Na podstawie lat obserwacji mogę napisać tylko jedno. Większość osób traktuje nagość jako temat tabu. W obecnym czasie i dostępie do nagości na wyciągnięcie ręki, wiele osób zachowuje się jakby to była największa tajemnica ludzkości. Jak wyglądamy każdy dorosły człowiek wie, a niektórzy zachowują się jakby skrywali pod ubiorem skarby innych cywilizacji, których ludzkość nigdy na oczy nie widziała. Nie mam tu na myśli publicznego obnażania się gdzie popadnie tylko zdroworozsądkowego podejścia do tematu. Ludzie bardzo często mają traumę, bo muszą się gdzieś rozebrać do naga, najczęściej jest to lekarz i nie jest to lęk przed diagnozą tylko przed obnażeniem się, a przecież nie jesteśmy kosmitami, a lekarz to też człowiek który niejedno widział. Kolejna sprawa, która mnie bardzo irytuje, to komentowanie wyglądu innych. Przykłady można mnożyć. Sytuacja z plaż: - mogła jeszcze mniejszy ten stanik zalołyć
- pół dupy jej widać
- a ta małpa to najlepiej jakby na golasa lezała
- a ten ma takie kąpielówki, że wszystko mu się odznacza
- a dlaczego faceci chodzą bez koszulek po plaży
Itd, itp.
Robimy często aferę, jakbyśmy byli kimś innym, lepszym, zazdrościli komuś figury. Krytykujemy ludzi, którzy nie krępują się swojego ciała, a niektórzy najchętniej zadzwonili by po służby bo gdzieś pod wydmą leży sobie kobieta topless i sieje zgorszenie.
Dla mnie napotkanie kogoś nagiego, czy uprawiającego seks nie robi żadnego wrażenia jeżeli osoba/osoby zachowują się naturalnie. Co innego sytuacja gdy ktoś nago wybiega nagle z krzaków czy bramy i zachowuje się agresywnie stwarzając zagrożenie. U mnie w domu nikt nigdy się jakoś nie krępował z nagoscią, ale też nie obnosił się z tym. Babcia czy mama nie krępowaly się zdjąc stanika przy mnie, podobnie niektóre ciotki. Sam za dzieciaka kąpalem się nago z kuzynostwem i nikt z tego nie robił afery.