• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Lubieżnicy (II)

Mężczyzna

jammer106

Cichy Podglądacz
Poprawiła króciutką sukienkę, siedząc w pociągu. Była szansa, by dostać się na wymarzone studia. Wystarczyło troje z komisji. Załatwiony był już jeden. Uwierzyła w to.

Na następnym nocnym dyżurze poszła do pokoju Tadeusza. Nalegał, a ona nie mogła odmówić. Rozebrała się do naga w łazience. Masturbował się po raz kolejny w jej obecności. Nie chciała pozwolić, by ją dotykał, miało mu wystarczyć, że jest golusieńka.

Po raz kolejny przesunęła granicę. Dała się wymacać w okolicach piersi i pozwoliła , by delikatnie posmyrał wargi łonowe, a potem zgodziła się, by masturbować go swoją dłonią. Po tym, gdy spuścił się na jej nagie ciało, dostała czarne rajstopy i znaczną finansową zachętę.

Wszystkie pieniądze, które dostawała od Tadeusza, wydawała w wewnętrznym sklepiku. Przywoziła do domu pomarańcze, mandarynki i szynkę konserwową. Dla siebie zostawiała tylko rajstopy i słodycze. Doszła do wniosku, że jej się też od życia coś należy.

„Czy ja jestem kurwą?” — zastanowiła się.

Nie, nie myślała tak o sobie. Bardziej za żigolaka brała Damiana, a ten dał jej wreszcie spokój, gdyż jechały po nim wszystkie „piguły” na parterze. Czuł się swobodnie, gdy zmianę miała Marta.



+++++​



Nadchodził kolejny nocny dyżur. Młoda pielęgniarka, z którą przyszło Anie pracować, marzyła, by odsapnąć. Dzieciak w domu nie spał i był namolny. Nie wiedziała, co jest tego przyczyną.

— Aniu, padam na ryj, ogarniesz wszystko?

Jakże ten anioł nie byłby w stanie pomóc biednej kobiecie. Kazała jej położyć się i ogarniała skumulowane obowiązki.

Nagle na dyżurce rozległ się sygnał przywołania. Któryś z kuracjuszy wzywał personel do siebie. Spojrzała na wyświetlacz — To pan Roman. Szybciutko, jak tylko mogła, skierowała się w do jego pokoju. Bez pukania otwarła drzwi wejściowe. Starszy, najbardziej zadbany facet z całej czwórki, którego miała pod opieką, leżał na łóżku.

— O Boże, znów to samo — jęknął, tkwiąc na boku.

Zwijał się z bólu, a przynajmniej tak to wyglądało. Przestraszona Ania nie wiedziała, co począć.

— Oj, jak dobrze, że jesteś, nasmaruj mnie tą maścią — rzucił, widząc dziewczynę.

Dopytała się cierpiętnika, gdzie go boli, a ten wskazał plecy i okolice bioder. Dostrzegła na szafce rozgrzewająca maść. Pomogła Romanowi zdjąć szlafrok i przewrócić się na brzuch, tak, że pozostał on w samych slipkach. Wycisnęła maść na dłonie i nanosiła ją na bolące miejsca. Poczuła jak prawa dłoń mężczyzny w czasie, gdy go smarowała, dotknęła nogi.

— Gdzieś jeszcze? — zapytała, kończąc nacieranie jego pleców.

— Nie, już dobrze mój aniele, przyjdź za godzinkę, jak będziesz miała wolne, bo mam dla ciebie ważną wiadomość — rzucił tajemniczo i uśmiechnął się do niej. Skinęła głową i opuściła jego pokój.

Siedząc na dyżurce, co chwila spoglądała na zegarek. Czas dłużył się niemiłosiernie. Wykonała wszystkie zaplanowane czynności, a jej przełożona spała w najlepsze. Było to dziewczynie na rękę. Zgasiła światło na korytarzu, po tym jak kuracjusze ułożyli się do snu i nastała błoga cisza.

Słowa pana Romana nie dawały jej spokoju. W duszy pragnęła, by była to informacja o studiach. Gdy minęła godzina, dała sobie jeszcze kwadrans zwłoki. Zajrzała do pokoju, gdzie odpoczywała pielęgniarka. Ta spała jak zabita.

Cichutko jak tylko mogła, ruszyła do pokoju emeryta. Delikatnie zapukała i usłyszawszy zaproszenie, weszła do środka. W pomieszczeniu panował półmrok, jedynie nocna lampka dawała delikatny strumień światła. Zobaczyła leżącego na plecach mężczyznę.

— Chodź tutaj i usiądź, proszę — szepnął, wskazując miejsce na tapczanie. Zamknęła za sobą drzwi i delikatnie przysiadła na skraju łóżka, dostrzegła, że leżał w samych slipkach. — Mam dobrą informację — zaczął, a jego jedna z dłoni dotknęła jej kolana.

Nie zareagowała, czekała co powie dalej.

— Tak — szepnęła, patrząc mu prosto w oczy.

— Rozmawiałem ze swoim kolegą, który jest w komisji. Rzucił okiem na twoje wyniki… — kontynuował, a dłoń posuwała się coraz wyżej. — I mówi, że jest duża szansa — dodał, wsuwając prawicę pomiędzy uda dziewczyny.

— Panie Romanie… — powiedziała cicho, chwytając buszującą dłoń emeryta. Zauważyła pewne niezadowolenie w wyrazie jego twarzy. Był zaskoczony taką reakcją.

Potrzebowała konkretów, jeżeli miała zdecydować się na to, by pozwolić mu na więcej. „Duża szansa” – nie była zadowalającą informacją.

— A tak konkretnie, jakie duże te szanse? — zapytała ściszonym głosem.

— Bardzo duże, blisko stuprocentowe — usłyszała po chwili. — Przysięgam, słowo oficera.

Puściła dłoń, a ta wsunęła się pomiędzy jej zwarte uda. Rozluźniła je, a palce Romana próbowały przez materiał spodni i fig wymacać wargi sromowe. Drugą dłoń skierował na piersi. Podniósł się nieco z tapczanu , a dziewczyna kątem oka zauważyła wybrzuszenie pod slipkami. Na razie obmacywał ją przez ubranie. Delikatnie przymknęła oczy, mając nikłą nadzieję, że zakończy się tylko na tym.

— Weź go, proszę — usłyszała i owa nadzieja zgasła niczym zapałka na wietrze, a on przestał gładzić pierś i ujął dziewczęcą drobną dłoń, kierując ją na swoje krocze.

— Chodźmy do łazienki, bo gdyby ktoś tu wszedł — zaproponowała, obawiając się nakrycia przez innych pensjonariuszy lub starszą koleżankę.

Podniósł się szybko, co ją nieco zdziwiło, gdyż godzinę temu zwijał się z bólu. Obydwoje znaleźli się w niewielkiej łazience, a Anna przytomnie przekręciła klucz w zamku. Czuła się tutaj bardziej bezpieczna. Drzwi wejściowe do pokoi nie miały klucza. Było to podyktowane względami bezpieczeństwa.

Roman od razu przystąpił do bardziej odważnych działań. Ściągnął z siebie slipki, eksponując w połowie wzwiedzionego członka. Ponownie chwycił jej dłoń i skierował na organ. Druga z dłoni wsunęła się od spodu pod koszulkę dziewczyny, szybko przesuwając się w kierunku piersi.

— Zrób to, proszę — rzucił.

Ujęła niezbyt okazałego penisa, czując jak dłoń emeryta wsuwa się pod materiał biustonosza. Mocno obejmował piersi od spodu. Był łapczywy, jakby obawiał się, że dziewczę za chwilę mu ucieknie. Poczęła wykonywać ruchy masturbacyjne.

— Jajeczka, weź jajeczka — poprosił.

Drugą dłonią objęła mosznę i poczęła ją delikatnie gładzić. Wyczuwała jądra, delikatnie bawiła się nimi jak malutkimi piłeczkami. Poczuła, jak fallus nabiera objętości i staje się sztywniejszy. Romek, drugą dłoń wsunął pod materiał koszulki i uniósł ją ku górze razem ze stanikiem, odsłaniając górne partie ciała dziewczyny.

Pochylił głowę, opierając ją o klatkę piersiową nastolatki. Poczuła, jak językiem zaczyna stymulować brodawki.

— Oj nie, nie — szepnęła, choć otrzymywane bodźce były nad wyraz przyjemne.

Nie przestał, nadal liżąc piersi czyniąc to łapczywie i z wielką wprawą. Dobrze wiedział, jakie rejony cycuszków są podatne na tego rodzaju pieszczoty. Dłonie mężczyzny zsunęły się w okolice jej bioder. Sprawnie palcami rozpinał guzik spodni, a w tym czasie druga z dłoni wsuwała się pod nie z tyłu, posuwając się w kierunku pośladków.

Nie wiedziała, dlaczego nie zaprotestowała, gdy rozpiął jej spodnie i wsunął palce, zarówno z przodu jak i z tyłu pod materiał majteczek. Czuła jak sterczą jej sutki, jak muskane ustami piersi stają się coraz bardziej podatne na tego rodzaju pieszczoty. Odczuwała coraz większą przyjemność.

— Panie Romku, nie… — wyrzuciła z siebie, czując, jak jego palce zmierzając w kierunku cipki.

Jęknęła cichutko, gdy środkowy palec Romana wsunął się do pochwy. Pozostałe starały się drażnić wargi sromowe. Czuła, że tam na dole jest wilgotna. Mimowolnie przyspieszała ruchy dłonią.

Przestał całować piersi i swe usta przesunął na jej policzki, całując je łapczywie. Czuła te szorstkie palce, drażniące cipkę. Nie zaprotestowała, gdy zsuwał z niej spodnie z figami do kolan.

Żaden mężczyzna nie robił jej takiej palcówki. To było coś dziewiczego, coś, co pierwszy raz przeżywała. Palce emeryta sprawnie operowały we wnętrzu, stymulowały nabrzmiałą łechtaczkę, przesuwały się po wilgotnych wargach sromowych. Wydała z siebie jęk rozkoszy, a Roman swoimi wargami zamknął jej usta, wpychając język do buzi. Czuła jego płytki oddech, dzierżyła w dłoni pulsującego kutasa, przeżywała przyjemność, jakiej jeszcze nigdy nie doznała. Zaczęła poruszać biodrami, sama nie wiedząc dlaczego. Chciała, by te palce nie przestawały, by nadal stymulowały ją jak teraz, a może nawet lepiej.

— Anusiiiiiu, joł — wydobył z siebie Roman, od pewnego czasu miarowo poruszając tyłkiem. Przyśpieszył, co było wiadomą oznaką nadchodzącego spełnienia. Penis wypluł z siebie niewielki ładunek ciepłego nasienia, którą dziewczyna miała teraz w dłoniach.

Starszy pan nie przerywał stymulacji. Poczuła tę od dawna niepamiętaną przyjemność, a ciałem wstrząsnęła fala orgazmu. Zaprzestał ją pieścić w odpowiednim momencie.

Stali, wzajemnie opierając się o siebie. Kto, kogo podtrzymywał, nie było wiadomym. Wycofał dłonie, chwytając Annę za barki. Oboje bez słów, tkwiąc w tej dziwnej pozycji, odpoczywali po jakże nieco dziwacznym pettingu.

Uda Ani drżały, a ze swobodnie zwisającego penisa emeryta na terakotę łazienki kapały krople nasienia. Obydwoje mieli nogi jak z waty. Pierwsza do siebie doszła Anka, podciągnęła spodnie wraz z figami, poprawiła podciągnięty biustonosz, szybko zapięła guziki koszulki.

— Dziękuję, poczekaj chwilę — poprosił emeryt.

Wyszli z łazienki. Podał jej małą karteczkę, na której było zapisane imię i nazwisko oraz numer telefonu. Obok dostrzegła niezrozumiały dla niej wyraz „Szop”.

— Tu masz namiary na członka komisji. Jak się zapyta, skąd to masz, to powiedz, że od „Szopa” – poinstruował.

Schowała kartonik do kieszeni spodni. Gdy już miała wychodzić, podszedł do niej i podał zrolowany banknot.

— Dla ciebie — szepnął.

Opuściła pokój i z mieszanymi uczuciami szła w kierunku dyżurki. Na ciele czuła ślinę i nasienie Romana, a dłoń była cała lepka. Pielęgniarka nadal spała w najlepsze. Zabrała z dyżurki duży kąpielowy ręcznik. Stojąc pod prysznicem, zadała sobie po raz drugi pytanie:

„Czy ja jestem kurwą?”

Nie znalazła odpowiedzi. Nie znalazła, lub nie chciała jej znaleźć. Nie dopuściła do bezpośredniej penetracji wnętrza. Nie, to dla niej nie była prostytucja.



Dzień później, pora śniadania, stołówka szpitalna.



Grupka emerytów z pierwszego piętra zasiadła jak zawsze przy swoich stolikach. Roman był jakby wniebowzięty, co przejawiało się rozradowanym licem. Nic nie wskazywało na to, że wczoraj, zwijał się z bólu.

Pałaszowali przygotowaną jajecznicę i parówki. Typowe śniadanie w tamtych latach. Wokół drugiego stolika kręcił się Damian, nadskakując pani Małgorzacie, która siedziała razem z Włodkiem, a ten z pogardą patrzył na młodego człowieka.

Zdawał sobie sprawę, że nastolatek był konkurentem. Jakoś dziwnie od paru dni, nienasycona Gośka nie prosiła go o spotkanie w wiadomym celu. Podejrzewał, że zbajerowała „młodego ogona”. Nie miał zamiar dać za wygraną.

— A co ty Romeczku, dziś taki w skowronkach? — zapytała sędzina podpułkownika WP.

— Dobrze spałem — odparł krótko Roman.

— Z Anią? Bo słyszałam, jak jęczałeś wczoraj w kibelku — dowaliła oficerowi.

Pokój Romka graniczył z jej pokojem. Mężczyzna odłożył sztućce na talerz i stał się czerwony na twarzy. Miał zamiar odgryźć się tej chudej sądowej szczapie.

— I kto to mówi? Nasza poczciwa sędzina co lubi w kibelku być zaspokajana przez krótkodystansowych małolatów. — Nagle z niespodziewaną odsieczą przybył Tadeusz.

Mało brakło, aby sędzina i towarzyszący jej Włodek zadławili się na śmierć parówkami. Riposta pułkownika była celna i o mało co nie stała się zabójcza. Małgorzata wstała i pozostawiwszy niedokończone śniadanie wyszła z sali. Stanisław klepnął Tadeusza w plecy.

— Ale jej dojebałeś! — skwitował ripostę kolegi.

Najbardziej tęgi emeryt Włodek pozostał przy stoliku sam. Wiedział już na sto procent, że nie jest jedynym kochankiem Małgosi. Poczuł się cholernie głupio.

— Chłopaki… — zaczął.

Spojrzeli na niego wzrokiem godnym pożałowania, a on zdał sobie sprawę, że teraz nie jest dla nich równym partnerem. Może kiedyś, turnus temu, ale nie w tej chwili.

Wstali od stolika, gdy zakończyli posiłek i udali się do ogrodu. Roman zrelacjonował im spotkanie z Anną, opowiadał wszystko ze szczegółami.

— Ty poważnie wiła się i miała mokrą cipkę? —Tadeusz nie wierzył.

— Ale się podjarałem — stwierdził Stanisław.

— Stasiu, ty szukaj trzeciego z komisji. Odpal te wszystkie swoje stare kontakty. Co ja mam uczyć ojca, jak się dzieci robi? — sprowadził rozmarzonego emeryta na ziemię Tadeusz.

Stanisław postanowił natychmiast działać. Poprosił komendanta szpitala o pilny wyjazd w „ważnych sprawach osobistych”. Miał „punkt” zaczepienia na uczelni. Należało tylko ten „punkt” przymusić do odpowiedniego działania. Dobry, stary kolega Stasia, rozpracowywał kiedyś gejowskie środowisko Krakowa. Wydawało się emerytowi, że jedno z nazwisk komisji pasuje. Musiał to sprawdzić.



+++++​



— Dupczyłaś się z tym małolatem? — rzucił bez ogródek Włodek.

Sędzina stała tyłem do niego. Była wściekła, że to wyszło na jaw. Skąd do jasnej cholery ten jebany ubek Tadeusz wiedział o jej miłosnych figlach z tym małolatem?

— Tak — odparła krótko.

Tkwili w jej pokoju. Włodek stał się czerwony ze złości. Poczuł się zdradzony, choć żadnej wierności sobie nie obiecywali.

— Polują na tę małą, tylko im w głowie jej wyruchanie — rozpoczęła, zdajać sobie sprawę, że jest na straconej pozycji.

Rok temu było podobnie. Zbajerowali czterdziestoletnią salową. Najbardziej bolało, że nie zainteresowali się nią — spragnioną seksu emerytką.

Władek miał zamiar wyjść. Był skłonny pokajać się i wrócić do starej ferajny.

— Wiesz co… — rzucił tuż przy drzwiach wyjściowych.

— Zabawisz się z tą małą. Zapewnię ci to. Przysięgam! — rzuciła, nie chcąc tracić jednego z kochanków.

Ten Damian do niczego się nie nadawał. Niedojda, który spuścił się po paru ruchach. Ani oral, ani klasyk w jego wykonaniu nie równał się z tym, co prezentował sobą Władysław. Może i kutas Władzia nie był tak sztywny i sprężysty jak penis młodzika, ale tu nie liczyła się długość przyrodzenia, lecz jakość pierdolenia. W tej kwestii, Władek bił nastolatka na łeb.

Emeryt odwrócił się i spojrzał na nią. Zdał sobie sprawę, że sędzina nie kłamie.

— Na pewno? — zapytał, chcąc się upewnić.

— Tak, chodź tu do mnie — odparła, pozbywając się szlafroka.

Spostrzegła błysk w oku mężczyzny i oddała mu się cała. Uwielbiała, jak pieścił jej nogi. Potrafił, jak nikt inny całować je od stóp aż po krocze. Opadli na tapczan i zatopili się w seksualnym akcie.



+++++​



— Ania, ty się zastanów, może warto tam popracować, młoda jesteś, na studia jeszcze czas — powiedziała mama Ani, widząc, jak córka przywozi do domu wszelakie dobra, o których w tamtych latach zwykli śmiertelnicy mogli pomarzyć. Rodzicielka nie zdawała sobie sprawy, jakim kosztem jej ukochane dziecko zdobywało te wszystkie dobra.

Dziewczyna nie miała zamiaru spasować. Brakowało do kompletu jeszcze tylko jednego głosu, i była gotowa zrobić wszystko, a by go zdobyć. Już tyle poświęciła, że posunięcie się o kolejny krok nie było wielkim problemem.

Wzięła należny urlop, niedługi, ale go potrzebowała. Teraz, po nim zmierzała na kolejny nocny dyżur. Oparła głowę o szybę pociągu. Patrząc na przelatujące krajobrazy, zamyśliła się głęboko, analizując swoje wcześniejsze zachowanie. W końcu rozgrzeszyła się w myślach. Wysiadła z wagonu i skierowała swe kroki do szpitala.

— O, jest nasza Ania, już obawialiśmy się, że coś się stało — rzucił, ku jej zaskoczeniu pan Staszek, a Ania uśmiechnęła się do niego serdecznie.

Był najmniej przystojnym i urodziwym z całej czwórki starszych mężczyzn. Niewysoki liczący niewiele ponad sto siedemdziesiąt centymetrów, wręcz odpychał swoją urodą potencjalne kandydatki.

Cała czwórka siedziała na świetlicy i grała w karty. Dostrzegła dziwne spojrzenia pana Tadeusza i Romana i poczuła się głupio, starając się nie dać po sobie tego poznać. Wyszła ze świetlicy, niby nie chcąc przeszkadzać starszym panom, a tak po prawdzie to pod ciężarem ich wzroku czuła się, jakby była naga, gdy na nią spoglądali, takim nieco lubieżnym wyrazem oczu.

Rzuciła się w wir pracy. Pomogła przełożonej w wykonaniu papierkowej roboty. Miała do tego dryg i lubiła tę robotę. Było to o wiele przyjemniejsze zajęcie, niż czyszczenie toalet i sprzątanie korytarza. Miała dyżur z Agnieszką, którą najbardziej lubiła.

— Jak dzielimy nockę? — zapytała pielęgniarka.

— Może ja pierwsza — delikatnie zasugerowała starszej koleżance, a ta przystała na propozycję i widać było, że jest jej to na rękę.

Towarzystwo udało się do pokoi. I na korytarzu zapanowała cisza. Dziewczyna zgasiła światło i zapaliła lampkę stojącą na szerokim biurku. Z szuflady wyciągnęła książkę i zatopiła się w lekturze damskiego romansidła.

Czytanie przerwało jej szuranie kapci. Podniosła wzrok i dostrzegła, że do stolika zbliżał się pan Tadeusz.

— Mam super informację dla ciebie — rzucił zdawkowo i oparł się o biurko obiema dłońmi. Ciekawość ją zżerała. — Staszek się postarał i twoje sprawy idą w dobrym kierunku — kontynuował, a ona słuchała z zaciekawieniem — Wpadnij do niego przed północą, to ci sam powie, tylko przed północą, bo później to on idzie spać — zakończył.

Mogła podejrzewać, co to za informacja. Spojrzała na zegarek. Była 22:30. Czekało ją półtorej godziny niepewności.

— Dobrze, będę, będę na pewno — zapewniła Tadeusza, a ten uśmiechnął się, puścił do niej oko i wrócił do swojego pokoju.

Dziewczyna miała mętlik w głowie. Jeżeli ta wiadomość była tą, o której myślała, to mogła spodziewać się jednego. Trzeci z dobrodziei poprosi o to samo, co tamta pozostała dwójka. Zdała sobie sprawę, że ci panowie to nie Święci Mikołaje. Dawali coś, oczekując czegoś w zamian. Z drugiej zaś strony, była nadzieja na to, że skompletowana została trójka z czworga osób będących w komisji. To dawało stuprocentowe szanse, by zacząć studia jeszcze w tym roku akademickim.

"A co mi tam, tyle już poświęciłam, to i teraz muszę to zrobić".

Kwadrans przed północą wstała z fotela. Cichutko otworzyła drzwi do dyżurki i spojrzała na śpiącą Agnieszkę a ta tkwiła mocno w objęciach Morfeusza. Powoli ruszyła w kierunku pokoju pana Stanisław, który znajdował się za kwaterą tej cholernej zołzy. Zapukała cichutko i usłyszała kroki za drzwiami.

— Ciii, chodźmy do męskiej ubikacji, bo ta cholera zza ściany podsłuchuje — szepnął cichuteńko pan Staszek, gdy tylko uchylił delikatnie drzwi.

Zadbał o dyskrecję ich spotkania. Do męskiej ubikacji zgodnie z logiką mogli wejść tylko faceci, faceci, którzy w większości mieli z nią intymny kontakt. Nie wszyscy, gdyż pozostawał grubawy Włodek. Najciszej, jak tylko mogli, posuwali się w kierunku kibelka.

— Mam dobre wieści. Józef Bar, członek komisji egzaminacyjnej zapewnił mnie, że poprze twoją kandydaturę — przedstawił wieści od razu. Nazwisko było jej znane, ten człowiek był w komisji, gdy zdawała za pierwszym razem.

Patrzyła na niego, zdając sobie sprawę, że za chwilę obłapi ją i wyciągnie na wierzch fujarę. Nie liczyła, że będzie inaczej.

— Tu masz namiary na niego, tylko gęba kłódka, dobrze? — dodał, patrząc na nią lubieżnie.

Skinęła głową, stojąc biernie i czekając na jego ruch. Znajdowali się za załomem ściany, przy pisuarach. Z zewnątrz, światła lamp, delikatne oświetlały pomieszczenie.

Położył dłonie na piersiach i zaczął je delikatnie ugniatać przez materiał koszulki. Ania stała jak posąg, czując jak wsuwa łapska pod koszulkę, a potem pod biustonosz. Objął dłońmi cycuszki od spodu., a po chwili jego palce stymulowały brodawki. Poddawała się tym działaniom z pewnym obrzydzeniem, wszak był najmniej urodziwym z całej trójki dobroczyńców.

— Aniu, kochanie ty moje — szeptał, podszczypując sterczące brodawki, aż w końcu chwycił dół jej koszulki i uniósł ją do góry. — Ściągnij ją, chce je zobaczyć.

Podniosła dłonie, mając nikłą nadzieję, że tylko pomaca cycki i da sobie spokój. Na razie nie musiała zajmować się członkiem.

Koszulka wraz z biustonoszem opadła na terakotę, a głowa staruszka momentalnie skierowała się ku piersiom i od razu szorstki język emeryta zaczął muskać brodawki. Dłonie mężczyzny zsunęły się w dół i objęły pośladki, które zaczęły być łapczywie obmacywane. Przyciągnął ją do siebie.

— Przestań, proszę — szepnęła, czując, że stymulacja sutków wzbudza w niej narastające podniecenie.

Wsunął dłonie pod bieliznę, dotykając nagiej pupy, a jeden z palców delikatnie wsuwał się w odbyt.

— Nie, proszę, nie w pupę — zaprotestowała, nie życząc sobie takich pieszczot.

Zaprzestał. Jego palec przesunął się dalej, wsuwał się od tyłu, pomiędzy wilgotne wargi sromowe.

Musiała przyznać, że w porównaniu do dwóch poprzednich starszych panów, Stanisław miał swój scenariusz spotkania. Usta mężczyzny cały czas zajmowały się piersiami Anny, tak, że obie półkule były już całkowicie oślinione. Działał z taka wprawą, doświadczeniem i łapczywością, że młodzieńcy mogliby u niego brać lekcję. Nie było w tym żadnej brutalności, lizał, chwytał w usta brodawki i delikatnie zębami dotykał piersi dziewczyny, a ta czuła się coraz bardziej podniecona.

Wyciągnął obie dłonie i momentalnie przesunął je na biodra kobiety. Sprawnie począł rozpinać guzik i szybko zsuwał ciasno przylegające do jej ciała spodnie. Gdy ściągnął je do kolan, prawa dłoń powędrowała pod figi, a lewa wróciła na pośladek.

Przyciągnął ją mocniej do siebie, a składane pocałunki przeniosły się z piersi na szyję Ani.

— Oj, ty śliczna moja.

Gdyby to był młody, jurny i przystojny chłopak to nastolatka, bez zastanowienia nie, oddałyby się mu cała. Po raz pierwszy spotkała się z sytuacją, gdy to ona była najważniejsza w pieszczotach, w grze wstępnej. Niestety, gdyby ktoś patrzył z boku – określiłby to jednoznacznie – piękna i wstręciuch.

Poczuła, jak palec zagłębia się w szparce. Była stymulowana z przodu i z tyłu, a emeryt pieścił ją niczym prawdziwy wirtuoz. Delikatnie stymulował łechtaczkę, gmerał delikatnie w waginie, a dłoń tkwiąca na pośladku też nie próżnowała, rozszerzając różowe płateczki cipki i delikatnie je drażniąc.

Nie wiedziała, kiedy sprawnym, szybkim ruchem ściągnął jej majteczki, gdyż z trudem tłumiła odgłosy rozkoszy. Nie chciała, by wiedział, że jej to sprawia przyjemność, odczuwając dziwną wstydliwość z tego powodu. Zagryzała wargi i przymykała oczy, stojąc nieruchomo przed nim.

Przyśpieszył ruchy, a dłonie Stasia jak szalone stymulowały najważniejsze strefy erogenne nastolatki. Usta Stanisława dotknęły jej ust i poczuła silny zapach płynu do higieny jamy ustnej. Wsuwał język do jej buzi a ona nie czując żadnego obrzydzenia, poddawała się temu, całując się z nim. Silne bodźce, jakie otrzymywała, wyłączyły wszelakie hamulce moralne. Pragnęła więcej i więcej.

Jeżeli palcówka Tadeusza była bardzo dobra, to ta Stanisława zasługiwała na ocenę celującą. Czuła, że nadchodzi fala orgazmu, jak zaczyna mimowolnie ruszać biodrami, jak jej wnętrze, ciepłe i wilgotne coraz bardziej prosi o silniejsze bodźce. Jęczała z rozkoszy.

— O taaak, o taak — wyrzucała z siebie.

Uda drżały, wypinała się i wracała do poprzedniej pozycji. Oddech stawał się szybki i płytki. Wygięła się maksymalnie, jak tylko mogła, a wtedy ciało przeszył spazm orgazmu.

— Nie… już… dość… — jęczała, przestępując z nogi na nogę.

Konwulsje przyjemności przeszyły ciało. Rzucała biodrami w przód i w tył, pragnąc, by zakończył stymulację, a jednocześnie każdy dotyk, ruch jego dłoni wywoływał u niej kolejną eksplozję przyjemności. Stanisław nie przestawał. przerwał, w momencie, gdy jej nogi stały się jak z waty i opadła na kolana.



Nigdy czegoś takiego nie przeżyła. Żaden mężczyzna nie doprowadził jej do tak mocnego orgazmu. Nim zdołała dojść do siebie, klęcząc dostrzegła penisa Stanisława.

Był we wzwodzie „emeryckim”. Nabrał kształtów, lecz jego pozycja była równoległa do ciała właściciela. Krótki, grubawy z wyraźnymi żyłkami, widziała organ wyraźnie, miała go przecież na wysokości oczu.

— Weź go do buzi, proszę.

Nie miała doświadczenia w seksie oralnym. Nigdy nie brała do ust fallusa. Była skłonna zaspokoić Stasia dłonią, lecz on chciał inaczej. Delikatnie otarł się kutasem o policzek dziewczyny.

Szybko doszła do siebie. Chciała się podnieść, lecz Stanisław zatrzymał ją, kładąc swoje dłonie jej na barkach.

— Ja nigdy tego nie robiłam — przyznała się.

— Poliż kutaska, tam na końcu i wsadź go sobie w usta, będę delikatny — zapewnił, instruując ją, co ma zrobić.

Na wpół rozebrana, klęcząc, ujęła sterczącego penisa dłonią. Napletek zakrywał żołądź. Wysuwając język, liznęła końcówkę fallusa.

— Zsuń mi skórkę — poprosił.

Zrobiła to, co kazał. Fajfus emeryta był wilgotny i napletek zszedł bez najmniejszego problemu. Liznęła po raz drugi i posmakowała męskiego preejakulatu.

Wcześniejsze podniecenie minęło, odchodząc gdzieś dalej. Zdawała sobie sprawę, jak daleko się posunęła i na co zgodziła, tak jej się przynajmniej wydawało.

— Aniu, zapłacę — jęknął Staszek.

Otworzyła buzię i trzymając penisa u podstawy, delikatnie wprowadziła go w usta. Wolała to, niż penetrację waginalną.

Uchwycił jej głowę od tyłu, przyciskając do krocza i głębiej wsunął fallusa. Uderzył nim o wewnętrzną część policzków, tak, że Anna poczęła się dławić. Miała zamiar natychmiast wyciągnąć kutasa z ust, ale tego nie uczyniła.

— Uhm, uhm — dało się słyszeć po chwili.

Z trudem wciągała powietrze nosem. Po chwili wyciągnęła organ, łapczywie chwytając powietrze przez usta. Poczęła ponownie lizać fallusa, od czasu do czasu muskając językiem odkrytą żołądź.

— O taak Aniu, o taaak — usłyszała.

Organ był ciepły i wilgotny, a Annie wydawało się, że zwiększyła się nieco jego długość i stał się bardziej sztywny.

— Może ręką — zaproponowała, patrząc na niego.

Skinął głową, a Ania szybko objęła dłonią kutasa i zaczęła wykonywać wiadome ruchy. Nauczona doświadczeniem robiła to szybko i zdecydowanie, przez co pan Stasio, zaczął sapać niczym parowóz, a po chwili delikatnie ruszać biodrami. Czuła jak organ pulsuje coraz mocniej, zdawała sobie sprawę, że za chwilę nastąpi wytrysk.

— Ła aaa… Ooo – wyrzucił z siebie, a ciepłe nasienie strzeliło ze stojącego fiuta, wprost na twarzyczkę dziewczyny.

Odsunęła gwałtownie głowę do tyłu i przestała go masturbować, lecz ku jej zdziwieniu, emeryt uchwycił swoją dłonią penisa i onanizował się w dalszym ciągu i kolejne porcje spermy tryskały w jej kierunku, lądując na piersiach i brzuchu zaskoczonej nastolatki.

Zakończył po chwili, ledwo stojąc na nogach, a ona obtarła dłonią twarz i wstała z kolan. Chciał ją przytulić do siebie, lecz delikatnie go odepchnęła, nie mając już ochoty na żadne czułości, jego dotyk, drażnił ją teraz.

— Nie, już dość — szepnęła, kierując się w kierunku umywalki.

Zmyła z twarzy resztki ejakulatu i dokładnie wyszorowała dłonie. Ręcznikiem zmoczonym w wodzie pozbywała się nasienia z brzucha i z piersi. Czuła się w pewien sposób zbrukana, mając jednak nadzieję, że to ostatnie poświęcenie. Miała trzech członków komisji za sobą, trzech z czterech zasiadających. Wystarczającą większość.

Założyła biustonosz i koszulkę polo, wcześniej podciągając zsunięte majteczki i zapinając spodnie. Ogarnąwszy się, zamierzała wyjść z łazienki. Stanisław nadal stał, patrząc na nią, a wytrzepany penis zwisał swobodnie ku dołowi.

— Poczekaj, mam coś dla ciebie — rzucił cicho, wyprzedając w drzwiach dziewczynę.

Powoli przesuwała się za nim. Grzebał w kieszeni. Wręczył jej banknoty, sporą kwotę.

— Dla ciebie — rzucił i pocałował ją w policzek.

Podziękowała, chowając pieniądze do kieszeni spodni. Gorejąca, wyszła z męskiej toalety i udała się na dyżurkę. O określonej porze obudziła Agnieszkę.

— Ania. Coś ty taka czerwona? – zapytała pielęgniarka.

— Nic, gorąco jest, wiesz co, pójdę się wykąpać, bo całą się zapociłam — odparła, zbywając kobietę.

Długo zmywała z siebie wszelakie płyny ustrojowe, jakie pozostawił po sobie Stanisław. Odświeżona położyła się spać, cały czas, jednak w głowie mając obrazy sprzed paru godzin. Pies trącał te obrazy, bo one nie nadawałyby się na żadną wystawę. Bodźce, jakie otrzymała i tę przemiłą rozkosz, pamiętała bardziej.

Nie mogła się powstrzymać. Leżąc na tapczanie, wsunęła palce do cipki. Zamknęła oczy, bezwstydnie się masturbując i jedną z dłoni zakrywając usta.

Spełniona po raz drugi, zapadła w głęboki sen.



+++++​



Praktyka powoli dobiegała końca. Pozostała jej jeszcze jedna dzienna zmiana i ostatnia nocna. Znów oparta o szybę kolejowego wagonu myślała o tym, czy dobrze postąpiła.

Zdecydowała się zadzwonić pod wskazane numery telefonów i podać w rozmowie telefonicznej hasło „Szop”. Chciała mieć stuprocentową pewność, że obietnice tych staruszków to nie tylko czcze gadki.

Mieli naprawdę wtyki. Grzecznie i stanowczo, obaj z rozmówców potwierdzili, że znana jest im sprawa i może być spokojna.

„Czy ja jestem kurwą?” — zadała sobie to pytanie po raz trzeci.

Nie, nie myślała tak o sobie. Przecież nie przedstawiła cennika za swoje usługi. Wydawało jej się, że zawsze może powiedzieć nie, zaprotestować, wycofać się.

Wstawał piękny dzień. Osobowy skład powoli wtaczał się na dworzec. Wysiadła i skierowała się w kierunku szpitala.

„Jeszcze dwa dyżury i koniec”.
 
Podobne tematy
Rozpoczęty przez Tytuł Forum Odp Data
J Lubieżnicy (I) Opowiadania erotyczne 6

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry