Za czasów wczesnej nastolatki, kiedy jeszcze widziałam seks przez różowe okulary postanowiłam jak w romantycznym filmie spędzić rozkoszne chwile na polu wśród łanów zbóż. Piękne, lipcowe popołudnie, dwójka wybrańców na rowerach przemierzająca polną drogę. Po wytypowaniu idealnego miejsca puściliśmy się w wir namiętności. Jakież było moja zaskoczenie po kilku minutach kiedy zamiast rozkoszy oczy miałam napuchnięte jak Gołota po walce bokserskiej, gile z nosa wisiały aż do brody, a na dekolcie miałam czerwone plamy jak po oparzeniu. O reakcji na ten stan mojego chłopaka nie wspominam bo był bliski zawału.
Tak oto romantyczna randka na polu uświadomiła mi, że mam reakcję krzyżową na pyłki zbóż