• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Prywatny kierowca na każde wezwanie

Mężczyzna

Misfit

Seks Praktykant
Wysadziłem klientów pod zamówionym adresem i zacząłem szukać nowych zleceń, kiedy rozpoczęła się cała ta historia. Można powiedzieć, że to moja wina, mogłem spokojnie poczekać na powiadomienie, mogłem zachować większą czujność. Wtedy wszystko potoczyłoby się inaczej…

Jak? Tego już się nigdy nie dowiemy.

Jechałem powoli ulicą graniczącą z parkiem i jednym okiem patrzyłem na ekran telefonu, szukając nowych zleceń. Było już dość późno, chciałem więc szybko zaliczyć jeszcze jeden, może dwa kursy i wrócić do domu. Dlatego omal nie potrąciłem dwóch lasek, które dosłownie znikąd nagle pojawiły się na środku jezdni. Zahamowałem ostro, a auto zatrzymało się tak blisko nich, że jedna z nich oparła dłonie na masce.
Już miałem nacisnąć klakson i zacząć je opieprzać, ale powstrzymał mnie wyraz ich twarzy – były przejęte, może nawet wystraszone. Przez sekundę czy dwie stały zamurowane, niczym sarny uchwycone przez światła nadjeżdżającego samochodu, ale w końcu zerwały się i ruszyły do drzwi auta tak szybko, na ile pozwoliły im wysokie szpilki.

– Jedź! Szybko! – krzyknęła ta w czerwonym, kiedy obie znalazły się z tyłu.

Może to jej ton, może zwyczajny szok, w każdym razie posłuchałem i ruszyłem. Chwilę później zobaczyłem w lusterku, jak z parku wybiega dwóch policjantów. Jeden z nich sięgnął do służbowego radia, a drugi ruszył biegiem za powoli rozpędzającym się samochodem.

No to się wjebałem…
Zatrzymać się czy przyśpieszyć?

Spojrzałem w lusterko, wystraszone dziewczyny raz patrzyły przez tylną szybkę, raz na mnie.
– Jedź, no jedź… proszę – odezwała się ta druga, brunetka w niebieskiej sukience.

Ja byłem głupi, one ładne.
Przyśpieszyłem.

Po chwili zniknąłem policjantom z pola wzroku, docisnąłem gaz jeszcze mocniej, a później znów skręciłem. Już myślałem, że jest po problemie, gdy przecznicę przede mną nagle przeciął radiowóz na sygnale. Zahamowałem ostro i odczekałem, aż syrena przycichnie.

Coraz lepiej…

Po chwili znów ruszyłem, gorączkowo myśląc, jak najszybciej wydostać się z tej części miasta. Unikając głównej ulicy, jechałem jak najszybciej. Gdy znów usłyszałem przed sobą syrenę i zobaczyłem te charakterystyczne błyski, nacisnąłem hamulec i gwałtownie wjechałem w boczną uliczkę. Zbyt szybko i zbyt ostro. A może to znak stał zbyt blisko jezdni. W każdym razie nie zmieściłem się i przedni zderzak zahaczył o metalowy słup.

Zaparkowałem kilka metrów dalej i wyłączyłem silnik, a dosłownie sekundę później za nami przejechał radiowóz. Serce waliło mi jak oszalałe. Na chuj mi było to ostatnie zlecenie?! Spojrzałem w lusterko, żeby przyjrzeć się moim niespodziewanym pasażerkom.

file-0000000018c8820aaa43718ed9400b91.png


Obie miały po 20, może 25 lat. Obie wystrojone były na imprezę i obie robiły wrażenie. Blondynka miała na sobie czerwoną cekinową sukienkę, a mocny makijaż sprawiał, że jej twarz przypominała nieco lalkę Barbie. Tyle że w bardzo seksownym wydaniu.

Druga mogła mieć południowe korzenie. Ciemne oczy w kształcie migdałów, delikatne rysy i łagodny uśmiech z łatwością mogły zawrócić w głowie. Zwłaszcza, jeśli spojrzało się w dół, na krótką sukienkę opinającą jej ciało.

– Możesz już jechać – powiedziała blondynka, uśmiechając się lekko, gdy nasze spojrzenia spotkały się w odbiciu lusterka.
– A może to wy możecie już wysiąść? – odpowiedziałem zdenerwowany.
– Julia… – odezwała się brunetka. – Proszę, zabierz nas stąd – zwróciła się do mnie, kładąc mi dłoń na ramieniu i też się uśmiechając.

Chwilę jeszcze stałem, ale w końcu odpaliłem silnik i ruszyłem. Nie słyszeliśmy już radiowozu, wyglądało na to, że nam się upiekło. Poza moim zderzakiem. Brunetka podała adres w centrum, a ja skręciłem w tamtym kierunku.

– Nasz bohater – brunetka uniosła się i wcisnęła w przestrzeń między fotelami, a ja poczułem na policzku jej krótki pocałunek. Poczułem jej wyraziste perfumy i alkohol, który musiała wypić. Wyraźnie to nie był początek ich wieczoru. Blondynka się zaśmiała.
– Nie tak szybko, Dani, jeszcze nie zasłużył na nagrodę – rzuciła żartobliwie.
– Pomógł nam.
– A może po prostu wpadł ci w oko?
– Daj spokój.
Zaczęły się śmiać i wyraźnie rozluźniły.
– No co… myślisz, że miałby ochotę na ciebie albo mnie? – nie dawała spokoju Julia i prowokacyjnie wypięła dekolt, dobrze wiedząc, że obserwuję je w lusterku.
– A może wolałbym was obie na raz? – wtrąciłem się w ich rozmowę.
Zaśmiały się, ale atmosfera w samochodzie wyraźnie się zmieniła.
– Myślisz, że dałbyś nam radę? – rzuciła wyzywająco blondynka.
– Chcesz się przekonać? – odparłem pewnie.
– Może… nie mówię, że nie – powiedziała, a jej ton był niczym haczyk, który aż chciało się chwycić.
– Zaparkuj tutaj – wtrąciła się Dani, wskazując wolne miejsce przy ulicy.

Chwilę później wysiadła i obeszła samochód. Pochyliła się i przez uchylone okno znów dała mi całusa.
– Jeszcze raz dziękuję – powiedziała z uśmiechem, a później uciekła.
– Tylko grzecznie mi tam i daj znać, jak będziesz u siebie – rzuciła jeszcze do Julii, wchodząc po schodach wejściowych prowadzących do domu.

Dani-po.png


Chwilę później ruszyłem, tym razem kierując się na obrzeża miasta. Tę dzielnicę kojarzyłem jedynie pobieżnie. Sam nie miałem tam co robić, a mieszkańcy częściej mieli własnych kierowców niż korzystali z Ubera.

– O co poszło?
– Słucham?
– Dlaczego was gonili?
Julia zastanawiała się przez chwilę.
– Imprezowałyśmy, miałyśmy zmienić lokal, ale po drodze chciałyśmy trochę się podkręcić dla lepszej zabawy. I wtedy zauważyli nas gliniarze.
– I pewnie nie chodziło o picie w miejscu publicznym? – zapytałem, patrząc w lusterko.
– Pewnie nie – odpowiedziała z zadziornym uśmiechem, gdy nasze spojrzenia znów się spotkały. Żadnego zmieszania, żadnej pokory.
– I pewnie miałybyście spore problemy?
– Pewnie tak – lekko, swobodnie. To już nie był jej problem, znów się jej upiekło.

Bezczelna, rozpuszczona laska z bogatego domu, która myślała, że świat należy do niej. Nieraz miałem takie w samochodzie i nigdy nie robiły dobrego wrażenia. Wyglądały jak milion dolców, to prawda, ale gdy się odzywały, czar zwykle pryskał jak bańka mydlana. Dla nich kasa nie była problemem, mimo że nigdy nie musiały na nią pracować. Dlatego nie dało się z nimi normalnie rozmawiać. Jakby żyły w innym świecie, w rzeczywistości, w której każdy problem rozwiązuje się sam, a zderzak sam się naprawi. Przypomniałem sobie o nim i aż sapnąłem z gniewu. Przejeżdżaliśmy właśnie obok centrum handlowego. Pod wpływem impulsu skręciłem i wjechałem na parking.

– Co robisz? – Julia zareagowała dość szybko.
Poczułem dziwną satysfakcję, słysząc w jej głosie nutkę niepokoju.
– Spokojnie, chcę tylko zobaczyć, co z samochodem – powiedziałem i zatrzymałem auto na zupełnie pustym placu.

Wysiadłem, żeby sprawdzić szkody. Lakier był solidnie zdarty, a kiedy dotknąłem zderzaka, okazało się, że tworzywo pękło pod wpływem uderzenia. Nagle przed sobą zobaczyłem czerwone szpilki.

– I jak? – zapytała Julia, patrząc na mnie z góry. Stała na lekko rozstawionych nogach, świadomie prezentując, jakie świetnie wyglądają na wysokich obcasach.
– Nie wygląda to dobrze, ale mogło być gorzej – powiedziałem, unosząc się i stając przed nią. Nawet w szpilkach była kilka centymetrów niższa. Patrzyłem jej w oczy, ale wzrok instynktownie przesuwał się też niżej, na kuszący dekolt.
– A jak one wyglądają? – zapytała z tym samym zadziornym uśmiechem, widząc, gdzie uciekł mi wzrok.
– Dobrze, chyba nie mogło być lepiej – odparłem i też się uśmiechnąłem. Była bezczelna, ale trudno było zapanować nad naturą.
– Chyba ci jeszcze nie podziękowałam.
– Zdecydowanie nie.
– I chyba zasłużyłeś na więcej niż zwykłe „dziękuję” – przesunęła dłonią po mojej klacie.
– Też tak myślę.
Jej dłoń przesuwała się powoli. Coraz niżej. W końcu poczułem ją na kroczu. Chwyciła mojego penisa przez spodnie i zaczęła masować.
– Dani tu nie ma, więc chyba ja dam ci nagrodę – uśmiechnęła się, poruszając powoli dłonią.
– Może poradzisz sobie sama – odparłem, czując narastające podniecenie.
Julia przerwała na chwilę i sięgnęła do mojego paska. Poradziła sobie z nim sprawnie, później to samo zrobiła ze spodniami. Przygryzające wargę, włożyła dłoń w moje bokserki i chwyciła penisa, który zdążył już stanąć na baczność.
– Jeszcze się zdziwisz – powiedziała, znów patrząc mi w oczy.
Zacisnęła palce mocniej na pulsującym trzonie i zaczęła szybciej poruszać dłonią. Starałem się stać spokojnie i zachować spokojny wyraz twarzy, ale nie było to łatwe. Julia robiła mi dobrze i uważnie obserwowała moje reakcje. Uśmiechała się zaciekawiona, jak dziewczynka, która dostała nową zabawkę i sprawdzała, co może zrobić.
– Gdybym wiedziała, jaki masz sprzęt, może zrobiłabym to wcześniej. Uwielbiam duże kutasy – wymruczała w pewnej chwili.

Puściła penisa i patrząc mi w oczy przesunęła wysuniętym językiem po swojej dłoni. Raz, a później drugi, zostawiając na palcach sporo śliny. Znów chwyciła penisa, a dłoń ślizgała się po nim szybciej.
Nie byłem już w stanie powstrzymać jęków.
Na twarzy Julii pojawił się zadowolony uśmiech.
– Dobrze? Masz ochotę się spuścić?
– Zaraz skończę.
Nie odpowiedziała, a jedynie przyśpieszyła. Trzepała energicznie, a mój kutas pulsował coraz mocniej. Doszedłem chwilę później. Sperma wystrzeliła i spadła na asfalt między nami. Jula dalej poruszała dłonią, a ja nie mogłem powstrzymać jęków, gdy wyciskała ze mnie kolejne salwy.

Gdy w końcu puściła penisa, jej dłoń była mokra od spermy. Uśmiechała się z satysfakcją. Puściła mi oko i samym czubkiem języka zebrała odrobinę nasienia z palca.
– Może częściej powinnam korzystać z Ubera – zaśmiała się, a później sięgnęła do torebki i wyciągnęła chusteczkę, żeby wytrzeć dłoń.
– Tylko bez uciekania przed gliniarzami.
– To było najbardziej podniecające – powiedziała, odwracając się do mnie tyłem i wracając do samochodu.

Sam wsiadłem chwilę później, a po kolejnych 15 minutach zatrzymałem się pod bramą wjazdową dużej posiadłości. Julia bez słowa wysiadła i podeszła do moich drzwi.
– To za kurs, napiwek już dostałeś – pochyliła się i wyciągnęła ze stanika banknot, który następnie włożyła mi do dłoni. Bez dalszego pożegnania ruszyła do bramy.
Ona zniknęła w swoim królestwie, ja uznałem, że wystarczy mi wrażeń na tę noc i wróciłem do domu. Zrobiło się już naprawdę późno, a ja miałem następnego dnia ważne spotkanie.

file-00000000c0888246a48a076c99a83a43.png


Następnego dnia pojechałem na umówioną rozmowę kwalifikacyjną. Czułem się dziwnie w marynarce, ale kumpel, który załatwił mi to spotkanie, doradził, żebym prezentował się jak najlepiej. Sam zrezygnował, bo urodziło mu się dziecko i potrzebował stabilniejszych warunków i stałych godzin pracy.

Spotkanie było umówione w biurowcu należącym do jakiejś korporacji. Zostałem wprowadzony do niewielkiej sali, ale na samą rozmowę musiałem zaczekać prawie godzinę. W końcu w drzwiach pojawił się wysoki facet. Wyglądał dobrze, ale siwiejące włosy zdradzały dojrzały wiek.

– Przepraszam za spóźnienie, obowiązki – zaczął i silnie uścisnął mi dłoń. – Ale właśnie dlatego też teraz będziemy rozmawiać. Nie mam zbyt wiele czasu, dlatego przejdę od razu do konkretów. Potrzebuję zaufanego i konkretnego człowieka od… wszystkiego. Moja żona i córka mają sporo zajęć i pana zadaniem będzie pomoc we wszystkim, o co poproszą. Jeśli będą chciały pojechać do galerii – pan je zawiezie. Jeśli będą chciały, żeby odebrać coś z miasta – pan to odbierze. Jeśli będą potrzebowały zakupów – pan po nie pojedzie. Nie szukam więc tylko kierowcy, raczej konsjerża.
– Jasne, rozumiem – odpowiedziałem, choć zapisałem sobie w pamięci, żeby sprawdzić, kim jest konsjerż.
– Liczę na pełną dostępność, a to oznacza też pewne wyrzeczenia. Moja córka jest młoda, lubi imprezować. Musi się więc pan spodziewać, że trzeba będzie pojechać po nią w środku nocy. Nie wyobrażam sobie, żeby był pan wtedy np. niedostępny czy niedysponowany.

Słuchając kolejnych wymagań, rozumiałem, dlaczego kumpel zrezygnował. Ciężko zadbać o bliskich i jednocześnie być na każde skinienie kogoś innego. Sam nabrałem wątpliwości, czy to na pewno praca dla mnie. Kiedy rozmowa zeszła na mnie, wątpliwości tylko narosły – ktoś musiał solidnie sprawdzić moją przeszłość, bo facet w zasadzie nie czekał, aż opowiem mu o sobie, tylko zadał kilka niewygodnych pytań dotyczących pracy i doświadczenia. Ostatecznie chyba zdałem ten test, a kiedy przeszliśmy do pieniędzy, okazało się, że takiej kasy na taryfie nie wyciągnąłbym, nawet gdybym jeździł całymi dniami.

Może warto było zaryzykować…

Tydzień później, gdy podjechałem pod bramę mojego nowego miejsca pracy, głośno przełknąłem ślinę i znów zacząłem poważnie zastanawiać się nad swoimi decyzjami. W czasie, który minął od rozmowy przeszedłem chyba wszelkie testy, jakie można przejść, starając się o pracę. Byłem zdrowy jak ryba, stabilny psychicznie i gotowy do pracy. Kupiłem sobie nawet nowe ciuchy, żeby prezentować się właściwie.
Nie w tym był problem.

Stałem właśnie pod bramą, pod którą kilka dni temu zostawiłem Julię…

W tej chwili znacznie lepiej zrozumiałem, co miał na myśli jej ojciec, kiedy wspomniał, że córka lubi imprezować, a także to, że czeka mnie znacznie większe wyzwanie, niż myślałem. Nie było jednak odwrotu, w dłoni miałem służbowy telefon z informacją, o której godzinie miałem się zjawić. Automatyczna brama się otworzyła, a ja kilka chwil później znalazłem się na terenie posiadłości.
Sam podjazd miał kilkanaście metrów i kończył się rondem, z którego był też zjazd do garażu przyłączonego do głównego budynku. Nowoczesny piętrowy dom, a w zasadzie willa, był rozmiarów niewielkiego bloku. Nawet nie chciałem się zastanawiać nad tym, ile to wszystko kosztowało.

Kilka chwil później drzwi się otworzyły i wyszła z nich Julia. Bez wyzywającej sukienki i ostrego makijażu wyglądała zdecydowanie młodziej. I grzeczniej. Podeszła do samochodu bez odrywania wzroku od telefonu i wsiadła przez otworzone przeze mnie drzwi. Nawet na mnie nie spojrzała. Jako pracownik jej ojca byłem niewidzialny.

Włączyłem silnik i ruszyłem pod adres, który też dostałem w wiadomości. Jechaliśmy w ciszy, Julia dalej zajęta telefonem, a ja skupiony na drodze i zerkający tylko co jakiś czas w lusterko.
– Salon kosmetyczny? Szykujesz się na kolejną imprezę? – nie wytrzymałem w końcu.
– Słucham? – rzuciła chłodno, nawet nie podnosząc oczu.
– Masz jakieś wyjście w planach?
– To moja sprawa.
– Możliwe, ale chciałbym wiedzieć, czy znowu będę cię musiał wyciągać z kłopotów.
Wreszcie przestała patrzeć w ekran. Nasze spojrzenia spotkały się w lusterku, ale skojarzyła mnie dopiero po chwili.
– Nasz rycerz z Ubera?
– Ten sam.
– Śledzisz mnie?
– Może chcę mieć pewność, że nie narobisz więcej kłopotów?
– A może to ty znów potrzebujesz pomocnej dłoni?
– Nie miałbym nic przeciwko.
– Nie licz na to – zaśmiała się. – To była wyjątkowa nagroda.
– Kto wie, może jeszcze na nią zasłużę.
– Nie rób sobie nadziei – trudno było ocenić, czy ostry ton był tylko grą, czy faktycznie finał naszego poprzedniego spotkania był jedynie efektem mieszanki adrenaliny i alkoholu. Julia wróciła do telefonu, a ja nie naciskałem.
– Poczekaj na mnie, bo później pojedziemy do Dani – powiedziała, wysiadając, kiedy zatrzymaliśmy się na parkingu przed salonem.

Ona zniknęła w budynku, a ja wyciągnąłem telefon, żeby czymś się zająć. W pewnej chwili pomyślałem, żeby zajrzeć na instagrama Julii, ale okazało się, że ma prywatny profil.

Czas zleciał szybko i w końcu zobaczyłem, jak Julia wychodzi z salonu w towarzystwie innej dziewczyny. To była Dani – albo nie zauważyłem, kiedy przyszła, albo była już tam, zanim przyjechaliśmy.
– Hej – przywitała się, wsiadając do tyłu.
– Cześć, znowu się spotykamy.
– To chyba przeznaczenie – patrzyła na mnie w odbiciu lusterka.
– Przekonamy się.
– Dobra, skończyliście? – wtrąciła się Julia.
– Pamiętasz adres? – zapytała Dani.
– Jasne, jak mógłbym zapomnieć.
– Jeźdźmy już – Julii wyraźnie nie podobała się nasza wymiana zdań.

Niedługo później podjechałem pod ten sam adres, pod który odwoziłem Dani za pierwszym razem, a dziewczyny wysiadły. Julia rzuciła tylko, żebym był pod telefonem i tyle.

file-000000002e7c820a8c2f5b43ce257446.png


– To naprawdę on – rzuciła Dani, kiedy znalazły się w jej mieszkaniu.
– No przecież ci mówiłam.
– Ale trudno uwierzyć w taki zbieg okoliczności.
– Nie musisz mi mówić.
– I co teraz? Skorzystasz? – Dani uśmiechnęła się i szturchnęła Julię.
– Z niego?
– Niezły jest.
– Nie najgorszy – przyznała Julia. – I ma konkretny sprzęt – dodała szybko. Za szybko, ale irytowało ją wyraźne zainteresowanie ze stronny Dani. Chciała utrzeć jej nosa i pokazać swoją wyższość.
– CO!?

Julia milczała przez chwilę, trochę żałując, że nie potrafiła trzymać języka za zębami. Mina koleżanki nie dawała jednak złudzeń, że odpuści.

– No… jak mnie odwoził, to zatrzymaliśmy się na moment na parkingu – zaczęła. – No i tak jakoś wyszło, że mu zrobiłam dobrze. Ale tylko ręką!
– Ty zdziro! – Dani znów przyjaźnie szturchnęła koleżankę, ale widać było, że ta informacja lekko ją zgasiła.
– To nic wielkiego – broniła się Julia. – Znaczy wiesz, że mu zrobiłam, bo tak to, to miałam za co chwycić – zaśmiała się, zadowolona ze swojej przewagi.
– Czyli masz plany na więcej? – zapytała Dani.
– Nie wiem… – Julia uświadomiła sobie, że faktycznie tak jest.

Na parkingu zaszalała, bo nie przyszło jej do głowy, że kiedykolwiek jeszcze się spotkamy. Gdy zobaczyła nowego kierowcę, wręcz skreśliła możliwość, że coś się jeszcze wydarzy. Pracownicy jej ojca byli niewidzialni. Zainteresowanie Dani zmieniło jej nastawienie, uważała, że ma pierwszeństwo. I musiała przyznać, że faktycznie mogło być ciekawie. Zwłaszcza, kiedy przypomniała sobie akcję na parkingu.

– To lepiej pomyśl, laska, i daj znać – Dani przerwała jej zamyślenie. – Ja też chętnie sprawdzę, co ma w spodniach.

file-00000000d6748246aaed7e52dc4f0110.png


Jakąś godzinę później Julia zadzwoniła, żeby ją odebrać. Gdy podjechałem, uśmiechnęła się i wsiadła z przodu. Zdziwiłem się, ale nic nie mówiłem.
– Do domu?
– Tak, mam dość miasta na dziś.
– Myślałem, że lubisz ten klimat.
– Jeszcze bardzo mało o mnie wiesz – uśmiechnęła się, patrząc na mnie z boku. Coś się ewidentnie zmieniło.
– Zawsze można to zmienić.
– Chciałbyś, co? – wyraźnie się droczyła.
– Łatwiej by mi się pracowało.
– Tylko pracowało? – Julia wyciągnęła rękę i położyła ją na moim udzie.

Spojrzałem na dłoń, a później w jej oczy.

– Co robisz?
– Wszystko, na co mam ochotę.
– Brałyście coś z Dani? – zapytałem, nie mogąc uwierzyć w tak nagłą zmianę.
– A co, wolałbyś, żeby to ona tu była? – wzmianka o koleżance wyraźnie na nią zadziałała. Nie odsunęła jednak ręki, wręcz przeciwnie, przesunęła ją na moje krocze.
– Tego nie powiedziałem – odpowiedziałem, zerkając w dół, na nią i starając się utrzymać pełną koncentrację na drodze.
– Może lepiej nic nie mów – rzuciła, a kiedy poczuła, jak reaguję na masaż, odpięła pas i sięgnęła drugą ręką do moich spodni i rozporka.
– To niebezpieczne – powiedziałem, ale nie zrobiłem nic, żeby jej przeszkodzić.
– Lubię ryzyko – wymruczała, a ja poczułem, jak chwyciła mojego kutasa i zaczęła go pocierać.
– To akurat już o tobie wiedziałem – uśmiechnąłem się do niej.

Coraz trudniej było mi skupić się na jeździe, Julia poruszała szybko ręką, a mój kutas pulsował w jej dłoni. Patrzyła na niego i na moje reakcje. Uśmiechała się z zadowoleniem, czując kontrolę i narastające podniecenie.

– Jeśli będziesz grzeczny, może dowiesz się więcej – przygryzła wargę i dalej rytmicznie mi trzepała.
– Zaraz skończę – jęknąłem przez zaciśnięte zęby.

Nie zwolniła, wręcz przeciwnie, a ja nie byłem w stanie się kontrolować, zamiast tego za wszelką cenę starałem się zachować skupienie na jeździe. Zacisnęła dłoń i już po chwili kutas zadrgał, wystrzeliwując nasienie, które spadło na moje spodnie i fotel. Aż sapnąłem, kiedy Julia dalej poruszała ręką, drażniąc wrażliwą, pokrytą spermą żołądź.

– Grzeczny chłopczyk – zaśmiała się i w końcu mnie puściła.
– Niegrzeczna dziewczynka – odparłem, uspokajając się.

Julia sięgnęła do torebki i wytarła dłoń w chusteczkę. Nie zamierzała za to w żaden sposób pomóc mnie. W końcu musiałem zatrzymać się na parkingu, żeby schować fiuta w spodniach i chociaż trochę wyczyścić spodnie. Niewiele to pomogło, za to ona wyglądała na zadowoloną. Gdy wreszcie dotarliśmy na miejsce i zniknęła za drzwiami domu, ja miałem tylko nadzieję, że dzisiaj nie będę musiał już nigdzie jechać. Jeśli to był pierwszy dzień pracy, aż bałem się pomyśleć, jak będą wyglądać następne.
 

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry