W poprzedniej pracy (jakąś dekadę temu) miałem biurko skierowane w stronę wejścia do biurowego magazynku. Pewnego dnia koleżanka L. przyszła do pracy w letniej sukience i poszła się przebrać (musiała od czasu do czasu wyjść na halę, więc kiecka raczej odpadała

). Weszła do magazynku żeby się przebrać, ale zostawiła chyba nieświadomie lekko niedomknięte drzwi... Miałem piękny pokaz, najpierw zdjęła obcasy i pokazała bose stopy a kiedy zsuwała sukienkę zobaczyłem koronki pończoch i różowe stringi... wsunęła jeansy i założyła baleriny. Stał mi jak nigdy

Kątem oka przez cały dzień widziałem jak co jakiś czas bawi się balerinkami pod biurkiem... ile razy tamtego dnia zabawiałem się w pracy chyba nie zliczę...Następnego dnia zorganizowała parapetówkę dla kolegów z pracy i oczywiście byłem zaproszony. Kiedy poszedłem do łazienki coś kazało mi zerknąć do kosza na pranie. Tam pod ręcznikiem leżały one... Cieliste pończochy z poprzedniego dnia... Z szeroką koronką i szwem na palcach... A na nich te seksowne, różowe skąpe stringi które miałem okazję podziwiać podczas prywatnego pokazu o którym ona nie wiedziała...Byłem gotowy jak na zawołanie... Zacząłem sobie walić patrząc na różowy kawałek materiału który kilkanaście godzin wcześniej delikatnie muskał cipkę na którą tak miałem ochotę...Biały ślad soczków pobudzał mnie z każdą sekundą coraz bardziej...Nie wytrzymałem... Sperma wystrzeliła bez kontroli... Spuściłem się w łazience koleżanki z pracy... Moje nasienie tu zostanie... Byłem podchmielony i napalony

Zabawiałem się za każdym razem jak tylko wszedłem do łazienki...