, po prostu przy takim karabinie nie da sie przejsc bez testowania, jak strzela - no i rozpiął mi spodnie i obciągnął xD zanim przyszła reszta rodziny, już doszedłem.
- Tato... i co, zdał test? Nie musiales.
- Ale ja zawsze chcialem zrobic komus loda, a nie bylo okazji - odpowiedział ojciec. - Widzialem, jak ogladasz na laptopie jego foty nago, no nawet jako nie-gej byłem pod wrażeniem. Czy zdał test? Doszedł za szybko, ale z tobą już miał wieksze pole do popisu. Wiedziałem, że zda, ale ...
- Ale co, kurde?
- Ale po prostu miałem kaprys być pierwszy - wyrzucił filuternie. I tu obrocilismy się i spojrzeliśmy jednoczesnie na mojego kolegę, znudzonego, ktory znowu leniwie walił a wpół stojącą dzidę. Wzialem ją w rece i powiedzialem do ojca
- Ej, proszę, zrob jemu dobrze teraz, przy mnie.
Z fascynacją przyglądałem się, jak usta mojego starszego ciasno obejmują ten cholernie wielki łeb penisa mojego przyjaciela, jak ciasno trzymające go dziąsła biegną jednostajnym ruchem w dół, zsuwając jego skórkę blisko nasady i jak tata zaczyna miarowo chłeptać, ssać tego penisa. a przyjaciel aż zamyka oczy, jęczy i pcha biodrami, opierając dłonie na skroniach tatusia.
- Czy wyscie się tam utopili na gorze??? - uslyszelismy zawołanie babci i mamy - Kiedy schodzicie?
Tata wyjął męskość mojego kolegi z ust i trzymał ją, nadal zsuwając i zasuwając jego skórkę po czubku, patrząc w przeciwną stronę zawołał do nich: Zjemy te rogaliki i zrobimy z chłopakami model statku do konca, to zejdziemy! Szukam kleju. Poradzicie sobie bez nas.
- Teraz odwrocil sie z powrotem do nas i zapytał: Synu, jak chcesz, zebym to jemu zrobił? Co ci pokazac?
Pomyślałem ze zmarszczonymi brwiami.
- Zrob mu tak dobrze, jakby to był mój - rzuciłem. Przyjaciel i ojciec rzucili na mnie zdziwione spojrzenia, ale moj tata nartychmiast schwycił berło kumpla i zassał do gardła, złapał go za tyłek, pieścił jak maszyna, aż kolega jęczał jak wystraszony zwierzak.
- Aaaaa! Kurwa mać, przepraszam, ale proszę pana, ja nie mogę, ja zaraz trzeci raz dojdę! Aaaaaa! Jezu, jak dobrze!...
Mieszając i ważąc jego bycze jądra w dłoni, drugą zaciekle masturbował mu trzon penisa w połowie i zasysał główkę - w tył i naprzod, w tyl i naprzod, bez przerwy, mechanicznie i z pasją. Po minucie moj przyjaciel zawył i spuscił sie po ra trzeci, strużka ostarniej (?) na dzis wieczor spermy popłynęła z kacika ust pana domu. Starlem ją.
- Tak bys mnie piescil?
- Tak! Bo kocham ciebie najbardziej na całym świecie - odpowiedział - Ale wlasnie dlatego, że cię kocham i jesteś moim jedynym synem, nigdy tego nie zrobię. Chciałeś wiedzieć - dostałeś to na modelu.
_Aaaa... Dziękuję... tato - wyjąkałem, zamyślony i podniecony tym wszystkim jak nigdy. - Trzeba przyznac, ze nasz model spisał sie na medal. Brachu, żyjesz?
- Ttaak... - wysapał - ale ledwo trzymam sie na nogach. Da nam pan odpoczac?
- Oczywiscie. Do pozniej, chłopaki, tylko badzcie grzeczni!
Kiedy wyszedł, moj najlepszy ziom położył się - nadal z majtkami w kostkach - na moim łóżku i ugiął w kolanach nogi, a ja skoczyłem zwinnie pomiędzy jego nogi i po chwili miziałem mu skórę między piłeczkami a odbytem - oraz samą jego dziurkę.
- Chcesz tak? - spytałem.
- yyym... no nie ma sprawy - wysapał i zamknął oczy. Nie zasnął, po chwili jęczał donośnie i miarowo, w rytm, jak moj zakochany języczek wciskał się do jego różowej, chłopięcej dziurki, ocierał się o jej ciasne, gładkie ścianki, usiłował wsunąć się choć odrobineczkę wgłąb.
Jak myślicie, był czwarty raz?

