• Witaj na forum erotycznym SexForum.pl Forum przeznaczone jest wyłącznie dla dorosłych. Jeżeli nie jesteś pełnoletni, lub nie chcesz oglądać treści erotycznych koniecznie opuść tą stronę.
  • Cytuj tylko wtedy, gdy to konieczne. Aby odpowiedzieć użytkownikowi, użyj @nazwa_użytkownika.

Komisja wojskowa

Mężczyzna

Kalik

Cichy Podglądacz
Jak każdy 18-letni mężczyzna i ja otrzymałem wezwanie na kwalifikację wojskową. Właśnie dzisiaj nadszedł jej dzień. Jako, że miałem stawić się na 7:30, punktualnie zajechałem rowerem pod adres wskazany na wezwaniu. Przypiąłem jednoślad do stojaka i nieco zestresowany udałem się w stronę wejścia do budynku. Obok drzwi była przymocowana lekko już rdzewiejąca tablica "Powiatowa komisja lekarska". Wszedłem do środka, nieco zdezorientowany gdzie mam się udać dalej. Już zaczynałem rozglądać się w poszukiwaniu jakiegoś portiera albo kogoś kto wskazałby mi drogę, lecz w porę spostrzegłem kartki że strzałkami przylepione do ścian "komisja wojskowa 1. piętro", skierowałem się, więc schodami do góry, cały czas mijając kolejne drogowskazy. Wdrapawszy się na piętro znalazłem się w dosyć obszernym holu, w którym na ławkach jak w poczekalni siedziało około kilkunastu innych chłopaków, zapewne również wezwanych dzisiaj na komisję. Usiadłem z brzegu rozglądając się jednocześnie dookoła, zobaczyłem ulotki, plakaty zachęcające do służby w wojsku. Informacje o kwalifikacji wojskowej, obwieszczenie o kwalifikacji itp. Wtem jedne z drzwi na korytarz się otworzyły, a z nich wyszło kilku chłopaków, za nimi dosyć starsza już kobieta, która od razu zawołała kolejną trójkę do środka. Drzwi się zamknęły, ujawniając; nie zauważoną wcześniej przeze mnie przylepioną na nich kartkę "zakładanie ewidencji wojskowej", po kilku minutach młodzieńcy wyszli i kobieta zawołała kolejną trójkę osób, w której byłem ja sam, usiadłem przy biurku przed jedną z sekretarek, która zadała kilka podstawowych pytań o dane osobowe, zgodnie z prawdą odpowiedziałem na wszystkie i zostałem poproszony o zostawienie jej prawa jazdy i dowodu osobistego. Oddałem urzędniczce dokumenty i zostałem przez nią poinformowany, że mam teraz oczekiwać na wezwanie na badanie lekarskie, kobieta wyprosiła nas z powrotem na korytarz. Nic nie zwiastowało jednak, aby badanie miało rychło nastąpić. Z nudów i troszkę ze stresu zacząłem przechadzać się po holu, obserwując wszystko uważnie. Na końcu korytarza spostrzegłem kolejne drzwi z przylepioną zalaminowaną kartką, światło odbijało się jednak od laminatu, uniemożliwiając mi jej odczytanie, podszedłem bliżej i zacząłem studiować napisy: "Powiatowa komisja lekarska, a niżej: Przewodnicząca: Lek. med. … podwójne nazwisko, niżej również kobiece imiona i nazwiska odpowiednio średniego personelu i sekretarza komisji" ja jednak już nie myślałem, tętno gwałtownie przyspieszyło, a więc będzie badać lekarka pomyślałem. Ciekawe czy jakaś fajna, czy jakieś stare babsko. Podekscytowany i zamyślony wróciłem w stronę reszty oczekujących. Dopytałem ich tylko, czy w ogóle ktoś już wszedł na badanie, odparli przecząco, mhm pomyślałem - pani doktor jeszcze nie ma. Napięcie sięgało zenitu, zająłem taktyczną pozycję w poczekalni, tak żeby widzieć chwilę, w której nadejdzie lekarka, jednak moment ten nie nadchodził, czas na korytarzu zaczął się dłużyć. Znużenie w końcu wygrało z podekscytowaniem i oczekiwaniem przyjścia lekarki. W międzyczasie zdążyłem zamienić kilka słów z innymi wezwanymi, skorzystać z toalety, a nawet skoczyć na parter po kawę z automatu.. z 7:30 zrobiła się 8:00, potem 8:30.... w końcu chwilę przed 9, mnie siedzącego na wcześniej upatrzonym miejscu w poczekalni, tępo wpatrzonego w schody na klatce schodowej, zaskoczył brzdęk windy, ruchome drzwi rozsunęły się, a ze środka wyszła zjawiskowa dojrzała kobieta. Miała na sobie długi płaszcz, spod którego wyłaniały się zgrabne łydki pokryte błyszczącymi pończochami. Kobieta pewnym krokiem wysiadła z windy stukocząc obcasami, przyjrzałem się im uważniej obliczając w myślach ile centymetrów mogą mieć. Jedno było pewne znakomicie podkreślały mięśnie łydek kobiety. Taksując łakomym wzrokiem lekarkę przeniosłem wzrok na jej twarz, miała na oko z 50 lat, kobiece rysy, pełny dosyć wyrazisty makijaż, gęste błyszczące blond włosy opadały ślicznie falami na barki pięknej nieznajomej. Kobieta kompletnie ignorując wpatrujących się w nią łapczywie niewyżytych młodzieńców, pewnym krokiem skierowała się, a jakże, w stronę drzwi z przylepioną kartką z rozpisanym składem komisji lekarskiej. Z tychże drzwi w tym samym momencie wyszła jakaś urzędniczka albo sekretarka, "o! dzień dobry pani doktor" powiedziała, "witaj Aniu, straszne korki, całe miasto stoi.." odparła jak już można było stwierdzić z całą pewnością lekarka. "spokojnie, proszę sobie odsapnąć, zrobić kawę?", "pani doktor uśmiechnęła się i ochoczo przytaknęła", urzędniczka natychmiast zarzuciła cel w jakim wyszła z drzwi z dokumentami i tylko z szacunkiem przytrzymała drzwi lekarce, teraz jej priorytetem była kawa dla przewodniczącej komisji, w końcu obie kobiety zniknęły za drzwiami komisji i poza ledwie dochodzącymi do drugiego końca holu wesołych kobiecych ploteczek, słyszalne były kaszlnięcia wśród gromadki oczekujących na badania chłopaków, atmosfera napięcia wisiała w powietrzu. Po kolejnych długich 15 minutach, pani urzędniczka znów wynurzyła się zza drzwi i zaprosiła 3 młodzieńców na komisję. po następnych zaledwie 5 minutach, kobieta zawołała kolejną trójkę, lecz poprzednia trójka nadal nie powracała z badania. W końcu po kolejnych 10 minutach pierwszy chłopak opuścił komisję. Wielu oczekujących od razu zaczęło podpytywać go o szczegóły badania. Chłopak nieco zawstydzony odpowiadał najszybciej jak mógł, że najpierw badania u pielęgniarki wzrost, waga itp., potem dopiero przed komisję lekarską. "bada ta niezła laska, ona jest lekarką".. "trzeba się rozebrać?!" "dotyka genitalia?" - chłopak od razu został zasypany pytaniami, "cały czas w slipkach, na koniec za parawan i trzeba było zsunąć majtki, ale nie dotykała, obejrzała i koniec, szybki wywiad, badanie, niedługo to trwa". Dywagacje rozemocjonowanych młodzieńców przerwało wyjście z komisji kolejnego chłopaka. Ten z kolei był wyraźnie niepocieszony, wręcz poirytowany, trzymał w rękach plik dokumentów, pod nosem ironicznie burknął "zdolny, zdolny A, taaaa....". Wykorzystując skupienie uwagi reszty na pierwszym chłopaku, postanowiłem podpytać go co wydarzyło się za tymi sławnymi już drzwiami. Chłopak opowiedział, że przyniósł ze sobą swoje papiery od lekarza, że ma rozpoznaną wadę serca, wadę zastawki, czy jakoś tak i miał z tego powodu dostać niższą kategorię, ale lekarka z komisji miała inne plany i młodzieniec nic nie wskórał, pani doktor stwierdziła, że nie ma przeciwwskazań do kategorii A i na nic zdała się przyniesiona dokumentacja. Naszą rozmowę przerwało wyjście urzędniczki, która wezwała kolejną trójkę... w tej trójce wyczytała również mnie. Wystraszony przekroczyłem sławne drzwi i... znalazłem się w pokoju z dosyć posuniętą już w latach pielęgniarką, która z uśmiechem na ustach kazała nam rozebrać się do majtek i ochoczo zabrała się za mierzenie naszej trójki. Mierzyła obwód klatki piersiowej i głowy, zapytałem ją z ciekawości zachowując uprzejmość po co? Ona odparła, że chyba chodzi o dopasowanie rozmiaru munduru. Potem kazała nam jeszcze wejść na wagę, zmierzyła ciśnienie i zbadała wzrok na tablicy. Następnie powiedziała, że za chwilę przejdziemy pojedynczo do gabinetu lekarskiego. Gdy nadszedł ten moment, wyznaczyła mnie jako pierwszego, wszedłem do sąsiedniego pokoju i... pierwsze co ujrzałem to tą śliczną panią doktor. Zaskoczyłem się, bo lekarka nie miała na sobie żadnego fartucha, czy mundurka, nic z tych rzeczy, bez odzienia wierzchniego wyglądała jeszcze lepiej niż w holu. Miała na sobie obcisły kaszmirowy sweterek i bardzo wąską ołówkową spódnicę. Jedynym znakiem rozpoznawczym był ciężki różowy kardiologiczny littmann zwisający z szyi pięknej kobiety. Onieśmielony widokiem lekarki, rozejrzałem się jeszcze szybko po pokoju - było to niewielkie pomieszczenie, po prawej stało długie biurko, przy którym za komputerami siedziały dwie kolejne kobiety w średnim wieku - sekretarki/urzędniczki, zaraz obok mnie stał jeszcze dosyć wysłużony parawan. Pani doktor zlustrowała mnie tymi ślicznymi oczami od stóp do głów i przerwała mój stan oszołomienia "Czy chorujesz na jakieś choroby przewlekłe?" - przeszła do rzeczy. Odparłem, że mam alergie i podałem ciężko zbierane na tą okoliczność dokumenty, lekarka odebrała papiery i zaczęła je przeglądać. Ja w tym czasie podziwiałem jej bogatą maskarę trzepoczącą przy każdym mrugnięciu i elegancki bordowy manicure delikatnie przewracające kolejne kartki. Kobieta nagle podniosła wzrok znad kartek i zwróciła się do mnie: "czy objawy alergii występują głównie wiosną?" Wystraszony przytaknąłem tylko, a lekarka zwróciła się do sekretarek i kazała wpisać "okresowy alergiczny nieżyt nosa i okresowe alergiczne zapalenie spojówek". Pani doktor nie studiowała już bardziej moich papierów tylko z obojętnością odłożyła je na biurko. "Czy miałeś w przeszłości jakieś urazy, operacje?" Odparłem, że miałem wycinane parę tłuszczaków i odruchowo wskazałem na miejscach blizn. Lekarka zbliżyła się i pobieżnie rzuciła okiem, następnie znów zwróciła się do sekretarki "Blizny nieznacznie szpecące lub nieznacznie upośledzające sprawność ustroju". Teraz zdjęła z szyi stetoskop, włożyła oliwki do uszu i zaczęła osłuchiwać moje serce. Zimna słuchawka została stanowcza dociśnięta do mojej piersi. Lekarka przesuwała ją co jakiś czas w różne punkty. Moje serce musiało bić jak oszalałe z całego tego podniecenia zmieszanego ze stresem. Nie mogłem jednak nic zrobić, lekarka wszystko słyszała jak na tacy. Na domiar złego jej intensywny perfum zaczął drażnić moje nozdrza, a bliskość tej atrakcyjnej kobiety spowodowała, że w moich bokserkach robiło się coraz ciaśniej. Wtem lekarka zabrała słuchawkę z mojej klatki piersiowej, nie zdejmując jednak stetoskopu. Teraz pani doktor rozkazała mi się obrócić i oddychać głęboko. Słuchawka zaczęła swoją wędrówkę po moich unoszących się i opadających z każdym zaczerpnięcie tchu plecach. Miałem wrażenie iż osłuchiwanie było wręcz ekspresowe - parę wdechów i lekarka odłożyła stetoskop, przewieszając go z powrotem przez szyję. Teraz Pani doktor rozkazała mi przejść się tam i z powrotem po pokoju. Wykonałem polecenie czując się nieco zawstydzony paradując w samych slipkach przed tyloma kobietami. Następnie lekarka kazała mi zrobić skłon. Kiedy już trwałem w tej wręcz uniżonej pozycji, usłyszałem stukot tych niebotycznych szpilek, a chwilę później delikatny dotyk pazurków pani doktor, które niczym kreśląc linię po moich plecach przejechały od góry do dołu wzdłuż kręgosłupa. Dobrze, że byłem schylony, bo mój penis już prawie rozsadzał mi majtki. Dotyk ustąpił, a szpileczki zastukała ponownie, lekarka przemieściła się znów do biurka komisji, nie wiedząc czy mogę już wrócić do pozycji pionowej, spragniony zerknąłem tylko dyskretnie w stronę przemieszczającej się pani doktor. Ach.. te cudowne łydki, taka zgrabna... Wtem usłyszałem "skolioza I stopnia". Następnie lekarka ignorując jak widać moja postać trwającą nadal w skłonie, rozkazała znudzona przejść za parawan. Posłusznie wykonałem polecenie w wyobraźni już snując wizje, tego co mnie za nim czeka. Lekarka weszła eleganckim krokiem za mną i kazała położyć się na starej skórzanej kozetce, która objawiła mi się przed oczami. Kobieta podeszła do mnie i poleciła złączyć nogi. Chyba oceniła czy ich długość jest jednakowa. Następnie przeszła nieco wyżej, jej spojrzenie padło na dosyć wyraźny w tej pozycji namiot w moich majtkach. Kobieta jednak bez emocji rozkazała mi opuścić slipki. Z delikatnym ociąganiem ale wykonałem rozkaz. Lekarce objawił się półsztywny już penis i skurczone od zimna panującego na sali jądra. Kobieta rzuciła tylko szybko okiem i powiedziała, że mogę się ubrać. Sama skierowała się znów do biurka komisji. Sam nieco zawstydzony podążyłem zgarbiony za nią. Pani doktor skierowała się zgrabnie do biurka komisji i spoczęła na swoim fotelu, jednocześnie rozkazała mi wykonać 20 przysiadów.. Posłusznie zabrałem się za ćwiczenia, a lekarka tymczasem plotkowała w najlepsze z sekretarkami, które zaczęły raczyć ją kawą i ciastem, które teraz ochoczo pochłaniała, podczas gdy ja zdyszany robiłem kolejne przysiady. Chcąc nie chcąc usłyszałem co nieco z ich konwersacji “Pani doktor pracuje jeszcze w tej poradni?” “wprawdzie już przeszlamtna emeryturę, ale tak jeszcze tam przyjmuję…” “emerytura? Ona musi być w takim razie po 60-tce, w ogóle bym jej tyle nie dał” pomyślałem , zerkając mimowolnie na wyłaniające się spod blatu biurka zgrabne opończoszone kolana i łydki opięte materiałem wąskiej spódnicy. Pot spłynął mi po oczach i podniosłem swój wzrok nieco do góry napotykając najpierw czerwoną tabliczkę ustawioną na stole “przewodnicząca powiatowej komisji lekarskiej”, a wyżej surowe spojrzenie pani doktor, mrugające od czasu do czasu do czasu gęstymi rzęsami. W końcu lekarka przerwała moje wysiłki i pewnym krokiem skierowała się do mnie ponownie. Jeszcze raz założyła stetoskop i stanowczo przycisnęła słuchawkę do mojej spoconej piersi, tuż pod lewym sutkiem. Moje serce waliło jak oszalałe, a pani doktor z obojętnym wyrazem twarzy wsłuchiwała się w jego rytm. Później kobieta zwróciła się do sekretarek, chyba przymierzając się do redagowania ostatecznego werdyktu odnośnie mojej kategorii wojskowej. Zerknęła na szkielet orzeczenia na komputerze sekretarki, wyczytała sobie po cichu wszystkie zauważone przez nią w badaniu nieprawidłowości. Potem zwróciła się jeszcze do mnie "czy miałeś jakieś poważne urazy w przeszłości? czy przyjmujesz jakieś leki?" Odparłem przecząco, jednak wyczuwając iż to moja ostatnia szansa, zebrałem się na odwagę i podjąłem temat mojej alergii, delikatnie sugerując, że może z tego powodu należy mi się obniżenie kategorii. Lekarka jednak miała inne plany co do mojej osoby, stwierdziła, że to tylko alergia, a obowiązkowego poboru teraz nie ma, więc to i tak nie robi mi różnicy, próbowałem podjąć polemikę, ale wyglądało to dość komicznie - ja w samych majtkach kłócący się uczniak, a na przeciwko elegancka wystrojona pani doktor, mająca w steh sytuacji wszystkie karty w swoich rękach. Lekarka postawiła na swoim i niby po zastanowieniu, wydała ostateczny werdykt "kategoria A Aniu", sekretarka wydrukowała orzeczenie i przybiła odpowiednią pieczątkę. Lekarka podeszła do biurka i wypinając się nieznośnie w moim kierunku przystemplowała swoją pieczątką w przenośni i dosłownie mój los. Następnie mogłem się ubrać i wrócić z powrotem do poczekalni, gdzie pozostało oczekiwanie na wydanie książeczki wojskowej. Oszołomiony tym co wydarzyło się przed chwilą, usiadłem w poczekalni nerwowo trzymając w rękach kartkę, jaką otrzymałem od sekretarki z komisji "orzeczenie o zdolności do służby wojskowej". Byłem jednocześnie podniecony jak i zdenerwowany, serce waliło mi głucho, lecz w końcu przełamałem się i gorliwie zacząłem czytać treść orzeczenia. U góry kartki był znów wymieniony skład komisji i na pierwszym miejscu pani przewodnicząca, olśniewająca lekarka. Niżej były paragrafy ze schorzeniami, w większości wymienione już podczas badania na komisji, lecz dostrzegłem także nowe (np. trądzik, czy nadwaga). Niżej ze zdziwieniem wyczytałem, że "wezwany nie przedstawił dokumentacji medycznej" - widocznie lekarka nie uznała moich papierów za wartościowe. Pod spodem była jeszcze formułka iż zostałem oczywiście uznany za całkowicie zdolnego do służby wojskowej, na a samym spodzie była czerwona pieczątka pani doktor "przewodnicząca powiatowej komisji lekarskiej" oraz ptaszek zrobiony długopisem, jakby od niechcenia, który miał chyba pełnić funkcję namiastki podpisu lekarki. Mój penis rozsadzał moje ciasne spodnie, podniecała mnie myśl, że ta elegancka pani doktor jedną parafką zadecydowała o moim losie, że musiałem obnażyć się przed nią pod groźbą sankcji i paragrafów. Nie mogłem dłużej znieść tej kotłowaniny emocji i udałem się do toalety. Tam w zaciszu masturbowałem się bez opamiętania, cały czas mając przed oczami śliczną lekarkę i myśląc o tym jak niesprawiedliwe i uwłaczające dla nas chłopaków jest dzisiejsze spotkanie z komisją wojskową. Gdy w końcu sobie ulżyłem, wyszedłem nieco uspokojony z powrotem na korytarz. Oczekiwanie na książeczkę wojskową dłużyło się niemiłosiernie. Chwila nudy dobrze mi jednak zrobiła, bo mogłem ochłonąć po przeżyciach na komisji. Badania szły wyjątkowo sprawnie i po niecałej godzinie chyba wszyscy młodzieńcy było już po badaniu, a pierwsi zaczynali być wołani pp odbiór książeczek. Wtem drzwi komisji otworzyły się, lecz tym razem nie wyszedł z nich kolejny wystraszony młodzieniec z kartką orzeczenia w ręce, tylko pani doktor we własnej osobie, na nią czekała już chyba redaktorka lokalnej gazety/radia i zaczęła zadawać pytania eleganckiej kobiecie. “a to dlatego przyszła taka odwalona” pomyślałem, lekarka zapewne wiedziała, że będą media i będą chcieli z nią porozmawiać. Pytania pani redaktor dotyczyły głównie samego przebiegu kwalifikacji, procedur, jak wyglądają badania itp. w końcu dziennikarka zadała pytanie o to, co gdy ktoś zignoruje wezwanie i nie stawi się na komisję. Lekarka odparła, że wtedy jako przewodnicząca komisji występuje z wnioskiem o przymusowe doprowadzenie młodzieńca na komisję przez policję. Podkreśliła także, że stawienie się na komisję i poddanie badaniom jest obywatelskim obowiązkiem każdego młodego mężczyzny. Następnie pani redaktor zadała pytanie o obowiązkową służbę wojskową, przywołała jakąś sondę, co sądzą o niej ludzie i spytała co osobiście uważa pani doktor w tej sprawie. Lekarka odparła w takim tonie, że jest jak najbardziej za, gdyż służba wojskowa hartuje młodych chłopaków, uczy patriotyzmu, plus czasy mamy niepewne itp. Na tym pani redaktor zakończyła wywiad, a lekarka wróciła do pokoju komisji. Po paru minutach wyszła już odziana ciepło do wyjścia z markową torebką w dłoni i skierowała się do drzwi zewnętrznych.. Odprowadziłem ją tylko wzrokiem, ponieważ za chwilę miała być moja kolej odebrania książeczki wojskowej. Kobieta zniknęła za zatrzaskującymi się drzwiami i skierowała się pewnie na parking, a rytmiczne stuk stuk ustało na dobre… Podekscytowany wyjrzałem przez okno i śledziłem dalej lekarkę przemierzającą parking. Kobieta okazała się kierować w stronę dużego luksusowego suva. Zgrabnie zajęła miejsce za kierownicą i zatrzasnęła drzwi. Chwilę potem silnik się uruchomił, co poznałem po białej mgiełce z tyłu samochodu, lecz pani doktor nigdzie się na razie nie wybierała. Zamiast tego spuściła lusterko i zaczęła surowo oceniać swój wygląd. Nie mając mic innego do roboty obserwowałem cały ten spektakl, jak pani doktor zabiera się za poprawianie makijażu i z pieczołowitością najpierw nakłada jeszcze jedną warstwę szminki, a potem podkręca nieco swoją mascarę.. Ciekawe co nią kierowało, aby zatrudnić się w komisji? Czerpała radość z upokarzania facetów? Lubiła okazywać wyższość? A może po prostu dobrze jej płacili? Moje rozmyślania przerwał jednak głos jednej z sekretarek, która właśnie wyszła z pokoju i wywołała kilka nazwisk w tym i mnie po odbiór książeczek wojskowych…

a Wy jakie macie doświadczenia/fantazje związane z komisją wojskową? Chętnie przeczytam ;)
 
Mężczyzna

Szczep

Biegły Uwodziciel
Na komisji wojskowej to głównie było opuścić majtki i pokazać parówę. Niektóre panie doktor były bardziej pobudzone.
 
Mężczyzna

grocell

Cichy Podglądacz
Na mojej komisji, stary doktor kazał ściągnąć gacie ,wypiąć pupę ,kaszlnac,i pokazać dziurę .
 
Podobne tematy
Rozpoczęty przez Tytuł Forum Odp Data
P Komisja wojskowa a ściąganie majtek Poza tematem 4

Podobne tematy

Prywatne rozmowy
Pomoc Użytkownicy
    Nie dołączyłeś do żadnego pokoju.
    Do góry