Ja usłyszałam kiedyś w galerii:
"Przepraszam, usłyszałem, ze rozmawiała Pani z mężem przez telefon wiec wiem, ze jest Pani zajęta i nie mam szans i się nie narzucam, ale mogłaby mi Pani sprzedać swoje skarpetki?"
To nie do końca podryw, ale byłam wtedy przerażona, bo facet podsłuchiwał ewidentnie rozmowę moją i pomyslalam czy to nie jakis stalker. Potem jeszcze mi wyjechał z tymi skarpetkami. Dzwoniłam po kuzyna który mnie odwiózł do domu wtedy, bo aż mi ręce sie trzęsły. Dramat.
A z innych historii to podrywał mnie kiedyś chłopak wierszami, ale zupełnie przypadkiem je znałam i wiedziałam, ze nie sa jego i ktos inny je pisał.
